Reklama

Ja mu gaz… - P. Hallek opowiada o miłości do samochodów

01/05/2018 18:00
Piotr Hallek to znany mechanik, ale też zapalony kierowca rajdowy. Ślązak, który w Zakrzewie znalazł miłość

Czemu Fiat 126p ma podgrzewaną tylną szybę? Żeby tym, którzy go pchają, było ciepło w ręce. A jaki znak drogowy pojawił się za granicą niedługo po rozpoczęciu produkcji maluchów? Zakaz jazdy pod ciężarówkami…

Śmiać się z kultowego „kaszlaka” może ten, kto nim nie jechał. I wcale nie chodzi o to, że siedząc za jego kierownicą zatykał kolanami uszy.

Osrać to się można w każdym aucie. Nie trzeba mieć 500 koni

– Piotr Hallek z Zakrzewa mówi, zaciągając po śląsku. Na dowód siły „malera” przytacza pierwszą jazdę ze szwagrem.

Reklama

Siedzi luzak, a tu napęd na tył, przód lekki, lecimy i trzeba odhamować, a maluch niechętnie. Szwagier łapie się wszystkiego. „Szwagier, ty, dajesz. Szacun do malucha”.

Więcej zdjęć w galerii:

[[gal=20364]]

Na trasie rajdu maluch z krótką skrzynią jest jak jaszczureczka – myk, myk z „brzuchem” przy jezdni pokonuje zakręty.

Szybsze auta muszą odhamować, a czas leci… W rajdach nie chodzi o gaz do dechy. Zwycięzcy są na mecie

– mówi pan Piotr, od 2013 roku zawodnik Auto Mobil Klub „Rallyland”.

Musisz mieć obmyślone ze trzy zakręty do przodu. Czasami trzeba jeden poświęcić na rzecz następnych. Masz też fragmenty, że musisz przejechać jak ciota. Publika nie będzie z ciebie zadowolona, ale czas będziesz mieć rewelacyjny...

Reklama

– dodaje. Takim sposobem sukcesy odnosił głównie maluchem, choć ścigał się też w czwartej i piątej klasie. Nissanem 100 NX podrasowanym do 275 kM.

Co ciekawe, przygodę z rajdami rozpoczął dzięki kraksom na drodze. Trzy razy rozbijał się autem (nie ze swojej winy), raz motocyklem (prowadził kolega). Po tym ostatnim wypadku i operacji kręgosłupa obiecał żonie, że na motor nie wsiądzie. Ale do auta? Osiem lat temu pojechali obejrzeć rajd Tomasza Kuchara w Debrznie Wsi. A tam małżonka stwierdziła: no, takie coś to byś mógł...

Reklama

Dostałem zielone światło, wtedy poszło pełną parą!

– wspomina zakrzewianin.

Na stoliku w pokoiku…

Czasem trudno zdefiniować pasję, skąd się wzięła, dlaczego ktoś z nizin marzy o zdobywaniu ośmiotysięczników, a „szczur lądowy” o opłynięciu globu. Piotruś pociąg do motoryzacji czuje od najmłodszych lat. Na szóste piętro bloku w Chorzowie co i rusz wciąga kolejne rzeczy do naprawy...


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 83% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Najpiękniejszą jest zepsuta Jawka 50. Z pomocą kolegów dwunastolatek wpycha motorower do windy, a potem ustawia na stoliku w swoim pokoju. Rozbiera ją w drobny mak, naprawia i składa z powrotem. Tylko przy instalacji elektrycznej pomaga mu brat. Młody Hallek robotą zajęty jest jak wszyscy wkoło. Rzeźnicy w rzeźni, którą ma za oknem, hutnicy w „Kościuszce”, robotnicy w fabryce leków, wytwórni wafli i sąsiadujący z jego blokiem strażacy. No i oczywiście domorośli mechanicy na podwórzu.

Reklama

Blok ma 42 rodziny, a garaży 8. Warowanie na nie było straszne, ale nam się udało. Pierwsze naprawy robiliśmy z braćmi. Jedno auto w garażu, a trzy na zewnątrz

– mężczyzna wspomina podkręcanie maluchów. Zwiększanie kompresji, dotoczenie czwartego pierścienia. Silnik po takich przeróbkach szybko się kończy, ale na dzielnicy nie ma szybszych od Hallków.

Pan Piotr zawsze może liczyć na fachową pomoc. Nic tak nie ładuje baterii jak czas spędzony z dziećmi

40–konne „mydelniczki” (fabrycznie maluch ma 24 kM) próbują na niedokończonej obwodnicy albo… cmentarzu.

Reklama

Były tam same alejki wyasfaltowane, bo projekt budowy nekropolii upadł. Później były tam jakiejś pojeżdżawki organizowane

– pan Piotr opowiada o początkach motoryzacyjnej pasji. Żałuje tylko, że tak prędko nauczył się prowadzić auto. Raz, że złożona jawa już go przez to nie kręciła i sprzedał ją kuzynowi, dwa że od 12 roku życia musiał czekać na możliwość zrobienia prawa jazdy.

To był najdłuższy okres w moim życiu

– podkreśla, rozsiadając się w swoim gabinecie. Na piętro w jego zakładzie mechaniki pojazdowej prowadzą metalowe schody, przy których wisi owiewka z milicyjnego motocykla. Biuro zaś zdobią a to policyjny kogut, a to wyspawane z łańcucha skrzydła. Większość to rzeczy z recyklingu. Bo gdy P. Hallek wywozi złom do skupu, zawsze coś przywiezie w zamian. Jak wiszące pod sufitem i czarujące swoją tajemnicą koło od bmw dixi ze szprychami. Dixi to popularna nazwa bmw 3/15 produkowanego w latach 1929 – 1932. Było to pierwsze seryjne auto niemieckiej marki.

Reklama

Śmiejemy się, że my złomu nie oddajemy, my go wymieniamy. Każdy kawałek złomu ma swoją historię

– uważa mieszkaniec Zakrzewa.

Król kradzionych polonezów

Na Śląsku nazywali go Saszłyk bądź Szaszłyk. Znany był z okradania sklepów sieci Pewex i kradzieży polonezów. Na markę FSO porywał się ponad sto razy. Słynął też z ucieczek: z pociągu nawiał pijanym milicjantom, z sądu w Gliwicach uciekł po tym, jak jego kompani przepiłowali kraty, a z warszawskiego pałacu Mostowskich wyszedł w mundurze milicjanta. Co wspólnego ze Zdzisławem Najmrockim, królem złodziei i mistrzem ucieczek ma Piotr Hallek? Otóż jedną z brawurowych rejterad, z aresztu w Gliwicach, Najmrocki zorganizował przez szkołę, w której uczył się Piotrek.

Reklama

Lubiany był na Śląsku i słynny bardzo

– mówi o ułaskawionym przez prezydenta Lecha Wałęsę przestępcy. O tym, że zginął jadąc kradzionym bmw i zabił podróżujących z nim nastoletnich synów kolegi nie wspomina. Widać aż tak bardzo w tę historię się nie zagłębiał. W szkole utwierdził się natomiast w przekonaniu, że mechanika pojazdowa to jego przyszłość. Nawet po godzinach zostawał na praktyce.

Remontowaliśmy głównie nysy, żuki i polonezy. Robiłem skrzynie biegów, silniki, tylne mosty. Tyle że do pewnego momentu, a jak przychodziłem rano, to majster już miał całość. I skąd wiedzieć, jak to poskładał? Zostawałem w warsztacie, bo chciałem to wiedzieć

Reklama

– mieszkaniec Zakrzewa uważa, że to była dobra szkoła. I on widać był dobry, bo jako pierwszy z uczniów został po szkole pracownikiem spółdzielni inwalidów.

Tamtą szkołę przekłada dziś na swój warsztat. Szukających praktyki uczniów zniechęca do zawodu. Że ciężko, brudno i trudno.

To nie jest tak ładnie jak w telewizji. Na odkręcenie trzech śrubek czasami potrzebne są cztery godziny. Bywa, że trzeba jakiś klucz dorobić, żeby połowy silnika nie rozbierać. Do tego trzeba być cierpliwym i zdolnym manualnie

Reklama

– tłumaczy nastolatkom. Jeszcze nie zrażeni? Dodaje więc, że wystawia jedynki, a potem dopiero czwórki.

Albo robisz, albo nie

– mówi kandydatowi. Póki co nie udało mu się nikogo odstraszyć.

Skoro jesteśmy przy działającym w Zakrzewie zakładzie, P. Hallek tłumaczy, jak trafił na Złotowszczyznę. Przez miłość. Kolega, z którym pracował za granicą zaprosił go na swój ślub. Na nim poznał kuzynkę pani młodej, która została jego żoną. To pani Celestyna dała mu zielone światło na te rajdy.

Na co dzień uśmiechnięty, ale przed startem skupiony i poważny - Piotr Hallek

Reklama

Jak rzucić auto

Znacie to uczucie, gdy czekacie na coś ważnego, a ekscytacja nie pozwala wam zasnąć? Piotr Hallek ma tak w noc poprzedzającą rajd. Pierwszego startu nie może się doczekać, rozsadza go adrenalina. Wybucha na linii startu toru w Debrznie Wsi – nissan 100 NX rusza pełnym ogniem. I wylatuje z trasy, bo podjarany kierowca za szybko jedzie i za późno hamuje.

Miałem tendencję do przesadzania, takie ogrodnictwo się z tego robiło – zakrzewianin śmieje się z początków swoich i towarzyszących mu pilotów. Prawy 3, lewy 5

– mówi mu szwagier Kacper i kilka innych osób.

Zaszczytem dla mnie było szkolenie z Danielem „Lopezem” Dymurskim, byłym już pilotem Tomasza Kuchara. On też raz mnie pilotował

– zaznacza pan Piotr.

O co tak naprawdę chodzi w rajdach pokazał mu też Jakub Brzeziński, wschodzący gwiazdor WRC, który przygodę z wyścigami zaczął od... turniejów wirtualnych symulatorów rajdowych.

Przejechaliśmy tor, Jakub mówi „super jeździsz, ale teraz to wszystko zapomnij”. Usiadł za kółkiem i jadąc pierwszy raz moim autem był dużo szybszy ode mnie! Pokazał mi, co idzie z tym samochodem zrobić, aż mi włosy dęba stanęły. To przy nim nauczyłem się rzucać samochód do zakrętu

– pan Piotr potwierdza prawdę głoszącą, że to szczęście mieć przy sobie kogoś, kto wytknie nam błędy. Tylko wtedy można się poprawić. On jest tego przykładem – jego drugie i trzecie miejsca w wyścigach indywidualnych i generalce mówią same za siebie.

A rok 2017 przejeździłem pożyczonymi autami. Znalazłem takich pokręconych ludzi, którzy oddali mi swoje clio i „malery”

– przy okazji mechanik dziękuje swoim sponsorom. To głównie zadowoleni z jego usług klienci.

A rajdy to drogie hobby. Jego nissan z opon za 2400 zł druty wyciągnął po sześciu przejazdach. Podkręcane silniki też kończą się szybko, choć może nie tak jak innym.

W nissanie normalnie ma się 10–15 barów, a ja go przerobiłem tak, że miałem jak w młodym dieslu – 22 bary. Silnik powinien na takim doprężeniu wytrzymać jakieś 5 tys. km, a mój wytrzymał 22 tys.

– chwali się swoimi zdolnościami. Co prawda z nissanem trochę przesadził, bo podkręcony do 300 kM potwór nie pozwala dotykać pedału gazu nawet przy trzecim biegu, tak się bestia rwie i do rajdów już się nie nadaje. Jeśli go sprzeda, to kupi auto do czwartej klasy rajdowej. Przygotowywać je będzie sam, ale części musi kupić.

Znajoma klientka (Monia) obiecała, że kupi mi skrzynię biegów. Jeszcze nie wie, że taka sekwencja kosztuje ze 37 tys. zł…

– pan Piotr śmieje się, że teraz dowie się, co przyrzekła. Przy okazji na oczy przejrzeć może też żona. Póki co jednak zakrzewianin ma szczęście, że rodzina wspiera go w realizacji marzeń.

Żona przyjeżdża z dzieciakami zobaczyć, jak szaleję na rajdach. Pytam, czy dobrze jechałem, jak wypadłem wedle innych. Mówią: dobrze tatuś, dobrze jechałeś...

[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama