Reklama

Jadę na mistrzostwa świata

29/07/2012 00:00
Wielu mistrzów, nie tylko sportu, pochodzi z niewielkich miejscowości. Kilka dni temu swojego championa doczekało się Czyżkowo i cała gmina Lipka. Na Mistrzostwach Polski Drwali, rozegranych w Gołuchowie, tytuł wicemistrza kraju w kategorii senior wywalczył Stanisław Biłoszewski

Niewielki wzrostem, ale niezwykle żywiołowy, z dużą dłonią i silnym uściskiem pan Stanisław nie trafił na mistrzostwa przypadkowo. W zawodzie drwala pracuje od 28 lat. Krótko pod odbyciu służby wojskowej pracował wprawdzie w złotowskim Metalplaście, ale konieczność zarobienia większych pieniędzy sprowadziła go do lasów. Od wielu lat związany jest z leśnymi terenami pomiędzy gminami Lipka a Sępólno Krajeńskie. Pracuje głównie na tym drugim obszarze, skąd też pochodzi, ale od 18 lat mieszka w Czyżkowie. Jego ojciec również pracował w lasach. Najpierw jako drwal, później jako pilarz (od jakiś 40 lat w tej pracy używa się wyłącznie pił). – Piły i zapachy benzyn są ze mną od dzieciństwa, niemal od kołyski – wspomina pan Stanisław
[[reklama]]
Praca treningiem

Na udział w zawodach nie zdecydował się przypadkiem. Od wielu lat, oczywiście za sprawą pracy w lasach, zna Krystiana Wańke, wielokrotnego mistrza Polski. To on zaszczepił w panu Stanisławie żyłkę do niezwykłej rywalizacji. Przez wiele lat pracy pan Stanisław kilkakrotnie próbował swoich sił w zawodach różnej rangi. Zaczynał od niewielkich, rozgrywanych pomiędzy drwalami pracującymi na terenach pobliskich leśnictw. Już w pierwszych takich zawodach zajął miejsce na podium. Niemal w każdych, w których startował, zajmował miejsce bliskie czołówki, zawsze brakowało jednak czegoś do pełni szczęścia. Rozegrane kilka dni temu mistrzostwa Polski w Gołuchowie były jego drugimi takiej rangi. Na wcześniejszych nie stanął na podium, jednak z Gołuchowa przywiózł do domu puchary za największe dotychczasowe osiągnięcie – tytuł wicemistrza Polski.

Sukces pana Stanisława jest tym większy, że na co dzień niespecjalnie ma czas i pieniądze na trenowanie. – Moim treningiem jest praca – podkreśla z dumą, na co siedząca obok małżonka i koledzy z pracy dorzucają, że to urodzony pracoholik. – W robocie perfekcjonista – mówią. – A w domu złota rączka – dodaje żona, z którą pan Stasiu dochował się aż siódemki dzieci.
[[reklama]]
Gałąź może zabić

– To najlepszy drwal w okolicy, a teraz drugi w Polsce, choć dla nas to on jest najlepszy – ponownie wtrącają współpracownicy. – Najlepszy pod każdym względem, techniki, szybkości, efektywności pracy, ale przede wszystkim dokładności – mówią z dumą patrząc prosto w oczy ich niewielkiego wzrostem kolegi. Pan Stanisław tylko lekko uśmiecha się pod nosem.
Przyznaje, że do pracy, do drzew podchodzi z wielkim szacunkiem. – Bo to przecież ciągłe zagrożenie. I rzeczywiście zdarza się, że ludzie giną w lasach. Dlatego do każdego drzewa podchodzę z respektem. To one rządzą w lesie. Jaki ja jestem przecież mały w porównaniu do nich. Szyszka spadnie z 30-40 metrów, już poczujesz. Sama gałąź może zabić, a co dopiero spadające drzewo – opowiada, pokazując zdjęcia ze swoich doświadczeń z pracy za granicą, gdzie w Niemczech mierzył się z prawdziwymi kolosami. Nauczkę też już zresztą kiedyś otrzymał, na szczęście skończyło się jedynie na złamanej nodze. – Nie wiedziałem, że jest złamana. Zwalone drzewo jeszcze ładnie pociąłem, zabrałem się za drugie, ale coś za mocno bolało, dlatego na pogotowie pojechałem. Tam dopiero powiedzieli, że złamana – wspomina.
[[nowa_strona]]
Chirurg z piłą motorową

– Na mistrzostwa Polski kwalifikują się jedynie najlepsi – przyznaje z satysfakcją. Tam wszystko ma znaczenie. Nie tylko czas i jakość wykonania poszczególnych konkurencji, ale nawet to, jak trzyma się sprzęt, kiedy i w jakim miejscu można postawić stopę, a kiedy w ogóle nie można się ruszyć. Całość oceniana jest pod kątem szybkości i precyzji wykonania. Muszę być jak chirurg z piłą motorową o potężnej mocy. W Gołuchowie pan Stanisław zdobył 1484 punkty, do mistrza zabrakło zaledwie dziesięciu oczek.


Nasz rozmówca przyznaje, że jego sukces jest tym większy, że na zawodach mistrzowskiej rangi rywalizuje się w znacznej mierze z ludźmi, którzy na co dzień nie pracują w lasach, a żyją z udziału w tego typu zawodach. – Mają sponsorów, najczęściej w postaci producentów sprzętu, trenują, jeżdżą, zarabiają, konkurencje mają opanowane do perfekcji – przyznaje.

Podobnie będzie za kilka tygodni w Raubiuchi, gdzie odbędą się tegoroczne mistrzostwa świata. Bo trzeba dodać, że trzech najlepszych z Gołuchowa w kategorii senior, a także najlepszy junior będą reprezentować nasz kraj na Białorusi. – Zaraz po mistrzostwach Polski wraz z pucharem otrzymałem powołanie do kadry narodowej – z pełnym dumy uśmiechem mówi pan Stasiu. A trzeba podkreślić, że był jednym z najstarszych zawodników na mistrzostwach.

Ja z lasu jadę

Jak będzie na Białorusi? – pytamy podekscytowanego drwala. – Tragedia – żartuje w odpowiedzi. – Nawet trenować nie za bardzo mam jak, bo pracuję. Poza tym nic jeszcze nie wiem... Ja z lasu jadę – kontynuuje z uśmiechem, dodając, że w zawodach ma uczestniczyć grubo ponad setka zawodników. Jakie oczekiwania? – Z miejsca w pierwszej trzydziestce byłbym bardzo zadowolony, liczę, że może zdobędę coś przynajmniej w jakiejś konkurencji. Na razie sukcesem jest dla mnie to, że w ogóle jadę – realnie ocenia szanse. A koledzy dodają, że na światowym championacie 80-90% zawodników tu ludzie żyjący wyłącznie z udziału w takich zawodach. Dotychczas pan Stanisław nie mógł liczyć na porządny sprzęt. Nawet gdy prosił o wsparcie jego producentów. Teraz, gdy stanął na mistrzowskim podium i zakwalifikował się do kadry narodowej potencjalni sponsorzy sami się odzywają i składają propozycje. – Teraz to ja mogę wybierać firmę, która zaproponuje lepsze warunki – przyznaje z radością drwal z Czyżkowa. To też ma znaczenie, bo hobby nie zalicza się do taniego, a małżonka pana Stasia przyznaje nawet, że przed zawodami w Gołuchowie powiedziała mężowi wprost, że jak teraz nic nie zdobędzie to koniec z jeżdżeniem na zawody. – Chyba podświadomie poczułem dodatkową mobilizację – żartuje wicemistrz Polski, reprezentant kraju i gminy Lipka, któremu życzymy powodzenia na Białorusi. A czytelników już dzisiaj zapraszamy do lektury wywiadu, na który umówiliśmy się z panem Stanisławem zaraz po powrocie.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości