Wielu mistrzów, nie tylko sportu, pochodzi z niewielkich miejscowości. Kilka dni temu swojego championa doczekało się Czyżkowo i cała gmina Lipka. Na Mistrzostwach Polski Drwali, rozegranych w Gołuchowie, tytuł wicemistrza kraju w kategorii senior wywalczył Stanisław Biłoszewski
Niewielki wzrostem, ale niezwykle żywiołowy, z dużą dłonią i silnym uściskiem pan Stanisław nie trafił na mistrzostwa przypadkowo. W zawodzie drwala pracuje od 28 lat. Krótko pod odbyciu służby wojskowej pracował wprawdzie w złotowskim Metalplaście, ale konieczność zarobienia większych pieniędzy sprowadziła go do lasów. Od wielu lat związany jest z leśnymi terenami pomiędzy gminami Lipka a Sępólno Krajeńskie. Pracuje głównie na tym drugim obszarze, skąd też pochodzi, ale od 18 lat mieszka w Czyżkowie. Jego ojciec również pracował w lasach. Najpierw jako drwal, później jako pilarz (od jakiś 40 lat w tej pracy używa się wyłącznie pił). – Piły i zapachy benzyn są ze mną od dzieciństwa, niemal od kołyski – wspomina pan Stanisław [[reklama]] Praca treningiem
Na udział w zawodach nie zdecydował się przypadkiem. Od wielu lat, oczywiście za sprawą pracy w lasach, zna Krystiana Wańke, wielokrotnego mistrza Polski. To on zaszczepił w panu Stanisławie żyłkę do niezwykłej rywalizacji. Przez wiele lat pracy pan Stanisław kilkakrotnie próbował swoich sił w zawodach różnej rangi. Zaczynał od niewielkich, rozgrywanych pomiędzy drwalami pracującymi na terenach pobliskich leśnictw. Już w pierwszych takich zawodach zajął miejsce na podium. Niemal w każdych, w których startował, zajmował miejsce bliskie czołówki, zawsze brakowało jednak czegoś do pełni szczęścia. Rozegrane kilka dni temu mistrzostwa Polski w Gołuchowie były jego drugimi takiej rangi. Na wcześniejszych nie stanął na podium, jednak z Gołuchowa przywiózł do domu puchary za największe dotychczasowe osiągnięcie – tytuł wicemistrza Polski.
Sukces pana Stanisława jest tym większy, że na co dzień niespecjalnie ma czas i pieniądze na trenowanie. – Moim treningiem jest praca – podkreśla z dumą, na co siedząca obok małżonka i koledzy z pracy dorzucają, że to urodzony pracoholik. – W robocie perfekcjonista – mówią. – A w domu złota rączka – dodaje żona, z którą pan Stasiu dochował się aż siódemki dzieci. [[reklama]] Gałąź może zabić
– To najlepszy drwal w okolicy, a teraz drugi w Polsce, choć dla nas to on jest najlepszy – ponownie wtrącają współpracownicy. – Najlepszy pod każdym względem, techniki, szybkości, efektywności pracy, ale przede wszystkim dokładności – mówią z dumą patrząc prosto w oczy ich niewielkiego wzrostem kolegi. Pan Stanisław tylko lekko uśmiecha się pod nosem. Przyznaje, że do pracy, do drzew podchodzi z wielkim szacunkiem. – Bo to przecież ciągłe zagrożenie. I rzeczywiście zdarza się, że ludzie giną w lasach. Dlatego do każdego drzewa podchodzę z respektem. To one rządzą w lesie. Jaki ja jestem przecież mały w porównaniu do nich. Szyszka spadnie z 30-40 metrów, już poczujesz. Sama gałąź może zabić, a co dopiero spadające drzewo – opowiada, pokazując zdjęcia ze swoich doświadczeń z pracy za granicą, gdzie w Niemczech mierzył się z prawdziwymi kolosami. Nauczkę też już zresztą kiedyś otrzymał, na szczęście skończyło się jedynie na złamanej nodze. – Nie wiedziałem, że jest złamana. Zwalone drzewo jeszcze ładnie pociąłem, zabrałem się za drugie, ale coś za mocno bolało, dlatego na pogotowie pojechałem. Tam dopiero powiedzieli, że złamana – wspomina. [[nowa_strona]] Chirurg z piłą motorową
– Na mistrzostwa Polski kwalifikują się jedynie najlepsi – przyznaje z satysfakcją. Tam wszystko ma znaczenie. Nie tylko czas i jakość wykonania poszczególnych konkurencji, ale nawet to, jak trzyma się sprzęt, kiedy i w jakim miejscu można postawić stopę, a kiedy w ogóle nie można się ruszyć. Całość oceniana jest pod kątem szybkości i precyzji wykonania. Muszę być jak chirurg z piłą motorową o potężnej mocy. W Gołuchowie pan Stanisław zdobył 1484 punkty, do mistrza zabrakło zaledwie dziesięciu oczek.
Nasz rozmówca przyznaje, że jego sukces jest tym większy, że na zawodach mistrzowskiej rangi rywalizuje się w znacznej mierze z ludźmi, którzy na co dzień nie pracują w lasach, a żyją z udziału w tego typu zawodach. – Mają sponsorów, najczęściej w postaci producentów sprzętu, trenują, jeżdżą, zarabiają, konkurencje mają opanowane do perfekcji – przyznaje.
Podobnie będzie za kilka tygodni w Raubiuchi, gdzie odbędą się tegoroczne mistrzostwa świata. Bo trzeba dodać, że trzech najlepszych z Gołuchowa w kategorii senior, a także najlepszy junior będą reprezentować nasz kraj na Białorusi. – Zaraz po mistrzostwach Polski wraz z pucharem otrzymałem powołanie do kadry narodowej – z pełnym dumy uśmiechem mówi pan Stasiu. A trzeba podkreślić, że był jednym z najstarszych zawodników na mistrzostwach.
Ja z lasu jadę
Jak będzie na Białorusi? – pytamy podekscytowanego drwala. – Tragedia – żartuje w odpowiedzi. – Nawet trenować nie za bardzo mam jak, bo pracuję. Poza tym nic jeszcze nie wiem... Ja z lasu jadę – kontynuuje z uśmiechem, dodając, że w zawodach ma uczestniczyć grubo ponad setka zawodników. Jakie oczekiwania? – Z miejsca w pierwszej trzydziestce byłbym bardzo zadowolony, liczę, że może zdobędę coś przynajmniej w jakiejś konkurencji. Na razie sukcesem jest dla mnie to, że w ogóle jadę – realnie ocenia szanse. A koledzy dodają, że na światowym championacie 80-90% zawodników tu ludzie żyjący wyłącznie z udziału w takich zawodach. Dotychczas pan Stanisław nie mógł liczyć na porządny sprzęt. Nawet gdy prosił o wsparcie jego producentów. Teraz, gdy stanął na mistrzowskim podium i zakwalifikował się do kadry narodowej potencjalni sponsorzy sami się odzywają i składają propozycje. – Teraz to ja mogę wybierać firmę, która zaproponuje lepsze warunki – przyznaje z radością drwal z Czyżkowa. To też ma znaczenie, bo hobby nie zalicza się do taniego, a małżonka pana Stasia przyznaje nawet, że przed zawodami w Gołuchowie powiedziała mężowi wprost, że jak teraz nic nie zdobędzie to koniec z jeżdżeniem na zawody. – Chyba podświadomie poczułem dodatkową mobilizację – żartuje wicemistrz Polski, reprezentant kraju i gminy Lipka, któremu życzymy powodzenia na Białorusi. A czytelników już dzisiaj zapraszamy do lektury wywiadu, na który umówiliśmy się z panem Stanisławem zaraz po powrocie.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze