Reklama

Jaka prywata, jaki nepotyzm?

12/03/2012 13:05
... To praca za 1000 zł miesięcznie - dyrektor Lech Wiśniewski odpowiada na wzburzenie faktem, że w Gminnym Ośrodku Kultury w Lipce zatrudnił swoją małżonkę

Z początkiem roku dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Lipce Lech Wiśniewski, zatrudnił w kierowanej przez siebie instytucji swoją małżonkę. Żona dyrektora zatrudniona została na stanowisku referenta do spraw administracyjno-technicznych. Ponieważ powyższe fakty wzbudziły w lokalnym środowisku sporo kontrowersji, zapytaliśmy dyrektora o powód swojej decyzji.

Odciążyć

Lech Wiśniewski zapewnia o merytorycznych podstawach swojej decyzji. – Od dłuższego czasu nosiłem się z zamiarem zatrudnienia referenta do spraw administracyjno-technicznych. Gminny Ośrodek Kultury w Lipce stanowią dwa duże budynki, w ostatnich latach obszernie realizowaliśmy w nich inwestycje, pozyskiwaliśmy i zdobywaliśmy na nie unijne środki. Prawda jest taka, że wszystkie związane z tymi sprawami obowiązki spadały na moją głowę – uzasadnia dyrektor, podkreślając, że nie miał tym samym należnej ilości czasu na zajęcie się merytoryczną działalnością instytucji. – A mamy jeszcze przecież magazyny, są do załatwienia sprawy związane z BHP czy przepisami ppoż, tu jest naprawdę ogrom pracy, którą coraz trudniej było mi samemu wykonywać – podkreśla nasz rozmówca. Dyrektor dodaje jednocześnie, że wystarczy przyjrzeć się innym instytucjom w gminie, urzędowi, przedszkolu czy zwłaszcza szkole, żeby przekonać się, jak znacząco rozbudowana jest ich administracja.

Odpowiedzialna, z doświadczeniem

Jednocześnie dyrektor przyznaje, że wcześniej nie podejmował decyzji o zatrudnieniu referenta ze względu na ograniczone możliwości budżetowe jednostki kultury. Te zmieniły się jednak jesienią, kiedy na emeryturę przeszła dotychczasowa kierownik biblioteki, Elżbieta Rachwał. I chociaż obecnie była kierownik jest jeszcze zatrudniona na pół etatu (wprowadza w zakres obowiązków swoją następczynię), w budżecie GOK-u zwolniła się część środków, które dyrektor postanowił przeznaczyć na zatrudnienie referenta do spraw administracyjno-technicznych. Dlaczego akurat małżonkę? – Zdaję sobie sprawę, że to może wzbudzać kontrowersje, ale taki wybór również miał podstawy merytoryczne. Moja żona w tej instytucji i na tym stanowisku, kiedyś już pracowała. To były lata 90-te, cięto wtedy etaty i dlatego zredukowano również jej zatrudnienie. Nie jest to zatem nowa postać i nie zaczęła pełnić tych obowiązków tylko dlatego, że jest moją żoną, ale dlatego, że najzwyczajniej w świecie zna się na tej pracy, a zapewniam, że zakres obowiązków ma duży – argumentuje Lech Wiśniewski.

Dyrektor dodaje jednocześnie, że małżonka otrzymuje za swoją pracę (pełny etat, stałe zatrudnienie) wynagrodzenie jedynie w wysokości 1000 zł netto. – Jako dyrektor domu kultury, odpowiadając za tę instytucję, potrzebuję pracownika, który należycie wykona swoją pracę, będzie wydajny i zrobi wszystko, co się od niego oczekuje. Ja w tym środowisku nie znajdę takiego pracownika za 1000 zł miesięcznie, a nie mam zamiaru zatrudniać osoby nieodpowiedzialnej, która zamiast pracować będzie siedzieć przy internecie i spędzać czas na Gadu Gadu – mówi dyrektor.

Do końca kwartału

– Jaka prywata, jakie korzyści materialne, jaki nepotyzm? To jest praca za zaledwie 1000 zł miesięcznie, i to nie tylko administracyjna, ale również związana z zaangażowaniem w dodatkowe obowiązki, bibliotekarza czy inne zajęcia merytoryczne, także w soboty, niedziele i święta – podkreśla Lech Wiśniewski. Mimo pewnego zrozumienia dla wzburzenia, nie kryje rozczarowania negatywnym odbiorem społecznym swojej decyzji. – Przecież w 1976 roku, kiedy zaczynałem pracę w ośrodku kultury, jego dyrektorem był mój ojciec, matka także pracowała na stanowisku administracyjnym, a ja zatrudniony byłem jako instruktor do spraw fotografii i organizacji imprez. Obecność naszej rodziny w tej instytucji to żadna nowość, a skoro moją rodzinę obdarzono zaufaniem, podkreślano nawet wielokrotnie, że ta rodzinna forma działalności w kulturze sprawdzała się, to co się takiego wydarzyło, że teraz miałoby być inaczej? Czy przez to miałbym gorzej kierować tym ośrodkiem? Czy nie zasługuję na dalsze zaufanie? – pyta dyrektor, podkreślając, że uznałby krytykę, gdyby była ona poparta kwestiami merytorycznymi, a nie jedynie zarzutami, że nowa pracownik to małżonka. – Pytam się, czy moja żona nie ma prawa pracować w domu kultury? Zresztą na stanowisku, na którym kiedyś już pracowała? To przecież ja dobieram kadrę, która będzie spełniała moje oczekiwania – mówi dyrektor Wiśniewski, podkreślając, że w przypadku małżonki o spełnienie tych oczekiwań byłby spokojny.
[[reklama]]
Byłby, a nie jest, ponieważ dyrektor przyznał na koniec naszej rozmowy, że rozmawiał na ten temat z wójtem i przedstawił Przemysławowi Kurdzieko uzasadnienie stworzenia takiego stanowiska. Niemniej efekt rozmowy jest taki, że do końca marca, ze względu na niezręczność sytuacji, ma dojść do rozwiązania umowy z małżonką dyrektora. Wójt potwierdził te ustalenia.

Piotr Steffen
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości