To nie tak. Już od paru lat namawiano mnie, bym to ja stanął na czele naszego ugrupowania w powiecie, ale dotąd tak się nie stało, ponieważ zawsze uważałem, że jedyną osobą, która powinna sprawować funkcję przewodniczącego był śp. Romuald Duszara. Nie wyobrażałem sobie, abym to ja miał być jego szefem... Sytuacja zmieniła się w grudniu, kiedy to Roman, rezygnując z tej funkcji i z członkostwa w SLD zostawił mi pole do działania. Wiedział, że tylko w obliczu takiego obrotu spraw zgodzę się na rolę przewodniczącego. Zgodzę się, bo nie będę mógł odmówić.
Nie, to kwestia woli działaczy SLD, a skutek decyzji Romana o rezygnacji. Po prostu uznano, że spośród wszystkich członków SLD jestem osobą na tyle aktywną, zaangażowaną, że zawsze będę działać na sto procent swoich możliwości.
Reklama
Bardzo dziękuję. Wynika ona z mojego nastawienia do pracy. Zawsze lubiłem aktywność, nigdy nie uchylałem się od obowiązków – czy to zawodowych, społecznych czy innych.
Poseł Romuald Ajchler stawiał i stawia na mnie. Przez wiele lat współpracowaliśmy, przez dwie kadencje byłem jego asystentem, prowadziłem jego kampanie wyborcze, reprezentowałem posła i jego interesy. Naturalne jest więc, że nadal wzajemnie się wspieramy.
Chciałbym, aby wśród kandydatów do wszystkich rad miast i gmin powiatu złotowskiego, a także do rady powiatu znaleźli się członkowie lub sympatycy naszej organizacji. Tych drugich mamy wielu, ponieważ ze względów choćby zawodowych nie każdy chce się wiązać z SLD formalnie. Niektórzy boją się łatki postkomucha czy komucha.
Reklama
Poprzedni proboszcz mojej parafii, ksiądz Kazimierz, mówił do mnie „ty komunisto”, a ja mu zawsze odpowiadałem, że owszem, jestem komunistą – tak jak wszyscy ci, którzy przyjmują Komunię Świętą. Przypominam, że Komunistyczna Partia Polski została rozwiązana w 1938 roku, więc jeśli ktoś mówi o komunizmie, to chyba w odniesieniu to Chin albo Korei Północnej.
Mamy swoje struktury we wszystkich gminach powiatu, mamy radnych wybranych z naszych list. Mało tego – w skali naszego środowiska jesteśmy najliczniejszą partią, a grono naszych sympatyków ciągle rośnie.
Reklama
Nie likwidowaliśmy, a łączyliśmy, ponieważ nie było sensu utrzymywać w jednej gminie kilku kół, które tworzy 8 czy 9 osób. Za takim rozwiązaniem przemawiały m.in. względy organizacyjne. W grupie wszystko sprawniej funkcjonuje, zwiększa się częstotliwość spotkań pomimo mniejszej liczby kół. Tak więc odpowiadając na Pani pytanie – mamy z kim pracować. Jest nas stu kilkudziesięciu i są to członkowie, którzy chcą działać, a nie martwe dusze, jak to bywa w innych ugrupowaniach. Nasi ludzie stawiają sobie różne cele, co wiąże się ze wzmożoną aktywnością. Jednym z nich jest np. start w wyborach samorządowych czy też w wyborach do sejmiku województwa.
Absolutnie, niezmiennie promujemy lewicowe idee, które, jak pokazuje życie, wciąż są w cenie. Niektórzy „pożyczyli” je od nas. Proszę wrócić pamięcią do ostatnich wyborów parlamentarnych – PiS szedł do nich z naszymi hasłami.
Reklama
Np. minimalna stawka godzinowa za pracę. My na początku proponowaliśmy 11 zł, potem 15 zł, PiS podał 12 zł. Dalej, cały czas mówiliśmy, że trzeba podnieść kwotę wolną od podatku, krytykowaliśmy podniesienie wieku emerytalnego, ciągle naciskaliśmy też, by zwiększyć opiekę nad rodziną i wprowadzić nowy system zasiłków. Wszystkie te hasła, zaznaczmy – lewicowe, przejął PiS. PO natomiast za nami powtarzała, jak ważne są wolności obywatelskie, światopoglądowe, obyczajowe.
Owszem, ale nie mogę winy za to brać na siebie. Ja, jako osoba prowadząca kampanię w naszym okręgu wyborczym dla listy Zjednoczonej Lewicy zrobiłem bardzo dużo. Dzięki działaniom, którymi kierowałem, poseł Romuald Ajchler poprawił swój wynik z roku 2011. Wówczas miał 9300 głosów, a w ostatnich wyborach 12500. Nasza lista zrobiła trzeci wynik w okręgu, przekroczyliśmy próg wyborczy i z naszej perspektywy zdobyliśmy dla naszej listy miejsce w parlamencie. Nasz lider otrzymał większe poparcie od obecnych posłów: Zbigniewa Ajchlera, Marcina Porzucka czy Błażeja Pardy. Krzysztof Paszyk, który wszedł do Sejmu, zdobył blisko cztery razy mniej głosów niż Romuald Ajchler. Włożyliśmy w tę kampanię sporo pracy i osiągnęliśmy dobry rezultat. Śmiało mogę powiedzieć, że odnieśliśmy sukces. Niestety nie miał on przełożenia na kraj.
Reklama
Ależ skąd! Wciąż aktywnie działamy. 7 maja odbył się zjazd wojewódzki, w sobotę (21 maja) – konwencja krajowa, która zakończyła kilkumiesięczny proces wewnętrznych wyborów. Uczestniczyliśmy grupą kilkudziesięcioosobową z powiatu złotowskiego w obchodach pierwszomajowych w Warszawie. Teraz pora na pracę w terenie. Na pewno będziemy działać przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej, którą forsuje PiS. Nie zgadzamy się z nią, ja osobiście też, pomimo tego, że nie jestem zwolennikiem aborcji. Nie potrafiłbym powiedzieć zgwałconej kobiecie, która nosi dziecko poczęte w wyniku gwałtu, że musi je urodzić, bo tak każe prawo, a jej mężowi, że musi je wychować... W tej materii będziemy działać zdecydowanie. Wzmożymy aktywność zabierając głos i prezentując nasze stanowisko w sprawach lokalnych, a także ogólnokrajowych. Będziemy też pracowali na powrót do Sejmu. Uda nam się to, ponieważ na lewicę, zarówno tę socjalną jak i światopoglądową, jest zapotrzebowanie. Widzę dla nas miejsce. Co prawda 5 milionów 700 tysięcy Polaków zagłosowało na program 500+, ale proszę pamiętać, że jest nas Polaków ponad 38 milionów. Ten wynik dał PiS-owi większość parlamentarną, ale nie większość w społeczeństwie. Dodam, że gdyby w dzisiejszym sejmie był SLD, nie panowałaby dyktatura jednej partii, jednego światopoglądu, a ład konstytucyjny i swobody obywatelskie nie byłyby zagrożone.
Niekoniecznie. Mamy zamiar wzmocnić organizację w Złotowie i tam będziemy chcieli kreować swoje centrum. Złotów jest stolicą powiatu, a ja jestem przewodniczącym rady powiatowej Sojuszu Lewicy Demokratycznej powiatu złotowskiego . Nie planujemy przy tym otwarcia biura, bo to generuje koszty, a my i tak jesteśmy dla społeczeństwa przez cały czas dostępni.
Reklama
Zostałem członkiem rady wojewódzkiej oraz rady krajowej i na pewno będę chciał mieć wpływ na to, co się dzieje w partii. Głównie dlatego, że na własnej skórze doświadczyłem skutków niewłaściwych decyzji. Gdy tworzyliśmy listy do parlamentu, naszą kandydatką do Sejmu była Renata Beger. Władze krajowe zaakceptowały ten wybór, a mimo to na dwa dni przed zarejestrowaniem list z niewiadomych mi powodów utrącono nam tę kandydaturę. Uważam, że to było posunięcie, które w pewnym sensie pogrążyło Zjednoczoną Lewicę. Gdyby Renata Beger wystartowała, na pewno zagłosowałyby na nią środowiska Samoobrony, rolników i również SLD. Takich przypadków, eliminowania dobrych kandydatów z naszych list, było w całym kraju kilkadziesiąt. Jestem pewien, że wówczas te brakujące 60 tysięcy głosów w skali kraju udałoby się uzyskać. Już nie mówię o tym, że straciliśmy również w sferze wizerunkowej, bo o tym, że pani Beger nie startuje, dowiedzieliśmy się z mediów. Z pytaniem „dlaczego nie ma jej na liście?” zadzwonili do Romualda Ajchlera dziennikarze z Warszawy.
Mało tego, do zarejestrowania listy przysłano nam pełnomocnika, ponieważ obawiano się, że Antoniewicz być może jednak dopisze Beger do listy (co bym uczynił)... Nie pozwolę, by taka sytuacja się powtórzyła, by ktoś na poziomie Warszawy decydował o kształcie list powiatowych.
Reklama
Mogę podać jeszcze jeden przykład. Podczas wyborów do sejmiku województwa zaproponowaliśmy, by z jedynki startował Tadeusz Rzemykowski (i dzisiaj byłby radnym sejmiku). Niestety, bez nas zdecydowano, by kandydaturę marszałka zastąpił Stefan Mikołajczak. I co? I po pierwszej sesji pan Mikołajczak przeszedł do klubu radnych PO.
Odpowiem tak: dzięki współpracy z Romkiem Duszarą, z Romkiem Ajchlerem przez lata zbudowałem dobre relacje z politykami szczebla krajowego. W trakcie kampanii w wyborach przedterminowych Burmistrza Okonka w 2012 roku, by wesprzeć Romualda Duszarę, który kandydował na stanowisko burmistrza, wraz z posłem Romualdem Ajchlerem zaprosiliśmy do Okonka Leszka Millera. Gdy w 2011 roku miały się odbyć wybory uzupełniające do Senatu po tym jak Piotr Głowski został prezydentem Piły, za moją sprawą przyjechał do nas marszałek Sejmu Jerzy Wenderlich. Ściągnąłem też na nasz teren m.in. Marka Siwca, ówczesnego przewodniczącego Europarlamentu i Magdalenę Ogórek. Łatwiej i szybciej będzie mi wymienić premierów, których nie miałem okazji poznać niż tych, których poznałem. Jeśli chodzi o prezydentów, nie udało mi się spotkać wyłącznie z tym obecnie urzędującym, a to dlatego, że przed wyborami nie był znaczącą osobą w polityce, później natomiast byłem już zajęty kampanią.
Reklama
Raczej człowieka pracującego w pierwszym powiecie Wielkopolski. Dziękuję za rozmowę, a mieszkańców o lewicowych przekonaniach i sympatyków lewicy zapraszam do konstruktywnej współpracy. [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
narkotyki sa złe!
Bycie komunista to jedno ale on jest potomkiem UPA!!!!!!!!
Ole, Ole, Olek, Ole, Ole, Olek! Anton na Starostę! Czerwień znów na fali! Warto było czekać...
Odważny, mówi głośno, że jest komunistą. Tylko Edward Gierek powiedział, że był i pozostanie komunistą do końca. SLD po 1989 roku przeistoczył się w socjaldemokrację, a tu, proszę, powrót do korzeni.
No to tylko odwiedzic teraz komunistyczne raje jak Venezuela gdzie jedza psy i gołębie z głodu.
Precz z komuną! Niech żyje wolna POLSKA!
Ale tło jak z PRLu
ten Pan nie wie co mówi, z niego taki komunista, jak z Jastrowia eldorado przemysłu hutniczego....
narkotyki sa złe!
Bycie komunista to jedno ale on jest potomkiem UPA!!!!!!!!
Ole, Ole, Olek, Ole, Ole, Olek! Anton na Starostę! Czerwień znów na fali! Warto było czekać...