Jestem przerażony tym, co widzę

07/12/2023 08:06

Tomasz Wawrzyniak bada zmiany klimatu. Na Arktyce, gdzie wpływ tych zmian jest zdecydowanie większy niż w naszej części świata. Tam złotowianin jak na dłoni widzi, co złego się dzieje z klimatem. – Współcześnie to jeden z głównych globalnych problemów – nie ma wątpliwości, że wszystko zmierza niestety w jednym kierunku. Co możemy zrobić? Także na to pytanie Tomasz Wawrzyniak odpowiada w rozmowie z Piotrem Steffenem

Gdy mówi Pan ludziom o rzeczach, jakimi na co dzień się zajmuje, ma Pan poczucie, że ma realny wpływ na ich postępowanie? Wierzy Pan, że ludzie mogą się zmienić, zareagować na to, o czym od lat przestrzegacie jako znawcy problematyki zmian klimatycznych?
Chyba każdy z nas słyszał o tym i ma już świadomość, że klimat się zmienia, że człowiek wywołuje emisję gazów cieplarnianych na niespotykaną dotychczas skalę. Działania ludzi spowodowały prawie 100% ocieplenia, jakie obserwujemy od połowy XX wieku. Mam nadzieję, że to co mówię dociera do słuchaczy, że mają już świadomość, iż każdy z nas może wpłynąć na to, co dzieje się ze środowiskiem i nie trzeba być do tego żadnym decydentem. Informowanie o tym, gdzie jeździmy i co badamy jest bardzo ciekawe, a nasze niepokojące wnioski dotyczące zmian klimatu, myślę, że są alarmem, który odbija się coraz szerszym echem. Staramy się o tym mówić m.in. poprzez prelekcje, podczas webinariów czy zajęć ze studentami.
Jeśli chodzi o same badania, mamy coraz lepszy sprzęt, coraz więcej wiemy, rozumiemy i mamy coraz więcej pomiarów. Podczas wystąpień często skupiamy się na swoich pracach, wykonywanych na południowo-zachodnim Spitsbergenie i porównywaniu tych wyników z efektami prac innych jednostek naukowych na archipelagu Svalbard.

Ma Pan poczucie, że ziarno świadomości zakiełkowało u ludzi?
Tak. Już jeden z ONZ-owskich raportów z lat 60-tych mówił, że dzieją się niepokojące rzeczy i trzeba coś z tym zrobić. Niestety decydenci, którzy mogliby wpływać na ograniczanie emisji gazów cieplarnianych, często liczą koszty bieżące, a nie koszty długookresowe, długofalowe.


Moim marzeniem jest m.in. rozszerzenie obszaru badań o inne miejsca, na razie jestem jednak skupiony na Spitsbergenie – mówi


Jeździ Pan po całym świecie – jak wygląda polska świadomość na tle innych krajów?
Po świecie jeżdżę głównie na konferencje naukowe, ale nie tylko. Moja praca rzeczywiście zawiodła mnie w różne miejsca globu, m.in. do Kanady, Brazylii, Argentyny, Chin, krajów skandynawskich, Nowej Zelandii czy w egzotyczne lokalizacje, jak Wietnam. W ubiegłym roku miałem wystąpienie w polskim pawilonie na Expo w Dubaju podczas tygodnia nauki. Jeśli chodzi o spotkania z osobami, które nie są naukowcami, wydaje mi się, że niemal wszędzie są tym zainteresowani. Chyba nikt dzisiaj nie może już powiedzieć, że nie słyszał o zmianach klimatu, że nic o tym nie wie.
Jako Unia Europejka staramy się wprowadzać coraz więcej proekologicznych rzeczy. Widzimy jednak, nawet w Polsce, że zapadają decyzje o szybkim zysku, choćby przy ścince lasów bądź w czasie odkładane są decyzje dotyczące niektórych inwestycji dążących do stosowania alternatywnych źródeł energii. Bo szybciej i taniej jest korzystać z paliw kopalnianych. Długofalowo ten koszt jest jednak dużo większy.
Polska jest niestety w czołówce krajów pod względem emisji gazów cieplarnianych w przeliczeniu na osobę. Jesteśmy w pierwszej dwudziestce na świecie! Decydenci wiedzą o tym, a mimo to o wszystkim przesądza kalkulacja.

Mając tego świadomość i wiedzę z zagadnień dotyczących hydrologii czy ekstremalnych zjawisk atmosferycznych, boi się Pan o przyszłość z powodu zmian klimatycznych?
Mówiąc szczerze, jestem przerażony tym, co widzę. Myślę, że to współcześnie jeden z głównych globalnych problemów, z jakimi mamy do czynienia.

Kiedy stanie się coś złego?
Już się dzieje. To, co obserwujemy, przesuwanie stref klimatycznych, fale gorąca, gwałtowne powodzie to bardzo poważne skutki, a będą jeszcze gorsze. Proszę zauważyć, jak dużą popularność mają od kilku lat klimatyzatory. Czy 20-30 lat temu ktoś myślał, że w Polsce będzie zakładanych tyle klimatyzacji? Ludzie bronią się w ten sposób przed ciepłem, bo tak długie bywają fale upałów. Wymaga to oczywiście jeszcze wyższej produkcji energii.

Dlaczego pracujecie akurat na Arktyce?
Wpływ zmian klimatu jest tam zdecydowanie większy niż na naszych szerokościach geograficznych. To z kolei, co tam się dzieje, wpływa na nas. To tzw. sprzężenia zwrotne. Prowadzimy badania na Arktyce, która wydaje się bardzo odległa, niekoniecznie zmieniona przez człowieka, a wcale tak nie jest.

Dla Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk pracuje Pan na Spitsbergenie jako koordynator monitoringu hydro-meteorologicznego w Polskiej Stacji Polarnej Hornsund – to jedno z najlepszych miejsc na Ziemi do obserwacji zjawisk związanych ze zmianami klimatycznymi?
Tak. Mamy tam w zasadzie naturalne środowisko, praktycznie niezmienione, dalekie od bezpośredniego wpływu człowieka. Tylko bezpośredniego, bo niestety człowiek ma duży pośredni wpływ na to środowisko. Stacja Hornsund powstała w 1957 roku, w 1978 roku została przebudowana i od tego czasu dysponujemy ciągłymi wynikami pracy dzięki całorocznemu monitoringowi.


Hansbreen w 2011 (na górze) i 2021 (na dole)


Niecałe pół wieku to jednak krótko w liczącej 4,5 mld lat historii Ziemi… Skąd pewność, że Wasze dane należy interpretować jako niebezpieczeństwo dla zmian klimatycznych?
Ponieważ to wszystko dzieje się zbyt gwałtownie. Tak gwałtowanie, jak nie miało to jeszcze miejsca w historii Ziemi. I wiemy, z różnych badań, że bezpośredni wpływ na to ma człowiek. Z historii Ziemi wiemy też, jaka była koncentracja gazów cieplarnianych w przeszłości i nigdy te zmiany nie były tak intensywne. I – co najistotniejsze – to bezpośrednio dotyka nas.

Co według Państwa danych stanie się za 25, 50, 100 lat? Tyle lat to w końcu perspektywa, która dotyczy nas, naszych dzieci i wnuków.
Dysponujemy różnymi symulacjami klimatu dla różnych okresów, nawet na dłużej niż do końca XXI wieku. Przygotowały je centra klimatyczne, posiadające superkomputery obliczeniowe. Oczywiście te symulacje zawierają odrobinę niepewności, ale co do zasady, jeśli chodzi o projekcje klimatyczne dla całego globu, są bardzo niekorzystne. Wskazują scenariusze przy różnych schematach emisji gazów cieplarnianych. Generalnie widać, że wszystko zmierza w jednym kierunku – klimat będzie coraz bardziej gwałtownie się ocieplał. Dlatego trzeba redukować gazy cieplarniane – tylko i aż tyle możemy i musimy zrobić.

Jeżeli możemy tylko redukować ich ilość, spowalniać ten proces, a nie zatrzymać, katastrofalny finał jest pewny – pytanie kiedy i w jakiej skali nastąpi?
Wygląda na to, że mamy niewiele czasu nawet na to, żeby to spowolnić. Te sprzężenia zwrotne z klimatem ewidentnie się napędzają. Następujący zanik pokrywy lodu morskiego, lodowców, coraz krócej zalegająca pokrywa śnieżna – to jest coś, co napędza te zmiany, mamy coraz bardziej niestabilny klimat, a to sprawi, że będzie coraz cieplej.
Nawet scenariusze przyszłego klimatu dla Polskiej Stacji Polarnej regionu Hornsundu pokazują, że za kilkadziesiąt lat cieki będą tutaj aktywne przez cały rok! Bo nie będzie tak niskich temperatur, żeby te cieki zamarzały. W Arktyce! Średnie temperatury w najzimniejsze miesiące mogą oscylować około zera stopni, wcale nie musi to być dużo poniżej zera. Prawdopodobne dodatnie, całoroczne temperatury będą oznaczać coraz gwałtowniejszą recesję lodowców i zanik pokrywy śnieżnej. Arktyka zdecydowanie się zmieni. Szacujemy, że na koniec obecnego wieku będzie miała taki klimat, jak obecnie ma północna część Skandynawii! Średnio będzie więc aż kilka stopni cieplej, a to gigantyczna różnica. Ociepli się nie tylko Arktyka, ale i nasze, umiarkowane strefy. Będzie coraz goręcej, będzie dochodzić do coraz większej ilości gwałtownych zjawisk, opadów, powodzi, suszy…


Hornsundtind - trzecia najwyższa góra Svalbardu


Ziemia ma już ponad osiem miliardów ludzi. Wierzy Pan, że tę ludzką machinę, totalnie od siebie zależną globalną wioskę, stać jeszcze na powiedzenie STOP i wyjście na prostą?
Tylko przy radykalnych decyzjach dotyczących emisji jesteśmy w stanie zredukować te procesy. Jeśli każdy z tych ośmiu miliardów zmieniłby w zdecydowany sposób postępowanie, to będzie możliwe. Wiadomo, że nie wrócimy do lepianek, do jaskiń, ale trzeba pomyśleć o naszym konsumpcjonizmie, zrozumieć, że nie musimy co chwilę mieć czegoś nowego. Wszystko to odbywa się kosztem środowiska.

Łapie się Pan na tym, że też popełnia grzechy, które wpływają na zmiany klimatu?
Tak. Korzystam np. z transportu lotniczego, chociażby jeżdżąc na badania na Spitsbergen. To jest oczywiście ułatwienie, żaglowiec płynąłby tam naprawdę długo. Nie na wszystko mamy wpływ, żyjemy w świecie pełnym ułatwień i nie wracamy do wcześniejszego etapu.

Jak wygląda Pana praca na Spitsbergenie?
Obecnie jeżdżę tam na krótsze okresy, bo w przeszłości byłem nawet przez cały rok – jako zimownik, wicekierownik ekspedycji i zatrudniony meteorolog. Niektórzy zostają tam na zimowanie nawet kilkukrotnie. To świetne miejsce do pracy, do stacji zawsze wracam z entuzjazmem i radością. Na Spitsbergenie jest kilka innych stacji, także całorocznych, które, wiadomo, mają wszelkie ułatwienia i udogodnienia – muszą być, jeśli przebywamy tam wiele miesięcy.

Ile osób pracuje w Hornsundzie?
Stacja ma możliwość noclegową dla około 40 osób, ale na cały rok najczęściej zostaje tam około dziesięciu pracowników. Jest tam warsztat, magazyn, tokarnia, są też zatrudnieni na cały rok mechanicy, w tym konserwator, więc drobne usterki można zrobić na miejscu. Mamy sporo zapasów najpotrzebniejszych rzeczy. Gdyby śrubka wpadła nam podczas prac między skały, musimy mieć przy sobie dodatkową, żeby nie wracać wiele kilometrów. Długość wyjazdów jest zależna od tego, jaki realizujemy projekt. Podczas najbliższego wyjazdu, kilkutygodniowego, jaki właśnie zaczynam, będziemy robić m.in. głębsze odwierty w gruncie, żeby szczegółowo rozpoznać struktury, jakie tam mamy. Będziemy m.in. instalować czujniki do pomiaru temperatury gruntu, żeby rozszerzyć naszą sieć monitoringową.


Prof. Marzena Osuch i Tomasz Wawrzyniak z doktorantami Abhishek Bamby Alphonse (Indie), Marta Majerska (Polska, Nicole Hanselmann (Szwajcaria)


Jest inna lokalizacja w Arktyce albo gdzieś indziej, która jest Pana wymarzonym miejscem pracy?
Moja praca już pozwoliła mi odwiedzić miejsca, które w przeszłości stanowiły wyłącznie sferę marzeń. Długi okres obserwacji na Arktyce powoduje, że wiele procesów rozumiem, wiem, co było już zrobione, co jeszcze może być zrealizowane i rzeczywiście zastanawiam się nad rozszerzeniem badań na inne lokalizacje. Mamy szeroko rozwiniętą współpracę z jednostkami naukowymi z Polski, Norwegii, Włoch czy Stanów Zjednoczonych. Kiedy prowadziłem jeszcze współpracę z Rosjanami, planowałem pomiary na północy Syberii. Aktualnie planuję projekty z Kanadyjczykami. Zresztą co chwilę prowadzimy międzynarodowe projekty. Nie przeszkadzają mi trudne warunki pracy i pobytu, gdy trzeba się liczyć z mrozem i potężnymi zamieciami śnieżnymi, gdy prędkość wiatru dochodzi do 180 km/h.
Jest wiele pięknych miejsc na świecie. We wcześniejszych latach miałem przyjemność wykonywać różnego rodzaju badania i pomiary także w polskich parkach narodowych, np. w Narwiańskim Parku Narodowym. Też zimą, w podobnych warunkach do tych, jakie latem panują na Spitsbergenie.
Z naszej pracy opisanej w języku angielskim korzystają szkoły na całym świecie. Cieszy też to, że teraz nasz zespół, z którym działamy w Hornsundzie stał się międzynarodowy.

Pana publikacje ukazują się w najbardziej prestiżowych pismach świata traktujących o tematyce środowiska i nie tylko. Można powiedzieć, że jest Pan w europejskiej czy wręcz światowej czołówce badaczy zajmujących się tą tematyką?
Byłoby mi niezręcznie dokonywać jakichkolwiek porównań. Badaniami polarnymi w Polsce zajmuje się kilka ośrodków, które również działają prężnie, więc trudno byłoby mi porównywać się z kolegami, którzy zajmują się innymi tematami. Moje główne skupienie dotyczy funkcjonowania zlewni rzecznych oraz długookresowych pomiarów zmian klimatu dla stacji Hornsund i porównania wyników z innymi tego typu stacjami. Na pewno to, w jakim jestem miejscu, zawdzięczam wielu latom poświęcenia i pracy – od jakiegoś czasu daje mi to możliwość współpracy na bardzo wysokim, międzynarodowym poziomie. Ale nie zamierzam spocząć na laurach, zawsze wyżej zawieszam sobie poprzeczkę.


Niedźwiedź polarny spotkany w 2022 roku


Co z planami na przyszłość?
Marzeniem na pewno jest rozszerzenie obszaru badań o inne miejsca. Podejmuję już kroki, żeby był to nie tylko Svalbard. Mam kolegów, którzy badania glacjologiczne prowadzą na kilku kontynentach, również chciałbym to robić. Na razie jestem jednak głównie lokalnie skupiony na Spitsbergenie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 17/01/2025 10:21

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ziemia jednak płaska - niezalogowany 2023-12-07 14:10:24

    I niech tam zostanie i zatrzyma ,, zmiany klimatu ".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Kołcz - niezalogowany 2023-12-07 14:50:54

    "Każdy kto zakazuje na terenie RP wydobycia węgla, każdy kto chce nam założyć maski na twarz, zakazuje korzystania z żywego ognia, ogranicza hodowlę zwierząt, roślin, uprawę ziemi, każdy jest rodowodem spokrewniony z bestialskimi ideologiami III Rzeszy Niemieckiej" - ks. prof Guz Ps.Widzial Pan kiedyś Eskimosa wegana? Zamienili prioretariat i klasę robotnicza na klimat i biedę dla ideologi.Obudzcie się w łagrach głupcy!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mors - niezalogowany 2023-12-07 19:00:22

    W historii świata były 4 zlodowacenia. Lodowiec sięgał Polski. I nie było żadnego człowieka przez którego klimat by się ocieplał. Nie było też Pana Wawrzyniaka.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.