Reklama

Jezioro Borowe znika w oczach

14/10/2023 12:00

Położony w środku lasu malowniczy akwen z roku na rok traci coraz więcej wody. Mieszkańcy biją na alarm. Czy Jezioro Borowe wyschnie do cna?

Nazywane jest różnie. Dla mieszkańców wystarczy hasło „Trzecie”, jednak bardziej oficjalne nazwy, a więc „Leśne” i „Burmistrzowskie” też funkcjonują. Jednak zgodnie z „Atlasem Jezior Polskich” poprawna nazwa tego akwenu to jezioro Borowe.

Dzisiaj tam jest tragedia

W ciągu ostatnich kilku lat drastycznie obniżył się stan wody w tym leśnym akwenie. Doskonale widać to po linii brzegowej, która z roku na rok odsłania coraz więcej. Dawne pomosty czy kładki wędkarskie, które jeszcze jakiś czas temu wykorzystywane były do połowów, teraz stoją na suchym lądzie. Żeby łowić, trzeba iść dalej.

Reklama

Podobnie z plażą, na której w sezonie letnim pojawiają się dziesiątki mieszkańców i drugie tyle turystów. Nikomu nie przeszkadza, że to miejsce nie jest strzeżone. Las i woda chronią przed upałami lepiej niż na kąpielisku miejskim. Co więcej, wydaje się tu być o wiele spokojniej, jakby kameralniej.

Aby dostać się do wody, z każdym kolejnym rokiem należy pokonać coraz dłuższy odcinek. W tym miejscu doskonale widać, dokąd jeszcze kilka lat temu sięgał poziom wody. Załamanie terenu jest wyraźne. Od tego miejsca do tafli jeziora trzeba teraz wykonać 20 dodatkowych kroków! Tajemnice dna zostały odsłonięte: powalone pnie i gałęzie, na które kiedyś trzeba było uważać, będąc w wodzie, teraz służą jako miejsce odpoczynku, gdzie można przysiąść i obserwować swoje dzieci bawiące się w wodzie. Miejsca na zabawę mają coraz mniej, ponieważ woda zbliża się do granicy dna, w którym z łagodnego spadku przechodzi nagle w strome urwisko.

Reklama

– Jak tak dalej pójdzie, to jezioro całkiem zniknie – boją się mieszkańcy Okonka.

Najlepiej zmiany te widzą miejscowi wędkarze, którzy regularnie tu przyjeżdżają. Od czasu, kiedy teren ten został użyczony gminie Okonek przez powiat złotowski, jest stale dorybiany. Samorząd dba zresztą o wędkarzy i tylko w tym roku przeznaczył 24 tys. zł na zarybianie wszystkich podległych sobie akwenów.

- Na dzisiaj jest tam tragedia – mówi Piotr Burno, mieszkaniec Okonka i wędkarz, który to miejsce zna od podszewki. Wędkuje tu od lat i widzi, jak zmienia się środowisko.

Reklama

– Spadek poziomu wody jest stały i utrzymuje się od kilku lat. Myślę, że w przeciągu ostatnich pięciu lat ten proces jeszcze przyspieszył – dodaje.

Czy pamięta, aby poziom wody był tam za jego życia niższy niż teraz?

– Nie kojarzę czegoś takiego. Poziom bywał niższy, później były takie lata, że to się trochę wyrównywało, ale wody już tylko ubywa – twierdzi.

Jego słowa potwierdza Jan Czekała, również zapalony wędkarz.

– Na „trzecie” zajeżdżam często. Lubię tę okolicę i ten klimat – mówi i odnosi się do tego, o czym pisałem wcześniej: wyraźnych znaków suszy hydrologicznej.

Reklama

– Wszystkie kładki wędkarskie stoją już na brzegu. Woda zaczyna się daleko przed nimi – mówi.

- Od strony wschodniej, a więc tam, gdzie jest kąpielisko, tylko w tym roku od wiosny woda cofnęła się o przynajmniej metr i trzydzieści centymetrów – tłumaczy.

Swoje wnioski wysunął na podstawie obserwacji jednego z kamieni, który jeszcze do niedawna zakryty był wodą. Innym wyznacznikiem jest pobliski fragment drzewa, na podstawie którego można obliczyć, że lustro obniżyło się od wiosny o co najmniej 15 cm.

Reklama

– To dużo. Bardzo dużo – przyznaje.

Ta plaża jeszcze do niedawna była całkowicie pod wodą


Pan Jan wspomina swoje czasy młodzieńcze, kiedy próbując przejechać rowerem wokół jeziora trzeba było liczyć się z przedzieraniem przez podmokłe tereny. Teraz da się to zrobić o suchej stopie, w wielu miejscach tracąc nawet jezioro z oczu.

- Kiedyś miało swój naturalny dopływ. Od strony zachodniej woda była uzupełniania przepływem – mówi Piotr Burno i dodaje, że najprawdopodobniej swoje źródło miało również w rzece Czarnej, która płynie co prawda po drugiej stronie trasy Okonek – Lędyczek, jednak miało istnieć pomiędzy nimi podziemne połączenie. Dowodów na jego istnienie jednak brakuje.

Reklama

Moi rozmówcy nie mają wątpliwości, że sytuacji winne jest generalne obniżenie poziomu wód gruntowych.

– Widzę to też po stawie na swojej posesji. Wody ubywa. Nie ma takich zim, jak kiedyś. Brakuje śniegu, brakuje deszczu – dodaje pan Jan.

- Ciężko mi przewidywać i prorokować, jak sytuacja będzie wyglądać w kolejnych latach. Z pewnością obfite opady w jakimś stopniu by tę wodę uzupełniły – mówi pan Piotr.

- Klimat się zmienia, zima nie przynosi już tyle śniegu co kiedyś. Nie wydaje mi się, żeby jezioro wyschło całkowicie z racji tego, jak jest głębokie. Ale też nie sądzę, żeby kiedyś mogło powrócić do dawnego stanu – dodaje.

Reklama

Czerwona linia oznacza miejsce, do którego jeszcze kilka lat temu sięgała woda


Inwestycja w retencję

Świadomi zmian, które następują w obrębie jeziora Borowe, są też ludzie na co dzień związani z lasem i przyrodą. Rzecznik prasowy Nadleśnictwa Okonek, Przemysław Szczawiński, potwierdza, że od kilu lat obserwuje spadek poziomu wody.

– W przeszłości był taki rok, że pomost przy punkcie czerpania wody, podczas roztopów wiosennych, był praktycznie na równi z taflą jeziora – mówi. Jak widać na naszych zdjęciach, teraz wody próżno szukać nawet w jego pobliżu.

Reklama

– Poziom wody spadł o około metr w przeciągu kilku lat – dodaje.

P. Szczawiński przyznaje, że woda do jeziora Borowe dostawała się przede wszystkim od strony zachodniej, z niewielkiego bagienka i biegła przez stary, poniemiecki przekop. Jeszcze kilka lat temu płynął tamtędy niewielki potok.

– W tej chwili można tam przejść suchą stopą – mówi. Niektórzy mieszkańcy zarzucają, że znajdująca się tam zastawka blokuje dopływ wody. Powód jest inny: ten grunt znajduje się wyżej niż bagienko i w związku z obniżeniem poziomu wód nie ma szans na to, aby był stały przepływ z jednego zbiornika do drugiego.

Reklama

Leśnik wskazuje jeszcze jeden znany mu punkt na ternie gminy, gdzie ubytek wody widać gołym okiem. Obok starej żwirowni na byłym poligonie istniał punkt czerpania wody. Podczas okresów suszy poziom wody spadał na tyle, że dzielił się on na dwie części.

– Tam już nie ma ani kropli. W tym roku, idąc dnem dawnego zbiornika, musiałem uważać, żeby nie wpaść w spękania gruntu – mówi. Inne punkty czerpania wody są w podobnej sytuacji.

Mój rozmówca w Nadleśnictwie pracuje od blisko 20 lat. Taki okres czasu jest wystarczający, aby zobaczyć i ocenić zmiany w środowisku lokalnym.

Reklama

– Przyroda się diametralnie zmienia, a ten rok jest straszny pod kątem wody – przyznaje. Jego zdaniem niedobór wód gruntowych będzie jednym z najważniejszych wyzwań, z którymi społeczność będzie się borykać przez najbliższe dziesięciolecie, a chociaż problem jest globalny, to w końcu zaczynamy odczuwać skutki zmiany klimatu na naszych własnych skórach i w naszym własnym środowisku.

– To jest potężny problem, z którym każdy z nas będzie musiał się borykać.

- To, jak przeciwdziałać zmianom klimatycznym, jest bardzo istotne – mówi. Jak przekonuje, to, co możemy zrobić w obrębie naszych gospodarstw domowych, to zadbać o małą retencję, a więc spowolnienie spływu wód powierzchniowych.

W latach 60. ubiegłego wieku narodziła się moda na osuszanie całych połaci podmokłych terenów i przeznaczanie ich głównie pod uprawy. Spowodowało to, że miejsc, w których woda może się na dłużej zatrzymać, zaczęło brakować.

– My te błędy staramy się teraz naprawiać – mówi P. Szczawiński. W ostatnich latach na terenie gminy Okonek powstało kilkadziesiąt zastawek, których zadaniem jest zatrzymanie wody w lasach.

Czy jednak proces stepowienia naszych terenów i ginącego w oczach jeziora Borowe uda się zatrzymać? Leśnik nie jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie.

– Proces jest globalny i jego konsekwencje widzimy na przykładzie omawianego jeziora. Moim zdaniem możemy go tylko spowolnić. Odwrócenie procesu byłoby bardzo trudne. Wody do jeziora dopompować nie można. Nie byłoby nawet skąd – dodaje.

Jeszcze trochę wytrzyma

Sytuację spowodowaną przez zmiany klimatu podkreśla też sekretarz okoneckich Lasów, Mieczysław Rapta. Wysychanie całych jezior za życia jednego człowieka zdarza się coraz częściej, a przykłady można znaleźć zarówno w powiecie złotowskim, jak i poza nim.

– Pod Gnieznem dwa duże jeziora zniknęły z powierzchni Ziemi. Takich rzeczy w całej Polsce jest dużo. Społeczeństwo przechodzi nad tym do porządku dziennego – mówi.

- Ze względu na swoją głębokość nie uważam, żeby jezioro Borowe mogło całkowicie zniknąć – zaznacza. Zgodnie z „Atlasem Jezior Polskich” ma ono głębokość 28,2 metrów.

– Możemy założyć, że teraz o te dwa metry mniej – dodaje. - Jeszcze trochę wytrzyma. Będzie o wiele mniejsze, bardziej zarośnięte, ale będzie trwało – mówi. Czy da się temu jakoś przeciwdziałać?

– Interweniować u Pana Boga, żeby więcej deszczu dał. Nie ma innych dopływów.

M. Rapta zwraca też uwagę na inną ważną rzecz.

– Nie ma żadnych mechanizmów, które skłaniałby gminy i prywatnych właścicieli, aby zatrzymywać wodę w gruncie na większą skalę – mówi. Dzisiaj, kiedy rolnik chce ugorować łąkę, to może liczyć na dopłaty. Kiedy jednak chciałby przeznaczyć jakiś grunt pod zalanie, to na żadną pomoc liczyć nie może. Zdaniem M. Rapty to duży błąd.

– Pod względem ekonomicznym działałby na swoją niekorzyść, jednak byłoby to korzystne dla całego lokalnego środowiska – mówi.

Nie zawsze chodzi też o to, żeby zalewać grunty. Czasami wystarczy zainwestować w progi, aby spowolnić spływ wody w rowach. Nikt jednak nie jest tym zainteresowany: ani Wody Polskie, ani samorządy, ponieważ nie jest to efektowne dla mieszkańców. A szkoda, bo byłoby to bardzo efektywne.

Hubert Nowak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość. - niezalogowany 2023-10-10 17:13:25

    To teraz woda gminy .co na to władze gminy? Jedno jezioro mniej to jeden kłopot mniej.proponuje zdemontować latarnie bo po co one stoją? I tak że wszystkim. A pamiętacie zapowiedzi i plany przedwyborcze burmistrza i naszych radnych. Może czas rozliczać

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Stefek - niezalogowany 2023-10-14 13:23:18

    A czy wójta to obchodzi? On jest tylko od pokazywania się. Nic więcej przecież nie robi.

    • Zgłoś wpis
  • Gość - niezalogowany 2023-10-14 14:48:33

    Tu jest burmistrz. Ale też go to nie obchodzi. Nic go nie obchodzi taki zajęty spełnianiem przedwyborczych obietnic. Nie może się chłop wyrobić.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama