Reklama

Jezioro Burmistrzowskie ginie

10/08/2023 16:00

Zygfryd Kasprowicz, który przez lata dbał o Jezioro Burmistrzowskie, dalej chce je dzierżawić. Tym bardziej, że chętny do współpracy z nim jest Jacek Kozdra. I tym bardziej, że jezioro jest w coraz gorszym stanie - chcą je ratować. Niestety dbanie o to jezioro raczej nie będzie im dane

Jezioro Burmistrzowskie, za sprawą trafiających tutaj substancji, wygląda coraz gorzej, a co gorsza, wszystko wskazuje na to, że niedługo nie będzie się nim opiekował Zygfryd Kasprowicz, który przez dekady uczynił z tego zbiornika istną perełkę w mieście. Z. Kasprowicz już jakiś czas temu zapowiedział, m.in. na naszych łamach, że gotów jest rozstać się z jeziorem, któremu poświęcił sporą część życia, ale w ostatnich miesiącach okazało się, że jest skłonny zmienić zdanie. Stąd 8 grudnia ubiegłego roku zwrócił się do miasta o przedłużenie umowy dzierżawy o kolejne siedem lat.

Reklama

– Pod koniec stycznia otrzymałem zawiadomienie, że sprawa jest w toku, że skierowali ją do ministerstwa, czekają na decyzję. Minęło pół roku i żadna decyzja nie została wydana – był już gotów monitować w sprawie.

Z. Kasprowicz przyznaje, że bodźcem do tego, aby dalej zajmować się jeziorem było to, iż skontaktował się z nim Jacek Kozdra, złotowianin, który chciałby go wesprzeć w opiece nad zbiornikiem.

– Chciałby się tym zająć w podobny sposób jak ja prowadziłem to przez lata – mówi senior.

– Samemu trudno byłoby mi temu podołać, ale mając wsparcie młodego człowieka byłbym chętny to kontynuować – dodaje.

Reklama

Zapytany o motywację z uśmiechem zaznacza, że nie chodzi o żadne zyski.

– Tyle lat to robiłem, nie miałem z tego złotówki – podkreśla.

– Wulgarnie mówiąc: głupiego praca lubi – śmieje się nasz rozmówca, podkreślając, że przez lata w prace skutecznie angażował też innych. Za wydawane zezwolenia na wędkowanie nie pobierał żadnych opłat, ci którzy wędkowali pracowali natomiast na rzecz jeziora za to, że mogli tutaj wędkować.

– Też czuli się za to odpowiedzialni – przy okazji Z. Kasprowicz dziękuje tym osobom za to zaangażowanie.

Reklama

Kiedyś było inaczej

Pan Zygfryd z bólem patrzy na to, co od dłuższego czasu dzieje się z Jeziorem Burmistrzowskim.

– Nikt nie chce się do niczego przyznać, ale prawda jest taka, że główną przyczyną jest zrzut azotów – wskazuje, że ich wpływ następuje od strony Kanału Śmiardowskiego, czyli od strony Międzybłocia i Świętej, skąd prowadzą kanały.

– Od tamtej strony jeziora zielsko przyszło, woda zaczęła kwitnąć – nie ma wątpliwości odnośnie tego, co dzieje się z wodą w ostatnich latach.

– Inna sprawa, że jako dzierżawca nigdy nie dostawałem tak naprawdę w ostatnich latach informacji na temat stanu wody, co to jest, co stwierdzono itd. – podkreśla.

Reklama

Woda to jedno, druga kwestia to dbałość o to, co jest wokół zbiornika. To Z. Kasprowicz przez blisko trzydzieści lat dbał również o to, aby wokół jeziora można było swobodnie spacerować, aby było gdzie usiąść i odpocząć. Zresztą w pierwszych sześciu latach dzierżawy zbiornika nie kto inny jak on sprawił, że ścieżka wokół jeziora w ogóle powstała. Na ¾ jej długości wokół jeziora posadzono świerki i jałowce oraz zainstalowano kilkanaście tablic informacyjnych, dotyczących fauny jeziora.

Dzisiaj ścieżką da się przejść?

Reklama

– Nawet nie wiem. Możliwe, że nie, bo jeśli od miesięcy nikt o to nie dba, sytuacja mogła się zmienić – przyznaje, że ostatnie prace wokół jeziora robił jeszcze jesienią ubiegłego roku, choć nie były już tak intensywne.

– Gdy burmistrzem był Stanisław Wełniak, co jakiś czas dawał mi paliwo, jakieś środki chemiczne – wyjaśnia, że miasto ponosiło te niewielkie dla budżetu Złotowa koszty, a on dawał swoje pomysły, siłę i pracę.

– I to ładnie wyglądało. A teraz oszczędzają. To oszczędzajcie – stwierdza, choć przyznaje, że trudno mu pogodzić się z takim podejściem.

Reklama

Tutaj była pierwsza promenada

Dla Z. Kasprowicza to elementarny brak zasad odpowiedzialności.

– Przecież ja wszystko robiłem tutaj gratisowo, nie było tego w żadnej umowie – przyznaje. Dlaczego w ogóle wszedł w ten temat trzy dekady temu?

– Zamiar był bardzo praktyczny, taki, żeby daleko nie jeździć nad wodę, do Kujana, Sławianowa czy nawet na Kaszuby, gdzie jeździłem. Zwyczajnie, żeby mieć blisko taki zbiornik – wspomina.

– Jak w pierwszych latach szedłem tutaj brzegiem, to nogi powykręcałem. Wkurzyłem się i zacząłem kopać ścieżkę. Ona jest zrobiona na skarpie, krzaki tu były nie do opisania. Żałuję, że tego dokładniej nie dokumentowałem. Nic tutaj nie było. Po kawałku jakoś to robiłem. Powstanie tej ścieżki dookoła kosztowało mnie sześć lat zdrowia i życia. Starsi mieszkańcy Złotowa pamiętają, jak tam wyglądało – wspomina, że była gotowa na początku lat dwutysięcznych.

Reklama

– W mieście nie myśleli jeszcze o zrobieniu promenady, a ja już ją miałem – śmieje się Z. Kasprowicz.

Nie było łatwo. Gdy instalował kołki, na których zawieszał worki na śmieci, złośliwi je wyrywali i wyrzucali.

– Przez lata miałem szesnaście czy siedemnaście rozpraw wodno-prawnych z tytułu podnoszenia poziomu wody, że niby ogródki działkowe zalewam. Pod wnioskiem, że je niby zalewam, podpisywali się nawet ludzie, którzy mają działki na górce. Sprawa oparła się aż o ministerstwo, finalnie przyznali mi rację – mówi z satysfakcją.

Reklama

Mówi o tym, bo trudno mu zrozumieć, że dzisiaj nie może liczyć na możliwość przedłużenia dzierżawy. Żeby znowu miejsce to zaczęło wyglądać, jak należy, co – jest przekonany – stałoby się przy wsparciu Jacka Kozdry.

– Rzeczywiście był moment, że chciałem odpuścić, ale pod wpływem pana Jacka zacząłem reasumować to moje zaangażowanie w to miejsce. Pomyślałem, że on ma rację, że trzeba dalej zabiegać o dzierżawę i pod jego wpływem napisaliśmy wniosek o przedłużenie. Skoro zadeklarował, że dalej chce to ciągnąć, najpierw ze mną, a później może z kimś innym, uznałem, że faktycznie szkoda byłoby, żeby ktoś to wziął i zepsuł. Bo do tego by to zmierzało… – nie ma wątpliwości.

Reklama

Pięć jezior? Już dawno są cztery

Jacek Kozdra mówi, że od lat przygląda się Jezioru Burmistrzowskiemu, temu jakie było kiedyś, co z nim zrobił Z. Kasprowicz. Z niepokojem patrzy na to, co z jeziorem dzieje się w ostatnich latach.

– Dawno nie było tak zarośnięte, ani na wodzie, ani wokół zbiornika – przyznaje.

– Z tego jeziora rzeczka płynie dalej, dociera do Głomi, przepływa przez jezioro Baba, które według mnie nie jest już jeziorem. O Złotowie mówimy jako o mieście pięciu jezior, a tak naprawdę już dawno mamy cztery. Stąd to wszystko z mułem dopływa do Jeziora Miejskiego i ono też zaczyna się już takie robić. Wiadomo, że nie zniszczy się jak Burmistrzowskie czy Baba, bo jest za głębokie, ale widać, jak ten proces postępuje – stąd J. Kozdra wyraził wolę wsparcia Z. Kasprowicza, aby Burmistrzowskie nie podzieliło losu Baby.

Reklama

– Nawet z kolegą z pracy mieliśmy już plan, żeby przejąć dzierżawę, gdyby pan Zygfryd definitywnie chciał z niej zrezygnować, żeby doprowadzić jezioro do znacznie lepszego stanu – szukał już w internecie środków, nieszkodliwych dla pozostałej biologii wody, wycelowanej w niepożądane substancje.

– To nieszkodliwy dla organizmów żywych środek, rozpuszczający niepożądaną roślinność. Tutaj są jej tony – podkreśla. – Są miasta, które stosują takie środki, poprawia się nie tylko stan wody, ale też głębokość zbiorników – przypuszcza, że obecnie Burmistrzowskie ma w najgłębszych miejscach maksymalnie 1,5 metra.

Jacek Kozdra z niepokojem patrzy na to, co dzieje się z jeziorem w ostatnich latach. Dlatego chce wspierać Zygfryda Kasprowicza


Na wniosek burmistrza

– Na jesień te rośliny będą gniły i to jezioro niedługo nam umrze, tak się zamuli, że zaraz nie będzie tam praktycznie wody – J. Kozdra przestrzega, że lata pracy Z. Kasprowicza pójdą na marne. Dlatego jest przekonany, że zbiornik powinien pozostać w takich rękach jak pana Zygfryda.

Mowa o tym wszystkim, ponieważ to nie on, a Wody Polskie mają przejąć zbiornik.

– Byłem w Wodach Polskich w oddziale w Złotowie w dniu, gdy przed około rokiem była tutaj maszyna do czyszczenia. Robili tam tylko przepust rzeczki do zbiornika, oni czyszczą tylko tor wodny. Żadne czyszczenie zbiornika z roślinności czy na nabrzeżach nie wchodzi w rachubę – mówi.

W złotowskim magistracie sprawdziliśmy, jak formalnie wygląda sytuacja. Burmistrz wyjaśnia nam w pisemnej odpowiedzi, że z dniem 31 grudnia 2022 roku wygasła umowa dzierżawy, zawarta z dotychczasowym dzierżawcą Jeziora Burmistrzowskiego na czas określony. „Z uwagi na toczące się postępowanie administracyjne ustalające rzeczywisty stan prawny jeziora nie została zawarta kolejna umowa” – czytamy wyjaśnienie.

Okazuje się, że to burmistrz wystąpił w tej sprawie do ministerstwa infrastruktury. „Postępowanie prowadzone jest na wniosek Burmistrza Miasta Złotowa przez Ministra Infrastruktury i zostało wszczęte zgodnie z zawiadomieniem z dnia 20 października 2022 r. Z uwagi na szczególnie skomplikowany charakter sprawy Minister przedłużył wydanie rozstrzygnięcia w sprawie do dnia 30 czerwca 2023” – taka była treść pierwszego komunikatu.

Adam Pulit stwierdza w nim, że Jezioro Burmistrzowskie (jako zbiornik przepływowy) sklasyfikowano jako wody płynące i zgodnie z Prawem Wodnym „wody płynące oraz wody podziemne stanowią własność Skarbu Państwa”. Stąd burmistrz stwierdza, że zgodnie z obowiązującym prawem gmina miasto Złotów nie może być właścicielem Jeziora Burmistrzowskiego.

Skomplikowany charakter sprawy…

Jezioro to stało się własnością miasta na mocy decyzji wojewody pilskiego z listopada 1991 roku – przekazał on miastu jezioro nieodpłatnie. A ponieważ jezioro to stanowią wody płynące…

„Wobec powyższych ustaleń należy stwierdzić, iż przedmiotowa decyzja komunalizacyjna Wojewody stwierdza nabycie przez gminę mienia w takim zakresie w jakim z mocy prawa stanowić powinna prawo własności wyłącznie państwa (…) i w związku z tym jest dotknięta wadami prawnymi” – czytamy w odpowiedzi z magistratu.

Burmistrz wystąpił do ministerstwa o wydanie decyzji ustalającej charakter wód Jeziora Burmistrzowskiego, która umożliwi ustalenie stanu prawnego tej nieruchomości.

W magistracie dopytaliśmy, na czym polega „szczególnie skomplikowany” charakter tej sprawy. Odpowiedziano nam, że ministerstwo nie wyjaśniało i nie określało, na czym to polega.

W ostatniej korespondencji miasto poinformowało nas jednocześnie, że 27 czerwca Ministerstwo zawiadomiło, iż ze względu na konieczność zachowania zasad i procedur wynikających z „Kodeksu postępowania administracyjnego”, zakończenie postępowania i rozpatrzenie wniosku przesunięto i nastąpi do 31 sierpnia 2023.

Miasto odnosi się też do kwestii tego, co dzieje się z wodą Jeziora Burmistrzowskiego. „Prowadzone w latach poprzednich działania różnych organów (WIOŚ, MZWiK) w zakresie ustalenia faktycznego stanu jakości wód oraz przyczyny pogarszającego się stanu wód nie przyniosły oczekiwanego skutku” – stwierdza burmistrz, mimo iż w 2022 roku zespół naukowców z Zakładu Ochrony Wód Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach przeprowadzić miał analizę dostępnych danych źródłowych.

Substancje spływają do jeziora

Miasto przyznaje jedynie, że z diagnozy stanu wód jezior w Złotowie wynika, że zdefiniowane problemy z ich eutrofizacją, w szczególności jezior Baba i Burmistrzowskiego, spowodowane są dostarczaniem substancji biogennych ciekami powierzchniowymi – rzeką Głomią oraz Kanałem Śmiardowskim. Stanowisko zawiera stwierdzenie, że oczywisty wpływ na ilość biogenów w wodach ma sposób realizacji gospodarki ściekowej w miejscowościach położonych powyżej, ilość i zakres stosowanych nawozów oraz prowadzenie upraw rolniczych.

Miasto twierdzi, że wspomniana strategia zawiera szereg rekomendacji w celu zapobiegania dalszej eutrofizacji jezior w mieście. M.in. zaleca się: podjęcie działań pozwalających na ograniczenie dopływu substancji biogennych; wspomaganie rozwoju roślinności zanurzonej i brzegowej (w celu zwiększenia odporności zbiorników na procesy eutrofizacji); w miarę możliwości zapewnienie ciągłości roślinnej strefy buforowej nad brzegami.

Za tego typu działanie miasto uważa prace, jakie w 2021 roku wykonano w Złotowie m.in. przy Jeziorze Burmistrzowskim w ramach tzw. Terenów Zielonych (prace wykonane w tym miejscu określono na ponad 400 tys. zł – prowadzono je pod nazwą „Jezioro Burmistrzowskie – Eko Park”). – „Posadzono 120 m2 roślin bagiennych oraz drzewa gatunków rodzimych w strefie nadbrzeżnej” – określono nam zakres tych prac w magistracie, podkreślając, że dodatkowo miasto prowadzi też prawidłową gospodarkę ściekową (procent skanalizowania miasta bliski jest 100%).

Mam wrażenie, że im to ciąży

Delikatnie mówiąc, entuzjazmu z wykonania, a przede wszystkim efektów tych prac nie podziela Z. Kasprowicz. Wprost mówi, że z boku wygląda to w taki sposób, jakby na proste, niespecjalnie kosztowne prace wydano potężne publiczne pieniądze. Na dodatek, jak wskazuje, od zasadzenia tej roślinności i wykonania drobnej infrastruktury nic tutaj się nie robi, teren zarasta.

Z dzisiejszej perspektywy wydanie wtedy tak dużych pieniędzy, przy jednoczesnym kiepskim obecnym efekcie, mocno krytykował podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej Złotowa, radny z tego okręgu Krzysztof Koronkiewicz.

Nikt z naszych rozmówców nie ma wątpliwości, że jeśli Jezioro Burmistrzowskie miałoby zacząć przypominać to, czym było przez wiele ostatnich lat, dalej powinno być dzierżawione przez Z. Kasprowicza, tym bardziej, że chce go wspierać młodszy Jacek Kozdra. Z. Kasprowicz jest jednak przekonany, że zwłoka w sprawie oznacza, że mają to przejąć Wody Polskie. A rola miasta w całym procesie?

– Mam wrażenie, że im to ciąży – mówi o postępowaniu miasta, które, w jego ocenie, chce się pozbyć zbiornika na rzecz Wód Polskich. Kasprowicz ma zresztą sporą wątpliwość, czy zbiornik automatycznie powinien trafić pod Wody Polskie.

– To jest przecież mienie komunalne, a nie mienie państwowe, a zatem nie mogą przekazać tego Wodom Polskim, mimo najszczerszych chęci. Moim zdaniem powinna być na to uchwała Rady Miejskiej, a z tego co wiem, takiej uchwały nie było – ocenia.

„Bez względu na wynik postępowania administracyjnego prowadzonego przez Ministra Infrastruktury, miasto nadal będzie dbało o otoczenie wokół jeziora, w celu utrzymania jego walorów rekreacyjno-przyrodniczych dla mieszkańców Złotowa” – czytamy w odpowiedzi z magistratu.

Dzisiaj ściek

Przekonania o tym, że miasto dba o jezioro, absolutnie nie podziela jednak wspomniany Krzysztof Koronkiewicz. Podczas niedawnej sesji Rady Miejskiej Złotowa pytał burmistrza, kiedy chce się zająć Jeziorem Burmistrzowskim. Jeziorem… – które za pana burmistrzowania stało się stawem ściekowym – krytykował Adama Pulita radny.

– To było takie piękne oczko, było piękną oazą – ocenił, że teraz jego obraz to istna tragedia.

– Jeżeli ja zanieczyściłem Jezioro Burmistrzowskie… to ciekawe – odparł Adam Pulit, potwierdzając, że jest w tej chwili procedowane przejęcie tego jeziora przez Wody Polskie. Burmistrz dodał, że to, co dzieje się ze zbiornikiem jest niepokojące, zapewnił, że miasto od dawna podejmowało badania monitorujące, przede wszystkim powiadamiało WIOŚ.

– Nikt nie podał nam konkretnych przyczyn – mówił w trakcie sesji, że nikt nie potwierdza, że zbiornik jest zanieczyszczony konkretną bakterią czy substancjami pochodzącymi z pól, np. od nawożenia.

W kwestii tego, kto ma za chwilę zarządzać Jeziorem Burmistrzowskim, burmistrz w zasadzie nie pozostawił podczas sesji wątpliwości… – Za chwilę będzie gospodarzem państwowa firma, Wody Polskie – stwierdził jednoznacznie.

W Wodach Polskich też pytaliśmy o tę sprawę.

– Sukcesywnie regulujemy stan prawny wód. Państwowe Gospodarstwo Wodne Wody Polskie RZGW w Bydgoszczy sprawuje prawa właścicielskie w stosunku do Jeziora Miejskiego oraz Zaleskiego. Jezioro Burmistrzowskie położone na jednolitych częściach wód ma ustalony charakter wód – stanowi wody płynące, dlatego wszczęto procedurę przejęcia praw własności – odpowiada nam rzecznik prasowa PGW WP RZGW w Bydgoszczy, Edyta Rynkiewicz. Przyznaje też, że Wody Polskie badają jednocześnie również stan prawny Jeziora Proboszczowskiego.

Wody Polskie zadowolone z siebie

Jakie więc zamierzenia Wody Polskie mają w odniesieniu do poszczególnych złotowskich jezior, także wspomnianego Burmistrzowskiego, które szczególnie interesuje w tym momencie wielu mieszkańców Złotowa, skoro przez wiele lat o urok tego zbiornika i jego otoczenia skutecznie dbał wcześniejszy dzierżawca?

– Celem przejęcia jezior był i jest ustawowy obowiązek uregulowania stanu prawnego śródlądowych wód płynących – odpowiada rzecznik prasowa.

Zapytaliśmy ją również o to, co Wody Polskie zrobiły na rzecz wcześniej przejętych złotowskich jezior – jakie korzyści z przejęcia tych zbiorników przez Wody Polskie mają mieszkańcy Złotowa i okolic?

– PGW WP: zwiększyły kontrolę użytkownika rybackiego w zakresie zarybień, sukcesywnie reguluje stany prawne i własności pomostów oraz innych urządzeń wodnych, pozytywnie opiniuje przedsięwzięcia celu publicznego m.in. o kąpieliska, slipy, pomosty, których inwestorem są lokalne samorządy, prowadzi kontrole w zakresie użytkowania wód, współpracuje z użytkownikami wód – wskazuje rzecznik prasowa instytucji.

Dodaje, iż sukcesywne regulacje stanów prawnych i własności pomostów oraz innych urządzeń wodnych spowodują ograniczenie samowoli budowlanych, podniesienie bezpieczeństwa oraz walorów estetycznych złotowskich jezior. Zaś w planach inwestycyjnych PGW WP jest stabilizacja poziomu lustra wody Jeziora Miejskiego poprzez wybudowanie na jego wypływie stopnia wodnego.

Dlaczego eutrofizacja jezior jest groźna dla klimatu

Jeziora odgrywają ważną rolę w globalnym obiegu węgla, odbierając, przekształcając, przechowując, emitując i transportując ten pierwiastek. Węgiel emitowany jest w postaci dwutlenku węgla (CO2) i metanu (CH4), które są silnymi gazami cieplarnianymi

Naukowcy określili całkowitą ilość CH4 i CO2, w tym produkcję osadów, akumulację w słupie wody i strumień atmosferyczny. Dokonali również pomiarów zmiennych fizycznych, chemicznych i biologicznych, takich jak ekstynkcja światła, stabilność słupa wody, stężenie składników odżywczych, węgla, chlorofilu i glonów. Wyniki wskazują na to, że bilans emisji gazów cieplarnianych zmienia się w zależności od stanu troficznego. Im bardziej eutroficzne systemy, tym więcej gazów cieplarnianych emitują, szczególnie CH4. Dlatego eutrofizacja jezior jest tak niebezpieczna dla zmian klimatycznych.

Źródło: https://cordis.europa.eu/project/id/786612

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ręce opadają, buty z nóg spada - niezalogowany 2023-08-08 17:08:38

    Bez zdziwienia. Mieszkańcy, wędkarze - nie mylić z PZW - mówią i piszą o tym od lat dziewięciu. To nie tylko ten już staw a nie jezioro ginie w mieście. Ginie wszystko, jeziora, rzeka, strumienie, zieleń, i wiele innych cennych naturalnych dóbr z których miasto słynęło. Niedawno otwarta w towarzystwie Burmistrza i pary jego pracowników ,, FABRYKA CZYSTEGO POWIETRZA " w tym temacie, niczego nie zmieni. Wszyscy wiedzą że za góra dwa lata, to i ona zarośnie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Koleżanka. - niezalogowany 2023-08-10 20:24:43

    Jeśli do tego z felietonu to zapytaj pozostałych komunistów miasta, co oni takiego zrobili z rzeką Głomią, jeziorem Złotowskim, Zaleskim szczególnie w ostatnich dziesięciu latach. Smród, i bagno a ludzie to lubią. Dziwne.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ekolog - niezalogowany 2023-08-10 22:08:57

    Za jaja to powinni powiesic tego co odebral most w Blekwidzie na Glomi. Zawsze byl tam betonowy prog ktory pietrzyl wode. Co mamy obecnie. Glomia staje sie rowem bo za niski stan wody. Doprowadzilo to takze do spadku poziomu wody w jeziorze Miejskim. Ale nikogo to nie interesuje ze woda nam ucieka zbyt szybko. Susze robia dodatkowo swoje bo parowanie. Moze warto bylo by wybudowac ze 3 progi zwalniajace z kamieni na Glomi na odcinku jezioro Miejskie Blekwit. Kazdy ma to w dupie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama