Najlepszy agent w służbie Jej Królewskiej Mości powraca. Tym razem słynny Jaś Fasola ma do wykonania wyjątkowo trudne zadanie -ponownie rozśmieszyć widzów w kinie, wcielając się w postać brytyjskiego agenta wywiadu. Zagrać tym samym wachlarzem sztuczek co ostatnio, aby fani filmowego Johnny'ego Englisha zostali usatysfakcjonowani, ale jednocześnie pokazać im coś nowego. Oto sprawozdanie z przebiegu jego misji.
Patrycja: Szczerze przyznam, że wybierając się na projekcję nie byłam pozytywnie nastawiona. W roli głównej Rowan Atkinson, czyli przygłupi, zdziecinniały Jaś Fasola, który popada w mało śmieszne perypetie? Nastawiłam się na rozrywkę niskich lotów...
Paweł: Dokładnie. Nie da się ukryć, że nie tylko Johnny English Reaktywacja, ale także inne filmy, w których występuje Rowan Atkinson, tworzone są specjalnie pod jego specyficzny styl. Styl, którym rządzą głupie wpadki i naiwne zachowania tak doskonale znane nam z filmów o Jasiu Fasoli. Rowana można albo pokochać, śmiejąc się do rozpuku z jego niezdarności, albo też całkowicie znienawidzić, obserwując z zażenowaniem, jak na ekranie robi z siebie idiotę pierwszej klasy. Tak było w przypadku wspomnianego już serialu i dokładnie tak samo jest przy okazji filmów z agentem Englishem. [[reklama]] Patrycja: Okazało się jednak, że Rowan Atkinson potrafi zaskoczyć. Już pierwsze sceny, w których główny bohater w buddyjskim klasztorze uczy się odporności na ból i doskonali swoje umiejętności w zakresie sztuk walki wprowadziły mnie w dobry nastrój. Trzeba wam bowiem wiedzieć, że pomimo szczęśliwego zakończenia pierwszej części filmu w międzyczasie Johnny English został z MI-7 zwolniony na skutek tajemniczych wydarzeń z Mozambiku, gdzie „dał ciała” podczas ochrony nowego prezydenta (który zginął w zamachu, a okryty wstydem English schował się aż w wysokich górach Tybetu).
Paweł: Przed MI-7 nie da się jednak ukryć. Okazuje się, że do pewnych zadań potrzeba nikogo innego jak właśnie agenta Englisha i jego specjalnych umiejętności. Otóż agent Johnny potrafi przez swoją nieuwagę zniszczyć każde powierzone mu zadanie – zgubić niezbędne przedmioty, wygadać tajne informacje oraz ogólnie zawieść w każdej sytuacji. Pomyli wrogów z przyjaciółmi, a ufając swojemu „niezawodnemu” instynktowi i rozległej wiedzy zawsze coś zniszczy lub położy na łopatki najprostsze zadanie. W tym wszystkim jest jednak na tyle niewinnie ciapowaty, że nie da się nie czuć do niego sympatii. Jest gburem, ale nie chamem, a gdy przychodzi „co do czego” dla ratowania swojego kraju nie wacha się rzucić na szali swojego własnego życia. I to chyba właśnie to ratuje tę postać, że pomimo maksymalnego zadufania w sobie popełnione błędy naprawia jak tylko może. Patrycja: Rowan Atkinson nigdy nie wydawał mi się aktorem dobrym. Jego wygłupy raczej zrażały mnie do oglądania jakiegokolwiek filmu z jego udziałem. Okazało się jednak, że przy Johnny English Reaktywacja da się przyjemnie spędzić czas. Jest to komedia omyłek, w której nie brakuje scen akcji, zrealizowanych z iście hollywoodzkim rozmachem. Johnny English od początku stworzony został jako parodia Jamesa Bonda. Są tutaj sceny walki, ale zamiast niesamowitej bijatyki oglądamy, jak Rowan nokautuje przeciwnika, nadeptując na obluzowaną w pomoście deskę, która następnie uderza złego zawadiakę w intymne miejsce. Pościg? Oczywiście, jak w każdym filmie akcji, ale zamiast drogiego samochodu Johnny zwiewa przy pomocy… podrasowanego wózka inwalidzkiego. Agenta 007 kojarzymy także z pięknymi kobietami. Nie brakuje ich także w Reaktywacji, ale z Englisha taki podrywacz, jak trąbka z pewnej części koziego ciała.
Paweł: I o tym właśnie jest ten film - o agencie brytyjskiego wywiadu, który nie radzi sobie z codziennymi czynnościami, a musi zmierzyć się z misją rozpracowania międzynarodowej szajki. Jest spójnie, śmiesznie i niesztampowo. Czego chcieć więcej?
Patrycja: Dokładnie tak. Podsumowując - fabuła filmu była dość ciekawa, a kreacje aktorskie udane. Jeśli tylko nie dostajecie wysypki na postać Rowana Atkinsona jest duża szansa na dobrą zabawę.
P. Koplin, P. Pochowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze