Reklama

Jolanta Klóska uniewinniona po przesłuchaniu świadków zebrania w Stawnicy

23/03/2018 14:00
Sędzia nie znalazł podstaw do uznania zarzutów Jana Gajewskiego za zasadne i dziwił się temu, jak rozwinął się lokalny konflikt

Obecny radny Jan Gajewski oskarżył byłą radną Jolantę Klóskę o to, iż, pisząc w protokole z zebrania wiejskiego, że zdecydował o zmianie miejsca zamontowania urządzeń sportowych i w mniemaniu mieszkańców złamał prawo miejscowe, zniesławiła go. W ubiegły czwartek sąd uznał, że oskarżona jest niewinna. Najpierw jednak podczas drugiej rozprawy przesłuchano: wójta Piotra Lacha, Beatę Zbiżek, Jadwigę Zbiżek, Bolesława Cieślika, Alicję Grzebińską, Beatę Rzechtalską oraz Stanisława Ładowskiego.

Co pamięta wójt?

Pytany o okoliczności zebrania, które odbyło się 5 września ubiegłego roku, Piotr Lach pamiętał niewiele. Przyznał jednak, że być może użyte w protokole sformułowania nie do końca odpowiadają rzeczywistości. Tłumaczył przy tym, że protokoły z zebrań wiejskich nie są sporządzane przez osoby do tego przygotowane i stąd często się zdarza, że są wątpliwej jakości.

Reklama

Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 87% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu [[pay]]

Odnośnie tego, gdzie miały być umiejscowione urządzenia sportowe wyjaśniał też, że wniosek z sołectwa wskazywał tylko, iż miał być to plac rekreacyjny, więc wydawało się, że chodziło właśnie o miejsce, które wskazał radny Gajewski. Tymczasem okazało się, że wcześniejsze zebranie ustaliło, że przyrządy mają być zainstalowane na terenie przy kaplicy, gdzie istnieje już plac zabaw dla dzieci, przez co tak radnemu jak i sołtysowi Eugeniuszowi Klósce, który uległ namowom Jana Gajewskiego i zgodził się na zmianę miejsca, zarzucano działanie wbrew postanowieniom mieszkańców. Piotr Lach musiał odpowiadać nie tylko na pytania sędziego Hławiczki, ale także radnego, który pytał m.in. o to, czy wójt zaobserwował negatywne nastawienie części stawniczan wobec niego. Włodarz gminy przyznał, że takie emocje były po obu stronach. Kolejne pytanie zaskoczyło wszystkich, gdyż dotyczyło wydarzenia zaistniałego dwa lata wcześniej. Jan Gajewski zapytał, czy w 2015 r. Jadwiga Zbiżek pytała wójta o możliwość odwołania radnego. Sędzia wprawdzie uchylił pytanie jako niezwiązane ze sprawą, ale wójt zdążył jeszcze odpowiedzieć, że i tak ze względu na upływ czasu nie jest w stanie na nie odpowiedzieć. Niemniej później to samo pytanie usłyszała Jadwiga Zbiżek. Tym razem Jerzy Hławiczka pozwolił na nie odpowiedzieć i członkini rady sołeckiej potwierdziła, iż tak było.

Dyktafon nie wystarczy

Przy okazji trudności z przypomnieniem sobie, jaki dokładnie był przebieg zebrania 5 września, Piotr Lach wspomniał, iż na wniosek radnego wszystkie zebrania wiejskie w gminie mają być nagrywane.

Reklama

Będziecie nagrywać zebrania wiejskie w związku z tym, poważnie?

– pytał równie rozbawiony co zdziwiony sędzia i już po wyjściu wójta kontynuował:

A na co to będziecie nagrywać? Będzie zarówno audio jak i wideo? Tylko dźwięk czy wizja też?

– w odpowiedzi usłyszał, iż zapewne wystarczy dyktafon. Mający jednak doświadczenie w ocenie materiału dowodowego sędzia miał wątpliwości.

Dyktafon nie rozwiąże sprawy, bo potem każdy powie, że to nie on. Jak będzie trzech naraz mówić to się nie da rozróżnić. Proponuję system kamer

Reklama

– mówił półżartem, choć Jan Gajewski nie wyglądał na rozbawionego.

Pamięć zawodzi

Jednak w sytuacji, gdy próbuje się dociec, jakie konkretnie słowa padały na zebraniu i kto je wypowiadał, do czego w tej sprawie m.in. zmierzał sąd, nagranie znacząco ułatwiłoby sprawę. Tym bardziej, że pamięć ludzka bywa zawodna, szczególnie gdy chodzi o zdarzenie, które miało miejsce przeszło pół roku temu. Kolejni świadkowie mieli problem z przypomnieniem sobie konkretów i jeśli już to mówili o ogólnym przebiegu zebrania lub wskazywali, iż nie są pewni, czy było dokładnie tak jak to zapamiętali. Jedni więc twierdzili np., że padały wtedy słowa o samowolce i złamaniu prawa miejscowego, tak jak to zaprotokołowano, inni zaś byli przekonani, że takie wyrażenia się nie pojawiły podczas dyskusji. Podobnie różne były opinie co do tego, jak zachował się sołtys i do kogo pretensje mieli mieszkańcy.

Reklama

Janek, wybacz mi, nie powiem

– Bolesław Cieślik nie był w stanie na tyle sięgnąć pamięcią, aby odpowiedzieć na pytania Jana Gajewskiego. Radny z kolei swoimi pytaniami często odbiegał od tematu i próbował wskazywać na inne, w jego ocenie, przewinienia oskarżonej. W takich sytuacjach sędzia kilkakrotnie interweniował, uchylając jego pytania.

Sędzia Jerzy Hławiczka biorąc pod uwagę zeznania wszystkich świadków uznał, że Jolanta Klóska jest niewinna zarzucanego jej czynu. Obie strony złożyły jednak wnioski o uzasadnienie pisemne wyroku i niewykluczone, że sprawa będzie miała ciąg dalszy.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    hj - niezalogowany 2018-03-26 08:24:07

    za niewinność nikogo po tylu latach z pracy nie wyrzucają :)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Babajaga - niezalogowany 2018-03-24 17:42:57

    Ależ on nie kłamie. On tworzy tylko swoją prawdę i chyba sam tylko w nią wierzy. No może jeszcze kilka osób.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Babajaga - niezalogowany 2018-03-24 17:42:57

    Ależ on nie kłamie. On tworzy tylko swoją prawdę i chyba sam tylko w nią wierzy. No może jeszcze kilka osób.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości