Kilkuminutowe gradobicie przyszło na tydzień przed żniwami. Efekt? Olbrzymie straty. - Są miejsca, w których rzepak został wytłuczony praktycznie do zera - mówi Jacek Januszewski
19 lipca w północnej części gminy Złotów nastąpiło niespodziewane załamanie pogody. Co prawda – jak opowiadał jeden z rolników – zbierające się na niebie ciemne chmury zapowiadały pogorszenie aury, nikt jednak nie przypuszczał, że spadnie grad. - To było naprawdę coś strasznego. W życiu takiego gradobicia nie widziałem – opowiada Jacek Januszewski, rolnik z Franciszkowa. - Grad nie był normalny, okrągły, tylko kanciasty, dosłownie kostki lodu – relacjonuje inny rolnik z tej miejscowości, Michał Orzechowski. - Grad nie był duży, wielkości paznokcia, ale było go dużo i uderzał z potężną siłą – wyjaśnia J. Januszewski. Zapytana przez nas mieszkanka Nowego Dworu opowiada z kolei, że grad miał wielkość dorodnej czereśni. - Zapchały się rynny, nie dały rady odbierać gradu. Sąsiedzi pozasłaniali kocami okna, żeby szyb nie powybijało. Jak żyję czegoś takiego nie widziałam – siłę żywiołu opisuje Halina Grzywna z Górznej.
[[reklama]] Nawałnica uderzyła w trzy miejscowości: Górzną, Franciszkowo i Nowy Dwór. Jak opisuje Zdzisław Gwizdała, pracownik Urzędu Gminy Złotów, fala uderzyła w Górzną, przemieściła się do Zygląga, Kamień ominęła bokiem, natarła na Franciszkowo i Nowy Dwór. - Górzna i Zygląg dostały najbardziej – twierdzi M. Orzechowski. - Tragicznie to wygląda – potwierdza H. Grzywna – to już nasza druga klęska w tym roku. Najpierw wymarznięcia, teraz gradobicie. Jak opowiada nasza rozmówczyni, trwało ono jakieś 10 minut i wyrządziło olbrzymie szkody. - Są kłosy, gdzie zostało 1 - 3 ziarenka – opisuje. - Jak się rozchyli łan, to widać, ile ziarna leży – o sytuacji na swoich polach mówi M. Orzechowski. W tym roku rolnik, na szczęście wysoko, ubezpieczył jęczmień i rzepak, szkody dotknęły jednak także innych upraw, dlatego już teraz zapowiada, że w przyszłym roku postąpi inaczej. - Nawet hektara nie posieję bez ubezpieczenia – zapewnia, nie mogąc odżałować zniszczeń. - Tak ładnie się za35%powiadało – mówi, dodając, że kiedy rolnik widzi, że plon będzie obfity, szczególnie dba o uprawy, dodatkowo je pielęgnuje. [[nowa_strona]] Straty są tym większe, że grad miał nienaturalny kształt. Jak wspominał M. Orzechowski, nie był owalny, tylko „postrzępiony”, z ostrymi „wypustkami”. - Miejscami poucinało całe kłosy – relacjonuje J. Januszewski. - Kukurydza została dosłownie pocięta w paski – opowiada Z. Gwizdała. - Kukurydzę trzeba natychmiast kosić – wyjaśnia H. Grzywna. Buraki i ziemniaki również nie mają się lepiej. Niektórym rolnikom wytłukło wszystkie liście, zostały same badyle. Uderzenie przyszło w dwóch etapach. Najpierw krótko padał drobny grad, dopiero po chwili żywioł uderzył z ogromną siłą. Ucierpiały nie tylko uprawy rolnicze, ale też warzywa i kwiaty w przydomowych ogródkach. - Kapusta, pomidory, ziemniaki... – M. Orzechowski przedstawia listę strat.
Nawet 100%
Jeśli chodzi o uprawy J. Januszewskiego, najbardziej ucierpiał rzepak. Ogólne straty rolnik szacuje na poziomie ok 35%, jak zaznacza jednak, miejscami został on wytłuczony praktycznie w 100%. U M. Orzechowskiego szkody w największej mierze dotyczą uprawianych w rejonie Górznej żyta i ziemniaków – nasz rozmówca wstępnie wylicza je na ok. 70%. Jęczmień zasiany we Franciszkowie również ucierpiał w ok. 70%, straty w rzepaku plasują się na poziomie ok. 60-70%. Poszkodowani rolnicy z Górznej, a jest ich 13, mają powody do zmartwień. - Ucierpiało dużo upraw – wyjaśnia H. Grzywna. - Najlepiej obroniło się żyto – mówi, mając na myśli łączne szacunki rolników – szkody wyniosły jakieś 20%. W 40-45% zniszczone zostało pszenżyto, w 40-50% jęczmień, w 40-70% ziemniaki, w 60-80% rzepak. Grad zniszczył też 70-80% pszenicy i 80-90% owsa. Nasza rozmówczyni z Nowego Dworu nie zdecydowała się na oszacowanie szkód, przyznała jednak, że najbardziej dostało się ziemniakom. - Szczerze mówiąc, jestem załamana – wyjaśniła, dodając, że jeszcze nie obeszła wszystkich upraw. Gminne szacunki
W ubiegłotygodniową środę w teren wyruszyła gminna komisja ds. szacowania szkód powstałych w uprawach. Jej ustalenia nie są optymistyczne. Jak podaje Zdzisław Gwizdała, największe straty odnotowano w uprawach owsa (ok. 90%). Szkody w średniowczesnej i wczesnej odmianie ziemniaków oszacowano na poziomie ok. 70%, w odmianie późnej – na ok. 40%. Straty w rzepaku zaczynają się od 50%, w pszenicy plasują się na poziomie 40-70%, w jęczmieniu 40-50%, w pszenżycie 35-45%, a w życie 15-20%. Kukurydzę prawdopodobnie trzeba skosić – została pocięta, więc pewnie będzie usychać.
Gmina wydaje już wnioski o odszkodowanie, nie wiadomo jednak, czy i na jakiego rzędu odszkodowania mogą liczyć rolnicy. Wojewoda został o klęsce powiadomiony, nie ma jednak jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie. Najpierw wszyscy rolnicy muszą złożyć wnioski. Kiedy ilość hektarów upraw, jakie zostały zniszczone, będzie podliczona, informacja powędruje do wojewody, a ten zapewne się do niej ustosunkuje. Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze