Reklama

Klęska z nieba

05/08/2012 00:00
Kilkuminutowe gradobicie przyszło na tydzień przed żniwami. Efekt? Olbrzymie straty. - Są miejsca, w których rzepak został wytłuczony praktycznie do zera - mówi Jacek Januszewski

19 lipca w północnej części gminy Złotów nastąpiło niespodziewane załamanie pogody. Co prawda – jak opowiadał jeden z rolników – zbierające się na niebie ciemne chmury zapowiadały pogorszenie aury, nikt jednak nie przypuszczał, że spadnie grad. - To było naprawdę coś strasznego. W życiu takiego gradobicia nie widziałem – opowiada Jacek Januszewski, rolnik z Franciszkowa. - Grad nie był normalny, okrągły, tylko kanciasty, dosłownie kostki lodu – relacjonuje inny rolnik z tej miejscowości, Michał Orzechowski. - Grad nie był duży, wielkości paznokcia, ale było go dużo i uderzał z potężną siłą – wyjaśnia J. Januszewski. Zapytana przez nas mieszkanka Nowego Dworu opowiada z kolei, że grad miał wielkość dorodnej czereśni. - Zapchały się rynny, nie dały rady odbierać gradu. Sąsiedzi pozasłaniali kocami okna, żeby szyb nie powybijało. Jak żyję czegoś takiego nie widziałam – siłę żywiołu opisuje Halina Grzywna z Górznej.


[[reklama]]
Nawałnica uderzyła w trzy miejscowości: Górzną, Franciszkowo i Nowy Dwór. Jak opisuje Zdzisław Gwizdała, pracownik Urzędu Gminy Złotów, fala uderzyła w Górzną, przemieściła się do Zygląga, Kamień ominęła bokiem, natarła na Franciszkowo i Nowy Dwór. - Górzna i Zygląg dostały najbardziej – twierdzi M. Orzechowski. - Tragicznie to wygląda – potwierdza H. Grzywna – to już nasza druga klęska w tym roku. Najpierw wymarznięcia, teraz gradobicie. Jak opowiada nasza rozmówczyni, trwało ono jakieś 10 minut i wyrządziło olbrzymie szkody. - Są kłosy, gdzie zostało 1 - 3 ziarenka – opisuje. - Jak się rozchyli łan, to widać, ile ziarna leży – o sytuacji na swoich polach mówi M. Orzechowski. W tym roku rolnik, na szczęście wysoko, ubezpieczył jęczmień i rzepak, szkody dotknęły jednak także innych upraw, dlatego już teraz zapowiada, że w przyszłym roku postąpi inaczej. - Nawet hektara nie posieję bez ubezpieczenia – zapewnia, nie mogąc odżałować zniszczeń. - Tak ładnie się za35%powiadało – mówi, dodając, że kiedy rolnik widzi, że plon będzie obfity, szczególnie dba o uprawy, dodatkowo je pielęgnuje.
[[nowa_strona]]
Straty są tym większe, że grad miał nienaturalny kształt. Jak wspominał M. Orzechowski, nie był owalny, tylko „postrzępiony”, z ostrymi „wypustkami”. - Miejscami poucinało całe kłosy – relacjonuje J. Januszewski. - Kukurydza została dosłownie pocięta w paski – opowiada Z. Gwizdała. - Kukurydzę trzeba natychmiast kosić – wyjaśnia H. Grzywna. Buraki i ziemniaki również nie mają się lepiej. Niektórym rolnikom wytłukło wszystkie liście, zostały same badyle.
Uderzenie przyszło w dwóch etapach. Najpierw krótko padał drobny grad, dopiero po chwili żywioł uderzył z ogromną siłą. Ucierpiały nie tylko uprawy rolnicze, ale też warzywa i kwiaty w przydomowych ogródkach. - Kapusta, pomidory, ziemniaki... – M. Orzechowski przedstawia listę strat.

Nawet 100%

Jeśli chodzi o uprawy J. Januszewskiego, najbardziej ucierpiał rzepak. Ogólne straty rolnik szacuje na poziomie ok 35%, jak zaznacza jednak, miejscami został on wytłuczony praktycznie w 100%. U M. Orzechowskiego szkody w największej mierze dotyczą uprawianych w rejonie Górznej żyta i ziemniaków – nasz rozmówca wstępnie wylicza je na ok. 70%. Jęczmień zasiany we Franciszkowie również ucierpiał w ok. 70%, straty w rzepaku plasują się na poziomie ok. 60-70%. Poszkodowani rolnicy z Górznej, a jest ich 13, mają powody do zmartwień. - Ucierpiało dużo upraw – wyjaśnia H. Grzywna. - Najlepiej obroniło się żyto – mówi, mając na myśli łączne szacunki rolników – szkody wyniosły jakieś 20%. W 40-45% zniszczone zostało pszenżyto, w 40-50% jęczmień, w 40-70% ziemniaki, w 60-80% rzepak. Grad zniszczył też 70-80% pszenicy i 80-90% owsa. Nasza rozmówczyni z Nowego Dworu nie zdecydowała się na oszacowanie szkód, przyznała jednak, że najbardziej dostało się ziemniakom. - Szczerze mówiąc, jestem załamana – wyjaśniła, dodając, że jeszcze nie obeszła wszystkich upraw.

Gminne szacunki


W ubiegłotygodniową środę w teren wyruszyła gminna komisja ds. szacowania szkód powstałych w uprawach. Jej ustalenia nie są optymistyczne. Jak podaje Zdzisław Gwizdała, największe straty odnotowano w uprawach owsa (ok. 90%). Szkody w średniowczesnej i wczesnej odmianie ziemniaków oszacowano na poziomie ok. 70%, w odmianie późnej – na ok. 40%. Straty w rzepaku zaczynają się od 50%, w pszenicy plasują się na poziomie 40-70%, w jęczmieniu 40-50%, w pszenżycie 35-45%, a w życie 15-20%. Kukurydzę prawdopodobnie trzeba skosić – została pocięta, więc pewnie będzie usychać.

Gmina wydaje już wnioski o odszkodowanie, nie wiadomo jednak, czy i na jakiego rzędu odszkodowania mogą liczyć rolnicy. Wojewoda został o klęsce powiadomiony, nie ma jednak jeszcze żadnej decyzji w tej sprawie. Najpierw wszyscy rolnicy muszą złożyć wnioski. Kiedy ilość hektarów upraw, jakie zostały zniszczone, będzie podliczona, informacja powędruje do wojewody, a ten zapewne się do niej ustosunkuje.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości