Owoców jest dużo, ale cena o połowę niższa niż rok temu. Prawdziwe zawirowania zaczęły się w szóstym dniu zbioru, gdy cena czarnej porzeczki spadła poniżej progu opłacalności zbioru
Powoli kończy się skup porzeczek. Producenci owoców miękkich zbierają ostatnie plony, przygotowując się na sezon wiśniowy, a właściciele skupów liczą niewielkie zyski, bo nie mogą zaliczyć tego roku do udanych. Wszyscy zgodnie twierdzą, że owoców było dużo, tyle że cena, którą oferowały przetwórnie, mizerna i bardzo niestabilna. [[reklama]]
Na początku zbiorów płacono za czarną porzeczkę nawet 2 zł za kilogram, w pewnym momencie cena spadła aż do 1,20 zł, by w ubiegłym tygodniu dobić do 1,60 zł. Nielepiej było z porzeczką czerwoną. Na początku płacono za nią 1,50, potem spadła do 1 zł. W ubiegłym tygodniu wróciła ponownie na 1,50 zł, 1,60 zł. Producenci mówią, że jak na czerwoną jest to przyzwoita cena. Nie zmienia to jednak faktu, że w tym roku, ze względu na urodzaj, cena porzeczek jest o połowę niższa, a momentami nawet półtora razy niższa. Nie bez znaczenia było to także dla tych, którzy w sezonie porzeczkowym chcieli trochę dorobić do domowego budżetu. Przy tak niskiej cenie porzeczki mogli liczyć na 0,60 do 0,80 gr za zerwany kilogram owoców. [[reklama]] Najwięksi zarobili
- Nie ma co narzekać, rok jest przyzwoity pod względem plonów. Oczywiście nie ma porównania z rokiem ubiegłym, który był dla nas fantastyczny. Nie nadźwigaliśmy się, a zarobiliśmy. Cena była wyższa i wystarczyło sprzedać połowę tego, co w tym roku, żeby tyle samo zarobić - porównuje J. Sławski, jeden z większych producentów porzeczek i wiśni w Tarnówce (plantacja porzeczek rozciąga się na powierzchni ponad 20 hektarów, wiśni na ok. 4 ha). Największym problem tego sezonu okazała się niestabilna cena owoców. - Zaczęło się lepiej, w pewnym momencie za czarną płacili ponad dwa złote - mówi rolnik, który przyznaje, że obawy o cenę w tym roku były spore, gdyż zdarzały się lata, gdy cena porzeczki spadała nawet do 0,40 gr za kilogram. - Na szczęście w tej chwili cena pomału pnie się do góry na 1,60, 1,70 zł - cieszy się producent. Przed domem właśnie ładowany jest kolejny transport owoców na sprzedaż. Siedem ton porzeczek (pół dnia mechanicznego zbioru) trafia na samochód ciężarowy, a stamtąd do polskich chłodni. U Sławskich owoce zbierane są mechaniczne, specjalnymi kombajnami. Przy takiej ilości owoców zbiór ręczny jest niemożliwy. - Problem polega na tym, że spora część plantacji wyeliminowała nam się na skutek otrząsania kombajnem, teraz szukamy odmian, które są na to odporne. Część plantacji musimy zlikwidować, więc tam plony były bardzo niskie, sięgały 1,5 do 2 ton, dla porównania na plantacji, gdzie uprawy nie są uszkodzone, plon wyniósł od 8 do 10 ton z hektara. To był przyzwoity rok - przekonuje J. Sławski, który w sobotę zaczął już zbiór wiśni. W tym tygodniu owoce z 4 hektarów muszą być zebrane niemal w całości. [[nowa_strona]] Kokosów nie będzie
Nie był to najlepszy rok dla właścicieli skupów porzeczki. Bogdan Graj przyznaje, że ubiegły rok był o wiele lepszy, bo i cena była wyższa. - W ubiegłym roku za czarną porzeczkę płaciliśmy 4 zł, a nawet ok. 5 zł za kilogram. W tym roku średnia cena czarnej porzeczki to ok. 1,40 zł - zdradza Bogdan Graj. Cena czerwonej porzeczki w skupie u B. Graja kształtowała się na poziomie 1,70 zł za kilogram, w tym roku średnia cena to 1,20 za kilogram. - Nie ma rewelacji - podkreśla, dodając, że wczesnej porzeczki skupił około 10 ton i nie była to wysoka jakość owoców. [[reklama]]
- Nie jest za ciekawie - potwierdza Krystyna Różańska, właścicielka sąsiedniego skupu. - Kokosów w tym roku z tego nie będzie - podsumowuje kobieta, licząc na lepszy sezon grzybowy. Już dzisiaj w skupie za kilogram kurki płaci 10 zł. - Rekordziści potrafią 60, 70 zł zarobić z kurki, a to dobra dniówka - dodaje kobieta, która już teraz z niecierpliwością czeka na grzybiarzy.
A. Głyżewska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze