Reklama

Kołobrzeg - Hel

20/08/2012 00:00
Łukasz i Michał to dwaj przyjaciele ze Złotowa, którzy na początku lipca wyruszyli rowerami z Kołobrzegu w kierunku Helu. Trasa liczyła 380 km, pokonanie dystansu zajęło im 4 dni

Idealny tandem

1 lipca dwóch nastolatków wsiadło ze swoimi rowerami do grubo opóźnionego pociągu na stacji w Jastrowiu. Przed nimi roztaczała się wizja przygody, adrenalina rosła, więc kiedy już znaleźli się w Kołobrzegu mogli popuścić wodze fantazji i rozkoszować się nadchodzącymi przeżyciami.

Przygotowani byli na tyle, na ile mogli. Mieli ze sobą głównie własny sprzęt, sakwy na rowery otrzymali dzięki uprzejmości Zenona Wiśniewskiego z Lipki. Dzięki swojej zaradności i pomocy fundacji Złotowianka przed wyprawą zgłosił się do nich właściciel złotowskiego sklepu w celu dofinansowania pomysłu. Złotowianka pomogła także w zapewnieniu chłopakom noclegu na wybrzeżu. Ofiarność ludzi i dobra energia już na początku zdrowo zaskoczyły rowerzystów. W obliczu tak wielkiej pomocy pozostało im już tylko wyruszyć i cieszyć się wolnością.

Jeszcze raz

Na początku pogoda nie współgrała z zapałem młodzieńców. Pierwsza noc w Gleźnowie była burzowa i gwałtowna, dwie następne również zaskakiwały anomaliami pogodowymi, ale ekscytacja przygodą zwyciężała naturalne przeszkody. Drugi dzień i kolejny odcinek na drodze do celu był dla chłopaków szczególny. Tego dnia przejechali w pięknej, słonecznej aurze aż 150 km, co zajęło im 10 godzin. Zatrzymali się dopiero w Łebie. - Chcieliśmy wjechać na wydmy, ale niestety nasze rowery nie nadawały się do takich wyczynów – opowiadają. Trzeci i ostatni nocleg, we Władysławowie, mieli zapewniony dzięki uprzejmości darczyńcy sakw rowerowych, który, tak się składa, ma tam brata.

A stamtąd już prosta droga na Hel. Tę trasę wspominają wyjątkowo miło: - Z Władysławowa na Hel jechaliśmy najlepszą w całej wyprawie, dwupasmową drogą rowerową. Była idealna! - śmieją się obaj. - Niestety woda w morzu była za zimna i w efekcie nawet się nie wykąpaliśmy. Ale i tak z chęcią byśmy to powtórzyli – zapewniają.
[[nowa_strona]]



Gdzie teraz?

4 lipca Łukasz i Michał wrócili do domów. Pełni wspomnień spotkanych ludzi, w tym Niemców, z którymi przejechali kilka kilometrów, tych, którzy pomogli im w naprawianiu usterek rowerowych i tych, którzy po prostu, zwyczajnie uśmiechali się na ich widok. Kilka tygodni po powrocie już planują kolejną wycieczkę. To ich pasja. - Pomimo doświadczenia nie zdawałem sobie sprawy, jak wiele radości może dać mi rower i jak wiele może wytrzymać taki sprzęt – mówi Michał. - Byłem pozytywnie zaskoczony. Łukasz dodaje: - Najważniejsze to mieć chęci do takich akcji, my mieliśmy tylko swój zużyty sprzęt, GPS w telefonach i mapkę z lat 70. Czasami się gubiliśmy, ale to jest właśnie przygoda.

Łukasz, myśląc o nowej wycieczce, ma wyraźnie rozmarzone spojrzenie. Razem z Michałem chcieliby za rok pojechać gdzieś dalej, może uda się wyruszyć z Mazur na wschód.

Chłopcy dziękują swoim sponsorom: Ireneuszowi Rogowiczowi, Zenonowi Wiśniewskiemu, Leszkowi Wiśniewskiemu, Fundacji Złotowianka, Piotrowi Witeckiemu oraz firmie Marabut, a także dobrym ludziom, którzy ich gościli na trasie.

Agnieszka Piec
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości