Właściciele działki, z której szkoła korzystała od lat postanowili odebrać „katolickiej” swoją ziemię
Za szkolnym płotem powbijano pręty i odgrodzono taśmą część placu, znajdującą się wzdłuż budynku za lokalami usługowymi. Oprócz tego, wzdłuż bocznej ściany tego budynku, ustawiono betonowe donice z kwiatami, które uniemożliwiają parkowanie samochodów. Jest problem, bo nie ma gdzie zaparkować.
Pręty i donice, to konsekwencja skomplikowanej sytuacji z gruntem. Teren szkoły wyznaczony jest na gruncie należącym do właścicieli pawilonu usługowego przy ulicy Moniuszki – każdy z nich ma w nim 1/3 udziału. Do tej pory każdy z nich otrzymywał od szkoły pieniądze z tytułu dzierżawy gruntu, za którą opłacali podatek od nieruchomości. W ostatnich miesiącach zmienili się właściciele dwóch lokali, a mniej więcej od początku tego roku szkoła nie płaci wspomnianej dzierżawy.
Prywatny grunt sięga w teren szkoły.
– Do około metra od schodów wejściowych do szkoły katolickiej – szacuje jeden z naszych anonimowych rozmówców. Anonimowych, bo też żadna ze stron nie chce wypowiadać się na ten temat na łamach gazety. O sprawie poinformowali nas rodzice uczniów, których cała ta sytuacja martwi – ograniczona została przestrzeń dla uczniów, nie ma również miejsca na zaparkowanie samochodu.
Nie wiadomo czy szkoła zdecyduje się na odkupienie terenu. To nie jest takie oczywiste – jeden z właścicieli lokalu w pawilonie prawdopodobnie chce rozbudować swoją część budynku.
– Mam na to akt notarialny i wszystko w temacie – usłyszeliśmy od jednego z przedsiębiorców.
– Sprawa jest w toku. Na razie nie będę wypowiadał się na ten temat – usłyszeliśmy od mężczyzny, który przyznał zresztą, że sam nie może się wypowiadać z uwagi na to, że są jeszcze inni współwłaściciele nieruchomości. Drugi z nich także nie chciał komentować sprawy na łamach gazety. Podobnie trzeci.
– Żadnych informacji nie udzielamy – dodał jedynie, że wszyscy troje mają wspólnego radcę prawnego, który ich reprezentuje.
– Jest między nami solidarność – dodał jeden z mężczyzn. Milczy też szkoła – głosu nie chciała zabierać na łamach gazety dyrektor placówki, Danuta Łoboda.
Żaden z naszych rozmówców nie chciał wypowiadać się także na temat zablokowanych betonowymi donicami miejsc parkingowych. Teren wzdłuż bocznej ściany budynku należy do jednego z jego współwłaścicieli. Jego stanowiska nie jest w stanie zmienić nawet to, że z chwilą rozstawienia donic z miejsc parkingowych nie mogą korzystać również i jego klienci.
W rozmowach ze stronami czuć napiętą atmosferę. Tylko sporadycznie wspomina się o woli jej polubownego rozwiązania. Finał sprawa prawdopodobnie znajdzie w sądzie.
Piotr Steffen
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!