Reklama

Koniec tanich mieszkań?

28/09/2012 00:00
Złotowski TBS wybuduje blok przy rynku. Pewnie ostatni i to w formie deweloperskiej. - Raczej nie ma odwrotu, bo koszty wykonania pod klucz są bardzo duże - mówi prezes Staśkowiak

Blok bezcenny

Dwadzieścia siedem mieszkań z piwnicami i pięć garaży powstać ma na osiedlu przy rynku. Złotowskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego ma koncepcję architektoniczną bloku i przygotowuje projekt branżowy. - Rozpiętość cenowa za taki projekt waha się od 30 do 170 tys. złotych. Ja uważam, że powinniśmy się zmieścić w kwocie do 80 tys. złotych – ocenia prezes ZTBS Artur Staśkowiak.
[[reklama]]
Na dziś prezes nie otworzył listy zgłoszeniowej na mieszkania, bo nie wie, ile będą one kosztować. – Cena zależy od wsparcia właściciela. Będziemy o tym rozmawiać – twierdzi. O ile będzie o czym rozprawiać. Złotowianie szukają tańszych czterech kątów, budowanych w formie TBS-owskiej. Dotąd cena takiego mieszkania przygotowanego pod klucz zamykała się w kwocie ok. 2800 zł za metr, teraz jednak ZTBS proponuje ludziom lokale budowane w formie deweloperskiej, czyli gołe ściany. A takie na rynku są.

Państwo nie pomoże

Prezes Staśkowiak tłumaczy, że o formie TBS-owskiej budowy mieszkań można zapomnieć, od kiedy w maju 2009 roku zlikwidowany został Krajowy Fundusz Mieszkaniowy. Przez to TBS-y nie mogą liczyć na preferencyjne kredyty z Banku Gospodarstwa Krajowego.

Potwierdza to Dariusz Stachera, dyrektor Departament Budownictwa Społecznego BGK: - BGK nie ma możliwości udzielania kredytów preferencyjnych (na zasadach nierynkowych), ponieważ powodowałoby to stratę Banku.

Alternatywy dla KFM-u rząd nie ma. W 2010 roku przekazał na ten cel BGK 7 mln złotych. -Bank przeznaczył je na pokrycie różnicy pomiędzy oprocentowaniem rynkowym a stopą preferencyjną kredytu, co pozwoliło na zakwalifikowanie do udzielenia kredytów „na starych zasadach” w kwocie ok. 28 mln zł – mówi D. Stachera.

Mimo to w 2011 roku w ramach realizacji zadań zlikwidowanego KFM BGK udzielił 27 kredytów preferencyjnych na łączną kwotę ok. 129 mln zł.

ZTBS wówczas przygotowany do budowy nie był, a teraz źródeł finansowania szukać musi w kredytach udzielanych na zasadach rynkowych.

Prezes Staśkowiak: - Będziemy rozmawiać z właścicielem na temat finansowania. Musi być pełne wsparcie, poręczenie właściciela na całość inwestycji.

Mowa tu o mieście Złotów, które, podobnie jak inne samorządy, ma obowiązek organizowania i wspierania budownictwa społecznego.

Blok nasz ostatni

- Tym budynkiem chcemy zamknąć teren przy rynku – mówi burmistrz Złotowa Stanisław Wełniak. Zadaniem prezesa Staśkowiaka jest znalezienie finansowania na budowę dwudziestu siedmiu mieszkań. Pewne pomysły już ma. Artur Staśkowiak: - Jest taki program 50 na 50. Połowę wpłaca osoba zainteresowana, a 50% jest w takim systemie jak dotąd, czyli spłacane w czynszu. W momencie spłaty to mieszkanie automatycznie przechodzi na własność. Okres spłaty to 15-20 lat.
[[nowa_strona]]
Propozycję dla TBS-ów ma także BGK: - Szczególnie ciekawą ofertą są obligacje, ponieważ procedura, zgodnie z ustawą, odbywa się bezprzetargowo, warunki cenowe są atrakcyjne i konkurencyjne w stosunku do kredytu bankowego, a instrument jest ustawowo wyłączony z kalkulacji ograniczeń zadłużenia samorządów. Okres wykupu jest długi i wynosi nawet do 25 lat. Źródłem spłaty są czynsze. BGK może być agentem emisji, ewentualnie gwarantem emisji (np. spłaty części odsetek, choć tutaj bank widzi raczej rolę funduszy/spółek poręczeniowych), nabywcą obligacji, instytucją standaryzującą poszczególne emisje, tj. zapewniającą spójność konstrukcji instrumentu.

Jakiego budownictwa?

Pozostaje pytanie, czy w mieście znajdą się chętni na zakup tego typu mieszkań od TBS-u, w końcu konkurencja na rynku deweloperskim jest spora. Inna kwestia dotyczy samego TBS-u. Jeśli nie będzie on budował nowych mieszkań, to pod znakiem zapytania stoi sens jego istnienia. – Będzie on tylko zarządzał – mówi burmistrz. Czy to nie za mało?
[[reklama]]
Obecnie ZTBS administruje 67 mieszkaniami. Zysk netto za rok 2011 to nieco ponad 16 tys. złotych. - Jesteśmy małym TBS-em i staram się, aby funkcjonowało to w miarę płynnie i nie przysparzało miastu kosztów – mówi A. Staśkowiak, co do pracy którego mieszkańcy, jak i członkowie rady nadzorczej, mieli uwagi. Jerzy Teusz, przewodniczący rady nadzorczej: – Rozmawialiśmy z prezesem i wskazaliśmy rzeczy, które, naszym zdaniem, wymagają poprawy.
Jedną z nich jest dostępność prezesa (pisaliśmy o tym przed kilkoma tygodniami). To rada nadzorcza zobowiązała A. Staśkowiaka do wyznaczenia godzin dyżurów (w pierwszą i ostatnią środę miesiąca od 16 do 18), natomiast burmistrz wymógł na nim przystąpienie do inwestycji po blisko półtorarocznej pracy na tym stanowisku. Teraz prezesa głowa w tym, by budynek powstał, a mieszkania znalazły nabywców. Chodzi również o jego głowę.

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości