Radni nie pierwszy raz mieli uwagi do materiałów, które trafiają do nich przed sesjami. Ich stałym recenzentem został w tej kadencji Krzysztof Doroszuk, który niejednokrotnie zwracał już uwagę na językowe wpadki. Na ostatniej sesji najpierw odniósł się do uchwały, w której wypunktował kilkadziesiąt błędów: od zwykłych pisarskich, przez stylistyczne, po ortograficzne. Sekretarz Aneta Buława przyznała, że większość uwag jest zasadna, ale nie wszystkie, dlatego nie każda zgłoszona przez Doroszuka poprawka została uwzględniona.
Jeszcze większe zamieszanie towarzyszyło obradom w czasie podejmowania uchwały dotyczącej zmiany planu zagospodarowania przestrzennego w Zakrzewie. Radny Doroszuk zauważył, że uzasadnienie uchwały czyta się niczym poezję, a nie merytoryczną argumentację napisaną urzędniczym językiem, a po drugie jest ono zwykłym plagiatem. Radny wskazał autorkę i dodał, że oryginał został napisany kilka lat temu w gminie koło Konina. Już po sesji wyjaśnił nam, że doszedł do tego bez żadnego problemu, weryfikując treść uzasadnienia przy pomocy przeglądarki internetowej. Jak podkreślił Doroszuk, uzasadnienie nijak ma się do treści uchwały o zmianach w planie zagospodarowania przestrzennego, a dodatkowo „kwiatkiem” w jego treści było użycie słowa: recypowanych.
Ale jak pięknie się to czyta
– na uwagi Doroszuka poleciał żartobliwy komentarz z sali, a radny Andrzej Ruta dodał, że autor tego plagiatu dopuszcza się go nie pierwszy raz.
Wypadałoby więc zrecypować na gruncie ustaw pewne zasady dotyczące pisania uzasadnień
– stwierdził z ironią Doroszuk, przekonując uczestników sesji, że z uzasadnienia nic nie wynika, a mogłoby, gdyby wszystko opisać w trzech, czterech prostych zdaniach.
Ale przy okazji poznaliśmy słowo recypować
– znalazł pozytyw przewodniczący rady Antoni Łosoś. Dodajmy, że wedle słownika recypować to inaczej coś sobie przyswajać.
Urzędnika – „współautora” uzasadnienia wójt nie bronił, ale uznał jednocześnie, że radni przesadzają, robiąc takie zamieszanie.
Jeszcze nikomu w niczym nie zaszkodziło, żeby uczyć się wyrazów
– oznajmił uczestnikom sesji.
Recypować, czyli mówimy o przyjmowaniu pewnych uprawnień z ustawy. Myślę, że tutaj nic do śmiechu
– spuentował zamieszanie.
Kilka dni po sesji dopytaliśmy o sporne kwestie sekretarz.
Nikt nie powinien na to reagować w taki sposób, bo to jest śmieszne
– Aneta Buława oceniła sesyjną dyskusję w tak mało istotnej sprawie. Sekretarz dopatruje się w tym zwykłej chęci zrobienia z posiedzenia medialnego show.
W przypadku plagiatu uzasadnienia i sławnego już recypowania przyznała jednak, że takie sytuacje oczywiście nie powinny mieć miejsca. Z odpowiedzialnym za zamieszanie pracownikiem jeszcze nie rozmawiała, ale z wójtem zdecydowali, że urzędnicy będą zobligowani do tego, aby wszystkie uchwały i uzasadnienia, zanim podpisze je Henryk Dobrosielski, trafiały na jej biurko, bo, jak przekonuje, wójt nie jest w stanie drobiazgowo analizować treści wszystkich uchwał i każdego uzasadnienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A kto to ma sprawdzać jak nie wójt?
Plagiat to zmora naszych czasów, osoba która nie potrafi samodzielnie złożyć kilku zdać (tym bardziej opierając się na gotowcu) nie powinna pracować w żadnym biurze ani urzędzie. Również pracuję na "państwowym" i gdybym został przyłapany na plagiacie to poleciała by (przysłowiowa) głowa...
A kto to ma sprawdzać jak nie wójt?
Plagiat to zmora naszych czasów, osoba która nie potrafi samodzielnie złożyć kilku zdać (tym bardziej opierając się na gotowcu) nie powinna pracować w żadnym biurze ani urzędzie. Również pracuję na "państwowym" i gdybym został przyłapany na plagiacie to poleciała by (przysłowiowa) głowa...