Z danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że kobiety niemal dwukrotnie częściej niż mężczyźni określają się jako osoby „głęboko wierzące”, a wiara w życiu Polek stanowi zdecydowanie większą wartość niż w życiu mężczyzn. Kobiety charakteryzują się również lepszą wiedzą religijną oraz większym zainteresowaniem poznawczym kwestii religijnych. Przedstawicielki płci pięknej są też znacznie częściej niż mężczyźni przekonane, że głęboka wiara daje poczucie bezpieczeństwa oraz że liturgia jest przeżyciem. Ponadto kobiety deklarują większe przywiązanie do wspólnoty religijnej, w tym do własnej parafii, przystępowanie do Komunii św. oraz niemal dwukrotnie częściej przystępowanie do spowiedzi. Z prowadzonych co roku od końca lat 70–tych przez ISKK badań praktyk religijnych (tzw. dominicantes i communicantes) wynika, że kobiety dominują na niedzielnej Eucharystii. W 2013 r. stanowiły one 59% wszystkich biorących udział we mszy świętej.
W świetle przytoczonych faktów dziwi to, w jak małym stopniu dostrzegane przez Kościół są te kobiety, które decydują się poświęcić życie Chrystusowi. Wiemy co prawda, że w 2012 roku w Polsce było 21.214 zakonnic i jedynie 8.983 zakonników (rok 2011) i że liczba zakonnic spada, ale w jakim tempie? Ile kobiet wstępuje do zakonów? Takich liczb nie potrafił nam podać nikt. Ani proboszczowie, ani rzecznik diecezji, ani pracownicy ISKK. Tak jakby ta liczba nie była ważna. To smutne, bo utwierdza przekonanie o pośledniej roli zakonnic w życiu Kościoła. Dlatego od wieków są one sprzątaczkami, kucharkami i opiekunkami księży. To uproszczenie, bo są też siostry, które się uczą i nauczają, a nawet realizują swoje pasje, ale same zakonnice mówią, że to rzadkość.
Znany socjolog amerykański Rodney Stark napisał w 1995, że kobiety w pierwotnym Kościele odgrywały istotniejszą rolę niż dzisiaj. Obecnie, choć kobiet w Kościele jest więcej niż mężczyzn, na pewno nie ma on kobiecej twarzy.
I choć statystycznie powołań sióstr zakonnych na Złotowszczyźnie nie ma, to jednak my do nich dotarliśmy. Zapraszamy do lektury artykułu - wywiadu z siostrą Joanną Nitką pt. "Siostra trochę incognito. Złotowianka w zakonie bezhabitowym". A już jutro z samego rana kolejny artykuł o siostrach zakonnych. Polecamy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Znam osobiście siostry zakonne z powiatu złotowskiego. Nie wiem skąd wynika brak statystyk o zakonach żeńskich na poziomie diecezji, ale z pewnością nie z "przekonania o pośledniej roli zakonnic w życiu Kościoła". Proboszczowie z kolei, mogą znać jedynie kobiety z parafii i raczej statystyk nie prowadzą. Zeszły rok był rokiem życia konsekrowanego, obfitował w wiele inicjatyw poświęconym zakonom (zarówno męskim, jak i żeńskim), wiele katechez Papieża traktowało o życiu zakonnym. Myślę, że głosy o "zaniedbywaniu" kobiet przez Kościół płyną głownie z poza Kościoła. Sama będąc kobietą, zauważam raczej, że to współczesny świat deprecjonuje rolę kobiet (np. ruchy feministyczne). Nigdy nie czułam się w Kościele (jako wspólnocie) mniej wartościowa. Myślę, że siostry zakonne też nie mają z tym problemu.
sekta.zycie bez religii jest o niebo lepsze.
Kosciol to sekta pranie mozgow i nic wiecej
Zgadza się! Kiedy jakaś siostra nie" pada na kolana" przed księdzem, ma własne poglądy na niektóre kwestie, jest BE. Przykład siostra Joachima - wspaniała, inteligentna osoba. Szkoda, że musiała odejść.
...Dlaczego? Bo polski kościół to zakłamana instytucja mająca mało wspólnego z Bogiem i prawdziwą wiarą katolicką. A kobiety traktują jak w średniowieczu jako podnóżki do usługiwania w milczeniu...
Znam osobiście siostry zakonne z powiatu złotowskiego. Nie wiem skąd wynika brak statystyk o zakonach żeńskich na poziomie diecezji, ale z pewnością nie z "przekonania o pośledniej roli zakonnic w życiu Kościoła". Proboszczowie z kolei, mogą znać jedynie kobiety z parafii i raczej statystyk nie prowadzą. Zeszły rok był rokiem życia konsekrowanego, obfitował w wiele inicjatyw poświęconym zakonom (zarówno męskim, jak i żeńskim), wiele katechez Papieża traktowało o życiu zakonnym. Myślę, że głosy o "zaniedbywaniu" kobiet przez Kościół płyną głownie z poza Kościoła. Sama będąc kobietą, zauważam raczej, że to współczesny świat deprecjonuje rolę kobiet (np. ruchy feministyczne). Nigdy nie czułam się w Kościele (jako wspólnocie) mniej wartościowa. Myślę, że siostry zakonne też nie mają z tym problemu.
sekta.zycie bez religii jest o niebo lepsze.
Kosciol to sekta pranie mozgow i nic wiecej