- Chciałbym pana wójta prosić, żeby zaniechać praktyk, które miały miejsce w ubiegłym roku i które w tym roku się powtórzyły, a dotyczą odpowiedzialności pracowników ? radny Ruta apelował do wójta. Czy przez błędy urzędników gmina straci pieniądze?
Najważniejszym punktem czwartkowej sesji Rady Gminy Zakrzewo było głosowanie nad absolutorium dla wójta Henryka Dobrosielskiego. Było to jego drugie absolutorium, jednak ubiegłoroczne w części obejmowało działalność jeszcze poprzedniego wójta, więc dopiero to czwartkowe, w którym podsumowano 2011 rok, w pełni dotyczyło pracy samorządu pod kierownictwem Henryka Dobrosielskiego. Radni nie zgłaszali niemal żadnych zastrzeżeń, z wyjątkiem Andrzeja Ruty. Jeszcze przed głosowaniem nad absolutorium radny z Zakrzewa oznajmił, iż będzie głosował za jego udzieleniem wójtowi, bo ten wypełnił zadania wypracowane przez radę, ale...
Prośba o zaniechanie
– Chciałbym jednak pana wójta prosić, żeby zaniechać praktyk, które miały miejsce w ubiegłym roku i które w tym roku się powtórzyły, a dotyczą odpowiedzialności pracowników – oznajmił. Przypadek z ubiegłego roku związany jest z dotacją udzieloną miejscowej parafii na przeprowadzenie remontów w kościele. Przypomnijmy, że okazało się, iż wniosek złożony przez proboszcza nie był kompletny na czas, w wyniku czego pierwotnie rada nie przyznała tej dotacji, a stosowną uchwałę podjęła dopiero na kolejnym posiedzeniu. Do tego czasu urzędnicy mieli czas na wyjaśnienie kwestii formalnych. Zdaniem radnego Ruty odbyło się to w nie do końca należyty sposób. – W ubiegłym roku (...) mieliśmy do czynienia z fałszowaniem dokumentów (...), ponieważ było to komuś potrzebne... – sprecyzował radny, dodając, że prosi o zaniechanie takich praktyk.
Uwagi wezmę do serca
Drugi przypadek, o którym wspomniał radny, dotyczy sprawy budowy kilku placów zabaw na terenie gminy. Inwestycja częściowo była realizowana z budżetowych środków, a częściowo dzięki pozyskaniu pozabudżetowego dofinansowania. Kłopot w tym, że obecnie samorząd ma problemy z odzyskaniem tego dofinansowania, a, jak przyznał w rozmowie z nami wójt, chodzi o poważną kwotę, bo rzędu około 135 tysięcy złotych. Wszystko za sprawą błędów pracowników urzędu, do czego podczas sesji nawiązał właśnie radny Ruta. – Oby panu wójtowi udało się odzyskać te pieniądze. – mówił radny, dodając... – Wiem, że lepiej mieć wśród pracowników poważanie, ale wymagać trzeba.
Po tym wystąpieniu radni przystąpili do głosowań nad absolutorium. Henryk Dobrosielski podziękował za pozytywną ocenę pracy pod jego kierownictwem, a w odniesieniu do wypowiedzi radnego Ruty dodał... – Dzisiejsze drobne uwagi wezmę sobie do serca i będę czujniejszy. Człowiek uczy się na błędach. [[nowa_strona]] Elastycznie
Po sesji dopytaliśmy wójta o obie sprawy i ocenę sytuacji. Jeśli chodzi o kwestię dotacji dla kościoła, Henryk Dobrosielski wyjaśnił, że dokument był należycie złożony, nie było jednak wszystkich załączników, stąd rada pierwotnie nie przyznała dotacji. Wójt wyjaśnia, że stało się tak dlatego, ponieważ proboszcz zakrzewskiej parafii nie był w stanie na czas skompletować wszystkich papierów. Niemniej Henryk Dobrosielki przyznał wprost, że bardzo zabolało go sformułowanie radnego o fałszowaniu dokumentów, co w jego ocenie było nadużyciem ze strony Andrzeja Ruty. –To nie było fałszowane, jedynie pewne dokumenty były dołożone w późniejszym czasie. Nie podchodząc do tego elastycznie, należało powiedzieć parafii: nie – mówi Henryk Dobrosielski.
Sprawy placów zabaw wójt absolutnie nie neguje, przyznaje, że o obecnych problemach z odzyskaniem dofinansowania zadecydowały urzędnicze błędy popełnione przy przetargowej procedurze. Jak zatem przedstawia się możliwość odzyskania tych pieniędzy?
Optymista
Jeszcze na czwartkowej sesji obecnego na posiedzeniu radnego sejmiku wojewódzkiego Henryka Szopińskiego pytał o to Zenon Nowakiewicz. Henryk Szopiński wyjaśnił, że dwukrotnie interweniował w tej sprawie u dyrektor stosownego departamentu Urzędu Marszałkowskiego w Poznaniu (to tutaj jest problem z odzyskaniem dotacji), a ta wystąpiła o stanowisko do Urzędu Zamówień Publicznych w Warszawie. Warszawska placówka dwukrotnie miała podtrzymać decyzję dyrektor z Poznania. Radny sejmiku przyznał też, że rozmawiał w tej sprawie z marszałkiem Bugajskim, który w strukturach Urzędu Marszałkowskiego jest odpowiedzialny za ten departament. Niestety, odzyskanie pieniędzy może być trudne. – Nikt nie chce złożyć podpisu pod czymś, co byłoby złamaniem prawa – powiedział radny sejmiku, dodając, że sami urzędnicy Urzędu Marszałkowskiego wiedzą, iż ustawa jest idiotyczna i bije niezasłużenie w beneficjentów, ale... przepis jest przepisem.
Optymistą pozostaje wójt. Uważa, że sprawa jeszcze przegrana nie jest i zapowiada, że dalej będzie się odwoływać. Nawiązując do słów Henryka Szopińskiego wójt mówi też, iż nie jest prawdą, że za każdym razem w Warszawie padała negatywna dla gminy ocena sytuacji. – Za drugim razem nie było takiej opinii – mówi wójt. W najbliższym czasie przekonamy się, czy optymizm wójta znajdzie potwierdzenie w odzyskaniu dla gminy pieniędzy, czy jednak ten błąd urzędników okaże się bardzo kosztowny.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze