Nie będzie w tym roku Półmaratonu w Okonku. Zawodnicy pobiegną na dystansie 10 km. Dlaczego po 25 latach zmieniono formułę zawodów?
- Chciałbym, aby w biegu wystartowało jak najwięcej zawodników - tłumaczy Jan Czekała, prezes Stowarzyszenia Biegaczy Powiatu Złotowskiego, a jednocześnie osoba, która zajmuje się imprezą od strony organizacyjnej. - Zwracają się do mnie osoby biegające na krótszych dystansach, które chciałyby wystartować w biegu, ale dwadzieścia jeden kilometrów to dla nich za dużo. Pomyślałem, że może warto by spróbować dystans skrócić i dać możliwość uczestnictwa wszystkim. Chodzi mi głównie o biegaczy z naszego terenu – dodaje Jan Czekała. Kiedyś za 1 miejsce można było dostać tysiąc złotych.
Półmaraton Lipcowy wymyślony został w czasach, kiedy 22-lipca było hucznie świętowane i był to dzień wolny od pracy. Na starcie stawiali się najlepsi biegacze niemal z całej Polski.
Impreza miała swoją renomę, była również sztandarową wizytówką Okonka, wszyscy się nią chwalili. Czy zatem zmniejszenie dystansu nie spowoduje utraty prestiżu? Jan Czekała ma świadomość, że być może tak się stanie. Są zawodnicy dla których pokonanie 10 km, to nie jest poważne bieganie. Maratony i Półmaratony na pewno cieszą się większym zainteresowaniem. Były prezes Klubu Biegacza „Maratończyk”, który jest współorganizatorem biegu zakłada, że tych bardziej znanych biegaczy może w Okonku zabraknąć. – Ten rok to jest eksperyment, jeśli nie wyjdzie, to wrócimy do poprzedniej formuły – zapewnia. Przyznaje również, że względy finansowe miały na organizację tegorocznego biegu wpływ. Wprawdzie gmina dała tyle pieniędzy co zawsze, ale jeśli chodzi o pozyskanie sponsorów, z tym było dużo trudniej. W tym roku najlepsi zawodnicy nie mogą otrzymywać nagród pieniężnych (kopertówek). Regionalna Izba Obrachunkowa podważyła taki sposób wydatkowania publicznych pieniędzy. Od dawna wiadomo, że część zawodników oprócz niewątpliwej przyjemności biegania, na tego typu imprezy jeździ również dla pieniędzy.
[[reklama]]
– Wszyscy o tym wiedzą, ale nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, dobry biegacz musi biegać w dobrych butach, a te kosztują – tłumaczy swoich kolegów Jan Czekała. Jak mówił kiedyś jeden z czołowych zawodników w powiecie (nikt się oficjalnie nie chce przyznać, bo „urząd skarbowy się doczepi”), były miesiące, że za biegi miał dodatkowo 1.500 zł w kieszeni. Ale powoli się to kończy, na mniej prestiżowych imprezach rezygnuje się lub ogranicza wartość „kopertówek”, a na większych nie ma się szans na zajęcie dobrego miejsca. Latem do Polski zjeżdżają masowo Kenijczycy, Ukraińcy, Białorusini, którzy „obstawiają” niemal wszystkie znaczące imprezy. I wygrywają, zgarniając całkiem niezłe pieniądze. Jak będzie z frekwencją na lipcowym biegu w Okonku, przekonamy się już za tydzień.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze