Nie znam jej szczegółów. Ojciec zginął w wypadku gdy miałem trzy lata, więc nie mogłem z nim porozmawiać. Wiem, że wyszedł z lasu trochę później niż przeszedł front... Od razu trafił do Lublina na zamek, ale SB nie miało na niego twardych dowodów. Wyjechał więc z Polesia na Ziemie Odzyskane i jako osoba politycznie niepewna, w każde święto narodowe musiał stawiać się na milicji. Tam siedział pod kontrolą.
Kiedyś tych żołnierzy, walczących z nastającym w Polsce komunistycznym porządkiem, tak nie określano. Ta nazwa nie do końca mi pasuje. Ustanowiono nawet święto żołnierzy wyklętych. To, że Polak do Polaka strzelał jest dramatem powojennych lat w Polsce, tak dla jednych jak i drugich.
Reklama
Boli mnie gumkowanie historii. Wychowałem się za komuny, kiedy wiele spraw z historii się tuszowało, ale od babci ze Lwowa wiedziałem i o Katyniu, i Wołyniu. Oficjalnie się o tym jednak nie mówiło. Nawet wojna polsko – bolszewicka była w szkole delikatnie wspomniana, by nie drażnić ZSRR. Teraz dzieje się coś podobnego – mówi się tylko o jednych, a innych pomija.
Podręczniki pisane są od nowa i trochę się tego boję. Boli mnie, że pomija się zaszczytne historie wojenne jak wyzwalanie naszych terenów przez I Armię Wojska Polskiego. Mówi się, że ci żołnierze nieśli komunizm. Wątpię, by ci, którzy leżą na cmentarzu wojennym w Złotowie bili Niemca z taką myślą.
Szczególnie boję się o ostatnie lata XX wieku – ich historia będzie pisana pod polityczne zamówienie. Pewnie okaże się, że Solidarność zakładał Lech Kaczyński, a nie Wałęsa. A ja pamiętam przyznanie „S” pierwszej siedziby w Gdańsku Wrzeszczu. Widziałem jak Lech Wałęsa, podtrzymywany przez księdza Jankowskiego, wnosił do niej krzyż. Kaczyńskich tam nie widziałem.Reklama
Do radnych, dyrektorów szkół, sołtysów. Wie pan, miałem to szczęście, że wychowywałem się w Gdańsku i pewnych zakazanych wówczas treści historycznych dowiedziałem się w szkole, od nauczycieli o otwartych umysłach, którzy wychodzili poza program. Jestem z pokolenia, które wywróciło komunę do góry nogami i liczyło, że skończy się ukrywanie, przemilczanie i przeinaczanie historii. A od dwóch lat znowu się przy niej majstruje.
Wie Pan co trzeba było zrobić z archiwami komunistycznej bezpieki? Otworzyć, tak jak Niemcy i jednym cięciem pozbyć się tego wrzodu. Tylko Pan doskonale wie, że i w Magdalence, i przy Okrągłym stole targowano pewnymi sprawami. Zniknęła np. dokumentacja IV Departamentu zajmującego się księżmi. Podejrzewam, że ktoś te kopie gdzieś trzyma... Zawsze jest niebezpieczeństwo, że będą przy tych teczkach dłubać różni ludzie. Ileż można?
Reklama
To że ludzie jadą, by im było lepiej, to się nie dziwię. Z mojej rodziny nikt nie wyjechał, może dlatego że jesteśmy z tych wschodnich rejonów. Wychowany zostałem w duchu patriotycznym i tak starałem się wychować synów – obaj żyją i pracują w Polsce. Wstyd by mi było przed ojcem, że on walczył o wolną Polskę, a ja się spakuję i wyjadę. Chociaż o to też była walka, żebyśmy mogli jeździć za granicę.
Nie wolno tego zostawić. Budowanie historii na kłamstwie nie ma sensu. Po co tworzyć równoległą historię? Przykład Wałęsy. Nikt nie wie czy był agentem, ale świat uznał go za przywódcę Solidarności, dostał Nagrodę Nobla i co teraz? Który Polak się wychyli, to piekiełko polskie musi go zaraz zdusić.
Reklama
To jest poczucie obowiązku. Uważam, że polityka gumkowania historii się nie obroni. Jak popatrzymy na święta, które obchodzimy, to najbardziej czcimy klęski. Rozdrapujemy rany – Katyń, Powstanie Warszawskie. Powstanie było olbrzymim dramatem młodego pokolenia, przyszłej elity narodu, która położyła głowę za Polskę, ale w trochę bezsensownym zrywie. Tu też się dłubie. Po drugiej stronie Wisły pojawiło się wojsko polskie, które z marszu forsowało rzekę na pomoc powstańcom. Na Kępie Czerniakowskiej zginęło ich do półtora tysiąca, ale w ogóle się o tym nie mówi.
Z powodu prześladowań za komuny (śmiech). Po wojsku dostałem pracę na wsi, na Kaszubach. I mieszkanie na poddaszu szkoły. Inspektor oświaty stwierdził, że budują trzy bloki nauczycielskie i dostanę nowy lokal. Ożeniłem się, dochowałem synów, bloki w końcu powstały. Przyszedł wówczas do mnie pierwszy sekretarz komitetu gminnego PZPR. W jednym ręku miał przydział na mieszkanie, a w drugim deklarację wstąpienia do partii. Niecenzuralnie mu powiedziałem, żeby się wypchał. Mieszkania nie dostałem, ale szwagierka mieszkała w Złotowie i wspomniała, że niedaleko budują nową szkołę. Tak trafiłem do Zakrzewa. Mieszkam tu 29 lat.
Reklama
Częściowo przez zdrowie. Myślałem, że cały świat naprawię – uczyłem w szkole, byłem radnym, angażowałem się w inne sprawy i organizm trochę zaprotestował. Akurat pojawiła się propozycja pracy w starostwie. A propos, dzisiaj, 1 lutego, mija 15 lat mojej pracy w starostwie.
Jest Pan wicedyrektorem, a kiedyś kierował Pan tym wydziałem. Nie przeszkadza Panu bycie drugim w szeregu?
Dyrektor Mincewicz traktuje mnie bardzo partnersko, mam sporą samodzielność.
To jest sprawa oczywista. Na pierwszej sesji w tej kadencji zgłosiłem akces na przewodniczącego rady. Co to za wybory, w których jest jeden kandydat (wówczas Antoni Łosoś)? W nagrodę za to nie otrzymałem żadnej funkcji w radzie. Zresztą cała nasza piątka radnych ze „Wspólnej sprawy”, która nie jest w jedynie słusznym komitecie, nie dostała żadnych stanowisk. Ale ja robię swoje i staram się być aktywny. Kilka rzeczy udało mi się przepchnąć i załatwić.
Reklama
Ja już byłem przewodniczącym, prezesem, dyrektorem – to nie o to chodzi. Uważam jednak, że jeżeli ktoś przedstawia radnemu materiał, w którym są babole i błędy ortograficzne, to jest to brak szacunku. Na początku kadencji panowała bylejakość. Urzędnik dokument przygotowywał, sekretarz go sprawdzał, wójt i przewodniczący rady podpisywali, a błąd ortograficzny bił po oczach! O czym to świadczy? Że nie czytali. Poza tym nie dostawaliśmy np. materiałów na czas. To się poprawiło. Gdy niedawno wnioskowałem, by wyrzucić z programu sesji cztery punkty, bo nie dostaliśmy materiałów na czas, to już przewodniczący nie protestował. Nauczmy się porządku. My jako radni mamy pokazywać ludziom, że pracujemy. A przecież stanowimy prawo miejscowe.
Zdarza się, ale nie wszyscy interesują się wszystkim. A że ktoś pyta nieudolnie? Chwała mu, że w ogóle pyta, bo to znaczy, że chce się czegoś dowiedzieć. Gorsi są ci, którzy jak automat ręce podnoszą do głosowania. Tymczasem ja chodzę ulicami Zakrzewa, spotykam ludzi, przekazuję ich postulaty i wiem, że obciachu im w radzie nie przynoszę.
Reklama
Nie, raz zgłosiłem akces na wójta, ludzie mnie nie wybrali. Nie mam o to pretensji. Nigdy nie chciałem działać w samorządzie po to, by wspinać się po szczebelkach kariery. Chciałem tylko robić dobrą robotę.
Drugą rzeczą jest to, że trzeba mieć świadomość peselu. Teraz będzie pięcioletnia kadencja, więc po jej zakończeniu będę emerytem. Pewnie za to wystartuję na radnego, bo jeszcze mnie nosi – chciałbym coś dla gminy zrobić.
Rozmawiał Łukasz Opłatek[[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jako pasjonat historii powinien Pan wiedzieć,że nie jest ona czarno biała. Najwięcej jest w niej szarości. Ważne,żeby "szarak" też miał prawo żyć. Ostatnio rozmawiałem z dwoma wybitnymi historykami,różniącymi się istotnie barwami politycznymi.Po 5 minutach dalsza rozmowa na tematy historyczne przestała mieć sens.Historia to fakty,wszelkie komentarze o nich to już "bajki"
Tak, reforma oświaty miała na celu przede wszystkim indoktrynacje uczniów- mają się uczyć PiSowskiej wersji historii i ich światopoglądu. Najtrudniejsze zadanie mają nauczyciele historii i języka polskiego (literatury) Trudno im będzie zachować kręgosłup moralny i nie złamać się pod dyktatem władzy. Ale wierzę w to, że prawda przetrwa.
Panie Krzysztofie wielki "szacun" za odpowiedź na temat "wyrazu buntu przeciwko polityce historycznej ..." , że "TO JEST POCZUCIE OBOWIĄZKU" Tak trzymać Panie Krzysztofie.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jako pasjonat historii powinien Pan wiedzieć,że nie jest ona czarno biała. Najwięcej jest w niej szarości. Ważne,żeby "szarak" też miał prawo żyć. Ostatnio rozmawiałem z dwoma wybitnymi historykami,różniącymi się istotnie barwami politycznymi.Po 5 minutach dalsza rozmowa na tematy historyczne przestała mieć sens.Historia to fakty,wszelkie komentarze o nich to już "bajki"
Tak, reforma oświaty miała na celu przede wszystkim indoktrynacje uczniów- mają się uczyć PiSowskiej wersji historii i ich światopoglądu. Najtrudniejsze zadanie mają nauczyciele historii i języka polskiego (literatury) Trudno im będzie zachować kręgosłup moralny i nie złamać się pod dyktatem władzy. Ale wierzę w to, że prawda przetrwa.
Panie Krzysztofie wielki "szacun" za odpowiedź na temat "wyrazu buntu przeciwko polityce historycznej ..." , że "TO JEST POCZUCIE OBOWIĄZKU" Tak trzymać Panie Krzysztofie.!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!