Reklama

Kto na lewo zrzuca ścieki?

25/05/2013 08:54
Radni zapowiedzieli wprost, że dopóki nie poznają przyczyny problemu, nie podniosą ręki za kolejną podwyżką

Na ostatniej komisji wspólnej Rady Gminy Lipka było dość nerwowo. Wszystko za sprawą uchwały, jaką radni mają podjąć na najbliższej sesji. Chodzi o podwyżkę opłat za ścieki. Obecnie jest ona na poziomie 5,42 zł netto za metr sześcienny, a zgodnie z uchwałą miałaby wzrosnąć do 6 zł. Powodem ostrej dyskusji wcale nie była jednak sama podwyżka.

ZACZNIJCIE OD RADNYCH
Poszło o to, że kolejny raz dochodzi do sytuacji, kiedy gmina nie wie, za co płaci. Przypomnijmy, że ścieki z gminy trafiają do oczyszczalni w Debrznie. Sęk w tym, że kolejny raz jest duża różnica między tym, co wypływa z gospodarstw w gminie Lipka, a tym, co trafia do oczyszczalni i za co gmina musi zapłacić sąsiedniemu samorządowi. Już trzy-cztery lata temu doszło do sytuacji, kiedy wartość różnicy wynosiła około 100 tys. zł. W następnych latach różnicę tę udało się zmniejszyć, najpierw do około 50-60 tys. zł, później nawet do 40 tys. zł. Teraz różnica znowu wynosi 100 tys. zł. – Tutaj rozchodzi się o kilkanaście tysięcy metrów sześciennych ścieków – wagę problemu podkreślali radni. Niektórzy zapowiedzieli wprost, że nie podniosą ręki za kolejną podwyżką, dopóki nie będzie wyjaśniona kwestia, skąd taka różnica.
Tu rodzi się pytanie o kontrole. Gmina miała w ostatnich latach takie działania prowadzić – chodziło o wykrycie tych, którzy ewentualnie mieliby lewe przyłącza kanalizacyjne, tych, którzy do kanalizacji odprowadzają deszczówkę. W ostatnich latach przekonywano, że spadek różnicy był właśnie efektem takich działań, tymczasem dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej Bartosz Sadowski przyznaje, że w ubiegłym roku takich kontroli było przeprowadzonych tylko kilka. Na komisji tłumaczył radnym, dlaczego kontroli było tak mało. Tłumaczył się przede wszystkim brakiem odpowiedniego sprzętu. Wyjaśnienia do radnych nie trafiały. – Agregat można pożyczyć od jednostki – ripostował przewodniczący rady Krzysztof Olczak. Jacek Bieluszko powiedział wprost, że kontrole mają być przeprowadzone, a powinny się zacząć na posesjach radnych.

SZUKANIE PO OMACKU
Sprawa bulwersuje nie tylko radnych, bo temat był poruszony również na czwartkowym zebraniu sołeckim. Sołtys Bogdan Rydzyński poparł pomysł przeprowadzenia kompleksowych kontroli, głosy poparcia dało się też słyszeć na sali wśród obecnych na zebraniu mieszkańców. Wójt dodał, że gmina będzie chciała pożyczyć w tym celu zadymiarkę z gminy Zakrzewo, więc takie kontrolne działania powinny się zacząć w najbliższych tygodniach. Obecni na zebraniu podpowiadali też, że w pierwszej kolejności powinno być sprawdzone, czy wszystkie gospodarstwa zlokalizowane tam, gdzie lecą nitki wodociągowe, mają w ogóle podłączenia do kanalizacji.

[[reklama]]

Jak to w ogóle możliwe, że różnica ponownie wzrosła aż do kwoty 100 tys. zł? – Też się nad tym zastanawiamy – przyznaje prezes ZGK, dodając, że być może wpłynęła na to wybudowana niedawno kanalizacja w Debrznie Wsi. Bartosz Sadowski podkreśla, że problem jest tym dziwniejszy, że największe zrzuty ścieków wcale nie były odnotowane w tych miesiącach, kiedy najwięcej pada deszcz, co przeczyłoby teorii o nieszczelności sieci kanalizacyjnej i przepuszczaniu wód opadowych. Prezes ZGK zapowiada, że w najbliższych dniach będzie rozmawiać na ten temat z pracownikami oczyszczalni w Debrznie. Już dzisiaj dodaje jednak, że w jego ocenie ustalenie przyczyny będzie szukaniem po omacku. Być może tak, co nie zmienia faktu, że dopóki przyczyna nie zostanie wyjaśniona, radni chyba nie podniosą ręki za kolejną podwyżką ścieków.

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości