Kaplica pogrzebowa na cmentarzu komunalnym w Okonku od lat świeci pustkami. Gmina planuje ją wydzierżawić, ale czy jakiś chętny się znajdzie?
Blisko pięć lat temu na łamach „Aktualności Lokalnych” pisaliśmy o tym, że okonecka kaplica nikomu nie służy. W wyremontowanym i rozbudowanym dekadę temu za przeszło 600 tys. zł budynku nic się nie zmieniło, a liczbę mszy tam odprawionych można policzyć na palcach jednej ręki.
W 2016 r. poprzedni proboszcz okoneckiej parafii, ks. Jan Rataj zwracał uwagę, że głównym problemem kaplicy jest brak chłodni, w której mogłoby być przechowywane ciało zmarłego. Sporą niedogodnością jest również brak nagłośnienia, choćby skromnego. Przez to parafianie odzwyczaili się od nabożeństw w tamtym miejscu. Aktualny proboszcz, ks. Piotr Szczepaniuk mówi wprost, że kaplica nie jest własnością parafii.
– W kościele parafialnym czuję się jak u siebie, a kaplica nie jest nasza. Ona jest urzędu miasta, więc nawet nie wiem, jaki jest koszt jej użyczenia – mówi – A w kościele wiem, że mam całe uposażenie liturgiczne, które pomaga mi godnie i uroczyście celebrować liturgie pogrzebu.
– Sami parafianie nawet nie pytają o taką możliwość. Dla nich jest ważne, że kiedy jest pogrzeb, to dana osoba żegna się też ze Wspólnotą Kościoła i z kościołem parafialnym. Daje to również okazje najbliższej rodzinie, często po latach skorzystania z sakramentu pokuty i ofiarowania za zmarłą osobę Komunii św., która dla osoby zmarłej jest cennym duchowym skarbem.
– Pamiętam z innych parafii takie małe kaplice przedpogrzebowe, w których czułem się niesamowicie źle psychicznie. Chociażby w Drawsku, gdzie w jednej parafii pracowałem jako wikariusz, a do drugiej przyszedłem już jako proboszcz i pierwsze co tam zrobiłem to po 16 latach przywróciłem pogrzeby do kościoła. Nie chciałem w małej kaplicy odprawiać mszy św. i stać niemal nad trumną, kiedy kościół parafialny dawał dużo możliwości do godnego celebrowania pogrzebu.
Braku jakiegokolwiek zainteresowania przycmentarną kaplicą można upatrywać również w fakcie, że w Okonku funkcjonuje również druga, która zapewnia lepsze warunki. Została ona stworzona przez jeden z tutejszych zakładów pogrzebowych, posiada chłodnie i w cenie usługi oferuje ceremonie pogrzebowe.
– Mamy więcej, niż ta kaplica – mówi współwłaścicielka firmy, Karolina Liwińska, która prowadzi zakład pogrzebowy razem ze swoim tatą, Waldemarem – Praktycznie wszyscy, którzy do nas przychodzą korzystają z tych usług. Na palcach jednej ręki mogę policzyć osoby, które tego nie zrobiły.
W kaplicy jej firmy odbywają się różańce, można pochylić się nad ciałem zmarłego i odpowiednio go pożegnać, a w dniu pogrzebu zmarły przewożony jest do okoneckiego kościoła. K. Liwińska nie wyklucza jednak możliwości odprawienia mszy u nich, jeśli rodzina miałaby takie życzenie.
Burmistrz Okonka, Andrzej Jasiłek, nie ukrywa, że gmina ma mały problem z tym budynkiem, jednak rozważa wydzierżawienie go chętnej osobie, która wykorzysta miejsce zgodnie z jego przeznaczeniem, czyli np. do organizacji mszy pogrzebowych. Słowa te potwierdza dyrektor ZGKiM w Okonku, Paweł Cackowski, który dodaje, że aby kaplicę wydzierżawić, najpierw trzeba będzie jeszcze trochę w nią zainwestować, przyłączając wodę i kanalizację.
Dodaje, że ceny wynajęcia kaplicy na dobę i na nabożeństwa od wielu lat nie uległy zmianie i dalej jest to kolejno 75 zł i 200 zł. Od czasu, jak jest dyrektorem, chętnych na to nie widział.
Czy znajdzie się ktoś odważny, kto przywróci to miejsce do „życia”?
Hubert Nowak
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To się nazywa szukanie frajera. I to już kilka lat go szukają. Właściciel kaplicy marzy o lekkich pieniądzach. Dzierżawa dla jednych jest dochodowa, ale nie koniecznie dochodowa dla drugiej strony tej umowy.
Wiadomo kto to wygra.... Znany elektro grabaż
Wywalono grube pieniądze. Na remont i ogrodzenie starego poniemieckiego cmentarza. Po co? Wystarczyło ogrodzic nowy cmentarz. A pieniądze z wojska przeznaczyć na kanalizację i wodociągi. No ale jak mawiał byly burmistrz " to co w ziemi to ludzie nie widzą a ja muszę wygrać wybory". Nie słuchał ludzi którzy mówili że już nie te czasy że umarlak leży w kaplicy. Dziś są firmy. I pieniądze poszły w powietrze
było dobrze to zrobili remont.
Niezła miejscówka na bar.
Tzw grabarz, który kręci i nie chce przedstawić na wstępie kosztorysu, reprezentuje szmondacki interes. Jego stary, kopcący wóz pogrzebowy, który w dobie elektromobilności jest przeżytkiem, raczej splendoru i powagi mu nie przysporzą. Jestem na nie.
To się nazywa szukanie frajera. I to już kilka lat go szukają. Właściciel kaplicy marzy o lekkich pieniądzach. Dzierżawa dla jednych jest dochodowa, ale nie koniecznie dochodowa dla drugiej strony tej umowy.
Wiadomo kto to wygra.... Znany elektro grabaż
Wywalono grube pieniądze. Na remont i ogrodzenie starego poniemieckiego cmentarza. Po co? Wystarczyło ogrodzic nowy cmentarz. A pieniądze z wojska przeznaczyć na kanalizację i wodociągi. No ale jak mawiał byly burmistrz " to co w ziemi to ludzie nie widzą a ja muszę wygrać wybory". Nie słuchał ludzi którzy mówili że już nie te czasy że umarlak leży w kaplicy. Dziś są firmy. I pieniądze poszły w powietrze