Co dalej z trującymi odpadami przy Narutowicza? Burmistrz zapowiada, że mieszkańcy nie zapłacą za ich usunięcie. Właściciel działki też nie chce wziąć problemu na swoje barki.
Przypomnijmy. Sprawa materiałów niewiadomego pochodzenia, składowanych na końcu ulicy Narutowicza w Jastrowiu, wyszła na jaw pod koniec marca ubiegłego roku. Wówczas mieszkaniec gminy Wałcz, właściciel wynajmowanej działki, zawiadomił o tym fakcie policję. Wskazał, iż nie posiadał wiedzy, że jego grunt został wykorzystany do takich celów. Wstępna ocena wykazała, że na betonowym podłożu może znajdować się około 300 ton odpadów w szczelnie zamkniętych zbiornikach. Z czasem ustalono, że są to głównie farby, lakiery i rozpuszczalniki organiczne. Do Jastrowia przyjechała grupa chemiczna z jednostki Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Strażacy wykluczyli wówczas możliwość bezpośredniego zagrożenia skażeniem chemicznym. Sprawą, oprócz policji, zajęła się prokuratura i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Pierwsze ustalenia wskazywały, że chemikalia pochodzą spoza Polski oraz że będzie trudno namierzyć osobę odpowiedzialną za ich przywiezienie do Jastrowia.
Wiosną 2019 roku burmistrz Jastrowia wydał decyzję dotyczącą usunięcia odpadów znajdujących się na działce. Odpady właściciel działki miał usunąć do listopada 2019 na własny koszt. Tyle że właściciel gruntu zaskarżył decyzję burmistrza do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Skutek był taki, że decyzja burmistrza została uchylona i przekazana do ponownego rozpatrzenia.
– Argumentacja była mniej więcej taka, że to gmina powinna przeprowadzić śledztwo, kto te odpady tam przywiózł, kto złożył i do kogo one należą – mówił burmistrz Piotr Wojtiuk, zapytany o sprawę przez jednego z radnych.
– Nawet jeśli faktycznie było tak, że właściciele działki padli ofiarą oszustwa, to nie może być tak, że mieszkańcy gminy mają wziąć na swoje barki koszt usunięcia odpadów, który jest ogromny – dodał. Burmistrz w swojej wypowiedzi podczas przedświątecznej sesji wyjaśniał radnym, że nie będzie szukał firm wydmuszek, nie będzie również szukał przedstawicieli tych firm. Przypomnijmy, że właścicielem spółki, która zwiozła do Jastrowia chemikalia, okazała się być... 74–letnia kobieta, która w rejestrach sądowych widnieje jako prezes jeszcze kilku innych spółek.
– Ta pani nawet nie wie, o co chodzi w całej sprawie – mówił burmistrz.
Piotr Wojtiuk poinformował, że jakieś osoby zostały w tej sprawie zatrzymane przez prokuraturę, ale to jedyna informacja, jaka dotarła do magistratu w Jastrowiu. Z naszych informacji wynika, że dochodzenie prowadzi prokuratura w Częstochowie.
– Odwołaliśmy się od decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego oraz do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, które poparła również Prokuratura Rejonowa w Złotowie. Za wiele to nie zmieni, bo termin usunięcia minął.
Burmistrz Jastrowia nie krył rozgoryczenia opieszałością działania państwowego organu, jakim jest SKO.
– Proszę sobie wyobrazić, że orzeczenie SKO dotarło do nas w październiku, a decyzja o uchyleniu była podjęta w czerwcu! Kilka miesięcy było pisane uzasadnienie! W tej chwili jesteśmy bezsilni, bo wszystko można zaskarżyć, a odpady nadal sobie leżą – mówił poirytowany.
Jaki jest koszt usunięcia? Około 2–3 miliony złotych. Burmistrz boi się, że koszt utylizacji spadnie na gminę.
– Zapewniam, że zrobimy wszystko, by ten scenariusz się nie spełnił – przekonywał radnych.
– Nie wiem, czy właściciel działki wiedział, co tam jest składowane, czy nie wiedział. Pewnym jest natomiast, że powinien się interesować, co się dzieje na jego gruncie, a nie że kilkaset ton odpadów zostało przewiezionych na plac i nikt nie chce wziąć za to odpowiedzialności – uważa Piotr Wojtiuk.
W tej chwili teren monitorowany jest przez Straż Pożarną i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Burmistrz w swojej wypowiedzi powrócił do zatrzymania osób, które mogły mieć związek ze sprawą: – Już dziś wiemy, że ci ludzie nie będą mieli za co usunąć tych odpadów. Dlatego upieramy, że ten obowiązek musi spocząć na właścicielach działki. Burmistrz zapowiedział, że jeśli uda się przejść całą procedurę administracyjną, będzie występować o nadanie swojej decyzji klauzuli natychmiastowej wykonalności. Jeśli właściciele tego nie usuną, będziemy zmuszeni wprowadzić wykonanie zastępcze, co będzie wiązało się z ewentualną licytacją majątku właścicieli działki.
– Jeśli będzie jeszcze co licytować – podsumował Piotr Wojtiuk.
Mariusz Leszczyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Błąd: "pod koniec marca tego roku". Chyba ubiegłego :)
74–letnia kobieta, która w rejestrach sądowych widnieje jako prezes jeszcze kilku innych spółek nie wie kto podsuwał jej dokumenty do podpisania? jeśli rejestrowała spółki których jest prezesem nie osobiście to chyba wie kto za nią to robił? za darmo tego nie robiła i teraz rżnie głupa na całego. Właściciel działki czy lokalu wynajmując powinien zainteresować się co się tam dzieje, czy np lokal zamiast traktowany jako mieszkalny jest zamieniony na burdel jak u Banasia.
Czy to miasto miało obowiązek dopilnowania prywatnej własności? Te zasady sa nie są spójne, ostatnio w podobnej sytuacji właściciela gruntu, którym było miasto postawiono zarzut braku zabezpieczenia terenu w wyniku czego utoneły dzieci. Zastanawiałem sie wówczas czy ktoś nie wpadnie na pomysł ogrodzenia rzek i jezior po każdym utonięciu. Karkołomne interpretacje prawa, każdorazowo różne przy tych samych przesłankach...
za 4 litery dawno powinni ta 74 letnia Panią i posadzić po sprawdzeniu choć jeszcze jednego takiego przypadku skoro ma kilka spółek i posadzić za kraty na pewno ma rentę emeryturę niech spłaca a jak nie ma z czego niech płacą jej dzieci. wnukowie oraz te co się jeszcze nie narodzą wnuczki, najprościej jest właściciela działki dać nakaz i i uczciwego zgnoić na całe życie.Ta sprawa w Państwie prawa powinna być załatwiona w ciągu 3 miesięcy a nawet szybciej je st to grupa zorganizowana i powinna być objęta nadzorem Prokuratora Wojewódzkiego
łotowska Rada Bab uprzatnie. im sie nudzi wyszukuja problemow. sloma w butach sie nadadza
No to nie jest tak do końca.ta starsza kobieta na pewno ma widzę kto jej podsuwał dokumenty do podpisania (pewnie ktoś z rodzinki), choć już nie koniecznie wiedziała o całym tym procederze.po prostu ją wykorzystał ktoś i ona wie kto - analogicznie, słynne przesłuchanie matki właściciela Amber gold. Mnie to dziwi że prokuratura nie może znaleźć ludzi odpowiedzialnych.coś słabo się stara.nie może być też takiej sytuacji gdy np. wynajmuje mieszkanie, gdzie w umowie mam wyraźnie napisane kto, w jakim celu, przez ile i za ile będzie korzystał z mojej własności, abym był odpowiedzialny za to że ktoś nie dotrzymuje warunków umowy i jak tutaj łamie prawo.jest wyraźnie napisane że jak człowiek się połapał że coś jest nie tak sam zawiadomił policję.
Błąd: "pod koniec marca tego roku". Chyba ubiegłego :)
74–letnia kobieta, która w rejestrach sądowych widnieje jako prezes jeszcze kilku innych spółek nie wie kto podsuwał jej dokumenty do podpisania? jeśli rejestrowała spółki których jest prezesem nie osobiście to chyba wie kto za nią to robił? za darmo tego nie robiła i teraz rżnie głupa na całego. Właściciel działki czy lokalu wynajmując powinien zainteresować się co się tam dzieje, czy np lokal zamiast traktowany jako mieszkalny jest zamieniony na burdel jak u Banasia.
Czy to miasto miało obowiązek dopilnowania prywatnej własności? Te zasady sa nie są spójne, ostatnio w podobnej sytuacji właściciela gruntu, którym było miasto postawiono zarzut braku zabezpieczenia terenu w wyniku czego utoneły dzieci. Zastanawiałem sie wówczas czy ktoś nie wpadnie na pomysł ogrodzenia rzek i jezior po każdym utonięciu. Karkołomne interpretacje prawa, każdorazowo różne przy tych samych przesłankach...