Świątynia pobudowana w latach 1927-1928, jedna z dwóch w Radawnicy, przestała tętnić życiem na początku 2012 roku. Zegar tkwiący na frocie jej wieży nie działa o wiele dłużej. Od kiedy dokładnie? Trudno powiedzieć – mieszkańcy wsi, których o to zapytaliśmy, nie byli w stanie wskazać przybliżonej nawet daty. Proboszcz radawnickiej parafii, ks. Adam Andrzejczak, również. - Ostatnich dwóch proboszczów tego nie pamięta – wyjaśnia duchowny, przychylnie nastawiony do pomysłu uruchomienia zegara. Jego autorem jest miłośnik historii, a w szczególności wiekowych zegarów, ze Złotowa. Który? Szanując prośbę o zachowanie anonimowości nie odpowiemy na to pytanie w sposób pełny, podamy jednak imię – pan Wacław – i powód, dla którego zainteresował się on zegarem w Radawnicy. - To piękny kościół – mówi o świątyni pw. św. Stanisława Kostki – w nim piękny zegar, ale martwy. Nie mogłem na to patrzeć – przyznaje. I dopowiada: - Cieszę się, że moja inicjatywa nie trafiła w próżnię.
Zgadza się. Uruchomieniem zegara zainteresowany jest i ks. Adam Andrzejczak, który, mając na uwadze realizację tego pomysłu, zapowiada wystąpienie do gminy z wnioskiem o przyznanie dotacji na wykonanie prac konserwatorskich w tej zabytkowej świątyni. Ze strony wójta może się spodziewać wsparcia – Piotr Lach jest przekonany, że warto wydatkować pieniądze na taki cel.
Co na to rada? - zobaczymy. Podobne zdanie ma inicjator całej akcji. - Renowacja zegara będzie kosztować wiele pracy i pieniędzy, ale opłaci się, bo tym samym uratujemy go od zapomnienia – argumentuje. Wie, co mówi, z jego inicjatywy bowiem odrestaurowano zegary, które niegdyś zdobiły fasady złotowskiego szpitala i dawnego sądu. Pierwszy z nich znajduje się dziś w starostwie powiatowym, drugi – złotowskim urzędzie miejskim.
Nie pan Wacław podejmie się jednak trudu renowacji i naprawy mechanizmu, a jego znajomy – mistrz zegarmistrzostwa, a także pasjonat tej sztuki z Piły, Henryk Chrust, który koszt restauracji oszacował na około 8 tys. zł. Nim zegar zostanie jednak zdemontowany, a z uwagi na uprzątnięcie klatki schodowej wcale nie będzie to łatwe zadanie, potrzeba czegoś jeszcze – jak mówi Iwona Żerebiło z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu Delegatura w Pile – zgody na prowadzenie prac w obrębie kościoła pw. św. Stanisława Kostki, który w 2007 roku wpisany został do rejestru zabytków. Taki wniosek z pewnością zostanie skonstruowany.
Kiedy w Radawnicy i okolicznych wsiach da się słyszeć głos dzwonów (tak, zegar donośnym dźwiękiem będzie wybijał pełne godziny oraz „połówki”) – nie wiadomo. Prace renowacyjne – jak zakłada pan Wacław – potrwają około trzech miesięcy, do tego doliczyć trzeba czas niezbędny na dopełnienie wszelkich formalności.
Wiemy już, kto będzie się opiekował zegarem, który co jakiś czas trzeba będzie nakręcać – Dariusz Bindek, również pasjonat historii, mieszkający niemal vis a vis kościoła. Kościoła dotąd pogrążonego w ciszy, który, dzięki współpracy wszystkich wspomnianych osób, już niedługo będzie odmierzał radawniczanom czas. Oby wyłącznie szczęśliwy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze