Reklama

Która godzina?

23/09/2015 06:00
Najwłaściwsza, by zająć się niszczejącym zegarem niemieckiej produkcji z 1929 roku, który posadowiony został w wieży radawnickiego kościoła pw. św. Stanisława Kostki

Świątynia pobudowana w latach 1927-1928, jedna z dwóch w Radawnicy, przestała tętnić życiem na początku 2012 roku. Zegar tkwiący na frocie jej wieży nie działa o wiele dłużej. Od kiedy dokładnie? Trudno powiedzieć – mieszkańcy wsi, których o to zapytaliśmy, nie byli w stanie wskazać przybliżonej nawet daty. Proboszcz radawnickiej parafii, ks. Adam Andrzejczak, również. - Ostatnich dwóch proboszczów tego nie pamięta – wyjaśnia duchowny, przychylnie nastawiony do pomysłu uruchomienia zegara. Jego autorem jest miłośnik historii, a w szczególności wiekowych zegarów, ze Złotowa. Który? Szanując prośbę o zachowanie anonimowości nie odpowiemy na to pytanie w sposób pełny, podamy jednak imię – pan Wacław – i powód, dla którego zainteresował się on zegarem w Radawnicy. - To piękny kościół – mówi o świątyni pw. św. Stanisława Kostki – w nim piękny zegar, ale martwy. Nie mogłem na to patrzeć – przyznaje. I dopowiada: - Cieszę się, że moja inicjatywa nie trafiła w próżnię.

Jesteśmy za

Zgadza się. Uruchomieniem zegara zainteresowany jest i ks. Adam Andrzejczak, który, mając na uwadze realizację tego pomysłu, zapowiada wystąpienie do gminy z wnioskiem o przyznanie dotacji na wykonanie prac konserwatorskich w tej zabytkowej świątyni. Ze strony wójta może się spodziewać wsparcia – Piotr Lach jest przekonany, że warto wydatkować pieniądze na taki cel.  
Co na to rada? - zobaczymy. Podobne zdanie ma inicjator całej akcji. - Renowacja zegara będzie kosztować wiele pracy i pieniędzy, ale opłaci się, bo tym samym uratujemy go od zapomnienia – argumentuje. Wie, co mówi, z jego inicjatywy bowiem odrestaurowano zegary, które niegdyś zdobiły fasady złotowskiego szpitala i dawnego sądu. Pierwszy z nich znajduje się dziś w starostwie powiatowym, drugi – złotowskim urzędzie miejskim.

Reklama

Nie pan Wacław podejmie się jednak trudu renowacji i naprawy mechanizmu, a jego znajomy – mistrz zegarmistrzostwa, a także pasjonat tej sztuki z Piły, Henryk Chrust, który koszt restauracji oszacował na około 8 tys. zł. Nim zegar zostanie jednak zdemontowany, a z uwagi na uprzątnięcie klatki schodowej wcale nie będzie to łatwe zadanie, potrzeba czegoś jeszcze – jak mówi Iwona Żerebiło z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu Delegatura w Pile – zgody na prowadzenie prac w obrębie kościoła pw. św. Stanisława Kostki, który w 2007 roku wpisany został do rejestru zabytków. Taki wniosek z pewnością zostanie skonstruowany.

Kiedy w Radawnicy i okolicznych wsiach da się słyszeć głos dzwonów (tak, zegar donośnym dźwiękiem będzie wybijał pełne godziny oraz „połówki”) – nie wiadomo. Prace renowacyjne – jak zakłada pan Wacław – potrwają około trzech miesięcy, do tego doliczyć trzeba czas niezbędny na dopełnienie wszelkich formalności.

Reklama

Wiemy już, kto będzie się opiekował zegarem, który co jakiś czas trzeba będzie nakręcać – Dariusz Bindek, również pasjonat historii, mieszkający niemal vis a vis kościoła. Kościoła dotąd pogrążonego w ciszy, który, dzięki współpracy wszystkich wspomnianych osób, już niedługo będzie odmierzał radawniczanom czas. Oby wyłącznie szczęśliwy.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości