W ciągu kilku dni znaleziono jedenaście martwych ptaków.
Wszystkie przy Jeziorze Miejskim. Najpierw sześć padłych sztuk ujawniono w piątek 9 sierpnia. Powiatowego lekarza weterynarii powiadomiła o zdarzeniu straż miejska w Złotowie.
– W poniedziałek wysłaliśmy je do badania do Poznania – mówi Powiatowy Lekarz Weterynarii Marek Winiarski. W środę znaleziono kolejne martwe sztuki. Tym razem siedem. Również trafiły do zbadania w stolicy Wielkopolski.
– Z urzędu takie padłe ptaki badane są wyłącznie pod kątem ptasiej grypy, bo w przypadku ptactwa jedynie ta choroba jest zwalczana z urzędu. Wyniki były negatywne – mówi lekarz. Przyznaje, że z informacji, jakie przekazała mu będąca na miejscu inspektorka, wynika, iż padłych kaczek może być więcej.
– Inna sprawa, że ta populacja nad Jeziorem Miejskim wzrosła. W tej chwili być może jest ich nawet za dużo jak na taki zbiornik – przyznaje nasz rozmówca.
Jeśli przyczyną śmierci ptaków nie jest ptasia grypa, co może nią być? Czy raczej należy mówić o śmierci z przyczyn naturalnych?
– W aż tylu przypadkach? Raczej niemożliwe. To nie wygląda na naturalne zejścia – zdaniem Marka Winiarskiego przyczyny należy upatrywać w działaniu człowieka. Trudno powiedzieć, czy celowym, czy nieświadomym.
– Tego można się już tylko domyślać. Ludzie robią różne rzeczy. Może komuś jednak te kaczki przeszkadzają. Może ktoś przyniósł spleśniałą karmę, jakiś chleb, rzucił na wodę i jadły – jest przekonany, że przyczyną było jednak zatrucie. Sygnały o takim przypuszczeniu otrzymał zresztą z Poznania.
Pewność dałyby jednak badania. Te są płatne.
– Badań w kierunku toksykologii nie robi się z urzędu. Ewentualnie urząd miasta mógłby sfinansować ich przeprowadzenie – Marek Winiarski wyjaśnia, że jeśli będzie takie zlecenie, badania zostaną wykonane.
Piotr Steffen
fot. Na prośbę strażników miejskich kaczki wyciągała z wody siostra Piotra kierująca złotowskim hospicjum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!