Droga jest gruntowa, w wielu miejscach mocno zniszczona deszczem, który każdorazowo wypłukuje piasek, tworząc dziury i koleiny. Korzystają z niej nie tylko działkowicze, ale również spacerujący tędy mieszkańcy osiedla oraz osoby, które dojeżdżają na pobliskie plaże, głównie wędkarze. Nawierzchnia traktu będzie wyłożona betonową kostką brukową o grubości ośmiu centymetrów. Wzdłuż jednej z krawędzi, ze względu na zniszczenia powstałe podczas intensywnych opadów deszczu, zaprojektowano umocnienie z kamienia polnego. Droga ma być utwardzona na długości około 250 metrów. W ramach prac przewidziano też odmulenie przydrożnego rowu. Inwestycja ma kosztować 170 tys. zł.
Przy parkingu na końcu drogi jest las. Obszar położony jest między działkami a Jeziorem Zaleskim. Dla mieszkańców osiedla to idealne miejsce do spacerów. Stąd od kilkunastu miesięcy zwracają uwagę na to, że po ostatniej ścince nie uporządkowano leśnego terenu, również ścieżek. Te dodatkowo zarosły jeszcze w ostatnim czasie, co nie zachęca do spacerów po lesie. Drzewostan ten formalnie podlega pod Nadleśnictwo Lipka, gdzie zapytaliśmy o to, czy leśnicy planują uporządkować ten teren.
To jest las gospodarczy, z którego pozyskujemy co trzeba, a reszta pozostaje do naturalnego rozkładu
– mówi Piotr Wandas.
Drzewa są wycięte i okrzesane w ramach zabiegów gospodarczych, a gałęzie rzeczywiście pozostały
– leśnik przypomina, że zabiegi pielęgnacyjne były tutaj przeprowadzone przed dwoma laty i od tamtego czasu nikt w nadleśnictwie nie interweniował w tej sprawie. Faktem jest jednak, że mieszkańcy wcale zapewne nie wiedzą, że las podlega pod Nadleśnictwo Lipka.
Raz na dziesięć lat trzeba tam wejść i przeprowadzić takie pielęgnacyjne prace
Reklama
– wyjaśnia Piotr Wandas.
Czasami, gdy są chętni, pozyskują sobie tę gałęziówkę, kupują ją od nas. W tym przypadku nie było zainteresowania, stąd pozostawiliśmy wszystko do naturalnego rozkładu
– wyjaśnia nasz rozmówca. Przyznaje, że przed dwoma–trzema laty Nadleśnictwo Lipka nie mogło sobie poradzić z kierowcami quadów, którzy jeździli po okolicznych plażach i lesie. Tym bardziej nie sprzątano gałęziówki, żeby choćby w ten sposób ograniczyć poruszanie się tymi pojazdami po lesie.
Jeśli jednak mieszkańcy będą nalegać na uporządkowanie terenu, będą tego od nas oczekiwać i dostaniemy od nich takie informacje, możemy o tym z nimi porozmawiać i zdecydować o takich porządkowych pracach
Reklama
– podkreśla Piotr Wandas.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
odrzucona przez radnych
takim tempem to może za trzy pokolenia będzie jakiś zdrój. a gdzie promenada dookoła jeziora....
odrzucona przez radnych
takim tempem to może za trzy pokolenia będzie jakiś zdrój. a gdzie promenada dookoła jeziora....