Reklama

Lepszy od Jezusa nie będę

01/09/2018 08:19

- Proszę o modlitwę, bez niej się nie da. Jak mówią, mamy takich księży, jakich sobie wymodlimy – mówi nowy proboszcz mariackiej parafii. - Rzeczywiście jest ugór, który trzeba zagospodarować – przyznaje ksiądz Kazimierz Świderski

Co powiedział Księdzu poprzedni proboszcz, gdy przekazywał parafię?

Życzył powodzenia i przyznał, że jest tutaj sporo pracy. Wielu rzeczom dopiero mam okazję się przyjrzeć, sporo wciąż poznaję, zwłaszcza kwestie administracyjne oraz dotyczące tego, jak funkcjonuje parafia w diecezjalnych strukturach.

To nowość? Przecież był Ksiądz proboszczem w Górce Klasztornej.

Tak, ale każda parafia jest inna. Tam do poszczególnych zadań były wyznaczone osoby, poza tym parafia w Górce Klasztornej jest znacznie mniejsza, bo ma zaledwie sześciuset parafian, podczas gdy złotowska liczy ponad dziewięć tysięcy osób. Na przykład w Górce Klasztornej sprawami ekonomicznymi zajmuje się ekonom, tutaj zajmuje się tym proboszcz i rektor w jednej osobie. Mówiąc krótko, zakres tych administracyjnych obowiązków jest w Złotowie większy. Jest to największa parafia spośród tych, jakie w Polsce prowadzi zgromadzenie Misjonarzy Świętej Rodziny.

Reklama

- Dokonania księdza doceniam tym bardziej, że doskonale wiem, iż żeby naprawić dach nie wystarczy odmawiać różaniec i czekać, aż samo się zrobi. Trzeba działać i poprzedni proboszcz doskonale to czynił


Pytam, ponieważ ze mszy, na której witano Księdza, a poprzednika żegnano, najbardziej utkwił mi w pamięci moment, kiedy jedna z osób składających życzenia stwierdziła, że nie będzie miał tutaj Ksiądz za wiele pracy, bo bardzo dużo z tej materialnej strony zostało już wykonane. Na co ksiądz Dariusz odparł, że tutaj jest co robić, zwłaszcza w tej duchowej sferze. Stwierdził nawet, że jest w tym względzie ugór.

Reklama

Pamiętam, że rzeczywiście powiedział coś takiego, zwróciłem na to uwagę. Dodał też, że jak się dokładniej rozejrzę, zobaczę, że również w tych materialnych sprawach też jest w sumie sporo rzeczy do zrobienia. Każdy jest inny, ma inne przymioty i z księżmi jest podobnie. Ksiądz Dariusz znakomicie sprawdził się jako gospodarz, skutecznie działał zwłaszcza pod względem remontów, wyglądu, nie tylko samego kościoła, ale też budynku plebanii oraz tego, w którym kiedyś znajdowały się salki katechetyczne. Co trzeba było zrobić, to dokonał. Nie znaczy to oczywiście, że można już w tym względzie włożyć ręce do kieszeni, bo te potrzeby są ciągłe. To tak jak z domem, nieustannie trzeba w niego inwestować. Natomiast co do kwestii związanych z duchowością… Dopiero się w tym rozeznam. Mam kilka pomysłów na to, co można dodać, co usprawnić, żeby bardziej wyjść do ludzi. Myślę, że parafianie mogą mieć pewne oczekiwania i będę starał się im sprostać. Ksiądz Dariusz robił to tak, jak potrafił i za to mu dziękuję, bo to był duży wysiłek. Bardzo doceniam jego dokonania, te w zakresie materialnych dóbr szczególnie, bo dzięki temu, że pozamykał wiele tych spraw, bardziej będzie można skupić się właśnie na tej duchowości. Jego dokonania doceniam tym bardziej, że doskonale wiem, iż żeby naprawić dach nie wystarczy odmawiać różaniec i czekać, aż samo się to zrobi. Trzeba działać i poprzedni proboszcz doskonale to czynił.
Jeśli zaś chodzi o ten ugór… To nie tylko specyfika Złotowa. Jako Polacy nie powinniśmy chodzić z głową w chmurach tylko dlatego, że na tle Europy, zwłaszcza takich krajów jak Francja czy Holandia, jesteśmy bardziej religijnym narodem. Niby tak, a jednak wielu wciąż nie potwierdza deklarowanej religijności w jej praktykowaniu. Wystarczy spojrzeć w statystyki. Z tych dziewięciu tysięcy parafian w Złotowie około 1/3 chodzi do kościoła. To znaczy, że mamy 2/3 do zagospodarowania. To jest właśnie ten ugór.

To są wytyczne, jakie otrzymał Ksiądz od prowincjała, przychodząc do Złotowa – postawić na duchowość?

Reklama

Tak. Ksiądz prowincjał przyznał, że materialna sfera jest zadbana i że więcej energii trzeba skierować na duchowe sprawy. To nie jest tylko specyfika Złotowa. Kiedy w ekipie misyjno-rekolekcyjnej jeździłem po Polsce, widziałem, jak to wygląda. Takie mamy dzisiaj społeczeństwo. Na pewno zapracowane. Skończył się może już pęd za pracą, teraz jest jednak za lepszym wynagrodzeniem. Sposób pracy też się zmienił, to nie jest już osiem godzin, od siódmej do piętnastej i reszta dnia wolna, tylko często ludzie wracają do domu spracowani o 17.00-18.00, mają jeszcze inne obowiązki i zostaje mało czasu, żeby pomyśleć o rzeczach duchowych, o Kościele. Dla ludzi też nie jest to pewnie łatwe.

Te „straty”, te 2/3 ugoru są do odrobienia?...

Reklama

To jest tylko część wywiadu przeprowadzonego przez Piotra Steffena. Całość możesz przeczytać w 34 numerze Aktualności Lokalnych na stronach 8 i 9. Chcesz czytać cały wywiad napisz do nas na redakcja@zlotowskie.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-09-01 21:42:34

    Wszędzie zmiany na tych parafach. W Okonku też nowy jest za wikarego. Nagła zmiana jak za jego poprzednika.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-09-01 22:20:47

    LEPSZY OD JEZUSA NIE BĘDĘ...ale choć próbuj.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Witek @ - niezalogowany 2018-09-02 21:16:06

    LEPSZY OD JEZUSA NIE BĘDĘ ... duża część księży jest od niego lepsza bo on miał tylko Marie Magdalenę a księża mają po kilka kochanek na każdej parafii mimo celibatu i ukrywają swoje dzieci.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości