W szkole filialnej w Samborsku uczy się siedem dziewczynek, oddział przedszkolny liczy zaś siedemnaścioro maluchów. Piotr Wojtiuk uważa, że utrzymywanie placówki jest zasadne
Lecąca na łeb, na szyję demografia, pociągająca za sobą wzrost kosztów utrzymania szczególnie małych szkół, wielu wójtów i burmistrzów w kraju zmusiła do ich likwidacji. Ostra, społeczna ocena takich działań zakończyła karierę części z nich. Na oświacie poległ niejeden samorządowiec, na karierę niejednego też (przykładem jest choćby wójt gminy Złotów Piotr Lach) taki krok znacząco jednak nie wpłynął. Zlikwidowane za jego poprzedniej kadencji szkoły podstawowe w Zalesiu i w Stawnicy, które dziś funkcjonują pod skrzydłami stowarzyszeń, mają się nieźle, gminie natomiast, przynajmniej częściowo, udało się odetchnąć. Scenariusza podobnego do tego, jaki miał miejsce w gminie Złotów, nie zakłada burmistrz gminy i miasta Jastrowie Piotr Wojtiuk. - Jeżeli chodzi o szkoły funkcjonujące na wsi, a mamy takie w Brzeźnicy i w Sypniewie, to uważam, że likwidacja którejkolwiek z nich absolutnie nie wchodzi w grę – zapowiada. Niewielka liczba dzieci uczęszczających do podstawówki w Brzeźnicy (siedemdziesięciu dwóch uczniów) czy będącej jej filią szkoły w Samborsku (siedem uczennic) nie jest dla niego argumentem przemawiającym za taką opcją. Wręcz przeciwnie. - Przy planowanych przez Ministerstwo zmianach w wysokości subwencji oświatowej, które finansowo promować będą małe szkoły liczące poniżej 70 uczniów (dodatkowy tysiąc złotych na każdego ucznia), ich utrzymanie wraz z oddziałami przedszkolnymi jest jak najbardziej zasadne – tłumaczy Piotr Wojtiuk. - Z mojej strony na pewno nie padnie propozycja likwidacja żadnej z placówek – zapewnia. Dlaczego? - Szkoły we wsiach pełnią specyficzną rolę nie tylko placówki oświatowej, ale także swoistego centrum, które w pozytywny sposób konsoliduje społeczeństwo – uważa. - Oczywiście bliskość szkoły jest także ułatwieniem dla uczniów, szczególnie tych najmłodszych, którzy mogą się uczyć w miejscu swojego zamieszkania – dodaje Piotr Wojtiuk. Podobnego zdania jest Mirosław Budzowski, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej w Brzeźnicy, który również zwraca uwagę na udział społeczności szkolnej w życiu wsi.
Filia – to wiele wyjaśnia
Całkowity, roczny koszt utrzymania szkoły w Samborsku to około 150.000 złotych. W jej murach funkcjonuje tylko pierwsza klasa (druga jeszcze w ubiegłym roku szkolnym została przeniesiona do Brzeźnicy). Uczy się w niej siedem dziewczynek. Na każdą z nich, jako że jest to mała szkoła, spływa subwencja oświatowa w wysokości około 9.200 złotych. Jest to kwota zdecydowanie wyższa od tej przeznaczanej na ucznia w dużych, miejskich szkołach. - W takich placówkach kształtuje się ona na poziomie 5.700 złotych – porównuje Mirosław Budzowski. Wracając do szkoły w Samborsku – wysokość subwencji przemnożona przez liczbę uczniów daje 64.400 złotych w skali roku, tymczasem pensja nauczycielki dyplomowanej, która pracuje z dziewczynkami to 60.000 złotych. - Jak widać, koszty się bilansują – zauważa Mirosław Budzowski. Pozostała część ze wspomnianej wyżej kwoty 150.000 złotych to wydatki związane z wypłatą wynagrodzenia nauczycielki pracującej w oddziale przedszkolnym, wynagrodzenie woźnej zatrudnionej na pół etatu oraz palacza, który w sezonie grzewczym również zatrudniany jest na pół etatu. Ponadto kwotę tę budują zakupy – węgla, energii elektrycznej i wody. Ponosi je gmina. Kosztów administracyjnych, jako że jest to filia ""podstawówki"" w Brzeźnicy, nie ma.
Będą dwie klasy
W szkole w Samborsku działa również oddział przedszkolny liczący siedemnaście maluchów (jego utrzymanie to zadanie własne gminy). W przyszłym roku szkolnym, prócz pierwszej, funkcjonować będzie tam również druga klasa – będą one pracować w systemie łączonym. W sumie do szkoły chodzić będzie piętnaścioro dzieci (o ile na wniosek rodzica pójście do szkoły któregokolwiek z nich nie zostanie odroczone), przedszkole (zgodnie z danymi pochodzącymi z ewidencji ludności) również przyjmie ich piętnaścioro.
Oświata pozwala utonąć...
W wydatkach. W 2014 roku wydatki na oświatę w gminie Jastrowie ukształtowały się na poziomie niemal 10 milionów 400 tysięcy złotych. Subwencja, która wyniosła prawie 7 milionów 300 tysięcy złotych, nie wystarczyła na wypłatę wynagrodzeń i ich pochodnych obliczonych na ponad 7 milionów 900 tysięcy złotych (samorząd musiał więc tutaj dołożyć ponad 600 tysięcy złotych). Ogólnie zaś w 2014 roku gmina dołożyła do oświaty prawie 3 miliony 100 tysięcy złotych.
Patrycja Kajewska
[[reklama]]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze