Reklama

Lumpeks to luksus

24/09/2012 00:00
Przestały się ukrywać w bocznych uliczkach, bramach czy piwnicach. Teraz wychodzą jak grzyby po deszczu, im bliżej centrum miasta, tym lepiej. Zainteresowanie rośnie, więc trzeba być nie tylko szybkim, ale także inteligentnym i sprytnym

Lumpeksy, ciucholandy, szmateksy, second hand"y, sklepy z odzieżą zachodnią bądź używaną - nieważne jak je nazwiemy, ważne, że cieszą się wielką popularnością. Na wsiach, w wielkich miastach przybywa ich w zaskakującym tempie. Ta fala nie ominęła Złotowa. Nic w tym dziwnego, ponieważ za niewielkie pieniądze można nabyć niepowtarzalny strój. Z pewnością jest to jeden z plusów dla młodzieży, jednak obok młodych w lumpeksach możemy spotkać zarówno matki, ciotki, babcie. Szmateksowy szał ogarnął także panów w każdym wieku.

Klienci lumpeksów to potencjalni wrogowie. Każdy chce wyszperać coś fajnego, oryginalnego i za niewielkie pieniądze. Oprócz pośpiechu, który odgrywa dużą rolę w całym przedstawieniu, ważnych jest kilka zasad, które ułatwią, umilą i usprawnią nasze zakupy. Istnieje mnóstwo stron internetowych, na których ludzie dzielą się swoimi sposobami na robienie zakupów w ciucholandach. Pozwalają nam poznać tajniki wypatrzenia tego wymarzonego ubrania.
[[reklama]]
Sklep dla wszystkich

Postanowiłam sprawdzić, czy w naszym mieście klienci lumpeksów mają swoje sposoby. Niedaleko sklepu z odzieżą używaną spotkałam  miłą panią, Halinę Tatera, która właśnie wybierała się na zakupy dla swojego trzynastoletniego syna, w końcu zaczął się rok szkolny i przydałoby się kilka nowych ubrań. Kobieta zdradziła mi, że jej przygoda z lumpeksami zaczęła się 3 lata temu i do dziś ubiera tam siebie i swoją rodzinę. Zapytana o swoje sposoby odpowiada, że takich nie ma, ale widziała panie, które ładują wszystko co popadnie, następnie idą na bok i przeglądają, co udało się wyłapać - nieraz trwa to godzinami. Ciuchy są przetrzymywane, po czym albo odwieszane, albo wciskane w najgłębsze zakamarki, po to, aby wrócić po nie gdy cena za kilogram będzie wynosiła 30 zł, a nie 60 zł (tak jest w dzień dostawy nowego towaru). Pani Halina nie korzysta z usług doradców podczas robienia zakupów, ważny jest święty spokój. - Sama wiem, co chcę. Lubię ubrania w kolorze czarnym, szarym, brązowym - opowiada mieszkanka Złotowa.

Z życia wzięte

Najciekawsze historie skrywają pracownicy, którzy spotykają się z wieloma ludźmi i sytuacjami. Bożena Jezierska, kierowniczka jednego ze złotowskich lumpeksów mówi, że najwięcej kupujących jest w poniedziałek, kiedy jest nowa dostawa, a także w sobotę, kiedy cena za towar jest najniższa. Nie znaczy to, że w najtańszy dzień zjawiają się tylko Ci, którzy do lumpeksów chodzą, bo muszą, bo nie stać ich na markową odzież. - Społeczeństwo przerzuciło się na lumpeksy - mówi kierowniczka sklepu. - Spotykamy osoby na stanowiskach, tych, których stać na zakupy w zwykłym sklepie oraz tych, którzy ubierają się w najdroższych salonach mody. Mają pewność, że to co znajdą w stercie używanych ciuchów nigdy nie zobaczą u innej osoby i to zaleta, która przekonuje do zakupów w lumpeksach. Już nie zaskakuje nas widok tłumu ludzi, którzy z niecierpliwością wyczekują, aż drzwi zostaną otwarte. Klienci potrafią stać już godzinę przed otwarciem i przez okna wypatrywać tej jednej, upragnionej rzeczy.
[[nowa_strona]]
Ceny nie są wygórowane i wydawałoby się, że o złodziejach nie ma mowy, jednak zdarzają się sytuacje, kiedy klient wychodzi ze sklepu nie płacąc za rzeczy. Wciska je w rękawy, w kieszenie, a najczęściej zakłada pod własne ubranie. Nie boi się wzroku ekspedientki ani obserwujących kamer. Zaskakujące jest to, że złodziejem nie jest zwykły przechodzeń, lecz stały bywalec - wyznaje pani Bożena.

Jesteśmy pomysłowi

Niektórzy mają inne zastosowania dla ciuchów z drugiej ręki. Pomysłów jest wiele. Jednym z nich jest handel internetowy. Rzeczy nabyte za niewielką sumę podczas cotygodniowej wizyty w lumpeksie wystawiane są na aukcjach i sprzedawane za większe pieniądze. Jest to bardzo dobry interes, szczególnie gdy na metce widnieje nazwisko słynnego projektanta bądź znanej firmy. Jeżeli takiej nie ma, żaden problem! Wyszukuje się te ciuchy, które ową metkę posiadają i przeszywa się na to ubranie, które ma być wycenione i sprzedane dalej. Tak oto rzeczy z drugiej stają się rzeczami z trzeciej, czwartej ręki.
[[reklama]]
- W Złotowie nie ma kryzysu - opowiada jedna z pracownic lumpeksu. - Kupują za złotówkę, nieraz za sto złotych, zdarzyło się nawet za czterysta złotych. Jedni wyszukują znanych projektantów, kolejni danego fasonu, inni poszukują wypatrzonego koloru. Niejednokrotnie widzimy ludzi wychodzących ze szmateksu z wielkimi torbami. Nasze zdanie o ciucholandach bardzo się zmieniło. To już nie jest wstyd.

Angelika Brzezińska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości