Reklama

Mała ulica, wielki problem

13/04/2013 00:00
Serial z uliczką Krótką w roli głównej trwa. To już kolejny odcinek ze skargą na wójta. Narzekaniom nie ma końca, a rozwiązania problemu nie widać

Tym razem mieszkańcy ulicy Krótkiej zaskarżyli wójta do Rady Gminy Tarnówka o to, że samowolnie usunął znak drogowy zakazujący ruchu pojazdami po uliczce. Zakaz nie dotyczył wyłącznie mieszkańców i tylko oni mogli się swobodnie poruszać wąskim traktem, z którego nawierzchnią od lat są problemy w okresach roztopów czy przy większych deszczach. Radni większością głosów uznali skargę za bezzasadną, ale w żaden sposób nie zmienia to faktu, że z uliczką problemy się nie skończyły.

Podpisani pod skargą (kilkanaście osób) podkreślają, że ruchem na drogach gminnych zarządza starosta. W ich ocenie zatwierdzenie zasad organizacji ruchu jest jedną z czynności organizacyjno-technicznych należących właśnie do władz powiatu, co w tym przypadku nie nastąpiło. Władze powiatu swego czasu miały zresztą uznać, że skargi mieszkańców są zasadne, ale wójt nie reagował. – Stanowisko takiej komisji nie jest dla mnie wiążące – wójt argumentuje opinie, jakie zapadły w powiecie. Ireneusz Baran przypomina zresztą, że trwający od lat spór wokół ulicy Krótkiej trafił już chyba do wszelkich możliwych organów: policji, wojewody, prokuratury, PZU, a nawet Regionalnej Izby Obrachunkowej.

Niebezpiecznie, niszczycielsko

W odniesieniu do ostatniej skargi kluczowe pytanie brzmi: dlaczego wójt zadecydował o zniesieniu ograniczenia? Jak piszą w skardze mieszkańcy: usunięcie znaku nie było konsultowane z lokalną społecznością, a, jak przekonują, jest to niezgodne ze statutem gminy i ustawą o samorządzie gminnym. Efektem decyzji wójta ma być zwiększenie niebezpieczeństwa, przede wszystkim dla dzieci, a poza tym zniesienie ograniczenia dopuszcza możliwość ruchu pojazdów o nadmiernej ładowności, co nie tylko dewastuje gminne mienie (ulicę Krótką), ale też budynki mieszkalne znajdujące się przy uliczce (mieszkańcy w skardze powołują się na wielomiejscowe pęknięcia ścian budynków i ogrodzeń). Co na to wójt?
[[reklama]]
Ireneusz Baran tłumaczy, że przed laty sam zadecydował o tym, że postawi znak o ograniczeniu ruchu (i jeżeli już, to jego zdaniem tamta decyzja nie była zgodna z prawem), więc teraz również sam mógł podjąć decyzję o jego zdjęciu. Tymczasem podpisani pod skargą mieszkańcy przekonują, że znak stał tam dużo wcześniej, nawet od ponad czterdziestu lat. Wójt wyjaśnia, że uliczka jest potrzebna do przewożenia samochodami ciężarowymi materiałów niezbędnych – paradoksalnie – właśnie do remontowania dróg. Tymczasem kiedy stało ograniczenie, miały mieć miejsce sytuacje, gdy mieszkańcy – powołując się na oznakowanie – blokować mieli transport z tymi materiałami. Stąd wójt podjął decyzję o zdjęciu ograniczenia ruchu. Podkreśla, że przemieszczanie się ciężarówek innymi drogami jest niemożliwe, stąd przewożąc kruszywa muszą przejechać Krótką (trakt ma jakieś 200-300 metrów). Wójt Baran podkreśla, że tych transportów nie ma wiele, zaledwie kilka w ciągu roku.

(Nie)właściwe odwodnienie


Dlaczego w ogóle stan Krótkiej od lat budzi lokalną wojnę? Chodzi tylko o pieniądze czy może zwykły brak dobrej woli?

Mieszkańcom marzy się asfaltowa nawierzchnia, którą zresztą wójt obiecał podczas jednej z kampanii wyborczych. W gminie twierdzą jednak, że po pierwsze nie ma na to pieniędzy, a po drugie, zdaniem wójta, jest tam zbyt ciasno. Jeśli uliczka, to i chodnik, ale gdzie, skoro szerokość traktu to ledwie 3,60 metra. – Wariant B przewiduje wykupienie ogródków, ale ktoś miałby przy samych oknach mieć ruch samochodów i pieszych? – pyta wójt.
– Bez asfaltu problem jest naprawdę duży. Gdy przychodzą roztopy, jest istne bagno – mówi sołtys Edward Wolanin, oceniając, że uliczka nie jest właściwie odwodniona. Postulaty do władz gminy w sprawie odwodnienia przez lata efektów nie przyniosły. Ostatnio sołtys miał nawet próbować namówić mieszkańców do czynu społecznego, ale słowa, jakie usłyszał, do najprzyjemniejszych ponoć nie należały.
[[nowa_strona]]
O tym, jak spory jest kłopot mogliśmy się przekonać w poniedziałek. Szybko okazało się, że system odwadniający drogi najlepiej nie funkcjonuje. Zajmujący się w gminie drogami, Jan Zając zaprowadził nas do miejsca, gdzie woda spływać ma rurą odwadniającą z Krótkiej do rowu przy sąsiedniej ulicy i... Kilka minut zajęło wykopanie odpływu spod ziemi. Zarośnięty rów też daleki był od właściwego stanu użytkowania, więc jak woda ma tutaj spływać? – Jak pamiętam, to już od kiedy przyszedłem na Tarnówkę w 1995 roku jest problem z tą drogą – podsumowuje sołtys Wolanin.

Potrzeba... rozsądku?


Nie dziwne, skoro drenarka tak właśnie wygląda, choć Jan Zając przekonuje, że przed rokiem rów był czyszczony. Na takie stwierdzenie stojąca obok kobieta z uśmiechem na twarzy kiwa przecząco głową, a liczbą palców daje do zrozumienia, że ostatnie takie zabiegi były czynione dawniej.

Jan Zając przekonuje jednak, że drenarka w większości spełnia swoje zadanie, a teraz jest o tyle gorzej, że zmarznięta ziemia nie przepuszcza należycie wody. – Ale przecież w okresie wiosny czy lata, gdy są silne deszcze, też jest problem – natychmiast ripostuje sołtys Wolanin.
Z kolei wójt przekonuje, że odprowadzenie wody z Krótkiej nie będzie należycie funkcjonować, jeżeli cały system melioracyjny nie będzie właściwie wykonany (działalność spółek wodnych to osobna historia). Kompletne prace wymagają dużych pieniędzy, poza tym nie zależą wyłącznie od stanu gminnych rowów, ale też innych właścicieli.

Jakie jest więc rozwiązanie tej sytuacji? Jak zakończyć tę długą wojnę o Krótką? – Potrzeba rozsądku – zachęca Ireneusz Baran, dodając, że na pewno nie może być tak, że droga jest zamknięta tylko dlatego, że ktoś przy niej mieszka. Wójt zapowiada, że gmina będzie próbować poprawiać stan nawierzchni innym materiałem. Czy to wystarczy?

Piotr Steffen

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości