- Czasami jestem na siebie zły, bo wiem, że muszę coś zrobić, a brak mi sił. Na szczęście mam jeszcze takiego przyjaciela [...], który w trudnych chwilach mówi mi: "Andrzej, co ty się wygłupiasz! Weź się do roboty!". Rozmowa z ks. Andrzejem Matyjaszkiem
Jak się Księdzu pracuje w parafii Sypniewo?
Dla mnie jest to kolejna parafia, w której jestem proboszczem. Objąłem ją przed sześciu laty – muszę powiedzieć, że znalazłem tutaj swoje miejsce, odnalazłem pokój. Na początku w spotkaniu z wiernymi, których dane mi było objąć swoim pasterskim posługiwaniem zobaczyłem duży znak zapytania, potem udało się znaleźć nić porozumienia. Społeczność mnie przyjęła. Pomogło mi wiele czynników – po pierwsze przyszedłem tutaj jako strażak, w sytuacji nagłej, po drugie – w perspektywie był remont kościoła parafialnego, zapoczątkowany przez mojego poprzednika. Jako że gdzieś tam po drodze nabyłem w tej kwestii doświadczenia, łatwiej było mi wejść w tę dziedzinę. Parafianie widzieli mnie wchodzącego na rusztowanie, na wieżę, interesującego się ich sprawami. To był pierwszy krok, który sprawił, że ta nić porozumienia została zadzierzgnięta.
Krótko mówiąc wyjście do ludzi okazało się być wyjściem najlepszym.
Myślę, że tak. Mam taką zasadę, którą chyba Pan mi dał: ty jesteś tym, który z Jego i swojego wyboru poszedł do ludzi. Do ludzi o przekroju przeogromnym: w sferze duchowej, intelektualnej, materialnej. W swoim życiu stykałem się z różnymi osobami, w różnych miejscowościach byłem i to doświadczenie spowodowało, że w każdym człowieku dostrzegam wartość, indywidualizm. W mojej parafii są trzy główne miejscowości: Sypniewo, Brzeźnica, Nadarzyce – wszystkie sporo się od siebie różnią.
Czym?
Między innymi przyzwyczajeniami, rytmem życia, tym, co im dawały lata poprzednie. Brzeźnica jest bardzo skoncentrowana, tam ludzie przyszli głównie ze Wschodu, z Kresów. W Sypniewie społeczeństwo jest bardziej zróżnicowane. Nadarzyce w ogóle są specyficzne – po wojnie osiedliło się tam wielu unitów, czyli grekokatolików. Jeszcze dziś w rodzinach można dostrzec sentyment do tego kościoła.
Ale Ksiądz świetnie się w tej mieszance odnajduje.
Tak. Poznałem tych ludzi – to jedno. Poza tym wiem, jakie są ich potrzeby, i jak mnie robią w Karolka – też wiem (uśmiech). To jest wyczucie płynące z ludzkiego rozeznania i doświadczenia, o którym mówiłem.
Jak w stosunku do lat ubiegłych wypadło w Sypniewie ubiegłoroczne liczenie wiernych?
Bardzo podobnie – na poziomie 26-27%, z tym że
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze