- Każdy ma prawo do własnego zdania. Tadeusz przyjął taką, a nie inną formę wypowiedzi i nie należy go za to ganić - w kontekście radnego Brzezińskiego powiedziała Małgorzata Podgórna-Klocek
Pierwsze po konkursie na stanowisko dyrektora zespołu szkół w Radawnicy wspólne spotkanie radnych Rady Gminy Złotów zdominowała dyskusja na ten temat. Wójt omówił jego przebieg, wspomniał również, że wciąż odczuwalne są reperkusje związane z nim, a także artykułami prasowymi. - Otrzymałem pisemną informację, że nauczyciele z gimnazjum nie utożsamiają się z informacją, która została zamieszczona w „Aktualnościach” – powiedział wójt w kontekście zamieszczonego w jednym z ostatnich numerów stanowiska nauczycieli, którzy rzekomo wspierają działania dyrektor Rusinowskiej. - Czy jest to jakaś manipulacja pani dyrektor? – wójt nie chciał oceniać.
Okazało się, że stanowisko, o którym mowa nie jest do końca spójne – redakcja również odebrała w tej sprawie telefony od poirytowanych nauczycieli, którzy przyznali, w imieniu swoim i kolegów, że w większości nic o zredagowaniu wspomnianego tekstu nie wiedzieli.
[[reklama]] Co może radny?
Po wójcie głos zabrała Małgorzata Wójcik. Wypowiedź radnej zapoczątkowała burzliwą wymianę zdań. - Moim zdaniem stanowisko dyrektora powinna objąć osoba z zewnątrz. Nie chcę nic zarzucać koledze – zwróciła się do Tadeusza Brzezińskiego – ale wypowiedział się w gazecie jednostronnie. Jako człowiek pracujący w komisji konkursowej powinien być bezstronny, powinien swoją wypowiedź wypośrodkować. – Wypowiedziałem się po konkursie – odpowiedział radny. – Nie udawajmy, że wcześniejsze nastawienie było inne, skoro pozytywną opinię masz wyłącznie na temat pani Wojtkiewicz. Jeśli chodzi o kwestię głosu mieszkańców, to ja również z nimi rozmawiałam i usłyszałam, że to, co wniosła pani Rusinowska, nie było wcale takie negatywne – podsumowała M. Wójcik, dodając, że dyrektor chciała wyprowadzić z gimnazjum pewne zachowania, choćby „rynkowe wypady”, a to, że być może chciała zrobić to za szybko, dało taki a nie inny efekt. – Taka jest rola dyrektora, zasady muszą być – M. Wójcik była tego pewna. – Wydaje mi się, że na dziś najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby weszła tam osoba z zewnątrz. – Pytanie, czy będą kandydaci – rzucił jeden z radnych, po czym głos zabrał T. Brzeziński. – Uczestniczyłem i chciałem w tym konkursie uczestniczyć z tego względu, że jestem radnym tego środowiska. Uważam, że bezstronność komisji to jest tylko kwestia formalna, bo każdy ma jakieś poglądy, zdanie o danej osobie, wypracowane przez lata – powiedział radny, zwracając uwagę na fakt, że jednoznacznie wypowiedział się w prasie dopiero po konkursie. – Dziwi mnie fakt, że wypowiadasz się jednoznacznie o pani Wojtkiewicz, kiedy ona nie przedstawiła swojej koncepcji – powiedziała w kierunku T. Brzezińskiego Jolanta Klóska, zwracając uwagę, że tą wypowiedzią wcale nie zamierza faworyzować Jolanty Rusinowskiej. – Niefortunną rzeczą, jest, że radny się wypowiedział. Został do tego w pewnym sensie wywołany. Nie chciałbym powiedzieć za dużo, ale ja obserwowałem zachowania składu komisji i tym się tylko różniliśmy od pana Brzezińskiego, że myśmy nie powiedzieli o swoich odczuciach – głos zabrał również wójt. – Bezpośrednio znam panią Wojtkiewicz, znam też z kontaktów mniej więcej panią Rusinowską, na pewno słabiej, ale jest jedna rzecz, którą chciałbym powiedzieć. Niezaprzeczalny fakt jest taki, że pani Wojtkiewicz jest wspaniałym dyrektorem. Nie dobrym, nie jako takim, tylko wspaniałym – powiedział Jacek Januszewski, w kontekście radnego Brzezińskiego dodając, że każdy z członków komisji miał wyrobione zdanie i ono się tylko albo potwierdziło, albo nie. – Powiem tak, przede wszystkim cały ten konkurs jest dla mnie jedną wielką zagadką i chciałbym otrzymać protokół z posiedzenia komisji – oświadczył Jarosław Maciejewski. – Sytuacja, jaka miała miejsce, jest sytuacją niedopuszczalną. Uważam, że nie tak to powinno funkcjonować. Pani Wojtkiewicz może być złotą osobą, ale i tak będzie taka tylko w świetle grupy osób. Komisja zbiera się po to i ona decyduje, czy dana osoba ma być powołana, czy nie ma być powołana. W momencie, kiedy pani Rusinowska staje przed komisją, powiedziałem to w gazecie, komisja ma się składać z reprezentantów określonych środowisk. Te reprezentacje mają zapewnić interesy danego środowiska i interesy rady gminy, a ta sytuacja spowodowała, że gdzieś tam przekradł się interes środowiska – ocenił radny Maciejewski. – Jako Tadeusz Brzeziński miałeś pełne prawo, by tak się zachować i wypowiedzieć, jako radny Rady Gminy Złotów nie miałeś absolutnie takiego prawa – zwrócił się do T. Brzezińskiego. – To jest twoja interpretacja – opowiedział radny.
[[nowa_strona]] Czarna teczka
- Rozumiem, że te informacje dotarły do pana jako organu prowadzącego gimnazjum w Radawnicy – w kontekście przedkonkursowych skarg zwrócił się do P. Lacha J. Maciejewski. – Jest Pan osobą nadzorującą pracę dyrektora. Otrzymując takie informacje każdy dyrektor, tego czy innego zakładu, stara się zweryfikować je nie na forum publicznym. Jeśli Pani Rusinowska wprowadza taki a nie inny rygor […], czy Pan nie uważał za zasadne interweniować w tej sprawie? Czy Pan po prostu zbierał te listy i kładł je do teczki, żeby je wyciągnąć w pewnym momencie? Ja odniosłem takie wrażenie, że przyszedł Pan z czarną teczką… - podsumował. Wójt wyjaśnił, że pisma, które wcześniej do niego wpływały, odsyłał do dyrektor Rusinowskiej z prośbą o wyjaśnienia i takie wyjaśnienia, uspokajające otrzymywał, natomiast część dokumentów wpłynęła do niego bezpośrednio przed konkursem. – Dobrze się stało, że konkurs nie został rozstrzygnięty, ponieważ nie mieliśmy obiektywnych możliwości sprawdzenia, co reprezentuje pani Wojtkiewicz, a co pani Rusinowska – podsumował wójt, dodając, że fakt, że cały konkurs odbył się w atmosferze sensacji, nie jest powodem do szukania argumentów, że wójt zagrał nie fair. Odesłał J. Maciejewskiego do protokołu. – Chciałbym móc wysnuć jeden wniosek – odpowiedział J. Maciejewski – że ten konkurs był przeprowadzony dobrze i zgodnie z zasadami. – Konkurs był przeprowadzony w interesie gminy i w interesie zespołu szkół. W świetle wiedzy, którą miałem bezpośrednio przed konkursem, ale i w świetle wiedzy, którą mieli wszyscy uczestnicy konkursu, ta kandydatura nie dawała gwarancji, że jest najlepszą – powiedział wójt.
[[reklama]] O czym ta dyskusja?
- Rozumiem, że jest konkurs, ktoś wygrywa, ktoś przegrywa. Nie rozumiem natomiast zachowania osób uczących nasze dzieci kultury w stosunku do pani Rusinowskiej. Nie chciałabym, aby taka osoba władała szkołą i uczyła moje dzieci – J. Klóska potępiła zachowanie nauczycieli, którzy zjawili się w gminie w dzień konkursu. S. Czyżyk poparł jej stanowisko. – Zawód nauczyciela zobowiązuje – przyznała później Małgorzata Podgórna-Klocek. – Każdy kandydat ma swój wizerunek w środowisku i najbardziej ocenić mogą go ci, którzy najbardziej go znają […]. Mają z nim styczność jak kolega Brzeziński czy Januszewski – to z kolei słowa Jerzego Lisowskiego. - Nie dziwię się T. Brzezińskiemu, że powiedział w ten sposób, powiedział szczerze, prawdę, niczego nie przekręcił i to jest najważniejsze – uznał. – Nie wiem, o czym jest ta dyskusja, ponieważ jednoznacznie stwierdzono, że komisja była prawidłowo powołana, wójt ma takie a nie inne uprawnienia, informacje. Nie ma żadnych zarzutów pod względem formalnym, więc nie wiem, dlaczego dyskutujemy – w rozmowę włączył się Krzysztof Mitkowski. – Jeżeli chodzi o komisję, komisja działała poprawnie, wszystko jest ok, więc nie powinniśmy się tego czepiać. Druga rzecz, zgadzam się, że każdy z nas ma prawo do własnego zdania. Wypowiadamy je albo w kuluarach, albo na forum, albo w gazecie, różnie. Tadeusz przyjął taką a nie inną formę wypowiedzi i nie powinniśmy go za to ganić – podsumowała M. Podgórna-Klocek.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze