Minister Edukacji Narodowej, Dariusz Piontkowski poinformował, że przerwa w zajęciach edukacyjnych może przedłużyć się nawet do Wielkanocy.
Wydłużenie kwarantanny będzie wiązać się z koniecznością zmiany terminów egzaminów maturalnych i ósmoklasisty oraz rekrutacjami na studia. Decyzja w tej sprawie będzie konsultowana z Głównym Inspektorem Sanitarnym i Ministerstwem Zdrowia. Polityk zapewnił, że system edukacji jest przygotowany na taką możliwość.
"Wydaje się oczywiste, że absurdem byłoby otwieranie szkół. To jest więc kwestia czasu, kiedy wydamy kolejne rozporządzenie mówiące o tym, że wydłużamy okres zamknięcia placówek. Bardzo prawdopodobne, że kolejnym momentem, do którego przedłużymy okres zamknięcia szkół, to będą Święta Wielkanocne, i po tym terminie będziemy sprawdzali, co dalej" - argumentował konieczność zamykania szkół minister.
MEN przygotowuje się do zdalnego nauczania, w którym wykorzystywane będą dzienniki elektroniczne oraz "różnego rodzaju komunikatory, które pozwalają tworzyć grupy i wspólnie uczestniczyć w zajęciach". Dostępne też będą e-platformy edukacyjne. Przedłużenie przerwy do Wielkanocy nie będzie skutkowało wprowadzeniem zmian np. w kalendarzu roku szkolnego. Jeśli jednak przerwa w zajęciach w szkole wydłużałaby się, to konieczne będzie przeniesienie terminów egzaminów maturalnych i ósmoklasisty. W związku z tym zmianie uległyby także terminy rekrutacji na uczelnie czy do szkół ponadpodstawowych.
Dariusz Piontkowski zapewnił, że jeśli uda się wprowadzić zdalne nauczanie, to najprawdopodobniej nie zostanie zmieniony termin zakończenia zajęć szkolnych.
gazeta.pl
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Kuźwa Marian, kto to jest Pionkowski? Pinkowski to wiem.
Jeśli to ma wyglądać tak jak teraz to nawet sobie tego nie wyobrażam. Dzieco w 1 klasie podstawowej dostaje 50 stron zadań do zrobienia, plus 20 dodatkowych.Co tam 13 godzin przy biurku i jest. Następny dzień plastyczny, masa solna ( skąd wziąć mąkę) i angielski. Nie każdy rodzic ma wolne, aby pomóc takiemu maluchowi. A on niestety wymaga wytłumaczenia, przeczytania. Kto w takich ilościach na to pozwala. Rodzice mają dość i dzieci również. Rozumiem wszystko, że ma być to powodem do niewychodzenia z domu, ale bez przesady !!!
Zdaje się, że na tak małe dzieci są zasiłki i rodzic jest w domu
Dla mamy przedsiębiorcy nie ma zasiłku. Mama przedsiębiorca pracuje, aby było na zasiłki dla innych. Państwo ewentualnie rozłoży zus na raty.
Śmieszna jesteś to nie jest niczyj wybryk że nie może iść do pracy. Mamusia przedsiębiorca.
To jest chore.Oczywiście wszystko na barkach rodziców,bo przypilnować i tak trzeba.!
Jeżeli nauczyciel ma uczyć i wychowywać, to rodzic może wychowywać i uczyć. Co cierpliwości już brak???
No tak już problem dla niektórych rodziców bo teraz trzeba przypiłować dziecka a wcześniej sobie to latało samopas wiec teraz jest problem )))
Zrozumcie tych rodziców którzy mają np troje dzieci w wieku szkolnym, każdy w innej klasie, każdemu posciagaj zadanie z innych platform, kont na pocztach, pomóż, wytłumacz, dopilnuj i pracuj zdalnie z domu... No bez jaj kto to ogarnie????
Ten minister to jakiś wariat. W Europie Zachodniej są już do 26 kwietnia szkoły pozamykane z opcją aż do końca maja lub dłużej, a tam gdzie to możliwe zajęcia online. Tutaj dwa tygodnie , potem tydzień, potem 7 dni, potem, 3 dni, potem znowu 2 dni. Kuswa minister to jakis Kaszpirowski. On musi coś brać , ze taki optymista. Do konca maja bite. Potem miejmy nadzieje, ze zacznie się pandemia cofac.
Kobieto a kogo to obchodzi że jesteś przedsiębiorcą.
Ja mam prośbę do nauczycieli. Proszę o przesłanie zadan dla dzieci w normalnych godzinach. Nie życzę sobie otrzymywania wiadomości na skrzynke pocztowa o 21,30!! z informacją co dziecko ma przygotować. Czyli w czasie wolnym między serialami przypomniało się że coś trzeba zadać. Rodzice w większości muszą pracować i jeśli mają cokolwiek przerobić z dziećmi to chcą to zrobić o normalnych godzinach. Wysyłanie zadań o tak późnej porze świadczy wg mnie o braku kultury. Niestety my musimy normalnie pracować i wykonać za was wasze obowiązki.!!
U moich dzieci terminy nie są na "już" - myślę ze tak jest u większości, to od Pani/dziecka zależy jak rozłoży zadany materiał, więc w czym problem?
Popieram XXX.Ostatnio nauczyciele strajkowali ,wywalczając niemałe podwyżki.Obciążyli budżety miast i gmin,a teraz z łaską wyślą parę zadań i wielka obraza.!
Dopóki nie zostanie zmienione prawo w temacie nauczania dopóty żadne dziecko nie ma obowiązku brać udział w zdalnym nauczaniu, żaden nauczyciel nie ma prawa wystawiać ocen za prace zadane w tym trybie, a cały materiał tak zadany nauczyciel ma w obowiązku powtórzyć z dziećmi po ich powrocie do szkoły. Tyle w temacie.
Pewnie, że nikogo nie obchodzi, że jestem przedsiębiorcą, a najmniej tych którzy żyją z moich podatków. Nasza gospodarka wisi na włosku i za chwilę zasiłki się skończą. Ciekawe czy będzie wtedy do śmiechu. Czeka nas poważny kryzys. Czy brak cierpliwości? Nie dla dzieci nigdy jej nie straciłam. Brak czasu jedynie, przy pracy i nie tylko jednym dziecku w domu. Ale poziom tu jest taki niski, że raczej nie warto się wypowiadać. Życzę zdrowia i logicznego myślenia.
Boże, jak ludzie nie potrafią się szanować...każdy na każdego gada..zero współczucia, zrozumienia... Wszyscy tkwimy w tym samym g...e! Pretensje do nauczycieli, bo znowu mają wolne...dodajmy, że przymusowe wolne. Trzeba było się uczyć i też zostać nauczycielem- taki to super zawód, bo przecież wakacje, ferie, wolne weekendy, wolne bo zagrożenie epidemiologiczne(większość z Państwa ma teraz też przymusowe wolne) aaaaa i extra podwyżki wywalczyli...żenada! Ja nie rozumiem skąd taka zazdrość przemawia przez ludzi.? Kazdy jest kowalem własnego losu... Dużo zdrowia Wam życzę :-)
Przypominam, że to nie nauczyciele podjęli decyzję o zamknięciu szkół, ale rząd. Ten sam rząd, który dał im podwyżki. Zamiast martwić się o to, że ktoś zostaje w domu, proszę zatroszczyć się o emocje swojego dziecka. Nauczyciele wysyłają zadania, bo muszą! Zostali do tego zobligowani przez rządzących. Nie rozumiem w czym problem, że zadania przychodzą wieczorem czy w nocy. Przecież to nie oznacza, że dziecko ma wstać w nocy i je wykonywać. Jeżeli zadania przyjdą popołudniu, to też będzie problem, że dziecko do wieczora nie zdąży ich zrobić? Znaleźliśmy się w bardzo trudnej dla wszystkich sytuacji, zsolidaryzujmy się ze sobą, zacznijmy współpracować, a nie obrażać innych, bo nagle niektórzy przypomnieli sobie, że mają dziecko. Jeżeli nie zrobicie jakiś zadań, to żaden nauczyciel tego nie oceni. Usiądzcie z dzieckiem, spytajcie jak się czuje, przytulcie je zamiasy stwarzać niezdrową atmosferę pełną zbędnego stresu.
O proszę! I są też plusy tej sytuacji: Rodzice zauważyli, że mają dzieci! Zgodnie z konstytucją i szeregiem innych dokumentów swoje dzieci wychowują rodzice i to oni mają suwerenne prawo do wyboru kształcenia swoich dzieci. Szkoła jedynie WSPIERA w wychowaniu. No to Rodzice do dzieła! PS. Myślę, że każdy nauczyciel pomoże jak tylko będzie umiał, nawet o 21...
To, że nauczyciel wysyła zadania o godz.21 świadczy, że zamiast czytać bajki swojemu dziecku, martwi się czy będzie miało czym się zająć następnego dnia Państwa dziecko. Komentarz o przerwie, między serialami pominę - każdy mierzy swoją miarą. Wspierajmy się w tym trudnym (dla wszystkich) czasie!
U haha. Karma wraca. Pokażcie teraz jakimi jesteście nauczycielami.
A dlaczego mają przesuwać zakończenie roku przecież dzieci się uczą w domach i mają tej nauki więcej jak w szkole tak naprawdę nigdzie wyjść nie mogą to jeszcze wakacje im zabiorą czerwiec i lipiec jest naj cieplej w czerwcu się uczą więc z pogody nie korzystają za wiele tyle co w lipcu niech nie przesadzaja
Ja rozumiem że trzeba robić z dziećmi lekcje ale mają tyle do zrobienia że przechodzi to wszelkie granice.A nie każdy ma jedno dziecko i nie każdy nie pracuje.Ja mam dwoje dzieci jedno w 7 klasie drugie 4 i jak przyjdę z.pracy bo.pracuje to muszę siedzieć przy młodszym straszą robi samo ale jak nie rozumie to też muszę wytłumaczyć.Po za tym nie powinni zadawać nowych działów.
Kuźwa Marian, kto to jest Pionkowski? Pinkowski to wiem.
Jeśli to ma wyglądać tak jak teraz to nawet sobie tego nie wyobrażam. Dzieco w 1 klasie podstawowej dostaje 50 stron zadań do zrobienia, plus 20 dodatkowych.Co tam 13 godzin przy biurku i jest. Następny dzień plastyczny, masa solna ( skąd wziąć mąkę) i angielski. Nie każdy rodzic ma wolne, aby pomóc takiemu maluchowi. A on niestety wymaga wytłumaczenia, przeczytania. Kto w takich ilościach na to pozwala. Rodzice mają dość i dzieci również. Rozumiem wszystko, że ma być to powodem do niewychodzenia z domu, ale bez przesady !!!
Zdaje się, że na tak małe dzieci są zasiłki i rodzic jest w domu