Najpóźniej w przyszłym roku miasto ma przejąć dworzec PKP. Za darmo. Wystarczy, że spełni jeden warunek
- Nie chcę deklarować, że przekażemy dworzec w Złotowie miastu już w tym roku, ale najpóźniej stanie się to w roku przyszłym – zapowiada naczelnik Wydziału Współdziałania z Samorządem Terytorialnym PKP w Poznaniu Karol Binek.
W najbliższych dniach Urząd Miejski w Złotowie wystąpi do Polskich Kolei Państwowych z wnioskiem o nieodpłatne przekazanie obiektu.
Starania miasta o przejęcie budynku dworca trwają od kilku lat. Burmistrz Stanisław Wełniak chciał, by PKP przekazało miastu dworzec za darmo, kolej proponowała, aby samorząd dołożył się do jego remontu. - Z jakiej racji, jak nie mieliśmy tytułu prawnego do tego budynku? – pytał włodarz Złotowa. Ponad rok temu rozmowy o dworcu urwały się. – Jesienią ubiegłego roku pisaliśmy do PKP, co się dzieje z naszym wnioskiem, ale nawet nie odpisali – wiceburmistrz Jerzy Kołodziejczyk przekonał się, jak trudne są kontakty z przedstawicielami kolei. Było to frustrujące tym bardziej, że w wielu miejscach w Polsce PKP remontowało dworce. Przykładem są bliskie nam Piła i Chodzież. Wiele zajezdni kolej sprzedała, jak choćby przerobiony później na restaurację carską ponad stuletni budynek w Białowieży Towarowej. [[reklama]] Dogadamy się
Złotów dworzec dostać ma za darmo. Stanie się tak dzięki temu, że od stycznia tego roku terenem tym zarządza Oddział Gospodarowania Nieruchomościami w Poznaniu.
- Wcześniej nie byliśmy zarządcą jednocześnie terenów przydworcowych i dworców, ale teraz przygotowujemy je do obrotu – wyjaśnia Karol Binek i dodaje: - Jeśli tylko będzie wola burmistrza, to będziemy rozmawiali o nieodpłatnym przekazaniu dworca.
Wola jest. Wystarczy, że samorząd spełni jeden warunek – część dworca nadal będzie służyła pasażerom. Stanisław Wełniak proponuje jednak, by obsługa podróżnych odbywała się w nowym dworcu autobusowym przy Netto. – Jest tam toaleta, jest możliwość uruchomienia kasy – zauważa burmistrz.
Kolej jest otwarta na propozycje. – Wystarczy, by jakaś mała część służyła obsłudze podróżnych, nie tylko kolejowych. Może to być zajezdnia dla autobusu, parking przy dworcu. Dogadamy się – deklaruje K. Binek. Okna na gwoździe
Dworzec PKP w Złotowie powstał w końcu XIX wieku. - Nie jest zabytkiem, ale pretenduje do tego – mówi Radosław Sieg z Urzędu Miejskiego w Złotowie. Na 529 m² powierzchni użytkowane są dwa mieszkania. Jedno z nich od czterdziestu trzech lat zajmuje Krystyna Prabucka. - Był tu bufet, eleganckie kwietniki, a ostatnio nic się nie dzieje. Nic nie robią. Jest nie bielone, drzwi zepsute, okno na korytarzu się nie otwiera – pani Krystyna siedzi przy oknie z widokiem na peron. Przez lata jej świętej pamięci mąż był tutaj zawiadowcą. Kilka lat temu w kolejowym mieszkaniu małżonkowie wymienili cztery okna. Dziś część starych okiennic wnukowie emerytki zabili gwoździami. - Więcej nie mieliśmy za co zrobić, a przede wszystkim to nie nasze. Nie możemy tego wykupić ani nikomu odstąpić – co mieszkamy, to dbamy. Prosiłam, żeby chociaż te uchwytki zmienili. To są dwa lata jak obiecali i jeszcze ich nie ma – pani Krystyna skarży się, że kolei tylko pieniądze od niej bierze – 242 złote miesięcznie.
Co była pracownica kolei myśli o przejęciu dworca przez miasto? – Oj, ja bym bardzo chciała, żeby miasto dało mi małe mieszkanko. Burmistrz tu był u mnie dwa lata temu i pytał, czy bym poszła na mniejsze mieszkanie – kobieta liczy na pomoc samorządu. Ma dość odrapanych ścian, wiatru hulającego po strychu i piwnicy, i szemranych spotkań w korytarzu. - Biura kolej zamknęła, bo tu przychodzili pijacy i urzędowali. W korytarzu brudzili, załatwiali się. W tym roku nawet ich przeganiałam, trochę policja tu pilnuje, ale w nocy ich nie ma. Jak na noc zamykali poczekalnię autobusową, to ci pijacy tu się chronili – opowiada emerytka siedząca za małym kuchennym stołem. [[nowa_strona]] Coś się wymyśli
Do stołu usiąść będą musieli złotowscy rajcy. Musieliby wymyślić, jak zagospodarować dworzec i skąd wziąć na to pieniądze. Burmistrz póki co pomysłu na ten obiekt nie ma. - Chodzi o to, żeby ten budynek nie straszył. To powinna być wizytówka miasta. Może znalazłby się ktoś, kto będzie miał pomysł, jak dworzec zagospodarować – zastanawia się Stanisław Wełniak. W najgorszym wypadku, po remoncie, miasto stworzy tam mieszkania socjalne. A może Państwo macie pomysł, co mogłoby powstać w budynku dworca?
Łukasz Opłatek [[reklama]] W 1870 roku oddano do użytku przebiegający przez Złotów skrót pruskiej kolei wschodniej z Piły do Tczewa. Był to fragment linii łączącej Berlin z Królewcem. Stało się to w wyniku interwencji właściciela dóbr złotowskich, księcia Karola Hohenzolerna, początkowo planowano bowiem umieścić stację w Międzybłociu. W tym czasie powstał budynek dworca oraz kilka budynków infrastruktury kolejowej. W sąsiedztwie dworca wybudowano również obiekty mieszkalne dla pracowników kolei. Obiekty te prezentują charakterystyczny styl architektoniczny budownictwa ceglanego z tego okresu.
Linia kolejowa znacznie przyspieszyła rozwój Złotowa. Na początku XX wieku wybudowano ratusz, szpital, budynek starostwa powiatowego, wieżę ciśnień i wodociągi, kino. Ludność miasta wzrosła z 890 osób w 1766 roku do 3880 w 1885, oraz 7494 w 1939. Dokoła dworca znajdowały się, podobnie jak obecnie, zakłady przemysłowe, np. fabryka papy Heimbuchera oraz cegielnia. Z centrum miasta do dworca prowadziła jedynie aleja Piasta (wówczas Bahnhofstraße), przy której znajdował się hotel kolejowy, obecnie siedziba ZHP, ulica Bohaterów Westerplatte została wytyczona dopiero po II wojnie światowej. Dworzec znajdował się w znacznej odległości od centrum miasta w terenie słabo zabudowanym.
Wikipedia
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze