Mieszkańcy mówią NIE biometanowni

19/06/2024 19:00

Wiele wskazuje na to, że jedna z pierwszych biometanowni w Polsce już wkrótce powstanie w gminie Okonek. Inwestor czeka na decyzję środowiskową, a mieszkańcy Łomczewa biją na alarm!

[paywall]

Biometan wejdzie do Łomczewa

W Polsce jest 100 mln ton bioodpadów, które mogą być przetworzone na nawozy i paliwa organiczne. Ten potencjał biznesowy stara się wykorzystać spółka Romgos Bio Energia, która działa w dziedzinie odnawialnych źródeł energii i ekologicznych nawozów organicznych. Spółka chce zainwestować w gminie Okonek, gdzie w pobliżu Łomczewa planuje zbudować zakład produkcji biometanu o powierzchni około 4 ha. Dlaczego akurat tutaj?

- Lokalizacja zakładu ustalana jest po dokładnej analizie dostępności substratu w danym regionie. Dodatkowo powodem do zlokalizowania zakładu tutaj są wstępne kontakty z lokalnymi przedsiębiorcami i rolnikami, którzy są zainteresowani współpracą z nami w zakresie dostaw substratów i odbioru nawozów organicznych – przekazuje nam Aneta Szczepańska, kierownik Działu Komunikacji Społecznej spółki, powołując się na mapę przygotowaną przez niezależnych ekspertów z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, która wskazuje na dużą dostępność substratów w regionie. Substratów, a więc resztek roślinnych, substratów pochodzenia rolniczego czy odpadów spożywczych.

Jak podkreśla przedstawicielka spółki, zakład produkcji nawozów i paliw organicznych ma różnić się od typowej biogazowni pod kilkoma względami. Przede wszystkim ma być to szczelny i zamknięty zakład. Odbiór substratów odbywać się będzie wewnątrz instalacji, w zamkniętej hali procesowej. Następnie będą one bezpośrednio kierowane do procesu przetwarzania. Emisje zapachów będą przefiltrowywane i zostaną w granicach inwestycji. Dlatego spółka zapewnia, że przez ten szczelny obieg działalność zakładu nie będzie powodować uciążliwości dla mieszkańców w formie nieprzyjemnych zapachów, emisji hałasu czy zanieczyszczeń. Biogazownia natomiast funkcjonuje w obiegu otwartym, co oznacza, że substraty przechowywane są w poza instalacją, a zbiorniki pofermentacyjne są otwarte.

- Technologia stosowana w instalacjach Romgos Bio Energia pozwala osiągnąć wysoką efektywność produkcji biometanu i nawozów organicznych przy minimalnym wpływie na środowisko – zapewnia A. Szczepańska.

– Biometan wytwarzany jest z materiałów organicznych, takich jak substraty rolnicze i odpady rolno-spożywcze. Odpady te są przetwarzane w procesie fermentacji beztlenowej. Może być on wtłaczany do sieci lub skraplany do BioLNG, odpowiednie przygotowanie pozwala na wykorzystanie go zarówno w przemyśle, sektorze komunalnym, energetyce czy transporcie – dodaje.

Czy inwestycja przyniesie korzyści inne niż tylko zysk dla spółki? A. Szczepańska zapewnia, że skorzysta na tym zarówno społeczność lokalna, jak i sama gmina, która zyska możliwość stabilizacji opłat za gospodarowanie odpadami komunalnymi czy wniesienie do budżetu znacznego podatku od nieruchomości (nieoficjalnie może chodzić nawet o milion złotych rocznie). Dodatkowo na terenie zakładu ma zostać utworzonych około 20 stałych miejsc pracy, a lokalni przedsiębiorcy mają być zaangażowani przy realizacji oraz funkcjonowaniu zakładu.

- Dodatkowo spółka chce się zaangażować w realizację programów CSR z udziałem społeczności lokalnej, w tym m.in. programy edukacyjne, lekcje pokazowe, zagospodarowanie terenów rekreacyjnych, udział w projektach realizowanych przez społeczność lokalną – dodaje A. Szczepańska.

Sama inwestycja jest na etapie pozyskiwania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Po jej uzyskaniu spółka ma sukcesywnie pozyskiwać dalsze, wymagane przepisami, decyzje administracyjne.

- Na chwilę obecną nie jesteśmy w stanie określić konkretnego terminu rozpoczęcia budowy. Przed nami kolejne procedury administracyjne – zaznacza A. Szczepańska.


Tak mniej więcej będzie prezentować się biometanownia w Łomczewie

 

Zbywano nas

Inny pogląd na planowaną inwestycję mają mieszkańcy Łomczewa, którzy są zdecydowanie przeciwni budowie biometanowni tuż za ich płotem. W miniony piątek spotkali się z przedstawicielami Romgosu, którzy przedstawili im założenia swojego projektu, co w teorii miało rozwiać obawy i przekonać mieszkańców do tego, że budowa jednej z pierwszych w Polsce biometanowni w żaden negatywny sposób nie odbije się na jakości ich życia.

- Prezentacja była w ogóle nieadekwatna do tego spotkania. Cały czas podpierali się tym, że nie będzie to biogazownia, ale kiedy pytałam o różnice pomiędzy jednym a drugim, to na moje pytanie nie dostałam jasnej odpowiedzi. Zbywano nas – mówi jedna z mieszkanek wsi, z którą spotykamy się w odpowiedzi na apel społeczności o nagłośnienie tematu. W spotkaniu z dziennikarzem uczestniczy około 30 mieszkańców Łomczewa. Na spotkaniu z inwestorem miało być ich dwukrotnie więcej. Jak oceniają, konfrontacja z inwestorem miała nie mieć przyjaznego przebiegu, wymiana informacji między mieszkańcami ich zdaniem była nadmiernie kontrolowana przez prowadzących, a sami mieszkańcy mieli być uciszani.

Będziemy siedzieć jak na bombie

- To ma być niecałe 300 metrów od naszego bloku – o planach inwestora mówią oburzeni mieszkańcy. Mają pretensje o to, że o inwestycji nikt ich należycie nie informował.

- Nie byliśmy o tym w ogóle poinformowani. Kiedy w końcu plotki do nas doszły, to u poprzednich władz gminy zaczęliśmy być zbywani, wręcz uciszani. Mówiono nam, że to jeszcze daleka droga i mamy się nie martwić – mówi jedna z mieszkanek, która uczestniczyła nie tylko w niedawnym spotkaniu z inwestorem, ale także w spotkaniu na ten temat z byłymi władzami Okonka w październiku ubiegłego roku.

W związku z planowaną budową biometanowni mieszkańcy Łomczewa mają długą listę obaw i wyliczają zagrożenia, które może ona przynieść nie tylko dla nich, ale i dla mieszkańców Okonka, szczególnie tych żyjących na ul. Niepodległości, przez którą transporty będą przejeżdżały.

- Zacznijmy od tego, że ich ciężarówki, przewożące ten cały smród, a więc gnojowicę czy odpady pozwierzęce, będą jeździć przez Okonek. Całe miasto będzie śmierdzieć, a mieszkańcy Okonka nawet nie wiedzą o tej inwestycji! – mówi kolejny z obecnych na spotkaniu mieszkańców Łomczewa, który nie daje wiary zapewnieniom inwestora w to, że całe przedsięwzięcie nie będzie generowało nieprzyjemnych zapachów. Zdaniem mieszkańców te muszą się pojawić, jeśli nie podczas produkcji biometanu, to w czasie jego transportu.

Zwracają również uwagę na to, że biegnąca tędy droga powiatowa nie wytrzyma zwiększonego natężenia ruchu samochodów ciężarowych. Zgodnie z zapowiedziami może być to nawet do trzech ciężkich pojazdów w trakcie jednej godziny i nawet trzydziestu w ciągu dnia. Transporty mają przejeżdżać drogą w dni robocze, w godzinach od 6:00 do 22:00.

- Dwa samochody ciężarowe tam się nie wyminą. Zaczną jeździć po poboczach, uszkadzać drogę i w ciągu roku cała będzie do wymiany – ostrzegają.

- Tam właściwie nie ma pobocza, nie wspominając o chodniku, a wielu mieszkańców, w tym również dzieci, jeżdżą do Okonka rowerami. To jest popularna trasa nie tylko dla nas – przekonuje kolejna z zaangażowanych w protest mieszkanek.

Zaniepokojeni mieszkańcy są zdania, że planowany kompleks będzie tykającą bombą. Uzasadniają to ogromną skalą produkcji i magazynowania metanu.

- To jest substancja wybuchowa. Będziemy siedzieć jak na bombie. Oglądamy w telewizji wybuch metanu w kopalniach, widać, co się dzieje. A my będziemy tylko kilkaset metrów od tego! – mówią.

Kolejną kwestią, jednak niemniej ważną dla mieszkańców tutejszych bloków, jest estetyka. Wysokie na około 26 metrów zamknięte zbiorniki fermentacyjne i buforowe mają po prostu zniszczyć dotychczasowy, sielski krajobraz.


 

- Mamy piękny widok z naszych balkonów. Szczerze powiedziawszy, ja przeprowadziłam się tu z Okonka, żeby na wsi cieszyć się ciszą i spokojem, a nie mieć pod oknem takie coś – mówi inna z mieszkanek bloku, która jest przekonana, że wszystkie mieszkania mocno przez inwestycję stracą na wartości. Wtóruje jej inna z mieszkanek Łomczewa, która ponad dekadę temu sprowadziła się tu spod Poznania. Jak przyznaje, jednym z powodów zmiany miejsca zamieszkania było to, że w jej miejscowości wybudowano biogazownię.

- Też była kłótnia i wojna. Niedawno odwiedzili mnie ludzie, którzy mieszkają kilka kilometrów od tej biogazowni. Co kilka dni wypuszczany jest z niej ten substrat i niestety smród jest niesamowity. A biometanownia to jest właściwie to samo – ocenia.

Mieszkańcy nie wierzą w zapewnienia inwestora, że kompleks będzie szansą dla bezrobotnych na znalezienie zatrudnienia. Zgodnie z obietnicami ma tam powstać nawet około 20 miejsc pracy.

- Równie dobrze mogą zatrudnić jedną osobę od nas i też spełnią obietnicę – mówią sceptycznie. Podobnie sceptycznie podchodzą do obietnicy korzyści dla rolników.

- A jacy u nas rolnicy? Tylko ten pan, co im grunt sprzedaje, zajmuje się rolnictwem. Tylko on będzie miał z tego bonus. No i gmina z podatków. Dla nas jako mieszkańców nie ma w tym żadnych plusów, tylko minusy. Nikogo nawet od nas nie zatrudnią, tyko swoich ludzi przywiozą – mówią.

Bimetanownia ma powstać na prywatnym gruncie tuż przy cieku wodnym, który dalej wpada do rzeki Czarnej. Mieszkańcy obawiają się, że może być to wykorzystywane przez firmę do nielegalnego pozbywania się niechcianych odpadów. Są także zadnia, że lokalizacja zakładu nie jest przypadkiem. Właściciel spornej działki ma posiadać duże połacie ziemi w okolicy, dlatego, zdaniem mieszkańców, taka a nie inna lokalizacja jest kolejną odsłoną sąsiedzkich waśni.

- On kiedyś powiedział, że się odegra na mieszkańcach bloków za to, że ich nieczystości spływały na jego działki – mówią.

Właściciele terenu zaprzeczają jednak, aby jakiekolwiek niesnaski miały wpływ na wybór lokalizacji przyszłej biometanowni. W rozmowie z nami zaznaczyli, że to firma Romgos Bio Energia sama zgłosiła się do nich, po przeprowadzeniu analizy dostępności substratu w regionie i wybrała działkę nie tylko w pobliżu Okonka, ale również Starej Łubianki. Umowa sprzedaży terenu dla inwestora ma być już gotowa, w związku z tym, ich zdaniem, nie należy ich traktować jako żadnej strony tego sporu.

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że pod wpływem nacisku mieszkańców inwestor rozważa zmianę miejsca budowy biometanowni i odsunięcie jej od zabudowań. Ma to być jednak wciąż w fazie analizy.

Zaskoczenie dla wszystkich

- Dążymy do tego, żeby zatrzymać tę budowę. Zależy nam, żeby w ogóle jej tu nie było, a jeśli nam się to nie uda, to chcielibyśmy, żeby zmienili chociaż lokalizację. My, jako mieszkańcy, nie mamy takiej mocy, żeby coś z tym zrobić, dlatego mamy nadzieję, że nowy burmistrz będzie mógł zablokować inwestycję – dodaje kolejna z mieszkanek.

- Na każdym etapie uciszano nas, nie informowano o planach. Z jednej strony słyszeliśmy, że jeszcze dużo czasu, a z drugiej, że klamka zapadła i nic się z tym nie da zrobić. Że mamy się z tym pogodzić – mówią.

- Nie damy tego zrobić. Jak będzie trzeba, to wyjdziemy protestować na ulicę. Na razie mamy przygotowaną petycję, którą przekażemy burmistrzowi – dodają.

Mieszkańcy Łomczewa mają zresztą spore pretensje do Sebastiana Korzeniowskiego, który był obecny na piątkowym spotkaniu, jednak bardziej w roli słuchacza niż kogoś, kto chciał zająć stanowisko w tej sprawie.

- Padały sugestie w jego stronę, jednak jakby nas nie słyszał. Zero reakcji. A na spotkaniu przedwyborczym mówił, że nic w tym temacie nie wiadomo. To okłamał nas czy może zapowiedź dużych podatków dla gminy przesłoniła mu oczy? - pytają.

Sebastian Korzeniowski twierdzi natomiast, że na tym etapie nie może się jeszcze angażować w dyskusję i opowiadać za którąś ze stron. Burmistrz ze spokojem czeka na kompleksową opinię środowiskową, która ma rozstrzygnąć, czy takie instytucje jak Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, Wody Polskie i Sanepid znajdują w planowanej biometanowni zagrożenia dla środowiska i mieszkańców.

- Zgodnie z prawem nie mogę postąpić w inny sposób. Tak samo jak nie mogę narzucić inwestorowi innej lokalizacji, jeśli zdecydował się robić to na gruncie prywatnym – mówi i dodaje, że jeżeli inwestor spełni wszystkie wymagania i uzyska niezbędne decyzje oraz pozwolenia, wówczas nie będzie miał innego wyjścia jak również wydać pozytywną decyzję w tym temacie.

Informacją o planowanej budowie biometanowni są poruszeni także mieszkańcy ul. Niepodległości w Okonku. Jak przekonuje Michał Iwańczyk, który od kilku dni rozmawia na ten temat z lokalną społecznością, nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, że taka inwestycja jest w tak zaawansowanej fazie projektowej i mieszkańcy byli mocno zaskoczeni słysząc o tym i zaniepokojeni przewidywaną częstotliwością przejazdów samochodów ciężarowych, które z pewnością będą uciążliwe. Przekazał te obawy przewodniczącemu Rady Miejskiej w Okonku, Henrykowi Berczyńskiemu, który obiecał, że temat poruszy na najbliższej komisji, ponieważ okazuje się, że i radni, nawet poprzedniej kadencji, nie byli informowani o planach tak poważnego inwestora.

Hubert Nowak

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/01/2025 11:27

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Amoniak - niezalogowany 2024-06-18 17:54:06

    A PGR wam nie śmierdział? Nie. Bo 90% mieszkańców tam pracowało.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • zizi - niezalogowany 2024-06-18 19:47:15

    Jak przejedzie ci przez Okonek powiedzmy tylko 10 ciężarówek dziennie z gnojowicą bądź odpadami zwierzęcymi to będziesz miał PGR pod własnym domem w Okonku wtedy porozmawiamy. I proś by trafiały na zielone na skrzyżowaniu

    • Zgłoś wpis
  • Mieszkaniec wsi nie pracujący - niezalogowany 2024-06-18 19:55:59

    Znawca PGR? Też tam pracowałeś? Że wiesz?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.