Dancingi, grająca szafa, lampka wina i setka na przydział. Było, minęło. Trwa rozbiórka Gryfa...
Kończy się historia kolejnego budynku w Okonku, nieodłącznie związanego z losami miasta. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego, z uwagi na zagrożenie, jakie stwarzał, zdecydował o jego rozbiórce. Trwa usuwanie gruzów. To koniec pięknej historii.
Przed wojną sala widowiskowa tworzyła całość wraz ze znajdującą się obok restauracją oraz hotelem. Jaki był standard widać na załączonym zdjęciu. To był jeden z czterech hoteli znajdujących się w Okonku, jednak największy i najbardziej prestiżowy. Tu zatrzymywali się członkowie władz Prus w drodze do Gdańska.
Po wojnie sala widowiskowa została nazwana popularnie kawiarnią, chociaż do typowej kawiarni sporo jej brakowało. Lata jej świetności przypadają na lata siedemdziesiąte i osiemdziesiąte. To tu odbywały się w każdą sobotę i co drugą niedzielę słynne dancingi, na które zjeżdżali goście spoza Okonka. O bilety było bardzo trudno, żeby je kupić trzeba było przyjść dużo wcześniej i stać w kolejce. Bywało, że nie dla wszystkich starczało. Co ich przyciągało? Głównie chyba muzyka. Przygrywał wtedy słynny zespół Czarne Koszule braci Olechnowiczów, po nich kolejne zespoły, w których grali m.in. Tadeusz, Leszek i Jerzy Mikietyńscy, Michał Kasprzyński, Mieczysław Teodorowicz, Ireneusz Żeligowski. Grywał tu również zespół z Jastrowia pod kierunkiem Janusza Marchela, który obecnie pracuje w tamtejszym Ośrodku Kultury.
Są osoby wśród sześćdziesięcio– i siedemdziesięciolatków, które nie opuściły w roku żadnego dancingu. W czasach kiedy w kraju brakowało alkoholu, kiedy sprzedawano go na kartki, co sprytniejsi wykupywali sześć biletów (cały stolik), bo w koszcie biletu znajdowało się 100 g wódki na osobę. Przychodzili w chwili rozpoczęcia dancingu, wypijali co podano i wychodzili, zwalniając stolik dla kolejnych gości.
To kawiarnia w dniach między dancingami była miejscem spotkań przy kawie, lampce wina czy potańcówce przy grającej szafie.
Z czasem dancingi stawały się coraz rzadsze, wypierane przez dyskoteki, które odbywały się w klubie Runko. Próbowano już po roku dwutysięcznym organizować tu dyskoteki z prawdziwego zdarzenia, jednak często dochodziło do bójek, handlu narkotykami, interwencji policji. Ostatni właściciel lokalu od chwili jego zamknięcia nie pojawił się. Próby jego odnalezienia, skontaktowania się nie przyniosły rezultatów, stąd taka decyzja o rozbiórce.
RM
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
szkoda hasła(
a ci robią chodnik z polbruku na Niepodległości to mają strajk włoski ? . pięć miesięcy robią 147 metrów chodnika. Pogonić to towarzystwo bo rz....ć się chce
Redaktor Ryszard pisze artykuły jeszcze? Myszki uciekają i zostaje więcej wolnego
Po co pisać w kółko o tym samym
Właściciel się znajdzie jak będzie po rozbiórce i uporządkowaniu terenu.Tu najcenniejsza jest działka.
Zgadzam się co do chodnika na Nipodległości ciekawe czy do świąt Bożego Narodzenia skończą, a może zmienić im płacę z godz.na akord z porządnym nadzorem?
Nie Janusza Marchela tyko Pana Waldka ;)
To były piękne czasy. Trzeba było stać w kolejce za biletami na dancing a w niedzielę otwierali o 16tej więc znów kolejka żeby zająć stolik i czekaliśmy jak ktoś rzucił 2 zł do grającej szafy żeby potańczyć. Na dancingach p. Tadzinek miał w swoim repertuarze,, Umówiłem się z nią na dziewiątą...... ''. Nie prawda że była do biletu dodawana wódka chyba, że były to wieczorki zakładowe. Och to były piękne dni naprawdę piękne dni..... Teraz nuda i pustki
Zgadzam się co do chodnika na Nipodległości ciekawe czy do świąt Bożego Narodzenia skończą, a może zmienić im płacę z godz.na akord z porządnym nadzorem?
Na akord hmm lepiej na metr to będą gonić jak głupki nie nadorzą im Polbruk dowozić
Młodzi niech żałują? Dobre
Oj działo się klub Amigos oj działo
Wielkie halo teraz. To tyle lat stało puste, później zawalił się dach do środka i wiadomo musiało się tak skończyć. Też mi temat.
Może by tak napisać o interwencji w Łomczewie. W końcu świeży temat a cicho sza.
A o co chodzi z tym Łomczewem ?
Chodzi o interwencję w sprawie psów z dwóch gospodarstw które były trzymane na łańcuchach w rozpadających się budach, wychudzonych, w miskach chleb namoczony w wodzie itp. Doszło do rękoczynów, oczywiście nie obeszło się bez wezwania policji, pań z urzędu i fundacji dla zwierząt.
a ciekawe kto jest takim geniuszem że tak psy trzyma?
Oj bys sie zdziwil ile majacych sie za porządnickich i w Okonku trzyma psy przy rozpadajacych sie pseudo budach i karmiacych je suchym chlebem albo kartoflami i ktore na oczy choc chore weterynarza nie widzialy. O tej interwencji jest obszerny artykul na FB z fundacji pilskiej i opis oburzajacego zachowania urzedniczek i pseudo pomagaczki lekarki.
szkoda hasła(
a ci robią chodnik z polbruku na Niepodległości to mają strajk włoski ? . pięć miesięcy robią 147 metrów chodnika. Pogonić to towarzystwo bo rz....ć się chce
Redaktor Ryszard pisze artykuły jeszcze? Myszki uciekają i zostaje więcej wolnego