„Samodzielność, opanowanie, precyzyjność” – Mateusz Kusznierewicz, najlepszy polski żeglarz XX wieku i dwukrotny medalista olimpijski, odwołując się do własnych doświadczeń w wielu wywiadach podkreślał cechy, których człowiek nabywa na wodzie. Szczególnie w sytuacjach kryzysowych. Takich, w których można liczyć wyłącznie na siebie i swoje umiejętności.
By opuścić bezpieczny ląd trzeba jednak czegoś więcej niż talent i przygotowanie. Trzeba pasji. I kogoś, kto potrafi nią trwale zarazić. Adama Cieślika.
W przypadku naszego rozmówcy przygoda z żeglarstwem nie zaczęła się od wielkich marzeń o samotnych rejsach i czasie spędzonym na jachcie. Jej tło było zdecydowanie bardziej pragmatyczne.
Patent żeglarza jachtowego można było zdobyć przy okazji kursu na ratownika wodnego, na który się zapisałem, a że wszystko było za darmo, trudno było z tej opcji nie skorzystać
– jak się okazuje pasja naszego rozmówcy narodziła się w wyniku zapobiegliwości uzupełnionej ambicją. Wtedy, w 1982 roku, Adam Cieślik nie przypuszczał nawet, że już trzy lata później wraz z innymi zapaleńcami prężnie działać będzie w zakładowym klubie żeglarskim Metalplastu.
To było wieku temu, a łódź, którą wtedy mieliśmy na stanie, do dziś pływa. Przekazaliśmy ją Hufcowi ZHP Złotów
– opowiada mieszkaniec Lędyczka, który w czasie rozkwitu pasji jak własną kieszeń poznał m.in. jeziora Borowno, Sławianowskie Wielkie czy Zaleskie. Żeglarstwo zawsze było jednak dla niego tylko przygodą.
Nigdy nie pływałem sportowo, w grę wchodziła wyłącznie rekreacja
– zaznacza pan Adam, dodając, że w tamtym czasie nie był zrzeszony w żadnym klubie. Rok 2012 przyniósł zmiany. I nasz rozmówca, i jego żona oraz córka zostali członkami człuchowskiego Yacht Klubu. Starsze pociechy państwa Cieślik nie połknęły bakcyla, żeglarstwo wciągnęło jednak najmłodszą Zuzannę.
W wodzie nawet niespełna roczny maluch może się czuć bezpiecznie. Zwłaszcza gdy w ramionach trzyma go tata. Właśnie taka fotografia znajduje się w domowym archiwum rodziny Cieślików. Dziewczynka ze zdjęcia to Zuzia.
Pan Adam przyznaje, że kiedy córka podrosła co prawda zachęcał ją do żeglowania, żadnych nacisków jednak nie wywierał. Podobnie było w przypadku Wiktora Górniaka.
U nas tak naprawdę zaczęło się od wymiany opon w warsztacie Adama, który zagaił wtedy, czy przypadkiem nasz syn nie zechciałby spróbować swoich sił w żeglarstwie
Reklama
– wspomina Łukasz Górniak. Entuzjazm jego małżonki był, delikatnie mówiąc, średni[[pay]].
Nie chciałam, żeby Wiktor pływał, bo wcześniej nie miał nic wspólnego z wodą, więc bałam się o niego
– przyznaje pani Ewelina. Okazało się jednak, że Adam Cieślik ma niebywałą umiejętność przekonywania, zatem... Stało się.

Trening w Człuchowie (fot. Ewelina Górniak)
W człuchowskim Yacht Klubie nie pozwolono, by młodych adeptów żeglarstwa obleciał strach. Na ten „pozwolić” sobie mogły jedynie mamy, które pierwszy trening oglądały z brzegu. Wiktor i Zuzia z emocji prędko musieli przestawić się na intuicję.
Na środku jeziora od razu, bez zbędnego gadania z motorówki przesadzono ich na żaglówki
– wspomina pani Ewelina.
Na początku trochę się bałem...
– przyznaje Wiktor. O nieszczęściu jednak nie mogło być mowy – nad wszystkim czuwali instruktorzy. Czuwają i dziś, z tą jednak różnicą, że nasi rozmówcy dziś świetnie radzą sobie w sytuacjach kryzysowych.
Mieliśmy specjalne treningi z wywracania łódek
– wyjaśnia Wiktor.
Podczas flauty
– dopowiada pan Adam.
To było super!
– Zuzię rozpiera energia. Nie zawsze jednak jest aż tak fajnie. Z praktyką współgrać musi teoria, nauka podstawowej terminologii to zatem obowiązek. „Brudna robota” – również. Pływanie to bowiem nie tylko przyjemność, w końcu o łódki trzeba dbać. Doskonale wie o tym również Marcelina Kotwica, osiemnastolatka, która żeglować zaczęła cztery lata temu.
Cała trójka do Człuchowa kursuje dwa razy w tygodniu – w weekend.
Tam gdzie zaczyna się rywalizacja motywacja do nauki i pracy wzrasta. Nasi rozmówcy, choć żeglują rekreacyjnie, nie ukrywają, że każde trofeum cieszy. Zuzia i Wiktor pierwsze sukcesy w regatach osiągają w najpopularniejszej, młodzieżowej klasie żeglarskiej optimist. Marcelina pływa już dwuosobową łódką juniorską – startuje w klasie 420–tek. Jest załogantką – jej zadaniem jest prostowanie żaglówki za pomocą ciężaru własnego ciała. Kto zna Marcelinę ten zdaje sobie sprawę, że przy tak drobnej sylwetce nie jest to zadanie łatwe. Braki w kilogramach można jednak nadrobić – talentem. Dowód? Osiemnastolatka, z uwagi na predyspozycje, już po pierwszym treningu została zapisana na regaty.
Kolejnym atutem w żeglarstwie są odwaga i hart ducha. Marcelinie żadnej z tych cech z pewnością nie brakuje, nie znaczy to jednak, że na wodzie obywa się bez sytuacji stresowych.
Jeśli czegoś się obawiam to wywrotki i tego, że sprzęt się zablokuje
– wyjaśnia osiemnastolatka.
Wiktor nie przepada za sytuacjami, gdy mocno dmucha, nie lubi też znacznych przechyłów łodzi.
Przy silnym wietrze syn nie pali się do zejścia z pomostu, ale jak już się znajdzie w żaglówce, to wszystko jest w porządku
– zaznacza jego mama. Zresztą...
Żeglarze nie płaczą
– dodaje. Nawet, gdy dostają w głowę bomem*, a o to na początku nie trudno.
Nie ma dla nich złej pogody
– to kolejny fakt.
Nie mogą wypływać tylko przy sprzyjającej aurze. Muszą nauczyć się radzić sobie w każdej sytuacji
– dopowiada Adam Cieślik.
A to w przyszłości procentuje. Pewnością siebie, samodzielnością i opanowaniem. Dalej – młodzi żeglarze podczas regat uczą się przyjmowania porażek z pokorą, budują też w sobie poczucie, że warto pracować na sukcesy.
Póki co na koncie gromadzą je Zuzia, Wiktor i Marcelina.
W aucie mamy jeszcze trochę miejsca, więc gdyby ktoś zechciał spróbować swoich sił w żeglarstwie, które w wielu przypadkach staje się przygodą życia, to zapraszamy
– zachęca Adam Cieślik. Jak mu nie wierzyć?
*Bom – poziome drzewce otaczające z obu stron żagiel zaczepione do masztu. Do bomu mocowany jest lik (brzeg) dolny żagla. Bom umożliwia ustawienie żagla pod właściwym kątem w stosunku do wiatru [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze