Jego podstawowa zasada życia społecznego to dobrze żyć z ludźmi. Nie zawsze się jednak udaje. Bywa, że upierdliwi są policjanci albo sąsiadka. Tymczasem radnemu chodzi tylko o to, żeby nikogo nie skrzywdzić. Jak więc Bernard Budnik przyjmie kolejną skargę? Z radnym rozmawia Piotr Steffen
Wie Pan, z czego już zasłynął w tej kadencji? Nie zastanawiałem się nad tym. Nie przychodzi mi nic do głowy. A z czego?
Jest Pan radnym, który najczęściej podczas głosowań wstrzymuje się od głosu. Nie mówię już o mniej istotnych uchwałach, ale przynajmniej o tych najważniejszych. Dlaczego? To w zasadzie zaczęło się już na początku kadencji, kiedy głosowane były podwyżki diet. Nie byłem za tym, chciałem pozostawienia ich na wcześniejszym poziomie. Wiem, że wzbudzało to kontrowersje wśród mieszkańców, ale jednocześnie większość radnych chciała tej podwyżki. Wtedy pierwszy raz poczułem się jak między młotem a kowadłem. Dlatego się wstrzymałem. Podobnie zagłosowałem w przypadku uchwały o podwyżce dla wójta. W tym przypadku uważałem, że powinien ją dostać, ale znowu inna była ocena opinii publicznej. Stąd się wstrzymałem. Ale to był początek kadencji, a Pan do teraz tak często się wstrzymuje od zajęcia konkretnego stanowiska. Tak trudno jest Panu zająć stanowisko w sprawie? Nie mogę się zgodzić, że jest tak zawsze, bo przy ostatniej uchwale o funduszu sołeckim zagłosowałem za tym, żeby go nie wyodrębniać. Chociaż osobiście uważam, jak wielu zresztą, że fundusz powinien funkcjonować. Z drugiej strony rozumiem konieczność zakupu sprzętu do remontowania dróg, dlatego poparłem to rozwiązanie. A najlepiej byłoby, żeby zabrać tylko połowę wartości funduszu, a drugą przeznaczyć dla wsi, podobnie jak zrobili to w Lipce.
Przyznam, że kiedy było głosowanie nad funduszem sołeckim pogubiłem się, słuchając Pana wypowiedzi. Wydawało mi się wtedy, że co innego mówił Pan przed głosowaniem, a odwrotnie zagłosował chwilę później. Nie, nie. Faktem jest, że uchwała dziwnie brzmiała i można było stracić w pewnym momencie orientację, nad czym głosujemy. Ale na pewno zagłosowałem zgodnie z tym, co mówiłem. [[reklama]] Mocno się Pan stresuje na sesjach? Trochę tak. Chyba dlatego, że nie jestem konfliktowy i staram się unikać spornych sytuacji.
Wyobraża Pan sobie, co by było, gdyby większość radnych wciąż wstrzymywała się od głosu? Bywało już tak, że tylko kilku głosowało za TAK lub NIE i decyzje zapadały, bo to jednak też jakaś większość. Ogólnie staram się wstrzymywać jak najrzadziej.
Jak najrzadziej!? Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby Pan się nie starał. Wtedy chyba nigdy nie zagłosowałby Pan na TAK lub NIE. To chyba przesadzona opinia. Tylko jeśli w głosowaniu nie chcę nikogo skrzywdzić to czasami wstrzymuję się od głosu. W demokracji nie da się chyba kogoś „nie krzywdzić”, przynajmniej raz na jakiś czas. To już taki system, że coś robi się kosztem czegoś. Ktoś zyskuje, ktoś traci. Nie da się zadowolić wszystkich. Tak, ale mam wrażenie, że w głosowaniach często zapomina się o tym, jakie mogą one rodzić konsekwencje. Poza tym radni często zapominają chyba, że reprezentują ludzi. Dlatego ja często pytam wyborców o zdanie, nie biorę pod uwagę jedynie swojego. Wszystkich pytać oczywiście się nie da, ale u kilku osób można przecież zasięgnąć opinii. Tak było również w przypadku głosowania nad funduszem sołeckim.
[[nowa_strona]] W tej kadencji zasłynął Pan z czegoś jeszcze – najpierw jako radni upominaliście się o częstszą obecność policji w Zakrzewie, a później sam padł Pan ofiarą pracy mundurowych – zabrali Panu dowód rejestracyjny i posypały się mandaty. To prawda. Mandaty były trzy, dwa dla mnie, jeden dla syna, łącznie na jakieś 800 zł. Wszystko przez brak światła STOP przy ciągniku.
Najczęściej temat policji podnosił na sesjach radny Ławniczak – gdy przyszło płacić i zabrali dowód rejestracyjny, czuł Pan do niego wewnętrzny żal? Klął Pan w myślach, że zachciało się Wam więcej policji w Zakrzewie? Nie. Policja jest od tego, żeby pilnować porządku, inna sprawa, że w tamtym momencie funkcjonariusze byli po prostu upierdliwi. Kontrole odbywały się niemal codziennie, nikomu nie odpuszczano. To była przesada. Inna sprawa, że później dowiedziałem się, iż to moja sąsiadka złożyła na mnie donos policji.
To ta sama kobieta, która złożyła na Pana w ostatnich miesiącach do Rady Gminy kilka skarg? Dokładnie.
Czyli jest Pan jej kolejnym ulubieńcem? W tej kadencji sąsiadka bije wszelkie rekordy – złożonych do gminy i rady skarg łącznie było już chyba kilkanaście, a w urzędzie od kilku dni są już ponoć dwie kolejne. Pamiętam, że kiedyś ta kobieta procesowała się z całym przedszkolem. Teraz wzięła się za radnego Budnika – co jej Pan takiego zrobił? Nic. Szkoda słów.
Będzie Pan przyjmował na klatę kolejne skargi czy chce Pan coś z tym zrobić? Dzięki sąsiadce miałem już kontrolę nadzoru budowlanego, z sanepidu, czepia się byle czego. Cóż ja mogę powiedzieć? Jestem cierpliwym i bezkonfliktowym człowiekiem, ale mówią, że każdy ma swoje granice wytrzymałości. Nie wiem, czy zbliżam się do tej granicy. Być może, ale nie zastanawiałem się jeszcze, co mógłbym zrobić. W każdym razie tych skarg mam już dosyć. Ile mogę słuchać, że komuś śmierdzi obornik albo że moje kury kogoś stresują.
Jak kury mogą stresować? Nie ma o czym mówić. Szkoda nerwów. [[reklama]] Wróćmy do pracy radnego. W ostatnim roku tej kadencji będzie Pan bardziej zdecydowany podczas głosowań? Powinien się Pan czuć zobowiązany – w ostatnich wyborach spośród zakrzewskich radnych miał Pan najwyższy procent oddanych przez wyborców głosów. O ile się nie mylę, w poprzednich wyborach, gdy byłem radnym w kadencji 1998-2002, było podobnie. Ludzie chyba mi ufają.
Więc wystartuje Pan w kolejnych wyborach? Raczej nie. Tak prawdę mówiąc, już w dwóch poprzednich nie za bardzo chciałem, ale ktoś zawsze mnie namówił, godziłem się, no i wyszło jak wyszło, dwa razy wybrali mnie do rady. Cóż mogę poradzić, że czasami tak trudno mi określić się w głosowaniach. Bywa, że naprawdę trudno podjąć tak decyzję, żeby nikogo nie skrzywdzić. A ja bardzo liczę się z opinią publiczną.
Znaczy to chyba, że rola radnego zbyt wiele Pana kosztuje. Chyba tak. Działam w straży, w klubie sportowym, przy Kościele, myślę, że to wystarczy i dlatego w następnej kadencji odpuszczę. A z ludźmi trzeba dobrze żyć. I to nie jest żadna wielka filozofia. To dla mnie po prostu podstawa życia społecznego.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze