Reklama

Moje nazwisko umiera

24/07/2012 10:57
- Jestem ja, moja żona, syn, jego żona i ich córka - to wszystko co zostało z Garasimczyków - martwi się pan Stanisław. - Będziemy się pomału szykowali do zejścia z tego świata - mówi były komendant KPP w Złotowie

Ja, arystokrata

- Teraz to mogę mówić, bo kiedyś nie można było, że moi dziadkowie pochodzili z Krasnodębskich. Na Białorusi, to hu hu, pół świata do nich należało – chwali się jowialny staruszek, rozsiadając się za stolikiem przykrytym ceratą z wizerunkami jeleni. Zresztą całe pomieszczenie, do którego wchodzi się przez garaż, wypełnione jest trofeami i literaturą myśliwską. Łowiectwo to pasja byłego komendanta złotowskiej policji. - Jak ja bym w policji powiedział, że mam korzenie arystokratyczne, to by powiedzieli: wypieprzaj chłopie – śmieje się rubaszni.

Na Złotowszczyznę urodzony w 1940 roku w Wołkowysku mężczyzna trafił rok po wojnie. Wówczas Wołkowysk należał do Polski, dziś leży na terytorium Białorusi. Stanisław Garasimczyk rodzinne tereny wspomina z rozrzewnieniem: - Siostra nosi nazwisko Szabałowska. To był silny ród na tych fyrtlach, o których mówię.

Mało nas

Ród jest nadal silny, tyle że niewielu jego członków nosi nazwisko Garasimczyk. – Zostało nas pięciu. Jestem ja, moja żona, syn, jego żona i ich córka – wylicza emerytowany od 14 lat komendant. – Sam coś węszyłem w komputerze i patrzę – pięć.
[[reklama]]
Sprawdzam, czy pan Stanisław ma rację, bo może gdzieś w Polsce są jego zapomniani członkowie rodziny? W popularną wyszukiwarkę nazwisk moikrewni.pl wpisuję jego nazwisko. Pojawia się mapa Polski, a na niej zaznaczony na żółto powiat złotowski. Czytam legendę: kolor żółty oznacza, że na danym terenie mieszka od jednej do pięciu osób o takim nazwisku. Wokół powiatu biała plama. - Mam jeszcze córkę, ale niestety, wyszła za mąż i nosi nazwisko Skałecka – 72-latek drapie się po siwiźnie. Sam zastanawia się, dlaczego jego nazwisko zanika.

Stanisław Garasimczyk: - To wynika chyba z lenistwa taty albo i potomków moich. No nie wiem. Trochę córek się rodziło, to też prawda.

W rzeczywistości ojciec złotwianina zginął podczas II Wojny Światowej. Stanisław miał dwa tygodnie, gdy jego rodzic, z zawodu kowal, opuścił dom.
[[nowa_strona]]
Zejść ze świata

Niewiele brakowało, by po wielu latach ostatni członkowie rodziny Garasimczyków opuścili... własne nazwisko. - Była kiedyś rozmowa z synem, czy nie przyjąć nazwiska mamy i teraz by już nikogo prawie nie było – przyznaje senior rodu. W porę jednak interweniowali jego krewni. - Wujek mój ze Słupska mówił, że ojciec by się w grobie obrócił. Jak wy możecie? No dobra, to zostaliśmy Garasimczykami – opowiada, gładząc pomarszczone czoło. Tamta decyzja odwlekła w czasie śmierć nazwiska. Nic nie wskazuje na to, by osób je noszących miało przybyć. – No, nie ma powodów do radości. Żona już mi nie urodzi. Syna kiedyś naganiałem nawet, ale on już chyba o tym nie myśli – pan Stanisław nie ma złudzeń. Przyznaje, że zastanawia się nad losem Garasimczyków. - Smutny jestem, wpada człowiek w nostalgię, ale co ja wydumam? No co będzie? Będziemy się pomału szykowali do zejścia z tego świata. Ja mam 72 lata do cholery...
[[reklama]]
Po chwili ciszy Stanisław Garasimczyk podnosi wzrok i z roziskrzonymi oczami dzieli się myślą: - Mam wnuczkę Patrycję i ona się Garasimczyk nazywa. Chyba że po wyjściu za mąż zostanie przy swoim nazwisku?

Łukasz Opłatek
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości