Reklama

Morze wątpliwości

29/03/2013 00:00
Arzuman Gasymow i Łukasz Czajkowski zgłaszają zastrzeżenia co do przebiegu wyborów. Prezes Tadeusz Ostromecki ma na ten temat inne zdanie

- Przebieg zebrania pozostawia wiele do życzenia, co rzuca cień wątpliwości na prawidłowość przeprowadzonych wyborów – Arzuman Gasymow nie obawia się mocnych słów. – Wszystko było ukartowane – twierdzi. - Powiedziałbym nawet: wyreżyserowane – dodaje Łukasz Czajkowski, również członek jastrowskiego miejsko-gminnego Koła Polskiego Związku Wędkarskiego. Obaj panowie skarżą się na przebieg przeprowadzonego 16 marca zebrania sprawozdawczo-wyborczego, w trakcie którego, ich zdaniem, naruszona została ordynacja wyborcza, tym samym statut PZW. A. Gasymow czuje się zażenowany, szczególnie kwestią wyborów. Powody? Nasz rozmówca twierdzi, że nie tylko doskonale je zna, ale też że w trakcie nieoficjalnych rozmów dowiedział się o nich od samych członków Koła. – Przed wyborami w rozmowie od Romana Runge usłyszałem, że wszyscy zdają sobie sprawę z mojej wiedzy i umiejętności, ale nigdy nie dopuszczą do tego, by obcokrajowiec został prezesem – tłumaczy A. Gasymow. – To jawna dyskryminacja – ocenia. W kontekście celowego, jego zdaniem, niedopuszczenia do wygranej w wyborach na członka komisji rewizyjnej zdanie ma nieco inne.

[[reklama]]

– Nie chcieli mnie, bo nie mają czystego sumienia – twierdzi A. Gasymow. – Doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jeśli znalazłbym się w komisji rewizyjnej, to wiele spraw ujrzałoby światło dzienne. Ł. Czajkowski: – Boją się osoby kompetentnej, która będzie się szczegółowo przyglądać pracy zarządu – mówi. - Nowo wybrany prezes jest figurantem, ponieważ nawet nie wiedział, że zgodnie z ordynacją wyborczą powinien przejąć prowadzenie zabrania. Zebranie nadal prowadził przewodniczący, zresztą przy pomocy Romana Runge – twierdzi Azerbejdżanin.

Roman Runge odżegnuje się od tych zarzutów. – Daleki jestem od oceniania kogokolwiek przez pryzmat narodowości – odpowiada w kontekście pierwszej sprawy. Odnośnie drugiej również ma inne zdanie. – Zarząd rozlicza komisja rewizyjna, skarbnika - księgowa okręgu, więc nie sądzę, by coś było nie w porządku – mówi.

Kpina?
Nasi rozmówcy mają zastrzeżenia co do uczciwości komisji mandatowej i całości przebiegu zebrania, któremu przewodniczył Bogdan Osiński. – Zacznijmy od tego, że nikt nie sprawdził, czy wszyscy obecni są członkami Koła, ponieważ nikt nie wymagał okazania legitymacji wędkarskiej – opowiada pan Łukasz. – Tym samym został naruszony paragraf 11 punkt 1 Ordynacji Wyborczej – dodaje A. Gasymow. – Na prezesa zaproponowano 5 kandydatów, 4 z poprzedniego zarządu i mnie – pan Arzuman wraca do początku zebrania, tłumacząc, że zgodę na kandydowanie wyraził tylko on i obecny prezes Tadeusz Ostromecki. Po tym jak komisja wyborcza odczytała listę kandydatów, przewodniczący miał zarządzić głosowanie, na co A. Gasymow miał zdecydowanie zaoponować, twierdząc, że zanim członkowie opowiedzą się za konkretną osobą, powinni poznać ich plany. – Dostaliśmy na to 2-3 minuty – wyjaśnia. – 2-3 minuty na przedstawienie planów pracy na 4 lata? Co to jest? Kpina? – pyta Ł. Czajkowski.
[[nowa_strona]]
Jako pierwszy głos zabrał Arzuman Gasymow. Zarybienie wód m.in. leszczem, budowa wiaty rekreacyjnej poniżej elektrowni wodnej w Jastrowiu, nasadzenie po obu stronach wody drzew, zniesienie opłaty startowej pobieranej w zawodach, utworzenie szkółki wędkarskiej dla młodzieży i stworzenie strony internetowej, a także konta na Facebooku, które miało za zadanie być bliżej młodych wędkarzy, współpraca z burmistrzem i władzami miasta – to kilka z punków, które nasz rozmówca omówił. Później głos zabrał T. Ostromecki. – Sam nie przedstawił żadnych planów, tylko atakował każdy z punktów, o którym mówiłem – twierdzi A. Gasymow, dodając, że przykre słowa padły również w kierunku burmistrza Piotra Wojtiuka, który rzekomo nie chce współpracować z PZW. – Oskarżali burmistrza o brak współpracy przy jego synu, który był obecny na spotkaniu, przez to, że ostatnio zarząd wnioskował o przyznanie 300 zł, a otrzymał 150 – opowiadają nasi rozmówcy. – Uważam, że w obecnej sytuacji, w dobie kryzysu jest to kwota wystarczająca, a ponadto tak duże Koła jak nasze powinno być stać na zakup pucharów. Oskarżenia z ust kandydata na prezesa padły również pod adresem szkoły i innych organizacji – mówi A. Gasymow. – Okazało się, że wszyscy dookoła są źli, bo nie chcą współpracować, a tylko zarząd jest chętny do współpracy. Po tych słowach kandydata Ostromeckiego padły z sali głosy „bo mamy takiego burmistrza”. Ze stołu prezydialnego padła odpowiedź: „takiego wybraliście” – relacjonuje pan Arzuman. – Uważam, że w obecności syna burmistrza nie na miejscu było jego oczernianie – dodaje.

– Jedyne co mój kontrkandydat zaproponował – mówi o T. Ostromeckim – to podniesienie ekwiwalentu za pracę [obecnie wynosi on 12 zł/rok – przyp. red]. W dobie kryzysu, kiedy w Jastrowiu żyje się coraz gorzej, uważam, że nie jest to dobry pomysł.

Kto za, kto przeciw?
Wynik głosowania, które miało charakter tajnego, okazał się być dla A. Gasymowa niekorzystny. – 48 osób oddało głos, 3 z nich były nieważne, 34 dostał T. Ostromecki, 12 ja. To razem 49, więc coś się nie zgadza – opowiada. Nie ten fakt wzbudził jednak czujność naszego rozmówcy, ale to, że jeden z członków komisji skrutacyjnej przed ogłoszeniem wyników, jak mówi pan Arzuman, podszedł z kartami do głosowania w ręku do stołu prezydialnego. – Po zwróceniu mu uwagi odpowiedział, że podszedł tylko po woreczki – mówi A. Gasymow. - To podejrzane. Zachowanie członka komisji jednak rzuca cień na te wybory – uważa.

Tadeusz Ostromecki kategorycznie się z tym nie zgadza. – Wybory były uczciwe i przeprowadzone w sposób prawidłowy – mówi krótko, nie decydując się póki co na dłuższą rozmowę. Podobnie uważa Cz. Pachowicz. – Do momentu kiedy ja uczestniczyłem w zebraniu wszystko przebiegało zgodnie z procedurą, zgodnie ze statutem, zgodnie z ordynacją wyborczą, a pan Gasymow najprawdopodobniej nie ma racji – odnosząc się do wyborów prezesa mówi prezes zarządu Nadnoteckiego Okręgu.

– Atmosfera była bardzo nerwowa, to fakt, wywołana niepotrzebnymi podejrzeniami (…). Pan Gasymow szuka dziury w całym – ocenia mężczyzna. – W pewnym momencie ktoś wyskoczył, że podmieniają kartki, okazało się, że jeden z wędkarzy wręczał woreczki plastikowe, żeby te kartki tam włożyć. Szukano dziury w całym, w każdym momencie – ocenia Cz. Pachowicz. R. Runge wypowiada się w podobny sposób. Przyznaje, że przy stole prezydialnym członek komisji był, ale z tego co się orientuje, właśnie po woreczki.

[[reklama]]

Dogrywka
Arzuman Gasymow wskazuje nieprawidłowości również w wyborach składu komisji rewizyjnej, do której także startował. – Po zamknięciu listy Roman Runge zgłosił jeszcze 2 juniorów do komisji rewizyjnej. To złamanie ordynacji wyborczej. Przepisy mówią, że przed zamknięciem listy można z sali podawać nie więcej niż 25% ustalonej liczby kandydatów do komisji rewizyjnej. Uchwalono, że skład ma być 3-osobowy, tym samym R. Runge nie miał prawa podać ani jednego kandydata. W tej sytuacji powinien zareagować przewodniczący, ale tego nie zrobił. Pozwolił na złamanie ordynacji wyborczej – opowiada A. Gasymow. – W głosowaniu ja i jeszcze jedna osoba uzyskaliśmy tyle samo głosów, więc zarządzono jeszcze jedno głosowanie. W drugiej turze ja dostałem 13 głosów, kontrkandydat 12, więc R. Runge nakazał synowi członka zarządu podniesienie ręki. Tym samym znów był remis. Po tym powiedziałem „pier***cie się” i wyszedłem – streszcza mężczyzna. – W sumie cieszę się, że nie zostałem prezesem, bo w tej sytuacji i tak nie byłbym w stanie stworzyć zarządu – podsumowuje.

– Jak mogłem kazać komuś głosować? – pyta R. Runge. – Jeśli nawet zabrałem głos, to tylko po to, by kogoś zdyscyplinować. Podczas zebrania panował duży chaos, byłem zły, że przewodniczący dopuszcza do „pyskówek”, na końcu ludzie byli już zdezorientowani – opowiada, dodając, że jego zdaniem w żadnym z aspektów zebrania nie doszło do oszustwa.
[[nowa_strona]]
Sprawozdanie, którego nie było?
Wybory to jedno, sprawozdanie finansowe, do którego nasi rozmówcy również mają zastrzeżenia, drugie. – Poza informacją, ile Koło ma na koncie na koniec okresu rozliczeniowego nic więcej nie było – twierdzi pan Arzuman. – Po interwencji skarbnik wstał, zaczął coś czytać, ale nikt go nie rozumiał, ciągle się mylił – wspomina. Ł. Czajkowski potwierdza ten scenariusz. Mimo to wniosek o absolutorium został złożony i przegłosowany.
– Jak tak mogło być, skoro tego co skarbnik przedstawił nikt nie zrozumiał? Nie wiemy, ile i skąd mieliśmy pieniędzy ani na co je wydaliśmy – twierdzi młody mężczyzna. Ostatecznie absolutorium, stosunkiem głosów 34 za, 12 przeciw, zostało zarządowi przyznane.

Cz. Pachowicz inaczej widzi sprawę. – Przedstawiono informację o przychodach i rozchodach na wyraźne żądanie uczestnika – przyznaje. – Pieniądze pochodzą z kieszeni wędkarzy i trzeba powiedzieć, ile i na co zostało wydane – uważa.

To nie koniec wątpliwości ze strony naszych rozmówców, którzy zwracają uwagę m.in. na dochody płynące z Domu Wędkarza, który, jak mówią, początkowo wynajmowany był niezgodnie z prawem.

– Koło nie ma osobowości prawnej, więc zarząd nie miał prawa podpisać umowy. Właścicielem prawnym obiektu jest okręg – tłumaczy A. Gasymow – a 3 miesiące brali pieniądze, 1500 zł, potem umowę na 900 zł podpisał okręg. Ile tych pieniędzy jest, co się z nimi dzieje? Nie wiemy.

Nasi rozmówcy mają wątpliwości nie tylko do przebiegu zebrania, ale także „porządku” w finansach i otwarcie o tym mówią.

***
Zebranie odbyło się bez udziału prasy, redakcja nie została o nim powiadomiona.

[[reklama]]

Burmistrz Piotr Wojtiuk:
Urząd Gminy i Miasta w Jastrowiu co roku wspomaga działalność jastrowskiego koła PZW poprzez dofinansowywanie zawodów wędkarskich, szczególnie tych z udziałem młodzieży i dzieci. Pieniądze przeznaczane są m.in. na zakup pucharów, medali, statuetek, nagród rzeczowych czy pokrycie kosztów transportu. W roku 2010 na rzecz PZW wydatkowano 1200 zł, rok później – 1400 zł. W 2012 wydatki w tym zakresie ukształtowały się na poziomie 1150 zł. Pieniądze pochodziły z budżetu oraz GKPiRPA Gminy i Miasta Jastrowie.

Koło Miejsko-Gminne w Jastrowiu otrzymywało również pomoc publiczną w postaci umorzeń podatkowych z tytułu podatku od nieruchomości za budynek-siedzibę przy ul. Mickiewicza 31. W roku 2010 roku było to dokładnie 9046 zł, w 2011 – 5093 zł. W 2012 umorzenie, w związku z wynajęciem przez PZW budynku na działalność dochodową i otrzymywania z tego tytułu czynszu dzierżawnego nie było możliwe. W latach poprzednich, tj. w okresie 2007-2009, zarówno kwoty dofinansowania jak i umorzenia podatkowe były podobne.
Oczywiście jesteśmy otwarci na współpracę z PZW, zapraszamy zarząd koła do składania ofert w ramach konkursów ogłaszanych przez gminę na dofinansowanie zadań publicznych realizowanych przez stowarzyszenia (w ostatnim czasie PZW nie składało takich ofert), szczególnie konkursy ogłaszane ze środków GKPiRPA mogą być źródłem dofinansowywania imprez organizowanych przez PZW dla dzieci i młodzieży.

***

Również w tym roku burmistrz zarezerwował środki na zakup pucharów i medali dla uczestników zawodów wędkarskich.

Patrycja Koplin

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości