Przed pięcioma tygodniami opublikowaliśmy tekst „Co uchwycił obiektyw fotopułapki?” o tajemniczych zdjęciach, które wykonała fotopułapka leśników z Nadleśnictwa Lipka. Urządzenie zainstalowano w środku lasu, a zdjęcia zostały zrobione w nocy. Po publikacji tekstu na zlotowskie.pl pojawiły się pod nim komentarze. Większość ich autorów sceptycznie, a nawet z ironią podchodziło do możliwości, że fotografie rzeczywiście mogą zawierać nadnaturalną treść. Skontaktował się z nami Krzysztof Dreczkowski, Polak mieszkający w Słowacji, który od lat zajmuje się badaniem tajemnic. Pan Krzysztof prowadzi bloga o tej tematyce, w tym również o duchach w lasach.
To swego rodzaju śledztwa. Z tą różnicą, że dotyczą one zjawisk niewyjaśnionych i działalności na ziemi inteligencji innych niż ludzka. Moja pasja sprowadza się do zbierania informacji i łączenia jak puzzle rozmaitych elementów układanki związanej z zagadkowymi zjawiskami, z których stopniowo wyłania się wspólny schemat. Niezależnie od krańców świata, epok, a w pewnych kwestiach nawet religii. Pewne motywy „przejawiania się” zjawisk niewyjaśnionych bądź istot z nimi związanych powtarzają się. Jeśli dawne relacje mówią o zagadkowych doświadczeniach ludzi, a podobne rzeczy dzieją się obecnie, i gdy jeszcze od czasu do czasu uda się zarejestrować zagadkowe zjawisko przy pomocy techniki, myślę, że warto badać tego typu rzeczy, aby lepiej je zrozumieć i mieć pełniejszy obraz rzeczywistości, w której żyjemy. Materiały do swoich badań zbieram głównie z rozmów z samymi świadkami bądź osobami z ich rodzin, ale także ze zbiorów etnologów w postaci źródłowej, czyli samych relacji świadków. Wiele cennych informacji można zasięgnąć z kronik kościelnych i dawnych zbiorów tego typu opisów, które m.in. zostały zebrane w dziele „Wielkie zwierciadło przykładów”. Oczywiście interesują mnie też zdjęcia i fotografie związane z zagadkowymi zjawiskami.
Reklama
Można powiedzieć, że interesuję się nimi od zawsze. Wielu ludzi doświadczyło rozmaitych zagadkowych rzeczy, o których lubiłem słuchać już za dziecka. Niektóre z nich, także bardziej współczesne, zamieściłem w filmie, który można znaleźć pod linkiem: www.youtube.com. Oczywiście były i takie relacje, których nie pozwolono mi ani nagrać, ani zapisać. Były to relacje związane z praktykowaniem czarów i niektórych opisów dotyczących manifestacji diabła pod postacią zwierzęcia bądź przemienionego w skrzata. Ludzie kościoła dawniej mówili o tego rodzaju przemianach otwarcie, dzisiaj jest inaczej. Część informacji na ten temat ujawniłem swego czasu w artykule dla Frondy traktującym o wiedźmach.
Oficjalnie badania nad zjawiskami niewyjaśnionymi prowadzę od około dwudziestu lat, ale ostatnie cztery lata to praca na wysokich obrotach. Głównie związana jest ona z prowadzeniem bloga, który założyłem w 2012 roku, a na którym umieszczam część materiałów, jakie „przechodzą mi przez ręce”. Myślę, że z powodu owych badań przez ostatnie cztery lata zarwałem większość nocy. Czytam też dużo dawnych relacji ludowych dotyczących zagadkowych zdarzeń, których część znajduje się również w pismach kościelnych, gdyż, tak jak powiedziałem, dawniej księża nie obawiali się głośno mówić o takich rzeczach. Przeglądając różne materiały w sieci natrafiłem m.in. na artykuł na portalu zlotowskie.pl.
Reklama
Napisałem do Państwa, aby poprzez przedstawienie analogicznych sytuacji, w których dochodziło do manifestacji zagadkowych zjawisk w lasach wskazać, że fotografia z Lipki może być także z nimi związana. Te zdjęcia rzeczywiście są interesujące i przypominają inne fotografie wykonane przez łowców duchów. W części ta wyraźnie humanoidalna postać ma większą gęstość, w innej jest półprzezroczysta. Czy to jest duch, czy coś innego, trudno oczywiście stwierdzić z samego zdjęcia. Myślę, że wartościowym byłoby wypytanie okolicznych mieszkańców, czy wiedzą coś o zagadkowych zjawiskach na tym terenie. Należałoby prowadzić dalsze obserwacje. Jeżeli to duch, istnieje spora szansa, że zostanie uchwycony również na innych fotografiach.

Krzysztof Dreczkowski
Jednym ze sposobów radzenia sobie ze strachem jest osłanianie się poczuciem humoru i śmiechem. Stąd też np. żarty z ataków terrorystycznych. Próba zlekceważenia danej tematyki w niczym jej nie odbiera jednak na aktualności. Lepiej dopuszczać do świadomości możliwości bądź zagrożenia, które istnieją, niż być później nimi zaskoczonym bądź postawionym w stanie bezradności.
Zdjęć przedstawiających półprzeźroczyste zarysy humanoidalne jest bardzo dużo. W niektórych sytuacjach to nieświadome pomyłki wynikające z gry światła i cienia bądź np. robaka na obiektywie, rzadziej mowa o oszustwach. Są jednak sytuacje, gdy aparat bądź kamera zarejestruje prawdziwego ducha. Sytuacja z Lipki przypomniała mi podobne zdarzenie opisane niegdyś w czasopiśmie „Faktor X”. Wtedy czujnik także wykrył istotę z innego rodzaju materii. Byty takie potrafią się manifestować na różne sposoby. Od stopni, na których są dla nas niematerialne, po takie, gdy materializują się na pewien czas w takim stopniu, że można im np. podać dłoń.
Reklama
Traktuję to zdjęcie jako drogowskaz mogący wieść do poszukiwań odpowiedzi w szerszym kontekście. W tej okolicy należałoby nastawić większą ilość fotopułapek, zbadać przeszłość regionu np. pod kątem tego, czy nie doszło tam w przeszłości do morderstw bądź innych zagadkowych zdarzeń. Później należy sprawdzić, czy istnieją powiązania pomiędzy badaniami a samą zagadkową fotografią.
Bardzo dużo. Część tych zjawisk zaprezentowałem na wspomnianym blogu. Wiem też o innych świadkach, którzy przeżyli zagadkowe zdarzenia, ale nie zdążyłem jeszcze z nimi porozmawiać. Jestem przekonany, że jeśli ktokolwiek w swoim regionie zdobędzie zaufanie ludzi i zacznie ich wypytywać o zagadkowe zjawiska, często może zostać zaskoczony nie tylko tym, że odnajdzie relacje o takich doświadczeniach, ale będzie też zdziwiony ich ilością.
Doświadczenia ludzi, tak dawne jak współczesne, niezależnie czy mowa o Japonii, Ameryce czy Europie, wspólnie jednym głosem mówią o tym, że niektóre istoty duchowe przebywają na różnego rodzaju odludziach. W takich sytuacjach mogą to być m.in. tajgi, góry, pustynie bądź właśnie lasy. Rejestracje zjawisk niewyjaśnionych za pomocą urządzeń technicznych bardzo mnie ciekawią, ale stanową tylko wycinek z całości spraw, które się wiążą z zagadkowymi manifestacjami tych bytów. Oprócz nas i zwierząt są na ziemi odmienne inteligencje, które pochodzą z innego poziomu istnienia, choć mogą w ten nasz wkraczać i się w nim na rozmaite sposoby manifestować.Reklama
Tak, i to nie raz. Nawet z innymi świadkami. Były też sytuacje, gdy udało się mi sfilmować bądź sfotografować coś, co wygląda na UFO, a w innym przypadku ducha na cmentarzu.
Nad tym strachem do pewnego stopnia można zapanować, choćby dzięki wiedzy na temat takich rzeczy. Dziwaczne zdarzenia wiążą się z pewnym powtarzającym się schematem i mają wspólne motywy. Zapoznanie się z tym, w jaki sposób one przebiegają, daje większe poczucie bezpieczeństwa. Człowiek w zarysach wie, czego może się spodziewać. Poza tym, gdy zna się modlitwy zabezpieczające, a do tego ma się ze sobą urządzenia, jak aparat, który sprawia, że duchy się wycofują, daje to poczucie panowania nad sytuacją. Wszystko zależy od tego, czy ciekawość jest silniejsza od strachu i czy jest ona dobrze ukierunkowana. Nie warto badać zjawisk niewyjaśnionych dla samej sensacji.
Niemniej oczywiście czuję lęk. Raz sam uciekałem z cmentarza w ślad za niedowiarkami, którzy w zjawiska niewyjaśnione nie wierzyli, a gdy na pustym cmentarzu coś obok nas rąbnęło jak łamiący się gruby konar, pierwsi uciekali.Reklama
Z grupą kolegów wybraliśmy się na cmentarz kilka godzin po zachodzie słońca. Była zima, a cmentarz był całkowicie opuszczony, nikogo na nim nie było, co zauważyliśmy też po śladach w śniegu, które robiliśmy jako pierwsi. Doszliśmy na środek cmentarza, koledzy już wtedy mieli nieciekawe miny, widać w nich było niepewność i ostrożność. Stanęliśmy na środku cmentarza, w miejscu krzyżujących się uliczek. Po niedługiej chwili rozległ się huk, jakby ktoś na kolanie złamał bardzo gruby, suchy konar drzewa. Nikogo obok nas oczywiście nie było, a ten odgłos nie był dalej niż 2-3 metry od nas. Sam stanąłem jak wryty, a koledzy, którzy byli niedowiarkami w takie zjawiska, uciekali. Oczywiście na nic nie czekałem i też uciekłem.
W wieku kilkunastu lat widziałem też postać w ogrodzie, która wyglądała jak mój zmarły pradziadek. W innej sytuacji, w nocy widziałem w pokoju czarną postać o wysokości około metra, z rozczochranymi włosami. Doświadczyłem też innych sytuacji, ale były to raczej efekty dźwiękowe i świetlne. Kroki niewidzialnych istot, czy płonąca świeca za oknem domu, w którym od dawna nikt nie mieszkał lub przypadek, gdy włączyło się nocą radio, w którym grała stara ludowa melodia jakby sprzed stu lat, a nawet starsza. Swego czasu podczas rozmowy o duchach, w której uczestniczyłem, wyrzuciło okno z zawiasu tak, że z hukiem rąbnęło o parapet, ale się nie rozbiło. Nie było żadnego wiatru.
Będzie to trudne ze względu na to, że mieszkam na Słowacji, a Polskę odwiedzam rzadko. Mam nadzieję, że nagłośnienie państwa zdjęcia, skłoni badaczy tajemnic z okolic do zweryfikowania sprawy. Jeśli w tym lesie jest duch, można sprowokować jego „odezwę”, nie tyle wywoływaniem go – czego nie polecam – ale po prostu postawieniem namiotu w miejscu, gdzie zrobiono zdjęcie i pozostaniu tam na kilka nocy w celach obserwacyjnych. Duchy czasem lubią robić sobie z ludzi żarty, zwłaszcza podczas takich pobytów w przyrodzie. W sytuacji powrotu do kraju na dłużej, chętnie wziąłbym udział w takim eksperymencie. Co oczywiste, nie sam.
Reklama
Współpracuję z badaczami tajemnic ze Słowacji i w Polsce. Wzajemnie wymieniamy się informacjami i wspieramy we wspólnych badaniach. W moich działaniach interesują mnie nie tylko dokonania indywidualnych badaczy tajemnic, ale też oficjalnych ośrodków, jak to jest z austriackim Instytutem Granicznych Obszarów Nauki.
W przypadku istnienia duchów to już nie jest wiara, ale przekonanie i doświadczenie. To tematyka jak każda inna, wielu ludzi niepotrzebne robi szum wokół tego typu przejawów istot z innych światów. To nie istnienie duchów i niewyjaśnionych zjawisk jest czymś dziwnym, ale współczesne zaskoczenie ludzi, podczas gdy tego typu zjawiska są stare jak świat. Im bardziej człowiek jest zszokowany ich istnieniem, tym bardziej widać, jak oddalił się od postrzegania rzeczywistości w pełniejszym świetle i jak głęboko dał się materialistycznie zindoktrynować. Na szczęście coraz więcej urządzeń rejestruje niezwykłe aktywności, podobnie jak coraz więcej krajów ujawnia wojskowe dokumenty o UFO. Era siania materialistycznej dezinformacji i ukrywania prawdy dobiega końca śmiercią naturalną.
Reklama
Adres blogu Pana Krzysztofa:
www.zmiennoksztaltne.blogspot.com [[/pay]]
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
nie wyobrazam sobie bym mial placic za czytanie onetu czy interii albo wp , art.. z ich stron
Haha :)
Duchów nie ma.Nikt jeszcze ducha nie widział,no chyba ,że w angielskim filmie albo w horrorach aby celowo postraszyć. Krzysiek,a to co dziadkowie opowiadali to bzdury.Kradli na polach warzywa no to gospodarz owinął się białym prześcieradłem gdy był bliżej złodzieja.Potem schował do czarnego worka i był niewidzialny jak był na czarno ubrany w pochmurna noc. Teraz też się straszą ale to nie duchy żadne tylko żywi ludzie.
W czym problem. Płacisz 1zł i czytasz. Ja tak zrobiłam i warto było, bo dalej jest jeszcze ciekawiej. Polecam
wreszcie ciekawy artykuł, który niestety jest zablokowany
nie wyobrazam sobie bym mial placic za czytanie onetu czy interii albo wp , art.. z ich stron
Haha :)
Duchów nie ma.Nikt jeszcze ducha nie widział,no chyba ,że w angielskim filmie albo w horrorach aby celowo postraszyć. Krzysiek,a to co dziadkowie opowiadali to bzdury.Kradli na polach warzywa no to gospodarz owinął się białym prześcieradłem gdy był bliżej złodzieja.Potem schował do czarnego worka i był niewidzialny jak był na czarno ubrany w pochmurna noc. Teraz też się straszą ale to nie duchy żadne tylko żywi ludzie.