Reklama

Na co komu strajk nauczycieli?

13/04/2017 19:00
Ilu straci pracę? Czy dostaną 10% podwyżki? Czego będą uczyć od września? Nauczyciele niewiele wiedzą o reformie oświaty, dlatego strajkują

„Czasami jest dużo sensu w nonsensie, jeśli zechce się go poszukać” – słowa Cassandry Clare zdobią jedną z klas gimnazjum w Zakrzewie. Na drzwiach obok wisi inna sentencja: „Właściwie nie boję się nieznanego. Tylko trochę szkoda mi tracić to, co znam” autorstwa Erica–Emmanuela Schmitta. Obie jak ulał pasują do strajku nauczycieli. Jest 31 marca, a pedagodzy w całym kraju protestują przeciwko reformie oświaty autorstwa rządu Prawa i Sprawiedliwości.

Chcemy podwyższenia statusu zawodowego nauczyciela i 10% wzrostu płac. Od 2012 roku żadnej podwyżki nie było

Reklama

– mówi przedstawicielka Związku Nauczycielstwa Polskiego w gminie Lipka.

Ten strajk ma doprowadzić do tego, żeby nauczyciele mieli poważanie, autorytet. Żeby nie mówiono, że nauczyciel słabo zarabia, gdzie tam pójść za nauczyciela

– wtóruje jej prezes ZNP w Zakrzewie Edmund Bindek. Szkoły i przedszkola w obu gminach są oflagowane, a część pracowników protestuje. W gimnazjum w Zakrzewie prawie wszyscy (oprócz czwórki), w Zespole Szkół w Lipce blisko jedna trzecia (szesnastu pracowników na pięćdziesięciu pięciu), a w Zespole Szkół w Łąkiem pięć osób. Pozostałe placówki, jak przedszkole w Lipce oraz szkoła podstawowa i przedszkole w Zakrzewie wspierają akcję.

Reklama

Nie zgadzamy się z tempem i sposobem wprowadzania reformy. Nie kwestionujemy jej jako takiej, bo oświata wymaga zmian, ale absolutnie nie podoba nam się sposób, w jaki jest wprowadzana

– twierdzi Alicja Macios z komitetu strajkowego w gimnazjum w Zakrzewie. Obawia się ona m.in. niewiadomych dotyczących nowej podstawy programowej.

Kwestia podręczników. Mamy koniec marca, a my nie wiemy, czego mamy wymagać od dzieci. Czego będą się one uczyły. Obecne klasy IV–VI idą według starej podstawy, natomiast nie wiemy, czego będą się uczyli w siódmej i ósmej klasie. Rozsądniejsze by było wprowadzenie nowej podstawy od nowego etapu. Na przykład od klasy IV. To byłoby logiczne w punktu widzenia dzieci i rodziców, a tak dzieci z klas IV–VI będą poszkodowane fragmentaryczną realizacją podstawy

Reklama

– twierdzi nauczycielka. Jej zdaniem konsultowanie podstaw programowych drogą internetową przez dziewięć dni było działaniem pro forma.

Edmund Bindek prosi, by politycy dali spokój oświacie i pozwolili nauczycielom po prostu uczyć

Strajk w pracy? Bez sensu

Gdy to mówi w radio padają sprzeczne komunikaty dotyczące strajku. Strona rządowa twierdzi, że przystąpiło do niego kilkanaście procent placówek w kraju, a ZNP mówi o blisko połowie. Różnica zbyt duża, by wierzyć jednym lub drugim. Mimo to widać wyraźnie, że nauczyciele nie są takim monolitem jak zwykło się uważać.

Reklama

Związek jest dzisiaj trochę na rozdrożu. Młodzi nie chcą się zapisywać, uważają, że ZNP nic nie daje. A ja zawsze myślałem, że będąc nauczycielem wstyd jest nie być w ZNP

– mówi E. Bindek, który, mimo że na emeryturze, kieruje oddziałem w Zakrzewie.

Za moich czasów wszyscy wstępowali do związku, to było naturalne. Dzisiaj zaś zastanawiają się, bo trzeba płacić składki, bo nie wiedzą, czy na drugi rok będą pracować

– dodaje były dyrektor szkoły.


To dopiero połowa artykułu. W dalszej części przeczytasz m.in.:

Lepiej późno niż później - Na portalu zlotowskie.pl zapytaliśmy internautów, czy strajk może wpłynąć na plany rządzących dotyczące reformy oświaty. 85% głosujących uznało, że nie. Jednym z czynników może być...

Reklama

Liczy się PR? - Mimo wszystko pracownicy oświaty liczą, że rządzący rozważą ich postulaty i uwagi. Mają już dość takich marketingowych zagrań jak te...

Zsolidaryzowany Okonek - Do strajku ogólnopolskiego z powiatu złotowskiego włączyli się także nauczyciele i pracownicy placówek oświatowych w gminie Okonek. Komitety strajkowe utworzono...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń[[pay]]


O problemach ZNP świadczy też to, że wielu nauczycieli, którzy w lutowych referendach w szkołach poparli strajk, ostatecznie do niego nie przystąpiło. Jak w szkole podstawowej w Zakrzewie.

Reklama

Co to za strajk, skoro i tak muszę przyjść do pracy, by sprawować opiekę nad dziećmi, a teoretycznie mam dzień wolny, za który nie miałabym zapłacone i nie liczyłby mi się on do stażu pracy?

– pyta dyrektor placówki Arletta Tymińska. W podstawówce trudniej powiedzieć: dzisiaj nie uczymy, bo podopiecznymi nauczycieli są małe dzieci. A rodzice mają prawo posłać je do szkoły.

Strajk ma sens, gdy kogoś obchodzi

– zauważa gorzko dyrektor. W jej szkole ostatecznie nie znalazło się pięciu pedagogów, którzy mogliby podjąć akcję protestacyjną. Zdaniem Edmunda Bindka wpływ na małe zaangażowanie nauczycieli miał utrudniony dostęp do wiedzy.

Reklama

Telewizja publiczna nie podaje do wiadomości informacji o strajku, a większość ludzi była przyzwyczajona, że dowiaduje się stamtąd

– twierdzi, spoglądając na przypiętą do swetra kartkę z napisem „Strajk”. W tle słychać muzykę płynącą z ustawionego na podłodze radia, a na korytarzu jest pustka – do gimnazjum nie przyszedł ani jeden uczeń. Mimo to dyrektor gimnazjum Beata Slotała jest w gotowości. Czytelnia i biblioteka również.

Lepiej późno niż później

Wyniki sondy przeprowadzonej na portalu kilka dni temu

Na portalu zlotowskie.pl zapytaliśmy internautów, czy strajk może wpłynąć na plany rządzących dotyczące reformy oświaty. 85% głosujących uznało, że nie. Jednym z czynników może być czas organizacji protestu. Dla wielu osób ZNP protestuje zbyt późno. Działaczka z Lipki zgadza się z tym, ale wskazuje na okoliczności, w jakich działa związek.

Reklama

Kiedy w ubiegłym roku ZNP organizował debaty i spotkania, to rząd zarzucał nam, że nie ma jeszcze dokumentów dotyczących likwidacji gimnazjów, a my już podejmujemy przeciwko temu kroki

– działaczka ZNP w Lipce zwraca uwagę na tempo działań rządzących. I przypomina o organizowanych pikietach i demonstracjach. Z udziałem rodziców, którzy boją się reformy PISu.

Nie można mówić, że Związek nic nie robił. A co do terminu strajku, to innego nie było. Musieliśmy wejść w spór zbiorowy, podjąć mediacje, rokowania i tak dalej, żeby nikt nam nie zarzucił, że strajkujemy nielegalnie. To nie my działamy późno, to w takim tempie wprowadzana jest reforma

Reklama

– podkreśla. Alicja Macios z kolei zauważa, że z przygotowaną na chybcika reformą wiąże się więcej pytań niż odpowiedzi.

Dyrektorzy szkół byli na konferencji w sprawie oświaty, pani dyrektor pojechała z listą pytań od nas. I na wiele z nich prowadzący nie byli w stanie odpowiedzieć

– mówi nauczycielka historii.

W tym strajku chodzi nam też o to, by pokazać, że nie zgadzamy się na działanie na zasadzie: nikt nic nie wie, robimy.

Liczy się PR?

Mimo wszystko pracownicy oświaty liczą, że rządzący rozważą ich postulaty i uwagi. Mają już dość takich marketingowych zagrań jak te z weekendu poprzedzającego strajk, gdy w mediach gruchnęła wieść o podwyżce dla nauczycieli.

Reklama

Dyplomowany dostanie 40 zł brutto, a nauczyciele niższych stopni odpowiednio mniej. To nie jest żadna podwyżka, tylko wyrównanie wynikające z przepisów

– wyjaśnia nauczycielka z Lipki, która ostatecznie nie godzi się występować pod swoim nazwiskiem.

Ale przez ostatnie pięć lat takiego wyrównania nie było…

– podkreśla.

Jednak Edmund Bindek przypomina, że Związek Nauczycielstwa Polskiego także ma karty, których może użyć w tej rozgrywce.

Jest jeszcze przeszło 500 tys. podpisów zebranych w sprawie referendum oświatowego i to chyba daje do myślenia. Jeśli na górze uznają, że nie opłaca się robić referendum i dalej na siłę będą brnąć w reformę, to skutki mogą być różne

– uważa, choć nie zamierza wyjaśniać jakie konsekwencje ma na myśli. Wszystko wskazuje jednak, że to deklaracje bez pokrycia. Skoro sami nauczyciele nie potrafili się zmobilizować do strajku, to wątpliwe, by namówili do protestów choćby rodziców. Napis na drzwiach pokoju nauczycielskiego w gimnazjum w Zakrzewie głosi: „Każdy ma coś, bez czego nie może żyć (Cassandra Clare)”. Może gimnazja nie są dla oświaty czymś takim?

Zsolidaryzowany Okonek

Do strajku ogólnopolskiego z powiatu złotowskiego włączyli się także nauczyciele i pracownicy placówek oświatowych w gminie Okonek. Komitety strajkowe utworzono w Gimnazjum, Szkole Podstawowej i Zespole Szkół w Lotyniu. Łącznie udział w piątkowym strajku wzięło 63 procent wszystkich pracowników gminnej oświaty publicznej, w tym również 12 osób niezrzeszonych w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Szkoły tego dnia świeciły niemal pustkami. Najwięcej uczniów przyszło do okoneckiej podstawówki. Było ich łącznie 17, co stanowi 5 procent wszystkich dzieci uczęszczających do placówki. W pozostałych szkołach było ich po 1 procencie. Zajęcia opiekuńczo–wychowawcze prowadzili nauczyciele niebiorący udziału w akcji protestacyjnej. 

Solidaryzujemy się z całą społecznością nauczycielską. Jako oddział ZNP w Okonku popieramy ogólnopolskie postulaty

– mówił Jacek Koziński, prezes ZNP oddział w Okonku.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    do - niezalogowany 2017-04-15 16:48:52

    Nikogo to nie obchodzi.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2017-04-14 10:30:24

    To prawda

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    zdrowomyślący - niezalogowany 2017-04-14 09:44:33

    Wyślij tylko nie pisz bzdur o jego świetlanej przyszłości w UK w te bajki już mało kto wierzy.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości