Reklama

Na własne nogi

12/04/2013 00:00
Nie było bliżej sprecyzowanych obietnic wsparcia, były za to zapewnienia ze strony radnych i wójta: "pomożemy". Pomożemy, a nie - co ważne - utrzymamy. Gmina będzie zatem dla stowarzyszeń partnerem, będzie służyć ramieniem, na pewno nie jednak w nieograniczonym zakresie

Nowy rok szkolny, w który podstawówki w Zalesiu i Stawnicy wejdą pod skrzydłami stowarzyszeń, rozpocznie się za niespełna pół roku. Ich władze intensywnie szukają sposobów na zabezpieczenie bytu placówek – głównie pod względem finansowym. Z pieniędzmi bowiem wiążą się praktycznie wszystkie aspekty funkcjonowania szkół – niezbędne remonty, których nie uda się już odwlec w czasie, zakup opału na zimę, bieżące funkcjonowanie, pensje nauczycieli... To zaledwie wierzchołek góry wydatków, jakie przyjdzie wziąć stowarzyszeniom na swoje barki. 100% subwencji należnej każdemu uczniowi gmina będzie co prawda przekazywać, trzeba jednak pamiętać, że te kwoty – w przypadku Stawnicy i Zalesia – od dawna były niewystarczające. Trzeba było dokładać, i to wcale nie mało. Władze stowarzyszeń stają więc na głowach w poszukiwaniu dodatkowych pieniędzy. Zalesie na przykład ma zamiar złożyć wniosek na dofinansowanie działalności przyszkolnego przedszkola ze środków unijnych i co ważne, partnerować w tym przedsięwzięciu będzie mu gmina. Samorząd, zgodnie z obietnicami, w niezbędnym zakresie będzie wspierać stowarzyszenia, na pewno jednak nie w każdej sferze. - Nie możemy dać pieniędzy na bieżące utrzymanie obiektów, bo to, choćby ze względów prawnych, jest niemożliwe – tłumaczy wójt Piotr Lach, dodając jednak, że pewne kwestie zostały już zagwarantowane. Bezpłatne użyczenie budynków – to jedno. Opieka merytoryczna – drugie. Wykonanie remontów niezbędnych do spełnienia wymogów sanepidu i tych, które nakazuje racjonalizm – trzecie. Gmina, podobnie jak działo się to do tej pory, będzie również dowozić dzieci do szkoły podstawowej w Zalesiu (w Stawnicy dowóz nie jest konieczny). Czy samorząd może zaoferować więcej? Wójt pustych deklaracji składać nie zamierza, nie wycofuje się jednak z wcześniejszych obietnic pomocy. - Będziemy starać się wesprzeć stowarzyszenia, dać im siłę na rozruch – mówi P. Lach, zaznaczając jednak jasno, że uiszczania opłat choćby za energię elektryczną czy za wodę nie ma się co spodziewać. Ciężar bieżącego utrzymania stowarzyszenia muszą wziąć na siebie.
[[reklama]]
Niełaski nie będzie

Jak radni zapatrują się na temat wsparcia stowarzyszeń? Nie wszystkie opinie są zbieżne, wszystkie mają natomiast wspólny mianownik: umiar. - Jaki sens miałaby reforma gdybyśmy mieli spełniać wszystkie życzenia stowarzyszeń? - mając na myśli rachunek ekonomiczny pyta przewodniczący Rady Gminy Złotów. - Nie uchylamy się jednak od niezbędnej pomocy - zaznacza Sławomir Czyżyk. - Nie zostawimy ludzi na niełaskę, w miarę możliwości będziemy pomagać, ale nie wyręczać – to z kolei radny z Nowin, Stanisław Małaczek. W podobnym tonie wypowiada się radna ze Świętej Małgorzata Wójcik. - Nie zostaną sami – zapewnia – będziemy wspierać stowarzyszenia, ale w takim zakresie na jaki będzie nas stać i w jakim nam będzie prawo na to zezwalać. – Jestem za tym, by wspierać – Małgorzata Podgóra-Klocek przypomina, że swego czasu nawet wymagała od wójta zapewnienia, że gmina będzie stowarzyszeniom pomagać. Pomagać – słowo klucz. Nie płacić rachunki. – To lekka przesada. Przydałaby się odrobina rozsądku ze strony dyrektorów szkół i prezesów stowarzyszeń – szczerze przyznaje radna z Górznej. – Wszystkiego nie można od nas żądać, bo budżet nie jest z gumy. Będziemy pomagać na tyle, na ile nas będzie stać – mówi M. Podgórna-Klocek, przypominając o planowanych na wakacje remontach w budynkach obu szkół. Radna zwraca również uwagę na fakt, że gmina ma pod opieką jeszcze inne szkoły, co nie pozostaje bez wpływu na finanse.

Za nieco rozszerzoną pomocą optuje radna z Pieczynka Zuzanna Gaj. - Na początku powinniśmy więcej pomóc – uważa. - Od początku rozmów nie padały żadne obietnice, by teraz nie trzeba się było z nich wycofywać – Jolanta Klóska wypowiada się nieco ostrzej. Radna ze Stawnicy uważa, że niewskazanie konkretnych form pomocy miało charakter celowego grania na zwłokę, które miało za zadanie zamknąć usta społeczeństwu. - Gmina ma pomagać mieszkańcom, a właśnie tu ta pomoc jest potrzebna – mówi o stowarzyszeniach. - Zgadzam się, że nie powinniśmy dokładać do pensji nauczycieli, ale na początku powinniśmy mocno je wspierać – uważa. J. Klóska zwraca również uwagę na fakt, że gros remontowych kosztów, które trzeba będzie ponieść w przypadku szkoły w Stawnicy, jest pochodną nieprzeprowadzanych co najmniej od 20 lat gruntownych remontów.

Gwiazdki z nieba nie chcą

- O współpracy między nami a gminą będziemy mówić jak szkoła ruszy – Barbara Kopeć-Banach, prezes zaleskiego stowarzyszenia „Wspólnie możemy więcej” jest w swoich ocenach ostrożna, ma jednak nadzieję na owocną współpracę. - Musimy przede wszystkim stanąć na własnych nogach. Gmina ma nam pomagać, a nie nas utrzymywać – przyznaje.

- Oczekujemy jakiejkolwiek pomocy, przynajmniej na początku – to głos szefowej stawnickiego stowarzyszenia „Blisko siebie”, Adriany Opłatek. - Nie chcemy gwiazdki z nieba – mówi nasza rozmówczyni, dodając jednak, że wystartować stowarzyszeniu na pewno nie będzie łatwo. - Nie siedzimy z założonymi rękoma, zbieramy 1% z podatku. Staramy się, ale na początku wszystkim jest ciężko – przypomina.

Patrycja Koplin


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości