Nie było bliżej sprecyzowanych obietnic wsparcia, były za to zapewnienia ze strony radnych i wójta: "pomożemy". Pomożemy, a nie - co ważne - utrzymamy. Gmina będzie zatem dla stowarzyszeń partnerem, będzie służyć ramieniem, na pewno nie jednak w nieograniczonym zakresie
Nowy rok szkolny, w który podstawówki w Zalesiu i Stawnicy wejdą pod skrzydłami stowarzyszeń, rozpocznie się za niespełna pół roku. Ich władze intensywnie szukają sposobów na zabezpieczenie bytu placówek – głównie pod względem finansowym. Z pieniędzmi bowiem wiążą się praktycznie wszystkie aspekty funkcjonowania szkół – niezbędne remonty, których nie uda się już odwlec w czasie, zakup opału na zimę, bieżące funkcjonowanie, pensje nauczycieli... To zaledwie wierzchołek góry wydatków, jakie przyjdzie wziąć stowarzyszeniom na swoje barki. 100% subwencji należnej każdemu uczniowi gmina będzie co prawda przekazywać, trzeba jednak pamiętać, że te kwoty – w przypadku Stawnicy i Zalesia – od dawna były niewystarczające. Trzeba było dokładać, i to wcale nie mało. Władze stowarzyszeń stają więc na głowach w poszukiwaniu dodatkowych pieniędzy. Zalesie na przykład ma zamiar złożyć wniosek na dofinansowanie działalności przyszkolnego przedszkola ze środków unijnych i co ważne, partnerować w tym przedsięwzięciu będzie mu gmina. Samorząd, zgodnie z obietnicami, w niezbędnym zakresie będzie wspierać stowarzyszenia, na pewno jednak nie w każdej sferze. - Nie możemy dać pieniędzy na bieżące utrzymanie obiektów, bo to, choćby ze względów prawnych, jest niemożliwe – tłumaczy wójt Piotr Lach, dodając jednak, że pewne kwestie zostały już zagwarantowane. Bezpłatne użyczenie budynków – to jedno. Opieka merytoryczna – drugie. Wykonanie remontów niezbędnych do spełnienia wymogów sanepidu i tych, które nakazuje racjonalizm – trzecie. Gmina, podobnie jak działo się to do tej pory, będzie również dowozić dzieci do szkoły podstawowej w Zalesiu (w Stawnicy dowóz nie jest konieczny). Czy samorząd może zaoferować więcej? Wójt pustych deklaracji składać nie zamierza, nie wycofuje się jednak z wcześniejszych obietnic pomocy. - Będziemy starać się wesprzeć stowarzyszenia, dać im siłę na rozruch – mówi P. Lach, zaznaczając jednak jasno, że uiszczania opłat choćby za energię elektryczną czy za wodę nie ma się co spodziewać. Ciężar bieżącego utrzymania stowarzyszenia muszą wziąć na siebie. [[reklama]] Niełaski nie będzie
Jak radni zapatrują się na temat wsparcia stowarzyszeń? Nie wszystkie opinie są zbieżne, wszystkie mają natomiast wspólny mianownik: umiar. - Jaki sens miałaby reforma gdybyśmy mieli spełniać wszystkie życzenia stowarzyszeń? - mając na myśli rachunek ekonomiczny pyta przewodniczący Rady Gminy Złotów. - Nie uchylamy się jednak od niezbędnej pomocy - zaznacza Sławomir Czyżyk. - Nie zostawimy ludzi na niełaskę, w miarę możliwości będziemy pomagać, ale nie wyręczać – to z kolei radny z Nowin, Stanisław Małaczek. W podobnym tonie wypowiada się radna ze Świętej Małgorzata Wójcik. - Nie zostaną sami – zapewnia – będziemy wspierać stowarzyszenia, ale w takim zakresie na jaki będzie nas stać i w jakim nam będzie prawo na to zezwalać. – Jestem za tym, by wspierać – Małgorzata Podgóra-Klocek przypomina, że swego czasu nawet wymagała od wójta zapewnienia, że gmina będzie stowarzyszeniom pomagać. Pomagać – słowo klucz. Nie płacić rachunki. – To lekka przesada. Przydałaby się odrobina rozsądku ze strony dyrektorów szkół i prezesów stowarzyszeń – szczerze przyznaje radna z Górznej. – Wszystkiego nie można od nas żądać, bo budżet nie jest z gumy. Będziemy pomagać na tyle, na ile nas będzie stać – mówi M. Podgórna-Klocek, przypominając o planowanych na wakacje remontach w budynkach obu szkół. Radna zwraca również uwagę na fakt, że gmina ma pod opieką jeszcze inne szkoły, co nie pozostaje bez wpływu na finanse.
Za nieco rozszerzoną pomocą optuje radna z Pieczynka Zuzanna Gaj. - Na początku powinniśmy więcej pomóc – uważa. - Od początku rozmów nie padały żadne obietnice, by teraz nie trzeba się było z nich wycofywać – Jolanta Klóska wypowiada się nieco ostrzej. Radna ze Stawnicy uważa, że niewskazanie konkretnych form pomocy miało charakter celowego grania na zwłokę, które miało za zadanie zamknąć usta społeczeństwu. - Gmina ma pomagać mieszkańcom, a właśnie tu ta pomoc jest potrzebna – mówi o stowarzyszeniach. - Zgadzam się, że nie powinniśmy dokładać do pensji nauczycieli, ale na początku powinniśmy mocno je wspierać – uważa. J. Klóska zwraca również uwagę na fakt, że gros remontowych kosztów, które trzeba będzie ponieść w przypadku szkoły w Stawnicy, jest pochodną nieprzeprowadzanych co najmniej od 20 lat gruntownych remontów.
Gwiazdki z nieba nie chcą
- O współpracy między nami a gminą będziemy mówić jak szkoła ruszy – Barbara Kopeć-Banach, prezes zaleskiego stowarzyszenia „Wspólnie możemy więcej” jest w swoich ocenach ostrożna, ma jednak nadzieję na owocną współpracę. - Musimy przede wszystkim stanąć na własnych nogach. Gmina ma nam pomagać, a nie nas utrzymywać – przyznaje.
- Oczekujemy jakiejkolwiek pomocy, przynajmniej na początku – to głos szefowej stawnickiego stowarzyszenia „Blisko siebie”, Adriany Opłatek. - Nie chcemy gwiazdki z nieba – mówi nasza rozmówczyni, dodając jednak, że wystartować stowarzyszeniu na pewno nie będzie łatwo. - Nie siedzimy z założonymi rękoma, zbieramy 1% z podatku. Staramy się, ale na początku wszystkim jest ciężko – przypomina.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze