Skład zarządu koła prawie nie uległ zmianie. W tajnym głosowaniu Piotr Burno zdecydowanie wygrał rywalizację o stanowisko prezesa koła
Zebrania sprawozdawczo–wyborcze Polskiego Związku Wędkarskiego odbywają się co cztery lata. Ten rok jest właśnie tym, w którym wybiera się nowe władze. Zebranie koła terenowego w Okonku rozpoczęło się od wręczenia grawertonów dla najlepszych wędkarzy za rok ubiegły w ramach rozgrywanych zawodów Grand Prix. W ub. roku tytuł ten przypadł Sebastianowi Korzeniowskiemu, drugi był Krzysztof Wodzyński, a trzeci Piotr Szpura. Mistrzem w spinningu i w zawodach podlodowych został Paweł Piątkowski. Wybory prezesa koła, zarządu i komisji rewizyjnej przebiegały bardzo sprawnie. Po raz kolejny prezesem został Piotr Burno, skarbnikiem Zdzisław Korzeniowski, sekretarzem Paweł Piątkowski, gospodarzem Wiesław Pietrzyk, kapitanem sportowym Krzysztof Wodzyński, a członkiem Rafał Chodor. Przewodniczącym komisji rewizyjnej został Tadeusz Brambor, a członkami Maciej Naus i Jacek Koryga. W skład sądu koleżeńskiego weszli: Roman Wołczko (przewodniczący) oraz Henryk Paluszkiewicz i Zdzisław Krakowiak (członkowie). Delegatami na zjazd okręgu wybrano Sebastiana Korzeniowskiego, a na jego zastępcę Piotra Burno. Najciekawszą częścią takich zebrań jest dyskusja, bowiem problemów, z którymi muszą borykać się wędkarze, jest sporo. Wróciła sprawa rejestrów połowów. Jan Węglowski, który z ramienia zarządu okręgu obsługiwał zebranie, poinformował, że od teraz rejestry te trzeba wypełniać po zakończeniu wędkowania, a nie, jak do tej pory, po złowieniu każdej ryby. Ważne jest, aby zaraz po przybyciu wpisać datę i nazwę łowiska.
[[reklama]]
Oświadczył również, że sądy koleżeńskie nie mają prawa wykluczać wędkarzy ze związku, mogą to zrobić tylko sądy powszechne. Wiele dyskutowano nad zarybianiem poszczególnych zbiorników wodnych. Rafał Chodor zarzucił okręgowi nadnoteckiemu PZW nieracjonalną gospodarkę, ponieważ kupuje się narybek po cenie wiele większej niż obowiązuje na rynku. Jan Węglowski tłumaczył, że cena narybku spada po sezonie, a zarybiać można tylko w określonym okresie. Dlatego też być może ceny są wówczas wyższe. Poza tym nie każdy hodowca narybku posiada odpowiednie certyfikaty. Po raz kolejny wróciła sprawa rzezi, jakiej dokonują pseudowędkarze na Gwdzie w miejscach, gdzie leszcz odbywa tarło. Różnymi metodami „łowi” się tam setki kilogramów tej ryby. Złożono wniosek do zarządu okręgu o wyłączenie na czas tarła tych odcinków z wędkowani oraz o wzmożone kontrole na nich. Na koniec Jan Węglowski miał smutną wiadomość dla wędkarzy. W tym roku kończą się umowy dzierżawne na niektóre akweny. Rozpoczną się konkursy ofert na nie i raczej okręg nadnotecki ma małe szanse na wygranie ich. Prawdopodobnie większość z nich znajdzie się w rękach prywatnych, a za łowienie na nich, oprócz posiadania karty wędkarskiej, trzeba będzie płacić osobno.
Ryszard Mikietyński
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze