To najprawdopodobniej kolejny przypadek tego, jak ludzie traktują swoje zwierzęta. Wiele wskazuje na to, że pies został porzucony. Nie jadł, nie był agresywny, czekał...
W połowie tygodnia władze gminy Zakrzewo otrzymały informację o kolejnym zabłąkanym psie na terenie gminy. Przebywał w pobliżu rowu przy drodze Zakrzewo-Wersk. Wiele wskazuje na to, że pies został porzucony, bowiem w jednym miejscu był przez dwa-trzy dni, co może sugerować, że czekał na swojego właściciela. Urzędników powiadomili mieszkańcy, pies przez ten czas był dokarmiany, pojony wodą. – Celowo nie wzywaliśmy od razu służb, które zabrałyby go do schroniska, bowiem sądziliśmy, że być może sam wróci do właściciela – mówi Tadeusz Dywel z Urzędu Gminy Zakrzewo. Pies nie tylko nigdzie się nie wybierał, ale też nie jadł. – Wystarczyło podjechać w to miejsce, natychmiast unosił głowę, w mojej ocenie ewidentnie widać, że został tu porzucony i czeka na właściciela – mówił wójt Henryk Dobrosielski. [[reklama]] Nie mają litości?
W czwartek urzędnicy powiadomili odpowiednie służby, a te zabrały psa do schroniska do Piły. Zwierzę miało problemy z lewym biodrem, jak oceniono na miejscu, najprawdopodobniej nie był to jednak wynik potrącenia przez samochód, bo wydawało się, że skutki takiego wypadku byłyby dla zwierzęcia bardziej dotkliwe. Tymczasem pies swobodnie mógł się poruszać, dlatego niewykluczone, że był po prostu uderzony. Niemniej przy schwytaniu w ogóle nie wykazywał agresji. Był wystraszony, chował się pod samochód. [[reklama]]
Urzędnicy wielokrotnie apelują, ażeby mieszkańcy pomagali ustalić właścicieli czworonogów. Niestety, panuje zasada milczenia, a efektem jest nie tylko cierpienie porzuconego zwierzęcia, ale również są nim skutki finansowe, jakie ponosi gmina, a tym samym podatnicy. Utrzymanie jednego psa w schronisku to wydatek rzędu około 300 zł miesięcznie (obecnie samorząd gminy Zakrzewo utrzymuje w ten sposób już kilkanaście zwierząt). Co gorsze, proceder wydaje się być coraz częstszy, bo to trzeci podobny przypadek na terenie gminy Zakrzewo na przestrzeni ostatnich kilkunastu dni. – Nie rozumiem tego. Czy ludzie nie mają za grosz litości dla tych zwierząt? – pytał wójt Dobrosielski. – Patrzyłem na tego biednego psa i pomyślałem: oto właśnie jego nagroda za wierność – dodał Tadeusz Dywel.
Piotr Steffen
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze