Zbigniew Koczenasz nie zgadza się z orzeczeniami, jakie w jego sprawie wydał najpierw pilski sąd rejonowy, a potem Sąd Apelacyjny w Poznaniu, dlatego zamierza dochodzić swoich racji w Sądzie Najwyższym. Nauczyciel podjął decyzję o wniesieniu skargi kasacyjnej i, jak słyszymy, nie jest to ostatnia aktywność, którą w razie kolejnego niekorzystnego dla niego rozstrzygnięcia zamierza podjąć. Zbigniew Koczenasz zapowiada, że – jeśli zajdzie taka trzeba – pokusi się o interwencję nawet w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.
Przypomnijmy, w 2013 roku, a więc w czasie gdy Zespołem Szkół Samorządowych w Sypniewie kierowała dyrektor Alina Januszkiewicz, Zbigniew Koczenasz wytoczył przeciwko placówce powództwo o dyskryminację, w tym na tle politycznym, jakiej w jego odczuciu mieli się względem niego dopuszczać burmistrzowie – były Ryszard Sikora i obecny Piotr Wojtiuk, a także dyrektor ZSS. Wspomniana dyskryminacja miała przejawiać się m.in. poprzez dwukrotne bezpodstawne zwolnienie mężczyzny z pracy (Zbigniew Koczenasz wyrokami sądu dwukrotnie został do niej przywrócony, wygrał też sprawy o wypłatę należnego wynagradzania oraz odszkodowanie za niecelowe zwolnienie), wypłatę niższego dodatku motywacyjnego niż otrzymywali inni nauczyciele z podobnym zakresem obowiązków oraz o zbliżonym stażu pracy, a także przyznawaniu mniejszej liczby godzin nadliczbowych niż w przypadku innych pedagogów.
Powództwo dotyczyło dyskryminacji w zatrudnieniu mężczyzn i opierało się o artykuł 11.3 Kodeksu Pracy, który mówi, że
„jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy – jest niedopuszczalna”.
Pilski sąd rejonowy w sierpniu 2015 nie dopatrzył się działań o charakterze dyskryminacji. Sąd Apelacyjny w przedstawionym mu materiale także nie doszukał się okoliczności, które zgłaszał powód, podtrzymał zatem poprzedni wyrok i w całości oddalił jego apelację. Przy tym, jak zaznacza Zbigniew Koczenasz, potwierdził nierówne traktowanie w zatrudnieniu, zaznaczył jednak, że w Kodeksie Pracy istnieje rozróżnienie pomiędzy takim działaniem a dyskryminacją. W uzasadnieniu ostatniego wyroku zapisano, że nierówne traktowanie miało miejsce, powód nie udowodnił jednak dyskryminacji.
Obecny dyrektor ZSS Jacek Szewczyk, który stanowisko to sprawuje od kilku miesięcy przyznaje, że informacją o wyznaczeniu terminu wspomnianej rozprawy, jaka dotarła do szkoły w grudniu 2015, był zaskoczony. Jak mówi, poprzedniczka nie poinformowała go o przedmiotowym postępowaniu.
Funkcję dyrektora zacząłem pełnić we wrześniu 2015 roku. W końcu tego miesiąca przeprowadzona została u nas ewaluacja zewnętrzna, która wykazała, że szkoła nie spełnia pewnych wymagań. Braki stwierdzono w dwóch aspektach, tj. nabywania przez uczniów wiadomości i umiejętności określonych w podstawie programowej oraz uwzględnianiu przez szkołę wniosków z analizy wyników sprawdzianu i egzaminu gimnazjalnego. Z uwagi na to Kurator Oświaty w Poznaniu zobowiązał mnie i Radę Pedagogiczną do wdrożenia programu poprawy efektywności kształcenia i to w głównej mierze wymagało w ostatnim czasie bardzo dużego nakładu pracy
– wyjaśnia Jacek Szewczyk.
Dyrektor z orzeczenia sądu korzystnego dla szkoły jest zadowolony, zaznacza jednak, że żadne sądowe batalie, bez względu na to, czyje racje uznaje się w nich za zasadne, nie są dla szkoły korzystne. Jak mówi, cierpią na nich nauczycielskie relacje, a to z kolei odczuwają uczniowie.
Współpraca z panem Koczenaszem nie należy do najłatwiejszych
– nie ukrywa Jacek Szewczyk. Dyrektor dodaje też, że liczy na poprawę wzajemnych stosunków, na czym, jak zaznacza, uczniowie wyłącznie skorzystają.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jest groźba?
Lepiej to usuń, bo zaraz zostaniesz pozwany o zniesławienie.
To panu Jackowi nie należy się adwokat "w imieniu urzędu"? Też nie chciałbym spotykać się z pieniaczami w sądzie. A Pan Koczenasz jeśli musi błyszczeć to do "Mam talent".
Gdy wszyscy są niewinni i reprezentują władzę a przeciw nim staje jednostka bez szans, to zawsze coś mi świta, że ten samotny szarak może mieć rację. I do tej pory moja intuicja mnie nie zawiodła.
To jest groźba?
Lepiej to usuń, bo zaraz zostaniesz pozwany o zniesławienie.
To panu Jackowi nie należy się adwokat "w imieniu urzędu"? Też nie chciałbym spotykać się z pieniaczami w sądzie. A Pan Koczenasz jeśli musi błyszczeć to do "Mam talent".