Reklama

Nauczyciel nie udowodnił dyskryminacji

31/03/2016 13:10
Zbigniew Koczenasz, nauczyciel ZSS w Sypniewie wytoczył przeciwko szkole proces o dyskryminację, w tym dyskryminację na tle politycznym. W sądzie pierwszej instancji zapadł niekorzystny dla niego wyrok, a sąd apelacyjny, do którego się odwołał, utrzymał go w mocy. To jednak nie koniec sądowej batalii

Zbigniew Koczenasz nie zgadza się z orzeczeniami, jakie w jego sprawie wydał najpierw pilski sąd rejonowy, a potem Sąd Apelacyjny w Poznaniu, dlatego zamierza dochodzić swoich racji w Sądzie Najwyższym. Nauczyciel podjął decyzję o wniesieniu skargi kasacyjnej i, jak słyszymy, nie jest to ostatnia aktywność, którą w razie kolejnego niekorzystnego dla niego rozstrzygnięcia zamierza podjąć. Zbigniew Koczenasz zapowiada, że – jeśli zajdzie taka trzeba – pokusi się o interwencję nawet w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu.

Jedna sprawa, drugi dyrektor

Przypomnijmy, w 2013 roku, a więc w czasie gdy Zespołem Szkół Samorządowych w Sypniewie kierowała dyrektor Alina Januszkiewicz, Zbigniew Koczenasz wytoczył przeciwko placówce powództwo o dyskryminację, w tym na tle politycznym, jakiej w jego odczuciu mieli się względem niego dopuszczać burmistrzowie – były Ryszard Sikora i obecny Piotr Wojtiuk, a także dyrektor ZSS. Wspomniana dyskryminacja miała przejawiać się m.in. poprzez dwukrotne bezpodstawne zwolnienie mężczyzny z pracy (Zbigniew Koczenasz wyrokami sądu dwukrotnie został do niej przywrócony, wygrał też sprawy o wypłatę należnego wynagradzania oraz odszkodowanie za niecelowe zwolnienie), wypłatę niższego dodatku motywacyjnego niż otrzymywali inni nauczyciele z podobnym zakresem obowiązków oraz o zbliżonym stażu pracy, a także przyznawaniu mniejszej liczby godzin nadliczbowych niż w przypadku innych pedagogów.

Reklama

Powództwo dotyczyło dyskryminacji w zatrudnieniu mężczyzn i opierało się o artykuł 11.3 Kodeksu Pracy, który mówi, że

„jakakolwiek dyskryminacja w zatrudnieniu, bezpośrednia lub pośrednia, w szczególności ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, przynależność związkową, pochodzenie etniczne, wyznanie, orientację seksualną, a także ze względu na zatrudnienie na czas określony lub nieokreślony albo w pełnym lub w niepełnym wymiarze czasu pracy – jest niedopuszczalna”.

Reklama

Pilski sąd rejonowy w sierpniu 2015 nie dopatrzył się działań o charakterze dyskryminacji. Sąd Apelacyjny w przedstawionym mu materiale także nie doszukał się okoliczności, które zgłaszał powód, podtrzymał zatem poprzedni wyrok i w całości oddalił jego apelację. Przy tym, jak zaznacza Zbigniew Koczenasz, potwierdził nierówne traktowanie w zatrudnieniu, zaznaczył jednak, że w Kodeksie Pracy istnieje rozróżnienie pomiędzy takim działaniem a dyskryminacją. W uzasadnieniu ostatniego wyroku zapisano, że nierówne traktowanie miało miejsce, powód nie udowodnił jednak dyskryminacji.

Wiadomość nieprzyjemna

Obecny dyrektor ZSS Jacek Szewczyk, który stanowisko to sprawuje od kilku miesięcy przyznaje, że informacją o wyznaczeniu terminu wspomnianej rozprawy, jaka dotarła do szkoły w grudniu 2015, był zaskoczony. Jak mówi, poprzedniczka nie poinformowała go o przedmiotowym postępowaniu.

Reklama

Funkcję dyrektora zacząłem pełnić we wrześniu 2015 roku. W końcu tego miesiąca przeprowadzona została u nas ewaluacja zewnętrzna, która wykazała, że szkoła nie spełnia pewnych wymagań. Braki stwierdzono w dwóch aspektach, tj. nabywania przez uczniów wiadomości i umiejętności określonych w podstawie programowej oraz uwzględnianiu przez szkołę wniosków z analizy wyników sprawdzianu i egzaminu gimnazjalnego. Z uwagi na to Kurator Oświaty w Poznaniu zobowiązał mnie i Radę Pedagogiczną do wdrożenia programu poprawy efektywności kształcenia i to w głównej mierze wymagało w ostatnim czasie bardzo dużego nakładu pracy

– wyjaśnia Jacek Szewczyk.

Reklama

Dyrektor z orzeczenia sądu korzystnego dla szkoły jest zadowolony, zaznacza jednak, że żadne sądowe batalie, bez względu na to, czyje racje uznaje się w nich za zasadne, nie są dla szkoły korzystne. Jak mówi, cierpią na nich nauczycielskie relacje, a to z kolei odczuwają uczniowie.

Współpraca z panem Koczenaszem nie należy do najłatwiejszych

– nie ukrywa Jacek Szewczyk. Dyrektor dodaje też, że liczy na poprawę wzajemnych stosunków, na czym, jak zaznacza, uczniowie wyłącznie skorzystają.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Dalton - niezalogowany 2016-04-02 09:00:53

    To jest groźba?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    xxx - niezalogowany 2016-04-01 18:25:12

    Lepiej to usuń, bo zaraz zostaniesz pozwany o zniesławienie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Dalton - niezalogowany 2016-03-31 21:19:31

    To panu Jackowi nie należy się adwokat "w imieniu urzędu"? Też nie chciałbym spotykać się z pieniaczami w sądzie. A Pan Koczenasz jeśli musi błyszczeć to do "Mam talent".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości