Reklama

Nie będzie dwóch Stawnic

15/11/2017 10:00
Mieszkańcy wciąż są podzieleni, ale wniosek o wydzielenie nowego sołectwa nie spodobał się radnym

Zaczęło się od zebrania wiejskiego zwołanego w związku z wnioskiem radnego Jana Gajewskiego, który domagał się wyjaśnienia rozbieżności pomiędzy wersją przedstawioną w protokole sporządzonym przez Jolantę Klóskę a rzeczywistym przebiegiem wcześniejszego zebrania odnośnie podziału funduszu sołeckiego. Okazało się, że rzeczywiście dla wielu nie było jasne, jaką decyzję wtedy podjęto odnośnie rozdysponowania 500 zł. Sprawa ta była jednocześnie kolejnym epizodem konfliktu jątrzącego wieś od kilku lat. Na zebraniu Mieczysław Jonczyk groził podziałem wsi, a Jadwiga Zbiżek przewidywała, że ta „wojna” szybko się nie skończy. Kolejna bitwa rozegrała się na forum rady gminy.

Stawnica Osiedle

Pod koniec października do wójta wpłynęło pismo podpisane przez Mieczysława Jonczyka. Wnioskuje on w imieniu mieszkańców „osiedla mieszkaniowego Stawnica”, listę podpisów których załączył, o ustanowienie nowego sołectwa. W krótkim uzasadnieniu czytamy, że osiedle powstało w latach 70–tych i „odkąd do Stawnicy sprowadzili się pierwsi napływowi mieszkańcy, to między nimi a pozostałą rdzenną częścią mieszkańców zawsze powstawały konflikty”. Dalej dowiadujemy się, iż teren osiedla Stawnica intensywnie się rozwija od dwóch lat, czego przykładem jest ścieżka rowerowa w kierunku Złotowa oraz plany budowy sali wiejskiej. Ponadto teren ten zamieszkuje 60% mieszkańców wsi i wyodrębnienie sołectwa da im pełny wpływ na podział środków z funduszu sołeckiego.[[pay]]

Reklama

Na wniosek pisemnie zareagował sołtys Eugeniusz Klóska. „Skąd takie pomysły! Skąd taka nienawiść!” – zdaniem sołtysa nigdy nie były tworzone podziały na mieszkańców osiedla i reszty wsi. Odnośnie funduszu sołeckiego przypomina, że decyduje większość, więc przy odpowiedniej mobilizacji 60% mieszkańców jest w stanie przegłosować swoje pomysły. W piśmie Eugeniusza Klóski czytamy, że i tak osoby biorące udział w zebraniach, choć w większości nie mieszkające na osiedlu, głosują za rzeczami, które powstają w pobliżu osiedla. „GDZIE TU KONFLIKT POZOSTAŁEJ CZĘŚCI WSI?!” – sołtys podważa argumenty strony przeciwnej. Zwraca też uwagę, że część podpisów załączonych do wniosku o podział wsi ma taki sam charakter pisma, choć dotyczą rzekomo innych osób. „W przypadku braku wyjaśnienia przez Pana Mieczysława Jonczyka (lub osób zbierających podpisy) z mojej strony zostanie przekazane oficjalne pismo do prokuratury o wyjaśnienie sprawy co do ważności podpisów”. Na koniec E. Klóska prosi o odrzucenie wniosku.

Przyparty do muru

Oba pisma zostały odczytane na wspólnym posiedzeniu komisji rady, w którym udział wzięły także osoby zainteresowane ze Stawnicy. Następnie przewodniczący rady jako pierwszego poprosił o zabranie głosu M. Jonczyka. Ten nie obstawał wprawdzie stanowczo przy swoim wniosku, ale zwracał uwagę na problem podziału pieniędzy z funduszu sołeckiego.

Reklama

Nie możemy się zgodzić na to, żeby po prostu 22 ludzi reprezentowało cały budżet wioski

– sugerował więc, żeby może podzielić fundusz wsi na dwie części, proporcjonalnie do liczby mieszkańców. Sławomir Czyżyk wyjaśniał, że wszelkie decyzje odnośnie funduszu leżą jedynie w gestii mieszkańców i zwracał uwagę, że skoro wnioskodawcy stanowią 60% mieszkańców wsi, to biorąc udział w zebraniach będą mogli przegłosować wszystkie pomysły. Po wnioskodawcy głos zabrała Jadwiga Zbiżek, członkini rady sołeckiej.

Reklama

Jeżeli zbierał pan podpisy i wnioskuje pan w imieniu wnioskodawców, to rozumiem, że oni się z tym zgadzają i tak wszyscy tutaj to traktujemy

– stwierdzenie tej oczywistości było wstępem do serii pytań.

Listy, które pan sołtys otrzymał wskazują, że są na nich osoby, które nie są zameldowane w Stawnicy albo są osoby, które być może nie przebywały w tym czasie w Stawnicy, bo mamy na to świadków. Chciałabym usłyszeć, czy to jest prawda? Że jeden za drugiego podpisywał listę? Bo takich świadków mamy

– pytania te powtarzała kilkakrotnie, żądając także wskazania osoby, która pomagała te podpisy zbierać. M. Jonczyk przyparty do muru przyznał, że podpisy zbierał razem z córką radnego Gajewskiego i że za niektórych mieszkańców podpisywali rodzice.

Reklama

Ponadto J. Zbiżek wypominała M. Jonczykowi sformułowany przez niego podczas zebrania zarzut jakoby część mieszkańców nie przychodziła na zebrania ze strachu przed tym, że potem ich dzieciom stanie się krzywda w szkole. Dyrektor szkoły jest przekonana, że w placówce, którą zarządza, nikt nikogo nie zastraszał, ale aby wyjaśnić sprawę wystąpiła z odpowiednim zapytaniem do rady rodziców. Gdyby zarzuty się potwierdziły, poda się do dymisji.

Natomiast jeśli się okaże, że tak nie było to panu Jonczykowi grozi odpowiedzialność za te słowa, które padły na zebraniu

Reklama

– mówiła podczas posiedzenia komisji. Panie z rady, które otrzymały pismo przyszły natomiast skonsultować sprawę z przewodniczącym rady gminy. Sławomir Czyżyk przekazał, że oświadczyły mu jasno, iż nic takiego w szkole miejsca nie miało i dzieci nie są zastraszane.

Szukanie winnego

W całej tej sytuacji głosu nie chciał natomiast zabierać sołtys Stawnicy, który uznał, że musiałby wtedy kogoś obrazić, a chce tego uniknąć. Przemówiła za to J. Klóska.

Oburza mnie panie Jonczyk to, że przywłaszcza pan sobie  zarówno ścieżkę rowerową, plac zabaw, siłownię. Nie wiem, czy my jako mieszkańcy mamy zawłaszczyć sobie kościół wokół pana, bo jest na terenie wsi?

Reklama

– pytała, odnosząc się do treści złożonego wniosku.

Być może ci co nie przychodzą, nikogo nie obrażając, zwyczajnie nie mają nic do powiedzenia. Ale wtedy, w demokratycznym państwie, demokratycznej gminie i demokratycznej wsi powinni uszanować decyzję tych, którzy na zebraniu byli i głosowali

– dodawała J. Zbiżek.

Podział wsi zaczął się w momencie, kiedy nasz radny zaczął działać

– J. Klóska źródło konfliktu widzi w Janie Gajewskim.

Takie twierdzenia nie mogły być pozostawione bez odpowiedzi radnego. Na wstępie zaznaczył on, że, wbrew temu o co się go podejrzewa, za podziałem wsi wcale nie jest.

Reklama

Dlaczego ci ludzie przychodząc na zebrania, podnosząc rękę za czymś tam później przychodzą i dowiadują się, że co innego jest ustalone, a co innego było głosowane? I to jest powód główny, dlaczego ludzie nie chodzą, bo czują się, że są traktowani bez szacunku. (…) Jeżeli raz – drugi oszukuje się taką osobę, to osoba się zniechęca, ona traci zaufanie do tych osób. Ja też gdybym nie miał w sobie zaparcia to bym się wycofał, bo już mam dosyć tego. Dosyć tego okłamywania

– radny wracał m.in. do ostatniej sytuacji na zebraniu wiejskim.

Reklama

Niemniej J. Gajewskiego jako przyczynę konfliktu wskazał także Adam Tomaszewski.

Słuchając pana Jonczyka nie wiem, czy on to napisał. Uzasadnienie? Powiem tak: głupszego nie widziałem. Jakie osiedle Stawnica? Nie można czegoś takiego pisać. Totalna bzdura!

– mówił wyraźnie poirytowany radny z Międzybłocia. Twierdził, że w takim razie czuje się oszukany przez radnego, gdyż sądził, że na sesjach rady głosowali za rzeczami dla Stawnicy, a nie jakiegoś osiedla. Apelował do radnego, aby słuchał ludzi, a nie narzucał swoją wolę.

Reklama

Mówię uczciwie, pańska wina w tym jest. Pan jest tym konfliktem. Pana nie było i było dobrze

– A. Tomaszewski nie miał wątpliwości.

Jak by pan słuchał innych to by nie było w Międzybłociu konfliktu. (...) To ja zostałem wybrany na radnego. Jak ktoś nie może się z tym pogodzić to ich problem

– J. Gajewski był oburzony tymi słowami i wytykał mu arogancję, podkreślając przy tym, że słucha głosów mieszkańców, ale nie jest w stanie wszystkim dogodzić.

Jednogłośnie przeciw

Dyskusję przerwał Sławomir Czyżyk, który nie chciał, aby konflikt w Stawnicy stał się przyczyną kłótni w radzie.

Reklama

Ta dzisiejsza dyskusja idzie w złym kierunku. Uważam, że tej dyskusji na forum rady nie powinno być

– wspierał go Jan Bulawa, który sugerował, że rozwiązaniem może być mediacja ze strony kogoś z rady i wójta. Zanim przystąpiono do głosowania nad wnioskiem przewodniczący kilkakrotnie podkreślał, że zazdrości Stawnicy tylu zaangażowanych mieszkańców, którzy gdyby tylko połączyli siły to mogliby być wzorem dla innych sołectw. Gdy na koniec przyszło do głosowania, wszyscy radni, łącznie z Janem Gajewskim, podnieśli ręce przeciw podziałowi wsi.[[/pay]]

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Van - niezalogowany 2017-11-15 11:16:31

    Jeszcze niech sobie obwodnicę zrobią

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mimka - niezalogowany 2017-11-15 10:55:30

    Radny jest przyczyną konfliktu, ale ktoś go wybrał. Sam z siebie nim nie został. A skoro nie idzie się dogadać to niech ktoś będzie mądrzejszy i odejdzie z rady sołeckiej skoro współpraca się nie układa. Chyba to lepsze niż wzajemne obsmarowywanie się na łamach prasy, podawane do publicznej wiadomości.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama