Reklama

Nie dam się owinąć wokół palca

16/11/2018 18:00

Czy była w okowach Andrzeja Jasiłka? Jak została wicestarostą i czy boi się pożarcia przez R. Goławskiego? Jaki Okonek zostawia? Rozmowa z Małgorzatą Sameć.

Zawsze chciała być Pani kimś?
Dlaczego nie? Gdy byłam młodą osobą myślałam o pracy w szkole. Najpierw o filologii rosyjskiej, a skończyło się na edukacji wczesnoszkolnej, potem logopedia i oligofrenopedagogika. Nigdy wcześniej natomiast nie myślałam o tym, że będę piastowała funkcję burmistrza.

Najpierw jednak była Pani dyrektorką szkoły, kierowniczką WTZu. Czym dla Pani była i jest władza?
Działaniem na rzecz swojego środowiska. Związana z przeogromną odpowiedzialnością. Nie postrzegam tego nawet w kategoriach władzy, tylko osoby, która może współdecydować o tym, co dzieje się w naszej małej ojczyźnie.

Reklama

Mówi Pani jak burmistrz. A dla Małgorzaty Sameć władza ma znaczenie?
Nie, bo nigdy nie miałam zapędów dyktatorskich.

Jak to się stało, że weszła Pani do samorządu?
Zawsze działałam na niwie społecznej, w szkole w Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zależało mi, żeby działać na rzecz środowiska i zrobić dla niego jak najwięcej. Decyzję o starcie na burmistrza Okonka podjęłam jeszcze przed 2014 rokiem, kiedy pracowałam w Warsztacie Terapii Zajęciowej.

Władza ma nieodpartą moc przyciągania? Gdy jest się na stanowisku, to nie chce się być znowu podwładnym, prawda?
W moim przypadku nie. Mój start był chęcią wprowadzenia pewnych zmian, których konieczność widzieliśmy. Bo to nie była decyzja jednoosobowa, rozmawialiśmy w grupie osób. Dla mnie władza nie jest celem samym w sobie. Jestem przekonana, że gdybym miała teraz wrócić do pracy w szkole lub podjąć inną pracę nie na stanowisku kierowniczym, to bym się w niej odnalazła.

Reklama

A jednak ma Pani objąć posadę wicestarosty złotowskiego. Pytanie tylko, czy to dla Pani awans.
Gmina i powiat mają inne zadania, nie rozpatrywałabym tego w kategoriach awansu.

Uchyli Pani rąbka tajemnicy w jaki sposób przebiegały rozmowy o utworzeniu koalicji w powiecie?
Nie wiem. Byłam w starostwie w sobotę,  27 października na podpisaniu umowy.

Pytam jak udało się Pani ugrupowaniu - Platformie. Nowoczesnej Koalicji Obywatelskiej odsunąć od władzy faworyzowany PSL.
Mojemu komitetowi wyborczemu, bo ja nie jestem członkiem żadnej partii. Jak mówię: byłam na podpisaniu umowy koalicyjnej, a jak wyglądały wcześniejsze rozmowy proszę ze mną na ten temat nie rozmawiać.

Reklama

Odbyło się to poza Panią?
Są władze partii i na tym poziomie to się odbywało.

W którym momencie otrzymała Pani propozycję zostania wicestarostą? To było dla Pani zaskoczenie?
Dostałam czas na zastanowienie się.

Co Panią przekonało?
Chęć współdziałania również na rzecz naszej gminy. To, że uda mi się lepiej współpracować z Okonkiem. To był główny powód.

Było o co walczyć? Powiat kojarzy się dziś przede wszystkim z ogromnym zadłużeniem. Obawia się Pani tego?
Jestem pełna niepokoju jak to będzie dalej wyglądało. Tym bardziej, że w mijającej kadencji wielokrotnie rozmawialiśmy o finansach powiatu.

Reklama

Cztery lata temu, gdy obejmowała Pani stanowisko burmistrza Okonka, właśnie na pustą kasę narzekała Pani najbardziej. W powiecie z niczego wyciśnie się więcej?
Powiat ma inne zadania. Myślę, że trzeba będzie podjąć bardzo odważne decyzje, ale za wcześnie, by o tym mówić. Trzeba usiąść, przeanalizować budżet i to, co się dzieje w powiecie i co jest w nim do zrobienia.

Okonek zyska na Pani obecności we władzach powiatu?
Taką mam nadzieję.

Tylko tyle?
Nie mogę niczego zapewnić. Nie jestem osobą, która rzuca czcze obietnice. Mogę zadeklarować, że będę robiła bardzo dużo, żeby współpraca między powiatem a gminą układała się jak najlepiej. Gdy razem patrzy się w jedną stronę, to można osiągnąć o wiele więcej.

Reklama

Złośliwi mówią, że żaden z Pani polityk i tak wytrawny gracz jak Ryszard Goławski zje Panią na śniadanie.
Śniadanie bywa niestrawne. To, że nie jestem wytrawnym politykiem, to prawda, ale to wcale nie znaczy, że nie mam własnego zdania. Niejedna dyskusja przed nami. Nikt nie powiedział, że mamy się kłócić, ale nie jest też powiedziane, że mamy się na wszystko zgadzać. Tu nie chodzi o to, żeby pan starosta owijał sobie wicestarostę wokół palca, tylko byśmy byli partnerami do rozmowy. Na pewno będę dążyła do tego, żebyśmy takimi partnerami byli.

Nie uciekniemy od pytania o Andrzeja Jasiłka. Czy będąc we władzach powiatu uwolni się Pani spod jego wpływu? Pan Andrzej brał udział w rozmowach o zawiązanej koalicji, więc wciąż rozdaje karty w powiecie.
Wszystkim wiadomo, że cztery lata temu ubiegając się o stanowisko burmistrza Okonka startowałam z komitetu Porozumienia Samorządowego, którego pan Andrzej Jasiłek był i jest liderem. Teraz jednak wystartowałam z Koalicji Obywatelskiej i to chyba mówi samo za siebie.

Reklama

Czyli uwolniła się Pani od wpływu Andrzeja Jasiłka?
Ale to nie były okowy. Myśmy ze sobą rozmawiali, pan Andrzej miał i ma pomysły na gminę, ja miałam swoje. Mieliśmy wspólny punkt widzenia na niektóre sprawy, na inne rozbieżny, ale to chyba naturalne. Ja podjęłam decyzję, że nie będę się ubiegać o reelekcję, a pan Andrzej został burmistrzem.

Zobaczymy, teraz wróćmy do Okonka. Z czego chce się Pani rozliczyć po czterech latach swoich rządów?
To nie będzie rozliczenie. Chciałabym mieszkańcom pokazać, przypomnieć co udało nam się zrobić. My, pracownicy urzędu, jednostek, radni i sołtysi możemy być dumni z tego, co udało się osiągnąć. W tym miejscu pragnę podziękować wszystkim za zaangażowanie, pracę na rzecz naszej gminy.  Niestety zaniedbania w naszej gminie są wieloletnie, nadrobić je jest bardzo trudno. W tej kadencji więcej rzeczy zrobiliśmy w poszczególnych sołectwach niż w samym Okonku.

Reklama

Proszę, niech Pani powie o sukcesach, a ja później zapytam o porażki.
Sukcesem były inwestycje wysokości ok. 14,5 mln zł w cztery lata oraz spłata kredytu w wysokości 1,5 mln zł. Utworzenie dziennego Domu Senior-Wigor, który funkcjonuje bardzo dobrze, cieszy się bardzo dobrą opinią i ma kolejkę osób oczekujących. Udało nam się poprowadzić wodociąg i kanalizację po wschodniej stronie miasta i w dużej mierze uporządkować tam chodniki, a także wyremontować kilka hydroforni i przepompowni ścieków. Wodociąg do Kruszki i osiedla Polnego. Udało nam się zrobić wiele dróg, tak asfaltowych, jak i gruntowych, które przez wiele lat posłużą naszym mieszkańcom. Oświetlenie drogowe zostało zainstalowane w kilku miejscowościach. Udało się też wyremontować cztery z sześciu mostów (jeden został przeznaczony do rozbiórki), trwa remont ostatniego mostu z jazem. Wyremontowaliśmy pięć z dziesięciu świetlic wiejskich. Zrobiliśmy też w Okonku cztery parkingi, wybudowany został Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych. Wiele z wymienionych zadań zostało wykonanych przez pracowników ZGKiM w Okonku. To są rzeczy, które mówią same za siebie.

W kampanii wyborczej obiecywała Pani zwiększenie ilości pozyskiwanych pieniędzy z UE. Nic takiego się nie stało.
Z tym bywało różnie, zwłaszcza rok 2018 jest dla mnie smutny, gdyż ubiegaliśmy się o dofinansowanie kilku projektów, niestety to nam się nie udało. Mówimy o przebudowie centrum Okonka, budowie świetlicy wiejskiej w Lotyniu, remoncie elewacji urzędu miejskiego.

Reklama

Często używa Pani sformułowań „udało się” i „nie udało się”, co zakłada przypadkowość.
Rzeczywiście, niewłaściwego sformułowania używam. Nie udało się, bo dostaliśmy zbyt niską ilość punktów...

Tak, tylko to z czegoś wynika. Ktoś na to pracował.
Dlatego nie mówię „ja”. Mówię „my”, bo pracują nad tym nasi ludzie z urzędu. Nie dostawaliśmy dofinansowań z powodu braku jednego czy pół punktu lub umieszczeni byliśmy na liście rezerwowej. Być może trzeba było poświęcić więcej czasu, wejść głębiej w temat, żeby tych punktów zebrać więcej.

Reklama

Ma Pani poczucie straty? Pieniądze z UE już nigdy nie będą tak duże i tak dostępne jak dotąd. Teraz Unia idzie w kierunku projektów miękkich, nie infrastruktury.
Mam poczucie niedosytu. Czasu już nie odwrócę, niestety. Mogę tylko powiedzieć, że wykonaliśmy dokumentację do podjęcia wielu działań, m.in. wodociąg i kanalizacja pozostałej części miasta, przebudowa centrum Okonka, adaptacja budynku na mieszkania socjalne, budowa świetlicy w Lotyniu, remont elewacji i jeszcze kilka…  Jeżeli nie dofinansowanie z UE, to z pewnością będzie możliwość pozyskania innych pieniędzy.

Przed wyborami mówiła Pani o zagospodarowaniu terenów zielonych oraz „wzmocnieniu dbałości o estetykę poszczególnych miejscowości”. Tymczasem wiele osób mówi, że gminie brak gospodarza,  jest brudna, zaniedbana.
Okonek tak. Natomiast sołectwa zyskały na wizerunku.

Reklama

Ależ zebrała się Pani na szczerość i samokrytykę. Nie broni się Pani?
Brudno to chyba jednak za mocno powiedziane. Gdyby były nowe chodniki, wyrównane trawniki, nie było dziurawej drogi, to by to inaczej wyglądało – mniej pracy wymaga coś, co jest nowe. Utrzymanie czystości w mieście zlecamy Spółdzielni Socjalnej „Gryf”, w której pracują osoby m.in. niepełnosprawne, które mają krótszy czas pracy. Robią to na miarę swoich możliwości. To młoda spółdzielnia (działa od 2015 roku), która nie zdążyła się dosprzętowić i uważam, że należy tej firmie dać czas na okrzepnięcie i umożliwić dalsze funkcjonowanie.

Kolejna Pani obietnica sprzed czterech lat: doprowadzę do obniżenia stawek wywozu odpadów komunalnych...
Tutaj się kłania moja niewiedza w tamtym czasie na ten temat. Obniżenie stawki jest nierealne. Zachowanie jej na tym samym poziomie w ciągu czterech lat, przy wzrastających cenach chociażby benzyny, czy energii jest dobrym posunięciem.  

Skoro mówimy o rzeczach nierealnych, to jednym z Pani celów było zakończenie w Okonku wszystkich waśni i sporów.
Wszystkich to niemożliwe, natomiast z informacji od mieszkańców czy petentów licznie odwiedzających urząd wiem, że jest inaczej, spokojniej w mieście. Nie jestem człowiekiem walki, nie potrafię wojować dla zasady. Lubię pokojowo rozwiązywać konflikty i wiele rzeczy udało mi się załagodzić szczerą rozmową i negocjacjami.

Ostatnia rzecz, którą Pani zapowiadała w 2014  roku to „wysoka jakość komunikowania się z mieszkańcami gminy”. Proszę to rozszyfrować.
To kontynuowanie spotkań z mieszkańcami, moja obecność na uroczystościach, stały kontakt z sołtysami, ale przede wszystkim codzienna dostępność dla mieszkańca. Mam informację zwrotną od mieszkańców: przychodzimy do pani i jesteśmy wysłuchani, pani patrzy nam w oczy. Tu się z nami rozmawia. O to właśnie chodziło.

Jest Pani zadowolona z tego, co zrobiła w gminie przez minione cztery lata?
Tak. Jestem zadowolona z tego, co zrobiliśmy całym zespołem. Jeszcze raz wszystkim serdecznie dziękuję. Nie mogę jednak powiedzieć, że jestem w pełni usatysfakcjonowana. Chciałabym zrobić zdecydowanie więcej.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-16 18:21:10

    Niech Pani bierze przykład z burmistrza Złotowa, on sie nikomu nie da owinąć, dba o ludzi i wizerunek i działa na potęgę, reszta może się schować.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-16 18:24:55

    Sama siebie oszukuje. Nic nie będzie miała do powiedzenia, przecież to jasna sprawa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-11-16 18:39:26

    Jeszcze przyjdzie czas na rewanż Pani VICE !!!! PAMIĘTAMY !

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama