- Jeśli zapłacę, to tak jakbym się przyznała do winy - nasza Czytelnika nie zamierza za zakupiony towar płacić podwójnie. - Jakiś porządek w końcu musi zaistnieć - mówi, licząc na to, że sprawę zaginionych pieniędzy uda się wreszcie rozwiązać
Złotowianka skarży się na Pocztę Polską. Kobieta regularnie korzystająca z usług tego operatora pocztowego nie jest zadowolona z jakości świadczonych przez niego usług przez wzgląd na dwie sprawy. Po pierwsze – drażni ją długi okres, który upływa pomiędzy nadaniem przesyłki a doręczeniem jej do adresata. - 24 lipca wysłałam kartkę urodzinową do syna do Debrzna. Kartka doszła 3 sierpnia – mówi oburzona. - 26 kilometrów i szło 9 dni? – pyta zdumiona. – Rowerem by mąż szybciej zawiózł! Gdybym wiedziała, że tak będzie, to bym zadzwoniła, a tak syn myślał, że się obraziłam – kobieta nie może tego przeboleć.
Nasza rozmówczyni zwraca również uwagę na to, że opóźnienie związane z urodzinową kartką to nie jedyny przypadek – z jej opowieści wynika, że takich sytuacji było więcej. Nadana przez nią do Gniezna przesyłka dotarła na miejsce po dwóch tygodniach. Kolejna sytuacja: - Wzięłam kredyt. Zgodnie z umową pieniądze miały do mnie trafić w ciągu dwóch dni, a trafiły po pięciu – opowiada. Co ciekawe, z relacji Czytelniczki wynika, że zanim jeszcze wpłynęły środki listonosz przyniósł druki przeznaczone do spłaty rat. – Ale to jest małe piwo – mówi, twierdząc, że jest jeszcze jedna – znacznie poważniejsza sprawa.
Paranoja
Otóż w styczniu tego roku złotowianka – w prezencie urodzinowym dla syna, który interesuje się numizmatyką – w Polskim Kantorze Numizmatycznym zamówiła pamiątkową monetę. Cena: 29 złotych. Zapłaty rzeczonej kwoty dokonała, co potwierdza dowód wpłaty, który mamy okazję zobaczyć.
Tymczasem do PKN pieniądze podobno nie dotarły – nasza rozmówczyni odebrała natomiast wezwania do zapłaty. W piśmie datowanym na 24.04.2012 czytamy: „Niestety w dalszym ciągu nie otrzymaliśmy od Pana/Pani wpłaty […] Prosimy dokonać przelewu kwoty rachunku w ciągu 5 dni od otrzymania tego pisma, używając załączonego druku. W przypadku nieuiszczenia poniższej kwoty w tym terminie, przekażemy sprawę do biura windykacyjnego […] lub przekażemy do sądu”. Z tym, że na blankiecie nadrukowano kwotę już nie 29 zł, a 69 zł, tj. uwzględniającą 40 zł odsetki za zwłokę. Kobieta jednak, będąc przeświadczona o swojej racji nie zapłaciła, wysłała natomiast do PKN pismo, w którym wyjaśniła, że wpłaty dokonała już wcześniej. W odpowiedzi, 9 maja odebrała informację: „Niestety nie możemy potwierdzić Pana/Pani wpłaty w wysokości 29 zł na nasze konto. Czasami zdarzają się przypadki, że banki błędnie księgują wpłaty. W celu przeprowadzenia kontroli, prosimy o dostarczenie nam kopii (dowodu wpłaty) z Pana/Pani konta bankowego”. Złotowianka odesłała kopię dowodu dokonania wpłaty. Efekt? Kolejne pismo. 21.05.2012: „Niestety nie zarejestrowaliśmy wpływu kwoty na nasze konto. Prosimy o złożenie wniosku w Pana/Pani banku celem prześledzenia wpłaty”. – Normalnie w kulki lecą – denerwuje się nasza rozmówczyni. – Nie będę płacić, nie dam się zrobić w balona. Dosłownie paranoja, jakiś porządek w końcu musi zaistnieć – obstaje przy swoim.
Kobieta podejrzewała, że pieniądze mogły zaginąć na poczcie, postanowiliśmy więc sprawdzić, czy to możliwe – po wyjaśnienia zadzwoniliśmy do złotowskiego urzędu pocztowego, gdzie wpłaty dokonano. – Codziennie przyjmowane wpłaty przekazywane są na rachunki bankowe odbiorców – wyjaśnia pracownik poczty, dodając, że jest to oczywiście możliwe do zweryfikowania, każdy klient ma bowiem prawo złożyć reklamację – stosowne formularze dostępne są na poczcie. Jeśli nasza czytelniczka z takim pismem wystąpi, urząd przygotuje dla niej pisemną informację nt. m.in. daty dokonania przelewu oraz numeru konta, na które pieniądze trafiły. Wariant zwrotu już nie wchodzi w grę, gdyby pieniądze zostały cofnięte, np. ze względu na to, że konto o danym numerze zostało zlikwidowane, taka informacja już dawno by do naszej rozmówczyni dotarła. Pracownik poczty zwraca również uwagę na możliwość popełnienia bardzo prozaicznego błędu – być może nadawca błędnie wpisał numer rachunku.
Z próbą o wyjaśnienia zadzwoniliśmy też do PKN – konsultant tłumaczył, że należność nie została uregulowana i stąd cała korespondencja. Powiedział również, że w obecnej chwili nic nie jest w stanie dla naszej rozmówczyni zrobić i o wyjaśnienie sprawy powinna się ona postarać się sama. Jak? Polecił zwrócić się do banku z prośbą o prześledzenie historii rzeczonych 29 zł, a odpowiedź, z pieczątką banku, przesłać do PKN celem wyjaśnienia. Mężczyzna przyznał również, że jeśli dokument potwierdzi wersję złotowianki, sprawa znajdzie finał. Najbardziej rozsądne wydaje się zatem podjęcie działań od dołu – czyli od poczty. Najpierw reklamacja, potem, jeśli okaże się, że poczta nie zawiniła, interwencja w banku.
[[nowa_strona]]
Jeśli chodzi natomiast o wydłużony, zdaniem naszej rozmówczyni, czas doręczania przesyłek, jak się dowiedzieliśmy, przesyłka ekonomiczna powinna dotrzeć do adresata w ciągu 3 dni roboczych. Przesyłka priorytetowa – jeśli zostanie nadana do godziny 15.00 – w ciągu 1 dnia roboczego. Pracownik złotowskiego urzędu pocztowego wyjaśnia jednak, że nie są to terminy gwarantowane, choć w 80-90% poczta się z tych standardów wywiązuje. Jedyna pewna opcja, że nasz list czy paczka dotrze w żądane przez nas miejsce w jasno określonym terminie to przesyłka kurierska. Nasz rozmówca wyjaśnia również, że nie jest tak, że przesyłki są rozdysponowywane na miejscu. Wszystkie najpierw trafiają do Bydgoszczy, gdzie się je sortuje, potem wracają do Złotowa, w teczki listonoszy i dopiero do rąk adresata.
O co w tym chodzi?
Szukając w sieci numeru kontaktowego do PKN natknęliśmy się na niepokojące wpisy. „Trzeba uważać na tych oszustów, mi przysłali jeden medal, zapłaciłem i napisałem, żeby więcej nic nie przysyłali. Teraz twierdzą, że coś przysłali, przychodzą rachunki za rzekomo dostarczone monety każdym razem wyższe i straszą windykacją. […] Najlepiej z tymi oszustami nic nie mieć wspólnego” w wątku Polski Kantor Numizmatyczny napisał mjf44 (http://cafe.allegro.pl/showthread.php?35379-Polski-Kantor-Numizmatyczny/page2). „Tadeusz H. znalazł w skrzynce na listy kopertę, w której był medal kolekcjonerski tiara Jana Pawła II za jedyne 19,90 zł. Pan Tadeusz go kupił i dał w prezencie przyjacielowi. Ku jego zaskoczeniu kilka tygodni później otrzymał kolejne medale. Kupił drugi za 40 złotych i napisał firmie list: >>Za 2 medale zapłaciłem, mogę przysłać potwierdzenie. Natomiast za medal tiara Piusa za 179 złotych nie jestem w stanie zapłacić. Nadmieniam, że nie zamawiałem tych medali.<< Ten medal za 179 złotych stał się przyczyną kłopotów. Bo choć klient go nie zamawiał, firma zaczęła żądać pieniędzy. Wtedy pan Tadeusz dokładnie przejrzał wszystkie ulotki przysłane przez Polski Kantor Numizmatyczny. Warunki umowy były dobrze ukryte - wydrukowane drobnym maczkiem. Według warunków umowy zakup pierwszego medalu jest równoznaczny z zamówieniem całej kolekcji” – to z kolei historia zaczerpnięta z TVP Opole (http://www.tvp.pl/opole/aktualnosci/spoleczne/dla-kolekcjonerow/7650364). „[…] można pomyśleć o forum grupującym osoby poszkodowane przez PKN, zapewne okaże się, że jest takich osób wiele. Indywidualne roszczenia na wiele się nie zdadzą, ale pozew zbiorowy ma już inny wymiar”- na tym samym forum proponuje Oburzony. „PKN to ewidentni naciągacze i przekręciarze. Straszenie windykacją i sądem to ich gangsterski sposób na wyciągnięcie pieniędzy za niezamawiane przesyłki.
W swoich warunkach handlowych powołują się na prawo niemieckie, firma HMK zarejestrowana jest podobno w Szwajcarii. Celowo status prawny tej firmy jest zagmatwany, chodzi o to żeby nie było łatwo ich dopaść z pomocą polskich organów ścigania i innych instytucji. Perfidią są przesyłki bez potwierdzenia odbioru i nawet nie polecone. W ten sposób można od każdego domagać się dowolnej kwoty za wyimaginowaną przesyłkę i straszyć gangsterami z firmy windykacyjnej - posługują się nazwą firmy wind. Alektum Inkasso z Wrocławia, o której też jest sporo negatywnych informacji w sieci. Najwyższy czas połączyć siły i wystąpić wspólnie do prokuratury o ściganie PKN za próby wyłudzenia, zastraszanie i .. znajdzie się jeszcze wiele paragrafów” – to z kolei post zibolo123456.
Naszej rozmówczyni poradziliśmy skonsultowanie się z Powiatowym Rzecznikiem Konsumentów.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze