Gdy w mieście rozlega się ryk strażackiej syreny można przypuszczać, że w okolicy dzieje się coś złego. Wypadek, pożar, przewrócone drzewo, zalanie, kogoś trzeba znaleźć – uratować. Zastęp albo dwa – łobżeniccy strażacy ruszają do akcji. Są jednak takie akcje, przy których trudno im ukryć poirytowanie. To fałszywe alarmy.
Od początku 2016 roku takich wezwań było kilkanaście. To chyba rekordowa ilość na przestrzeni ostatnich kilku lat
– mówi Wojciech Siuda, naczelnik OSP w Łobżenicy.
Niemal 100% tego typu wyjazdów, według raportów z akcji, dotyczy Domu Pomocy Społecznej w Dębnie. We wrześniu zdarzyło się nawet, że byliśmy tam dwa razy w ciągu jednego dnia
Reklama
– kontynuuje. Podkreśla wagę problemu.
Jedziemy tam, bo jest wezwanie. Ani dyspozytor z Piły, ani my nie możemy go zbagatelizować. Ruszają trzy ekipy. Dwie od nas i jedna z Piły. Jeśli alarm jest fałszywy – tę z Piły odwołujemy, często już w połowie drogi. Co jednak w momencie, gdy godzinę spędzamy w Dębnie, bo choć nic się nie stało trzeba wszystko sprawdzić, przygotować dokumenty, tzw. „protokół przekazania”, a gdzieś indziej naprawdę będzie pożar albo wypadek? Na szczęście nie mieliśmy okazji się jeszcze o tym przekonać...
Reklama
– dodaje naczelnik.
Skąd jego zdaniem w takich ilościach brały się te fałszywe alarmy?
System czujników dymu, który jest tam zamontowany, ma już swoje lata. Mógłby być też wyższej klasy. Jednak z powodu jego awarii byliśmy tam raptem kilka razy. Częściej powodem był tzw. „czynnik ludzki”, gdzie nie chodzi o zachowania pensjonariuszy, lecz niektórych pracowników tego domu, którzy chyba nie rozumieją, jak działają czujniki dymu. Te wrażliwe są nie tylko na dym, ale też na opary związków chemicznych czy wysoką temperaturę
Reklama
– wyjaśnia W. Siuda. Dodaje także, że często czujniki wywoływały alarm w tych samych miejscach DPS–u.
Od nowego roku odpowiedzialność za fałszywe alarmy ma być większa. Będzie się też wiązała z odpowiedzialnością finansową. Tak jak mówiłem, my nie bagatelizujemy żadnego z wezwań, choć absurdy się zdarzają. Na przykład przed rokiem ktoś z dzwoniących na punkt w Pile zgłaszał pożar bloku w Izdebkach, gdzie bloków nie ma. Pojawia się pytanie – pomylił się, czy to był żart?
– stwierdza Wojciech Siuda.
DPS w Dębnie eksploatuje instalację sygnalizacji pożaru składającą się z Centrali Sygnalizacji Pożarowej CSP 38 i blisko stu czujek dymu. Instalacja funkcjonuje już ponad 15 lat. Jest serwisowana i poddawana okresowym przeglądom zgodnie z wymogami. Jednak jej wiek pozwala domniemywać, że zastosowane rozwiązania nie należą do najnowocześniejszych, a ich stopień wyeksploatowania jest znaczący
– mówi Tomasz Tymczak, główny administrator DPS w Dębnie. Potwierdza, że przypadki fałszywych alarmów generowanych automatycznie przez centralę do systemu faktycznie miały miejsce i dodaje:
Myślę, że nie jest to przypadłość jedynie naszej jednostki. Przyczyny to głównie niewłaściwe zachowania naszych mieszkańców, np. palenie tytoniu. Nastąpiło też kilka alarmów, których przyczyna leżała po stronie samej instalacji, gdzie usterki zostały usunięte. Potwierdzam również incydenty wynikające z nieuwagi personelu. Wszystkie wyżej opisane przypadki były analizowane i podjęto niezbędne działania, by im zapobiegać w przyszłości
– stwierdza T. Tymczak. Ponadto w DPS w Dębnie przeprowadzono szkolenia pracowników w zakresie zasad postępowania na wypadek aktywacji systemu sygnalizacji pożaru i skutecznego odwoływania fałszywych alarmów.
Problem leżał także po stronie skuteczności odwoływania fałszywego alarmu
– mówi główny administrator.
Obecnie, po odbytym szkoleniu, odpowiednim ustawieniu parametrów pracy centrali sterującej jesteśmy przekonani, że problem został rozwiązany. Podjęliśmy także kroki w celu niewielkiej modernizacji systemu i wyboru nowego serwisanta instalacji. Nie chciałbym odnosić się do pozostałych opinii strażaków. Jesteśmy im wdzięczni za gotowość i reakcję na każdy alarm. Jest nam także przykro z powodu jednak zbyt licznych fałszywych wezwań. Jestem przekonany, że podjęte działania wyeliminują problem w przyszłości
Reklama
– kwituje Tomasz Tymczak.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze