Reklama

Nie jestem radnym z teczki

18/12/2018 07:00

- Nie należałem i nie należę też do żadnej partii politycznej – mówi o sobie Patryk Wruk. Dlaczego postanowił ubiegać się o mandat radnego powiatowego? Czego oczekują od niego wyborcy? Co chce osiągnąć?

Mimo młodego wieku masz doświadczenie w działalności społecznej, głównie za sprawą pracy w Iskrze Krajenka. Skąd pomysł, by zmierzyć się z polityką samorządową?
Faktycznie wszystko zaczęło się od Iskry. Zostałem prezesem klubu w 2014 roku, mając dwadzieścia lat. To było wyzwanie. Szybko okazało się, że prezes to nie tylko gospodarz miejsca, kierownik drużyn, ale też organizator, strateg i dyplomata. Musiałem wyrobić w sobie polityczny zmysł, nauczyć się rozmawiać z samorządowcami, np. z radnymi czy burmistrzem, by zrobić coś dla klubu, ludzi wokół niego skupionych. Później był okres, gdy wstąpiłem do Młodych Demokratów. Chociaż wiele osób sądziło, że było to stowarzyszenie skupiające głównie młodych sympatyków Platformy Obywatelskiej, to nie do końca prawda. Nie było tam wymogu zapisania się do PO. Ja nie należałem i nie należę do żadnej partii politycznej. Obserwując ogólnopolską scenę polityczną stwierdzam, że nie ma ugrupowania, do którego chciałbym się przyłączyć. Mój start z danej listy wynika głównie z faktu, że w pojedynkę, przy takiej ordynacji jaką mamy, nie ma się praktycznie żadnych szans. Jako Młodzi Demokraci zrobiliśmy wiele dobrych inicjatyw, np. przeprowadziliśmy zbiórki żywności dla banku żywności, propagowaliśmy i wspólnie oddawaliśmy krew. Braliśmy też aktywny udział w wydarzeniach sportowych jak np. Wipeout Wymiatacze, zajmując w nich czołowe lokaty kilka razy z rzędu, a raz wygrywając. Przewodziła nam Anna Raca. To było stowarzyszenie osób, które chciały coś zrobić dla innych, a nie „klub karierowiczów”, co nam zarzucano. W wielu, często anonimowych komentarzach internetowych sugerowano, że jesteśmy młodzieżówką PO, by już za młodu „załapać się” do politycznych układów. To nie było tak. Niestety Młodych Demokratów już nie ma. Stowarzyszenie zakończyło działalność, struktury się rozeszły. Tak się zdarza, gdy coś nie ma odpowiednio długiej tradycji w działalności. Trochę szkoda, bo to było dobre miejsce dla młodych ludzi z naszego powiatu do zdobywania doświadczenia. Z jednej strony wyborcy mówią bowiem: „Dlaczego młodych tak mało w polityce?”, z drugiej, gdy chcemy gdzieś się tej polityki nauczyć, gdzieś udzielać, słyszymy: „Taki młody, a już się pcha do góry!”. Wychodzi więc na to, że wielu chce młodych, a nie mogą na nich patrzeć. Mój pomysł na to, by zabrać się za politykę samorządową jest pochodną wielu doświadczeń i faktu, że ukończyłem studia politologiczne. Czas zdobytą wiedzę i doświadczenie przełożyć na sprawowanie mandatu. Na pracę dla ludzi.

Tegoroczne wybory nie były pierwszymi, w których brałeś udział jako kandydat.
Po raz pierwszy do powiatu wystartowałem w wyborach samorządowych w 2014 roku. Byłem wtedy ostatni na liście Platformy w swoim okręgu, a na kampanię przeznaczyłem może 200 zł. To było wtedy większość moich oszczędności.  Tamten wynik, czyli około sto pięćdziesiąt głosów, biorąc pod uwagę moje zaangażowanie nie był najgorszy. Dał mi sporo do myślenia.

Reklama

Wynik sprzed kilku tygodni okazał się o wiele wyższy, jeden z najwyższych w powiecie.
To prawda. W rozrachunku procentowym tylko starosta, Pan Ryszard Goławski otrzymał lepszy wynik. To był dla mnie lekki szok, ale i ogromny zastrzyk motywacji. W kampanii zależało mi głównie na bezpośrednim kontakcie, stąd wizyty w wielu domach, ale też rozmowy na ulicy, przy sklepie. Nie stroniłem również od internetu. Wiele osób pisało do mnie na Facebooku, chciało poznać moje cele, przedstawiało mi swoje oczekiwania. Dzięki temu wiem, jakim radnym być nie chcę. Nie chcę sprawować mandatu z ukrycia, zająć tylko miejsce przy sesyjnym stole. To znaczy nie działać na zasadzie: wybraliście mnie, przypomnę się Wam na dwa miesiące przed następnymi wyborami, bo znów będzie mi na Was zależało. Cały czas podkreślałem i podkreślam, że zachęcam mieszkańców mojego i nie tylko mojego okręgu do kontaktu i współpracy. Najłatwiej to zrobić przez media społecznościowe. Jestem otwarty na dialog, o czym często zapominają kandydaci po wyborach.

O jakich oczekiwaniach mówili Ci wyborcy?
Wiele z nich dotyczyło rzeczy nie związanych bezpośrednio z działalnością powiatu złotowskiego, ale to nie zmienia faktu, że nie zamierzam się tym zająć. Rozmawialiśmy m.in. o drogach gminnych, porządku czy atrakcjach w mieście. Zebrałem spory materiał. Przykładem niech będzie droga wojewódzka numer 190, która ma przejść remont. Sam doświadczyłem tego, że niektóre ze zjazdów na posesję trzeba poprawić, gdy oberwałem zderzak w swoim aucie odwiedzając  mieszkańców wzdłuż tej drogi. Sprawa wydaje się błaha, ale czy taka jest dla ludzi, którzy tam mieszkają i którzy mają nadzieję, że wraz z remontem coś się zmieni? Zobowiązałem się pilnować tego, by tak się stało, mimo że nie wchodzi to w moje kompetencje. Tak właśnie chcę działać. Chcę reprezentować, być pośrednikiem, brać udział w konsultacjach i rozmowach, by urzędy i urzędnicy nie zbywali ludzi. Tak już mam, tak zostałem wychowany, że gdy ktoś mnie o coś prosi, to myślę, jak to zrobić, a nie czy to zrobić. Nie jestem od politykowania.

Reklama

A jakie są Twoje cele? Co chcesz osiągnąć?
Przede wszystkim nie chcę stracić wizerunku, jaki mam, bo to m.in. dzięki niemu zyskałem zaufanie wyborców. Nie jestem radnym z teczki czy z mianowania. Nadal jestem zwykłym chłopakiem z Krajenki, chodź widzianym teraz częściej oficjalnie, w marynarce, pod krawatem, złośliwi twierdzą nawet, że wciąż tym samym (śmiech). Jestem i będę  jednak wciąż taki sam i to będę podkreślał. Zdobycie mandatu radnego powiatowego nic w tym względzie nie zmieniło. Jeżeli chodzi o niedawno rozpoczętą kadencję, to program, który sobie założyłem, zgrywa się po części z programem koalicji rządzącej. Z pewnością musimy się pochylić nad finansami powiatu. Sytuacja, która czeka nas w związku ze zmianami w oświacie, a przez to w subwencji na nią nie zachwyca. Między innymi dlatego komisja oświaty została wydzielona z komisji oświaty i zdrowia w powiecie. Nasz pierwszy krok to będzie skonstruowanie dobrego, realnego budżetu. Niestety wiele wskazuje na to, że w temacie inwestycji drogowych w przyszłym roku, nie będziemy mogli zrobić zbyt wiele. Być może sytuacja ta ulegnie zmianie, gdy ruszą programy dofinansowujące drogi lokalne. W mojej opinii jako powiat powinniśmy w przyszłości decydować się na większe angażowanie samorządów gminnych do wspólnych inwestycji, aby nie obciążać przesadnie budżetu powiatu.

Co zamierzasz jeżeli chodzi o Iskrę. Będziesz miał mniej czasu dla klubu?
Z Iskrą byłem, jestem i będę. Udzielam się w klubie, działam, sponsoruję go. Zyskałem tam doświadczenie w pracy społecznej, więc nie wyobrażam sobie, że mógłbym go zostawić ot tak. Cieszę się, że Łukasz Tessmann przejął stery, bo świetnie się w tej roli sprawdza i ma dobry zarząd do pomocy. Struktury działają, akademia i inne inicjatywy są nadal kontynuowane. Mamy sekcje dziecięce, młodzieżowe i dorosłych. Iskra jest na dobrych torach.

Reklama

Porozmawiajmy jeszcze o biznesie, bo temu też się poświęcasz. Bardziej ciągnie Cię w stronę przedsiębiorczości czy polityki samorządowej?
Uważam, że jedno nie wyklucza drugiego, trudno więc mówić, co ma dla mnie większą wartość. Mam swoje cele jeżeli chodzi o samorząd, mam też jeżeli chodzi o biznes. Ten w moim przypadku opiera się o branżę odzieżową. Póki co ma to charakter obwoźny m.in. na targowisku w Złotowie i Łobżenicy. Pracujemy nad tym, by zaistnieć w przyszłości też w internecie. To wymaga sporego zaplecza. Nie będzie to łatwe, bo podobnie jak pracę w samorządzie, pracę w biznesie zaczynam od zera. Tworzymy wraz z żoną markę odzieżową, skierowaną głównie do pań. Powstaje ona na bazie współpracy, głównie z polskimi producentami odzieży.

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-18 08:40:09

    Pisze ze nienalezy do zadnej parti to dlaczego na ulotkach bylo KO.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-18 08:40:29

    Pisze ze nienalezy do zadnej parti to dlaczego na ulotkach bylo KO.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-12-18 08:44:50

    Tak dobrze go poprowadza koledzy z KO.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości